Hej ho!

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Hej ho!

Avatar użytkownika
przez Bura 13 sty 2011, 17:44
Hej, jestem Bura. Mam 20 lat, jestem z Warszawy. Dołączam do Was, bo myślę, że znajdę tu wsparcie, a może i motywację do pracy nad sobą i nie rezygnowania.

Mam problem z nerwicą lękową. Wysoce neurotyczna jestem od zawsze - być może geny po mamie, być może fakt, że neurotyk mnie wychowywał. Albo jedno i drugie? Zawsze stałam trochę na uboczu, aspołeczna i nieśmiała. nad tym ostatnim zaczęłam pracować mając 13 lat z niezłym skutkiem, co prawda w środku niewiele się zmieniło, ale mało kto poznając mnie, czy nawet długo znając, posądza mnie o braki pod tym względem. ;) Jako nastolatka byłam osobą mocno depresyjną, nie radzącą sobie z negatywnymi uczuciami, z ciągłym poczuciem pustki, z brakiem celu. Jeśli dorzuci się do tego osobowość zależną i to, że najbliższy mi przjaciel potraktował mnie bardzo okrutnie... gdy trafiłam do psycholog szkolnej (początek drugiej liceum), byłam ruiną człowieka, miałam problem m.in. z samookaleczaniem. Po półtora roku u niej stałam się inną osobą. Przekonałam się, że życie jest piękne, nauczyłam się cieszyć drobiazgami, radzić z problemami, 'okiełznałam' osobowość zależną, udało mi się zerwać z samookaleczaniem (od około 3 lat nic sobie nie zrobiłam :smile: ) - było wspaniale.

Kilka miesięcy, zanim trafiłam do psycholog, związałam się z facetem w dość trudnych okolicznościach (był dobrym znajomym moim i mojej byłej dziewczyny, równolegle sprawa z przyjacielem), jednak zawsze był dla mnie - lub starał się być - dla mnie ogromnym wsparciem. Problemy zaczęły się, gdy ja zaczęłam dobrzeć pod okiem psychologa. Coraz gorzej się działo w moim związku, coraz częściej byłam niebywale raniona, sama dziś nie wiem, gdzie znajdywałam siły, żeby to znosić. W końcu rozstaliśmy się, tuż przed moim rozpoczęciem studiów. Nagła utrata osoby, która była czymś stałym w całym moim "szczęśliwym" życiu (po rozpoczęciu terapii) plus bardzo stresujące i przerażające dla mnie rozpoczęcie studiów to było dla mnie za dużo. Wpakowałam się w moją pierwszą nerwicę. Bałam się wychodzić z domu, bałam się podejmować jakiekolwiek działanie, kilka razy w tygodniu miewałam napady paniki (najczęściej w komunikacji miejskiej, na uczelni, w zatłoczonych miejscach). Nie mogłam spać - gdy tylko kładłam się do łóżka ogarniał mnie tak ogromny strach, że myślałam, że serce wyrwie mi się z klatki piersiowej lub że zacznę hiperwentylować. Gdy już udało mi się zasnąć, zazwyczaj budziłam się koło czwartej rano, oczywiście przerażona. Już nie zasypiałam do rana... Zaczęłam oddalać się od bliskich. Jednak nie chciałam iść do psychologa, ani brać leków - chciałam być silna i poradzić sobie z tym sama. No i myślałam, że się udało. Po kilku miesiącach pozbierałam się do kupy. Niedługo później po długich rozmowach i wyjaśnieniach wróciłam do swojego byłego. Wszystko zapowiadało się świetnie. Ale razem z letnią sesją na studiach zaczęłam mieć nawroty - nie miałam jednak czasu na pracę nad sobą, przejechałam ten okres na tabletkach uspokajających ziołowych. Jako że było to lżejsze i krótsze niż poprzedni raz, dałam sobie ostatnią szansę. Ale i obiecałam, że jeśli problem znowu się powtórzy, pójdę po odpowiednią pomoc, czy to do psychologa, czy do psychiatry.

Dziś jest gorzej niż kiedykolwiek. Znowu (tym razem na stałe) rozstałam się z facetem, którego cały czas niebywale kocham, nie byłam w stanie chodzić na zajęcia, przez co zawaliłam semestr (będę starać się o dziekankę wteczną, również na ten semestr), od przyszłego semestru na pewno nie wrócę na studia, bo nie jestem w stanie, one póki co zamiast kształcić i dawać satysfakcję to przerażają i pogarszają znacząco mój stan. Odkąd zdecydowałam, że przerywam studia, jest znacznie lepiej. Teraz idę do pracy, żeby odłożyć na terapię. Nie wiem, kiedy wrócę na studia.

Muszę sobie wreszcie poradzić ze sobą, nawet jeśli to będzie oznaczało przyjmowanie leków. Nie mogę przeżyć życia bojąc się wszystkiego i nie radząc sobie ze strachem. Nie mogę dostawać ataków paniki na samą myśl o wyjściu z domu.

Pozdrawiam, w szczególności tych, którzy przez to przebrnęli. :lol:
Jeśli powstaniesz choć jeden raz więcej niż upadłeś, uda ci się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
13 sty 2011, 16:56
Lokalizacja
Warszawa

Re: Hej ho!

Avatar użytkownika
przez Tornado 13 sty 2011, 18:32
Witaj na forum.
Swoim opisem przypominasz mi jedną osobę, też jest z Warszawy. Ogólnie dużo optymizmu w Tobie, więc i duże szanse na dość szybkie poradzenie sobie z problemami. Zapraszam do lekturki i rozmów forumowych :)
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Re: Hej ho!

przez ewaryst7 17 sty 2011, 15:33
Wiesz co? Ogólnie rzecz biorąc , to jesteś dzielna babka:) Jestem pewna , że sobie poradzisz:)
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Hej ho!

przez serdunio 17 sty 2011, 16:44
Popieram :D
serdunio
Offline

Re: Hej ho!

Avatar użytkownika
przez Mirroonek 17 sty 2011, 19:08
Witam, witam!!! Dziewczyno dasz rade, sam niedawno w to wpadłem ale mam zamiar jak najszybciej "wypaść" i się uwolnić, dzięki temu forum zrobiłem mały poste bo mogłem się wygadać a ludzie tutaj są bardzo życzliwi:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
15 sty 2011, 11:38
Lokalizacja
Chodzież

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do