"Szewc bez butów chodzi"

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

"Szewc bez butów chodzi"

Avatar użytkownika
przez Korba 18 lut 2011, 15:53
oj leki też nam zabierają coś z naszego wnętrza....
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

"Szewc bez butów chodzi"

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 lut 2011, 18:48
Taa...właśnie się zastanawiam gdzie jest moja nerka..?...


Cześć Małgosia ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

"Szewc bez butów chodzi"

przez Małgosia 18 lut 2011, 19:52
Witam
Posłuchajcie mój partner( jesteśmy ze sobą od lat 3) nie radzi sobie z moim smuteczkiem i przygnebieniem ja z kolei wymuszam na nim zeby sie nade mną litował a tu gówno..........jestem zła że mnie nie zauważa pytam czemu? właściwie traktuje mnie cały czas tak jak kiedys, własciwie to on mnie nie zna takiej smutnej i zbolałej.
Czy możliwe jest, że to dla niego tez jest problem?
Proszę o odpowiedź bo ja tego nie rozumiem na czym ma polegać jego wsparcie do cholery?
Małgosia teraz sie troszke poirytowałam.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
17 lut 2011, 17:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"Szewc bez butów chodzi"

przez LitrMaślanki 18 lut 2011, 20:31
Małgosia, A partner nie ma jakiegoś małego problemu z okazywaniem uczuć ?
LitrMaślanki
Offline

"Szewc bez butów chodzi"

Avatar użytkownika
przez SamiraQ 18 lut 2011, 22:23
smutne to wszystko... Moja przyjaciółka znalazła się w podobnej sytuacji, tylko po 2 latach związku, a nie małżeństwa... I nie potrafi z tej sytuacji wyjść. Patrząc na nią wyobrażam sobie jak Ty się męczysz... Ale ogólnie drażni nas niezrozumienie ludzkie, ich nieumiejętność słuchania nas, sygnałów które im dajemy... To tak czasem jest, że mówimy, a jakbyśmy nie wydawali z siebie dźwięku i nikt tego nie słyszy...
Niemnej jednak osoba która leczy muzyką i tańce kojarzy mi się bardzo ciepło i nie mam wątpliwości, że musisz być wyjątkową osobą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
299
Dołączył(a)
06 sty 2011, 23:23
Lokalizacja
Kraków

"Szewc bez butów chodzi"

przez Małgosia 18 lut 2011, 23:04
hm.........dziękuje za tę wyjątkowość, myślę iż kazdy z nas jest po trosze WYJĄTKOWY dobrze by było abyśmy o tym cały czas pamiętali no właśnie i do siebie też te słowa kieruję.
Wiesz Samiro jeśli przez dobrych parę lat oddajesz siebie całą w spotkaniach terapeutycznych są co prawda efekty i to mnie cieszyło i słyszy raczej czyta sie słowa których raczej do Ciebie nikt nie kieruje przynajmniej wprost to daje do myślenia. Ty zauwazasz, bądź czujesz choć mnie nie znasz to raczej Ty jesteś wyjątkowa i wrażliwa do tego wszystkiego.Wzruszyłaś mnie
Dziękuje Małgosia
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
17 lut 2011, 17:19

"Szewc bez butów chodzi"

Avatar użytkownika
przez uspiony 19 lut 2011, 14:01
Zamiast dawać znaki proponuję przemówić. Dialog ma ogromną moc.
Coś straciłem. Nie jestem do końca pewien co... ale wiem, że nie zawsze czułem się taki... uśpiony. Ale wiecie co? Nigdy nie jest za późno, żeby to odzyskać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
02 sty 2010, 18:16

"Szewc bez butów chodzi"

Avatar użytkownika
przez SamiraQ 19 lut 2011, 16:22
Gdyby świat składał się z takich ludzi, byłby piękny. Ja przez parę lat oddawałam się ludziom zupełnie. Na każdym polu. Zrobienie czegoś dla kogoś dawało mi taką radość, że nie potrzebowałam robić niczego dla siebie. Ale w miarę rozwoju psychicznego, oczytania i otwierania się moich oczy na rzczywistość zauważyłam, że ludzie wcale nie są wdzięczni, albo wyrażają wdzięczność mechanicznie, bez szczerości. Buch, pierwsze załamanie. Poczułam się źle z tym. Włożyłam dużo wysiłku w to, żeby nauczyć się ludziom odmawiać w racjonalnych przypadkach. Mówię tu o takich, kiedy robiłam coś za nich, a oni mogli to zrobić sami, tylko wydawało im się, że skoro ciągle wszystkim pomagam to widocznie mam na to czas i ciągle mnie o coś prosili. A to było zachowanie człowieka wyjącego o miłość, której mu w dzieciństwie brakowało. Liczyłam na to, że ktoś pokocha, albo choć polubi mnie za to, że pomagam, doradzam, poświęcam się. Przyszło większe załamanie. Przyjaciele słysząc to wszystko potrafili tylko powiedzieć: zrób coś wreszcie dla siebie. Usłyszałam to tyle razy, że zaczęło mnie to przyprawiać o łzy. Przecież ja nigdy nie chciałam myśleć o sobie i robić czegoś dla siebie. Chciałam przejść dla kogoś przez ogień tylko po to, żeby podał mi na chwilę rękę... Okazało się, że przez te lata otoczyłam się ludźmi, którzy mnie nie zrozumieli. Jeszcze większe załamanie. Teraz kiedy siedzę przez tydzień sama w mieszkaniu i boję się wyjść, wybucham płaczem co parę godzin, nikt nawet nie dzwoni. Nie mają czasu. Pracują, przecież mają sesje, wyjeżdżają z facetami na wakacje.
Dialog ma wielką moc, ale nie każdy potrafi słuchać. Komfortowa jest sytuacja, w której rozmowa przynosi skutek, znajduje zrozumienie, albo inteligentną polemikę. Tylko kiedy ktoś nie zauważa Twoich sygnałów daje Ci świadomie lub nie świadomie sygnał od siebie, że nie ma ochoty na dialog.
Oczywiście zaraz usłyszę że takich sobie dobierałam przyjaciół i w ogóle to ja jestem beznadziejna.
Popatrzcie na swoich... Rzeczywiście tak bardzo Was wspierają...
T nie jest takie proste nauczyć się żyć dla siebie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
299
Dołączył(a)
06 sty 2011, 23:23
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do