Witam i proszę o pomoc

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam i proszę o pomoc

przez xxkwiatuszek 03 paź 2010, 17:42
Witam wszystkich!
Mam na imię Ela i mam 18 lat. Chciałam tu już dawno napisać, ale jakoś nie miałam odwagi..

Nie wiem czy piszę w dobrym dziale, ale chciałabym się z wami podzielić moimi problemami...

Jeżeli się rozpiszę to przepraszam..

Rok temu napisał do mnie pewien koleś-Damian. Pisał, że jestem ładna, wyglądam na fajną i chciałby się ze mną zapoznać. I tak zaczęła się ta znajomość. Fajnie nam się gadało, spotkaliśmy się. Minęło parę tygodni i wydawało mi się, że się zakochałam. Dawałam mu to do zrozumienia, a on powiedział, że nie chce z nikim być, że nie odczuwa potrzeby bycia z kimś. Trochę byłam zdziwiona, bo wydawało mi się, że jemu na mnie zależy. Tłumaczył się tym, że kiedyś był z kimś, bardzo długo, ale ona go zdradziła, więc on nie chciał z nikim być. Cóż, chciałam czekać na niego więc kontynuowaliśmy tę znajomość. Spotykaliśmy się i w ogóle. Aż pewnego dnia kiedy się spotkaliśmy on zaczął mnie przytulać, trzymaliśmy się za ręce. Cieszyłam się, bo myślałam, że zmienił zdanie, w końcu dosłownie dał mi do zrozumienia,że mu na mnie zależy. Ale w pewnym momencie on puścił moją ręke i powiedział, że przeprasza, ale on nie chce z nikim być. Czułam się wykorzystana, zachowywał się bardzo egoistycznie.. Po za tym prawie doszło do pocałunku.. Jestem osobą wrażliwą i postanowiłam że nie będę tego ciągnąć. On nawet sam powiedział, że dla mnie będzie lepiej jak zakończymy tę znajomość. I tak się stało. A znaliśmy się jakieś 5 miesięcy. Były nieprzespane noce, tony łez wylanych. Dużo osób wmawiało mi że on nie jest tego wart, żebym żyła dalej. Nie chciałam się z tym pogodzić, ale jakoś przetrwałam. Oczywiście nie przestawałam o nim myśleć, jednak z dnia na dzień myślałam coraz mniej. Jednak chyba go przyciągałam myślami, bo gdy sobie pomyślałam, że mógłby się odezwać to on po 2 miesiącach milczenia się odezwał i to w ten sam dzień. Oczywiście panika, łzy, nienawiść, wszystko naraz przyszło. Wtedy napisałam mu że nie chce go znać, że go nienawidzę. Obiecał, że się nie odezwie. Ale on po 2 miesiącach znów się odezwał i znów wspomnienia wróciły. On chciał żebym mu wybaczyła, że już nie będzie jak dawniej. I tu jest właśnie mój problem, bo rozum mówi nie, a serce mówi tak. Jedna strona mnie do niego ciągnie, a druga odpycha. Na dodatek dowiedziałam się niedawno, że moja przyjaciółka, która była na 18-stce u naszej koleżanki, spotkała go tam i z nim rozmawiała (ja też miałam być na tej imprezie, ale bałam się własnie ze on sie pojawi). Ukrywała to przede mną, ale kiedy on znów się odezwał powiedziała mi to. I wtedy się zaczeło..Zaczęłam się trzęść jak galareta, przez pół dnia, nie mogłam tej myśli do siebie przyjąć. Poczułam pustkę i trzęsłam się tak bardzo że moja przyjaciółka aż się przestraszyła. Łzy w oczach do tego doszły. Zaczełam tylko mówić że go nienawidzę. Kiedy wracałyśmy do domu byłam już opanowana i chciałam wiedzieć co jej powiedział. Powiedziała, że on żałuję, że czekał na taką dziewczynę jak ja, że jestem spełnieniem jego marzeń i snów. Niewiem czy mu wierzyć po tym