Jesienna refleksja...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Jesienna refleksja...

przez annerinea 27 paź 2005, 14:30
Witam wszystkich, którzy się lękali,

lękają i lękać będą :) ...a tak na poważnie...na nerwicę lękową zachorowałam w dzieciństwie, ale pierwsze bardzo poważne

leczenie przeszłam kilkanaście lat temu w Instytucie Psychiatrii i Neurologii na ul. Sobieskiego w Warszawie u profesora

Ledera. Miałam wtedy 32 lata i poczucie, że nic nie da się już zrobić...tysiące objawów somatycznych(arytmia serca, uczucie

"zapadania" się, szumy w uszach, wędrujące bóle, zawroty głowy, depresja, ataki paniki i lęku)...mogłabym wymieniać jeszcze

długo, ale powiem tak...MOJE LECZENIE NERWICY ROZPOCZĘŁO SIĘ W MOMENCIE, KIEDY ZROZUMIAŁAM, ŻE MOJE OBJAWY SOMATYCZNE SĄ

JEDYNIE ZEWNĘTRZNYM OBJAWEM TEGO, CO DZIEJE SIĘ W MOJEJ PSYCHICE, W MOIM WIDZENIU SIEBIE, ŚWIATA I SWOJEJ WŁASNEJ

RZECZYWISTOŚCI...kiedy jedna z terapeutek powiedziała mi kiedyś na odddziale, że mam potraktować swój lęk jak swojego

przyjaciela i wysłuchać co ma mi do powiedzenia, miałam ochotę ją uderzyć...nie zrobiłam tego, ale też nie zaprzyjaźniłam się

wtedy ze swoim lękiem...te słowa dotarły do mnie po kilku miesiącach, może latach...zaczęłam obserwować swoje myśli i

emocje...zaczęłam o nich mówić...spróbowałam zaprzyjaźnić się ze swoim lękiem, ale przede wszystkim spróbowałam zaprzyjaźnić

się sama ze sobą...w moim życiu lęk czai się każdego dnia, ale nauczyłam się z nim żyć...październik jest dla mnie zawsze

bardzo trudnym miesiącem, bo właśnie w tym miesiącu szłam na długie leczenie w oddziale nerwic...dla mnie był to koszmarny

czas, bo nie rozumiałam nikogo i niczego...byłam skupiona tylko i wyłącznie na swoich objawach...to objawy chciałam

zlikwidować...w siebie zaglądać nie chciałam i nie pozwoliłam ...dziś jestem w kryzysie, ale nie dlatego, że mam nasilone

objawy...jestem w kryzysie, bo ponownie zaniedbałam najważniejszą osobę w swoim życiu - SIEBIE...pozwoliłam na powrócenie

starych schematów myślenia i postępowania...ale zawsze można zacząć od nowa...zawsze...Anna
annerinea
Offline

Avatar użytkownika
przez bibi 06 lis 2005, 11:33
witajcie!!
to że to jest na tle psychicznym wiem juz od

dawna
jedynym , największym przykładem dla mnie jest to , że: mój lek działa tylko 6 godzin i potem powinnam wziąsc nową

porcję. ....co ciekawe jak go wezme rano to nie moge sie rozkręcić gdzies do 12 a potem juz jakoś leci , ale wzieła\m się na

sposób..biorę go na noc. :d śmieszne nie?? przecież działa 6 gozin i rano juz nie działa --jednak jak rano się obudze czuje

się świetnie i nie biorę go aż do następnego wieczoru. dlatego wiem że to kwestia psychiki i niestety branie tego na rozum

nie jest dobrym pomysłem.I juz nie biorę TEGO NA ROZUM. pewnie pomyslicie że skoro ten lek i tak nie działa to po co go

wogóle brać? jednak juz próbowałam przestac i po paru dniach musiałam wrócić do swojego leku i to ze zwiekszona dawką. BEZ

SENSU!!!
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do