witam i proszę o pomoc

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Re: witam i proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez piscis 31 sie 2010, 08:26
hej truetome
wiem co czujesz...wiem jak to jest kiedy człowiek czuje się aż tak bardzo od kogoś uzależniony. Ja żyję w chorym związku i chociaż wiem, że to nie ma już najmniejszego sensu i nie ma co ratować ja nadal w tym tkwię....a on...ma mnie za nic.
ja wiem, że ciężko jest podjąć decyzję żeby odciąć się zupełnie od kogoś, ale powinnaś zrobić to jak najszybciej, a wiesz dlaczego?...
bo jesteś bardzo młoda...
nie pozwól zmarnować sobie życia.
Ja mam prawie 30-stkę i przez zakodowany strasz przed samotnością (bo moja mama była ze mną całe życie sama) pozwoliłam facetowi wejść sobie na głowę, traktować się jak...
w każdym razie co tym osiągnęłam? chory związek, brak poczucia własnej wartości, zaczęłam sama siebie obwiniać że może jestem jakimś nieudacznikiem, że nie potrafię związku zbudować, mam nerwicę i zaczęłam chodzić do psychologa. I to właśnie on uświadomił mi, że zachowanie przez lata naszego związku mojego faceta to nic innego jak znęcanie się psychiczne...
A wiesz co teraz czuję po latach poświęcania się dla faceta? Cholerną samotność, strach, że jak odejdę to i tak z nikim nie ułożę sobie już w tym wieku życia, że nie dane będzie mi mieć swoja rodzinę i dziecko.
Jesteś młoda, nie pozwól, żeby facet zrujnował Ci życie i zniszczył Cię psychicznie. Odetnij się od niego i zacznij żyć dla siebie (wiem, że łatwo się tak wymądrzać, mi samej jak na razie się nie udało)
Wierzę, że Ci się uda i trzymam kciuki
KL - jesteś Promykiem w moim szarym świecie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
313
Dołączył(a)
03 sie 2010, 10:01

Re: witam i proszę o pomoc

przez truetome 31 sie 2010, 14:44
wczoraj spotkałam się z nim i chciałam porozmawiać, pożegnać się. Skończyło się nie po mojej myśli.. dostałam te kilka chwil szczęścia w jego ramionach i znów czuję się naładowana nową siłą, czuję że mogę jeszcze walczyć o ten związek, że mnie potrzebuje. Właśnie to jest największa radość jaką mogę dostać. Chyba niepotrzebnie tu piszę, bo sama wnerwiłabym się na osobę tak traktującą siebie. Jednak każdy z nas dąży do szczęścia. I moim zdaniem warto się poświęcać, bo wtedy dostajemy takie krótkie nagrody. Krótkie, ale najpiękniejsze.
A co do mamy - ona jest wspaniała. Po prostu nie rozumie moich problemów, bo sama ma inną hierarchię wartości.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
29 sie 2010, 00:23

Re: witam i proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez mikimoka 01 wrz 2010, 02:05
truetome, a wez go wprost spytaj czego on chce
Avatar użytkownika
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
27 sie 2010, 04:00
Lokalizacja
Bdm

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: witam i proszę o pomoc

przez truetome 01 wrz 2010, 16:54
on codziennie chce czegoś innego.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
29 sie 2010, 00:23

Re: witam i proszę o pomoc

przez truetome 03 wrz 2010, 22:25
Warto. Dla tych chwil, które wynagradzają cały ten ból. Chociaż wiem, że to idiotyczne, nie poddam się i będę walczyła o ten największy sens życia.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
29 sie 2010, 00:23

Re: witam i proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 05 wrz 2010, 17:40
Masz racje to bardzo idiotyczne...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: witam i proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez Milutki 15 wrz 2010, 17:41
truetome napisał(a):dostałam te kilka chwil szczęścia w jego ramionach i znów czuję się naładowana nową siłą, czuję że mogę jeszcze walczyć o ten związek, że mnie potrzebuje. Właśnie to jest największa radość jaką mogę dostać.
(...) moim zdaniem warto się poświęcać, bo wtedy dostajemy takie krótkie nagrody. Krótkie, ale najpiękniejsze.

truetome napisał(a):Warto. Dla tych chwil, które wynagradzają cały ten ból. Chociaż wiem, że to idiotyczne, nie poddam się i będę walczyła o ten największy sens życia.

truetome,
Przeczytałem uważnie wszystko co napisałaś...
Rozumiem, że dla Ciebie ważne i sensowne są już same starania o Was, o Wasz związek. Tak, rzeczywiście, jakby się zastanowić, to masz rację, dla takich chwil szczęścia warto wiele się poświęcać (czy nie podobne podejście mieli nasi wielcy romantycy z XIX wieku ?).

Ale niestety... ja również muszę przyłączyć się do poprzednich głosów, :(
bo szkoda takiej wspaniałej dziewczyny jak Ty...

Niestety, ten związek nie ma perspektyw i musi Ci to ktoś uświadamiać (nie uświadomić, bo to jednorazowo się nie da).
piscis niestety jest tu żywym dowodem...

truetome napisał(a):nie, nie leczę się, bo chyba nie mam z czego :) po prostu muszę się wygadać komuś.

No właśnie, myślę, że powinnaś znaleźć sobie jakąś "bratnią duszę", najlepiej przyjaciółkę, której byś mogła bez obaw o wszystkim opowiedzieć (mama to inne pokolenie, tak jak piszesz, nie zrozumie tego). Ta bratnia dusza mogłaby być Twoim "dobrym aniołem" :smile: patrzeć na Ciebie z boku i trzeźwiej oceniać sytuację, zajmować Cię innymi sprawami, wykorzystać w jakiś inny sposób Twoją potrzebę pomagania innym.
Daj sobie trochę czasu, ale wróć kiedyś do tego wątku tu na forum, przeczytaj to wszystko jeszcze raz. Może z czasem będziesz bardziej gotowa na przyjęcie tego wszystkiego, co ludzie tu napisali. Czego Ci serdecznie życzę :D
Trzymaj się ciepło !
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 7 gości

Przeskocz do