Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez knin 14 lut 2011, 11:11
Cześć
Chciałbym podzielić się z Wami historią mojej przesyconej lękiem, marnej egzystencji.
Na zaburzenie obsesyjno-kompulsywne zachorowałem jakieś 20 lat temu. Początkowo objawy były słabe, ze zdwojoną siłą choroba uderzyła kiedy podjąłem pierwszą pracę. Było to wieczne sprawdzanie czy się nie pomyliłem i straszny lęk, że zostanę zwolniony. Po awansie było jeszcze gorzej, większa odpowiedzialność większy lęk. Poza pracą życie codzienne utrudniały mi inne natręctwa. Często myłem ręce, przeczytanie książki stało się niemożliwe-nie mogłem skończyć strony, lęk przed skażeniem ciała-wyrzucenie śmieci było dużym problemem. Wieczne wracanie czy dobrze zamknąłem drzwi, wyłączyłem gaz. Do tego natręctwa związane z mordowaniem matki. W między czasie poznałem wspaniałą dziewczynę, która została moją żoną. Natrętne myśli nie odpuszczały (mordowanie żony, przejeżdżanie jej samochodem) choć bardzo ją kocham. Do tego lęk, że przejadę kogoś samochodem i tego nie zauważę, odjeżdżając z miejsca wypadku. Koszmary nocne zakończone ucieczką z łóżka i krzykiem. To tak pokrótce o mojej chorobie.
Od 5 lat leczę się psychiatrycznie, przez ten czas zmieniłem trzech lekarzy i kilka leków. Przez 3 lata zażywałem anafranil - pod koniec 300mg, obecnie faxolet 150mg. Leki pomagają połowicznie tłumią natręctwa ale nie eliminują ich. Jestem już zmęczony życiem w wiecznym lęku. Przestałem wierzyć, że uda mi się kiedykolwiek pokonać tą chorobę. Żona i dzieci mobilizują mnie do życia w wiecznym lęku o wszystko.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 lut 2011, 09:34

Witam

Avatar użytkownika
przez niezaznajomiona. 14 lut 2011, 12:40
"Żona i dzieci mobilizują mnie do życia w wiecznym lęku o wszystko."
Mimo wszystko, z calej tej historii, akurat to zabrzmialo mi najgorzej. Zabralo mi chwile, by zrozumiec co wlasciwie masz na mysli.
Nie chce byc hipokrytka i dawac ludziom rad, ktorych sama nie przestrzegam, wiec zmilcze kwestie choroby.
Mowisz, ze masz zone i dzieci. To musi byc straszne - byc z kims w czasie choroby. (Tak, wlasnie to mam na mysli. Skoro mezczyzni ponoc powinni kobiety wspierac i pomagac dzieciom.) Ale skoro Cie mobilizuja, to nie poddawaj sie. Uwierz w siebie, na pewno dasz rade. :)
you alright, trouble? <3
Posty
23
Dołączył(a)
11 lut 2011, 23:13

Witam

przez amonis 16 lut 2011, 06:17
Ja również wierzę, że psychoterapia (na którą bezzwłocznie powinieneś się udać i jej poddać, by eliminować lęki, poznawać ich przyczyny i rozwiązywać na tyle, by móc spokojnie żyć i tym życiem {a przede wszystkim żoną i dziećmi} móc się cieszycz.) w połączeniu z leczeniem farmakologicznym wyleczą Cię, a ślad po zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych zostanie tylko sinym śladem w oddali i nie będziesz musiał o tym pamiętać.
Trzymam za Ciebie kciuki. Walcz i nie poddawaj się.
Wierzę w Ciebie i Twoje siły!
Bo kiedyś wszystko będzie miało swój kres, nawet jesli nastąpi to ze śmiercią człowieka.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
09 sty 2011, 12:08
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Witam

przez knin 16 lut 2011, 22:01
Dziękuję Wam serdecznie za wsparcie i słowa otuchy.

pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 lut 2011, 09:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do