Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez PinkFlower 17 sty 2011, 18:20
Eligojot, Monika- dziękuję, bardzo podnieśliście mnie na duchu! Naprawdę, tego mi było trzeba. Dziękuję.
Mam nikłą nadzieję że na najbliższym usg okaże się że nic mi nie jest, że jestem zdrowa, ale wiem że byłby to cud i czekałaby mnie pielgrzymka na kolanach do Watykanu ;) Więc pewnie tak się nie stanie.
Z tego co wiem znieczulenie w kręgosłup nie wchodzi w grę tutaj, bo laparoskopia jest jednym z najdłuższych zabiegów i muszą mieć 100% gwarancji że nie będę im przeszkadzać przy pracy. Więc chyba nie mam innej opcji. Dziękuję Eligojot za ten pomysł aby powiedzieć im że jestem alergiczką- nawet za bardzo nie skłamię.

Od czasu kiedy ostatni raz tu pisałam byłam jeszcze u jednego lekarza. Po zobaczeniu zdjęć usg też powiedział że wg niego to endometrioza.
Właściwie już pogodziłam się z diagnozą, muszę żyć dalej, mam tylko nadzieję że nie wytną mi za dużo i po odpowiedniej kuracji dam radę urodzić chociaż jedno dziecko. Jeśli nie to mnie popamiętają bo to mój jedyny cel w życiu, gdybym była bezpłodna to moje życie nie miałoby dalszego sensu.

Trzymajcie za mnie kciuki i jeśli mogę prosić to proszę o modlitwę aby zabieg się udał i aby nic się nie schrzaniło. Będę wdzięczna. I już jestem, za te Wasze słowa.
Na pewno dam znać jak się sprawa rozwija w toku.

A, jeszcze co do nerwicy- czuję się normalnie, ale to pewnie zasługa leków.

p.s. Wiecie może czy narkoza wchodzi w interakcje z antydepresantami (escitalopram) ?
PinkFlower
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez Zenonek 17 sty 2011, 18:35
PinkFlower,

Magda walcz z tym gowienkiem....Trzeba probowac wszystkiego....
Ja tez jestem ostatnio pokiereszowany i tez czeka mnie wiele zabiegow ( bede musial nawet jechcac do Gdanska z Kr), a do tego jeszcze moja ciagla depresja....

Wiem, ze to banal, ale nie mozesz sie poddawac.....Potrafie sobie wyobrazic jak sie czujesz, naprawde...

Damy rade :pirate: .


Btw jak tam ten Escitalopram ? Bo ja bede na niego przechodzil za chwile.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

Avatar użytkownika
przez Prusak 17 sty 2011, 18:41
Magda będę trzymała kciuki :) Jesteś młoda, Twój organizm sobie poradzi i przyjdzie też pora na ciążę :)
I'm heavy handed - To say the least
My mother thinks I'll be an awful clutcher
'Cause I spill things from stirring 'em too quickly
I'm far too loud
It's like, as soon as I've got an opinion
It just has to come out
I laugh at stupid things
Just 'cause they tickle me
Avatar użytkownika
Offline
Posty
422
Dołączył(a)
16 lis 2010, 16:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez PinkFlower 17 sty 2011, 18:46
Zenonek- nie dziękuję bo zapeszę. Zastanawiam się czemu mam w życiu tak przejebane że jak już na coś zachoruję to albo jest przewlekłe, albo nieuleczalne, a najczęściej i to i to. Będę trzymała kciuki za Twoje leczenie, nie dość że chorujemy to jeszcze gorzej nam z tym walczyć przez nasze zaburzenia. Życie jest niesprawiedliwe.
A moje esci- nie jest idealne ale chyba dobre bo czuję się jakbym była 'prawie bez nerwicy'- tj dawno nie miała ataku, zero lęku itp, mogę podróżować... Fakt, boję się nadal jechać gdzieś dalej, ale ostatnio pojechałam 150km od domu i kilka dni tam zostałam więc chyba jest ok... Ale są i minusy- przytyłam 7kg i ciągle coś jem :evil: :cry:

Prusak- oby, jak widać choroba przyspieszyła moje plany o rodzinie. Ale co zrobić, lepiej teraz niż wcale. Zastanawiam się co robią dziewczyny w moim wieku które nie mają z kim w ciążę zajść, a potem jest za późno... Będę walczyć, mam nadzieję że znajdą na to skuteczny lek i że choroba będzie u mnie mieć łagodny przebieg. Ja po prostu nie chcę cierpieć i chcę mieć dzieci. Trzymaj kciuki proszę.
PinkFlower
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez maksinek 17 sty 2011, 19:18
3maj się Madziu:))))) wszystko będzie dobrze:)
maksinek
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez PinkFlower 17 sty 2011, 19:27
Mam nadzieję :-| Chlip...
PinkFlower
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez Vi. 17 sty 2011, 20:03
PinkFlower, pomodlę się za Ciebie siostro, teraz chyba skojarzysz kim jestem :)

Skoro piszesz o modlitwie to zaczęłaś ostatnio bardziej wierzyć w Boga ?