wszystkich. Wybrałam najłatwiejsze rozwiązanie bo chce o nim zapomnieć. Jednak coś nie daje mi spokoju. Ciąglę o nim myślę, a wszystko mi mówi żebym mu wybaczyła, ale ja niewiem czy potrafię. Jak mam zapomnieć krzywdę jaką mi wyrządził? Czuję że się boję, ale niewiem czego, ściska mnie w żołądku jak sobie o nim pomyślę, ale niewiem dlaczego.. Nawet pisząc tu ściska mnie w żołądku. Proszę was, pomóżcie mi, nie radzę sobie z tym.. Nie chce już zawracać głowy mojej przyjaciółce tym wszystkich, już dość się nasłuchała.. Boję się i niewiem czego.. :( Czuję pustkę, ściska mnie w żołądku, czuję nienawiść, wszystko na raz i niewiem dlaczego.. Niechce brać tej myśli do siebie, ale może ja go skrycie kocham i tego właśnie się boję, a może ja go tak nienawidzę i dlatego to wszystko.. Niewiem, nie wiem, nie wiem.. :cry: Czuję się taka zagubiona..
Na dodatek kiedy się z nim "rozstałam" prosiłam Boga, żeby mi go postawił na mojej drodze kiedyś jeśli jest mi przeznaczony, a jeśli nie to żebym go nie spotkała.. I oto się stało.. Będąc w pracy, siedząc na kasie, zobaczyłam go.. Serce zaczęło walić mi jak młot, zaczęłam się trząść i wpadłam chyba w panikę, bo moje myśli były "Co ja zrobię jak przyjdzie do mojej kasy" Ale poszedł, a ja czułam, że nie wysiedzę i zadzwoniłam niby, że potrzebuje do toalety i jak poparzona poleciałam. Kiedy wracałam z powrotem na kasę rozglądałam się czy go przypadkiem gdzieś nie ma.. Zobaczyłam go i biegiem pobiegłam do swojej kasy.. Kiedy siadłam poczułam ulgę...
Przeżywałam to cały dzień.. Nie wiedziałam co myśleć..
Po tym jak zobaczyłam on się jakieś 2 tygodnie później odezwał, mimo, że miał tego nie robić... Pisał, że tęskni, że chciałby mnie usłyszeć, pogadać ze mną, że oczywiście żałuje tego co zrobił.. Na chwilę poczułam, że mogłabym wybaczyć, ale zaraz potem myślałam, że jednak nie... OCZYWIŚCIE skończyło się na tym, że napisał, że już się nie będzie odzywał.. Kiedy skończyliśmy rozmawiać rozpłakałam się, tak bardzo, że mogę powiedzieć, że ryczałam... Nie wiem dlaczego.. Nie rozumiem swojego zachowania... Co się ze mną dzieje... O co właściwie mi chodzi.. Zgubiłam się i nie potrafię się odnaleźć.. Myślałam nawet o wizycie do psychologa.. Ale nie wiem czy to dobry pomysł.. W końcu ludzie maja poważniejsze problemy...
Czuje że nie potrafię sobie poradzić z własnymi emocjami, po tym jak zareagowałam na jego widok..
Co będzie jak go jeszcze kiedyś spotkam, a nap przykład będę wtedy z siostrą na mieście.. Siedząc na kasie omała nie spadłam z krzesła, a stojąc to bym chyba padła na ziemie..
Proszę doradźcie coś, bo nie wiem co mam zrobić..
Minął już ponad rok, a jakoś nie zniknął z mego życia..
Nawet nie potrafię określić tego co czuje..

Błagam, potrzebuje pomocy. :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 wrz 2010, 20:08

Re: Witam i proszę o pomoc

przez ewaryst7 03 paź 2010, 18:50
Po pierwsze , za co on Cię ciągle przeprasza ?? Został zdradzony , i bardzo zraniony ,ma prawo bać się nowego związku...Obydwoje jesteście zalęknieni , i nieufni.śkąd więc te dylematy? Czy nie lepiej zostawić wszystko losowi? Czas pokaże co z tego wyniknie...
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do