Witam serdecznie mam nadzieje,że znajdę tu zrozumienie...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam serdecznie mam nadzieje,że znajdę tu zrozumienie...

przez Marha 23 cze 2006, 17:49
A oto moja historia..... będzie krutka bo to zbyt boli jak sobie przypominam.
Moja "przygoda" z nerwicą zaczęła sie w marcu zeszłego roku. Za dużo rzeczy działo się na raz i bach... pierwszy pamiętny atak w pociągu, wtedy nie wiedziałam jeszcze co się ze mną dzieje, byłam głęboko przerażona. Łudziłam się jeszcze,że to jednorazowe...... Potem, po zrobieniu wszystkich badań padła diagnoza- nerwica lękowa. Nic mi to nie mówiło, dlatego jeszcze bardziej przerażało, te napady gorąca, przeszywające mnie dreszcze, lęk przed rychło nadchodzącą śmiercią, kołatanie serca jakby miało zaraz wyskoczyć. Po 7 miesiącach nastąpiło 8 miesięcy spokoju, moja czujnośc została uśpiona, było mi tak dobrze.... aż tu znowu to paskudztwo wróciło. Teraz to wygląda troche inaczej. Jest lęk oczywiście, kołatanie serca, ale co gorsza mam takie dziwne uczucie czasami w ciągu dnia jakby moje serce spowalniało, potem kilka mocniejszych uderzeń, robi mi się słabo ale po chwili mija... toi bardzo nieprzyjemne. Najważniejsze to zdawać sobie ciągle sprawę, że nam nic nie grozi, że to tylko nasza wyobraźnia... Smutne jest,że jak ktoś tego nie przeżył to tego nie zrozumie... i nawet jeśli bardzo chce pomóc to jest mu ciężko, bo nie wie.
Mam nadzieję, że tu znajdę zrozumienie i ze swobodą kogę pisać o wszystkich moich obawach, bo to odrazu lżej jak człowiek wszystko z siebie wyrzuci, a nie stać mnie na razie na psychoterapię, może jak skończę studia... dlatego póki co musze sobie jakoś radzić.

Dzięki jeśli przeczytałeś do końca to bardzo miłe wiedzieć,
kogoś interesują twoje problemy. :D
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
23 cze 2006, 16:37
Lokalizacja
Koszalin

Avatar użytkownika
przez jowita 23 cze 2006, 17:55
przeczytałam :D twoje objawy sa takie jak u mnie na poczatku i wlasnie staram sie podnosic sie na duchu ze nic mi nie grozi,ze nie zemdleje ze to moja wyobraznia i nic nie moze sie stac ale czasem nie potrafie sobie z tym poradzic to jest silniejsze,zawładnie całym moim umysłem i koniec :( to fakt ze ludzie zdrowi nie rozumieja ale tutaj znajdziesz wsparcie
pozdrawiam :!:
Może zawsze trzeba najpierw przejsc przez piekło......by zrozumiec czym naprawde szczeście jest.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
24 maja 2006, 09:35
Lokalizacja
Gdańsk

przez Marha 23 cze 2006, 18:26
To znaczy. że to będzie się pogłębiać? A jest sposób żeby to zatrzymać? Bez przyjmowania leków? Bo wierzę a przynajmniej chce wierzyc w to,że jest.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
23 cze 2006, 16:37
Lokalizacja
Koszalin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Angelika 23 cze 2006, 19:11
Czesc Marha!!!
Angelika
Offline

Avatar użytkownika
przez anita27 23 cze 2006, 20:04
Witam i pozdrawiam Ciebie serdecznie
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Avatar użytkownika
przez didado1 23 cze 2006, 21:23
Witaj :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez Sweety 23 cze 2006, 21:27
Witam,postanowiłam do was dołączyć bo już sama nie daję rady,od dziecka byłam bardzo nerwową osobą, wszystko strasznie przeżywałam,bałam się nawet własnego cienia,ale dopóki nie wyfrunęłam z mamusinego gniazdka to jakoś to było,potem małżeństwo,po 1,5 roku dziecko,a gdy mała skończyła pół roku pierwszy raz miałam ostry napad lękowy,myslałam że umieram,kazałam wzywać pogotowie,dusiłam się,myślałam że ktoś zabiera mi powietrze,serce chciało wyskoczyć,dziki lęk przed tym że zaraz zemdleję i umrę,wizyta u psychiatry,leki i terapia,pomogły ale nie do końca,i tak mija piąty rok z tym cholerstwem i żarciem prochów,próbowałam odstawić,nie da się,ciągle boje sie wychodzić z domu,nawet do pobliskiego sklepu,jak muszę coś wyjść załatwić szpikuję się dodatkowo afobamem,czy komuś się udało tak bez leków???raz jest lepiej raz gorzej ale to ciągle jest ze mną,ten dziki lęk,jestem taka ograniczona przez to,z wielu rzeczy muszę rezygnować,ja nie chcę tak dłużej żyć,POMOCY!!!
ŻYĆ W LĘKU TO ŻYĆ POŁOWICZNIE!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
23 cze 2006, 21:08