Choroby są skutkiem grzechu pierworodnego i nie muszą być związane z karą, przecież Bóg Cię kocha miłością nieskończoną.
Zwierzęta nie zgrzeszyly a też muszą cierpieć głód i pragnienie oraz chorować.

P.S Też biorę Esci :)
Vi.
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez PinkFlower 17 sty 2011, 20:05
Zawsze byłam wierząca ale akurat nie uważam że choroby są wynikiem grzechu. W zasadzie to nie wiem czego są wynikiem więc nie ma co dyskutować. Ale bywają gorsze, więc nie narzekam. Ważne, że nie śmiertelne.

p.s. No jasne że wiem kim jesteś !
PinkFlower
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez maksinek 17 sty 2011, 20:10
VI co ty wygadujesz a małe dzieci ciężko chore które nie popełniły grzechu czemu chorują?????
maksinek
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez Vi. 17 sty 2011, 20:15
maksinek, powiedziałem, że choroby nie są karą za grzechy a skutkiem grzechu pierworodnego (Jest to grzech, który ma w sobie każdy człowiek przez decyzję Adama, który się sprzeciwił Bogu).

PinkFlower, ważna jest wiara w Boga i podążanie właściwą drogą a nie teologia.

Możesz chodzić ?
Modlisz się czasem, chodzisz do kościoła ?

[Dodane po edycji:]

P.S To dobrze, że wiesz kim jestem :)
Cieszę się, że wróciłaś. Bardzo mi Ciebie tu brakowało.
Vi.
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez PinkFlower 17 sty 2011, 20:19
Nie wiem jak długo zostanę tutaj, może długo ale na pewno nie będę za wiele się wypowiadać bo raz że mam mniej czasu, dwa że już nie mam chęci siedzieć tyle w necie, a trzy że nie czuję potrzeby.
Polecam Wam także na jakiś czas odciąć się od forum, to pomaga odciąć się od choroby, złapać dystans do siebie i do innych ludzi. Mi to pomogło.
PinkFlower
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez Vi. 17 sty 2011, 20:25
PinkFlower, ja ciepię na coś trochę odmiennego niż Ty i też próbowałem, jednak lepiej jest jak tu jestem. :)
Vi.
Offline

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 sty 2011, 21:08
PinkFlower, Ja przed konizacjąmiałam zastrzyk w kręgosłup, byłam świadoma wszystkiego. Acha.......zastrzyk nie bolał, a mam zadatki hipochondryczne,ze tak sie wyrażę. Naprawde nie boli nic!
Ale co Ci chciałam powiedzieć.....otóż tak gderałam podczas zabiegu, nieczułam się od pada w dól.......dziwne odczucie, ............i jak tak gderałam, próbowalam nawiązywać dialog z panią ginekolog, ....to ta pani .......poprosiła panią anestezjolog o zastrzyk dla mnie...chyba jej przeszkadzalo moje gderanie, dostałam "coś"po czym zasnęłam na chwilkę, dosłownie na 25minut. To napewn nei byla narkoza głęboka. Bo w głębokiej mam rurkę wkładaną głęboko do buzi. A ja tego nie miałam.
Magda popytaj. Popytaj czy zastrzyk w kręgosłup wchodzi w gręplus jeszcze dodatkowe znieczulenie,żebyś sobie podrzemała. Ja tak mialam. I wiesz co? Było super,naprawdę. Potem tylko czekasz,aż wroci czucie w nogach. Fajnie było. Ja po sześciu godzinach od zabiegu czułam juz nogi. I nawet wstałam. Ale musiałam się polożyć...bo taka jest procedura po przyjęciu znieczulenia w kręgosłup.
NIe bój się. Wszystko przezyjesz! A najważniejsze jest nastawienie! Pamiętaj! Wszystko będzie w porządku, obudzisz się normalnie, będziesz czuła sie dobrze. Po paru dniach wyjdziesz do omku, będziesz sie z tego wszystkiego śmiała,a takie doświadczenie tylko Cię wzmocni!
Będą tam anestezjolodzy, lekarze-specjaliści, będziesz w dobrych rękach.
Trzymam kciuki! I się nei bój!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Wróciłam bo potrzebuję wsparcia

przez PinkFlower 17 sty 2011, 21:26
Z tego co wiem to najpierw dostanę 'głupiego Jasia' w zastrzyku a potem normalna narkoza (z maską). Wcześniej jeszcze założą mi cewnik itp. Po operacji i tak będę leżeć bo będę mieć pocięty brzuch więc nie dam rady chodzić. Najbardziej boję się tego że otworzą brzuch i okaże się że trzeba wyciąć więcej niż na usg im się wydawało :cry: Tego boję się strasznie ! Zresztą, jak podwinę bluzkę to wyraźnie widać że z lewej strony mój brzuch jest większy, więc pewnie długo potrwa cięcie tego.. Nie wiem w sumie czy wytrzymałabym bez spania podczas zabiegu, pewnie też ciągle bym gderała. Więc może ta narkoza będzie lepszą opcją... Gorzej jak mi się koszmary przyśnią :-| Ogólnie mam całą listę rzeczy które mnie przerażają !
Ale cóż, muszę się przyzwyczaić, chyba będę mieć raz na kilka lat taką operację :-|
PinkFlower
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do