Avatar użytkownika
przez didado1 23 cze 2006, 21:41
Sweety
da się wyjśc stanowczo bez leków, trzeba codziennie cwiczyc i wychodzic lękowi naprzeciw :D
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez Sweety 23 cze 2006, 21:58
ale jak ćwiczyć???ja próbuję i mi się to nie udaje,jestem załamana :(
ŻYĆ W LĘKU TO ŻYĆ POŁOWICZNIE!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
23 cze 2006, 21:08

Avatar użytkownika
przez didado1 23 cze 2006, 22:09
Sweety
codziennie wychodzic po kroczku po 2 metry po 3 i dalej, codziennie, aż do skutku kiedy się przekonasz, że Twój lęk jest nieuzasadniony :D Przekonasz się, że jesteś bezpieczna i zaczniesz wychodzic :D
stosuję to na sobie i pomaga :D pozdrawiam
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez jowita 23 cze 2006, 22:50
didado1 ma racje trzeba cwiczyc tez tak robie i zawsze mam ze soba tel komórkowy w razie czego i tabletki czuje sie bezpieczniej,z tabletek niestety nie potrafie zrezygnowac,nie biore ich znowu tak duzo rano efectin75mg a popołudniu relanium2 i wieczorem tez relanium2mg,niestety mnie tez bardzo ogranicza ta choroba chciałabym tyle jeszce wziasc od zycia i nie potrafie czuje blokade,nie wiem czy uda mi sie kiedys z tego wyjsc ale wiem ze nie chce ciagle myslec ze jestem chora bo to pogarsza sytuacje :roll:
pozdro :!:
Może zawsze trzeba najpierw przejsc przez piekło......by zrozumiec czym naprawde szczeście jest.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
24 maja 2006, 09:35
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Sweety 24 cze 2006, 09:42
ja byłam na Efectinie R 75 kiedyś,było nieźle,ale gdy zaszłam w drugą ciążę musiałam odstawić i lepiej nie mówić co wtedy ze mną się działo,na czas ciąży dostałam clonazepamum,po urodzeniu dziecka odstawiłam i obecnie jestem na Seroxacie,najpierw brałam 20 mg a od ok roku biorę już tylko pół tabletki rano,ale niestety to nie wystarcza,miałam okres że udawało mi się wychodzić bez afobamu ale teraz znów nie daję rady,a mam dwójkę małych dzieci,w tym jedno nieuleczalnie chore,mąz jest tylko na weekendy w domu bo pracuje jako kierowca,naprawdę niewiem co robić a nie chcę brać więcej prochów...
ŻYĆ W LĘKU TO ŻYĆ POŁOWICZNIE!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
23 cze 2006, 21:08

przez Marha 24 cze 2006, 22:19
Hej pomyślcie sobie wszyscy, że to możliwe żeby to pokonać. Trzeba trochę silnej woli i wiary w siebie!!!! Najważniejsze żeby pamiętać, że nie jesteście sami. Są nas setki i wszyscy zmagamy się z tymi samymi lękami, ale wielu z nas się udaje. Mi się udaje coraz bardziej i jak do tej pory kilka razy sięgnęłam po hydroksizine. Wy też wszyscy potraficie!!!!
Ja bardzo w was wszystkich wierzę, tak jak uwierzyłam w siebie. Trzymam kciuki za nas wszystkich. Głowa do góry przecież wcale nie musi być źle!!!!
Wręcz przeciwnie musi być REWELACYJNIE!!!!!! Zacznijmy bardziej w siebie wierzyć, a jeśli nie chcemy tego robić dla siebie, to zróbmy to dla kogoś na kim nam zalerzy. Warto!!!!!
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
23 cze 2006, 16:37
Lokalizacja
Koszalin

Avatar użytkownika
przez anita27 24 cze 2006, 22:25
Marho,pewnie ze zawsze warto uwierzyc w siebie.Pozdrawiam Ciebie
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do