Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jesienna refleksja...


Gość annerinea

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich, którzy się lękali,

 

lękają i lękać będą :) ...a tak na poważnie...na nerwicę lękową zachorowałam w dzieciństwie, ale pierwsze bardzo poważne

 

leczenie przeszłam kilkanaście lat temu w Instytucie Psychiatrii i Neurologii na ul. Sobieskiego w Warszawie u profesora

 

Ledera. Miałam wtedy 32 lata i poczucie, że nic nie da się już zrobić...tysiące objawów somatycznych(arytmia serca, uczucie

 

"zapadania" się, szumy w uszach, wędrujące bóle, zawroty głowy, depresja, ataki paniki i lęku)...mogłabym wymieniać jeszcze

 

długo, ale powiem tak...MOJE LECZENIE NERWICY ROZPOCZĘŁO SIĘ W MOMENCIE, KIEDY ZROZUMIAŁAM, ŻE MOJE OBJAWY SOMATYCZNE SĄ

 

JEDYNIE ZEWNĘTRZNYM OBJAWEM TEGO, CO DZIEJE SIĘ W MOJEJ PSYCHICE, W MOIM WIDZENIU SIEBIE, ŚWIATA I SWOJEJ WŁASNEJ

 

RZECZYWISTOŚCI...kiedy jedna z terapeutek powiedziała mi kiedyś na odddziale, że mam potraktować swój lęk jak swojego

 

przyjaciela i wysłuchać co ma mi do powiedzenia, miałam ochotę ją uderzyć...nie zrobiłam tego, ale też nie zaprzyjaźniłam się

 

wtedy ze swoim lękiem...te słowa dotarły do mnie po kilku miesiącach, może latach...zaczęłam obserwować swoje myśli i

 

emocje...zaczęłam o nich mówić...spróbowałam zaprzyjaźnić się ze swoim lękiem, ale przede wszystkim spróbowałam zaprzyjaźnić

 

się sama ze sobą...w moim życiu lęk czai się każdego dnia, ale nauczyłam się z nim żyć...październik jest dla mnie zawsze

 

bardzo trudnym miesiącem, bo właśnie w tym miesiącu szłam na długie leczenie w oddziale nerwic...dla mnie był to koszmarny

 

czas, bo nie rozumiałam nikogo i niczego...byłam skupiona tylko i wyłącznie na swoich objawach...to objawy chciałam

 

zlikwidować...w siebie zaglądać nie chciałam i nie pozwoliłam ...dziś jestem w kryzysie, ale nie dlatego, że mam nasilone

 

objawy...jestem w kryzysie, bo ponownie zaniedbałam najważniejszą osobę w swoim życiu - SIEBIE...pozwoliłam na powrócenie

 

starych schematów myślenia i postępowania...ale zawsze można zacząć od nowa...zawsze...Anna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie!!

to że to jest na tle psychicznym wiem juz od

 

dawna

jedynym , największym przykładem dla mnie jest to , że: mój lek działa tylko 6 godzin i potem powinnam wziąsc nową

 

porcję. ....co ciekawe jak go wezme rano to nie moge sie rozkręcić gdzies do 12 a potem juz jakoś leci , ale wzieła\m się na

 

sposób..biorę go na noc. :D śmieszne nie?? przecież działa 6 gozin i rano juz nie działa --jednak jak rano się obudze czuje

 

się świetnie i nie biorę go aż do następnego wieczoru. dlatego wiem że to kwestia psychiki i niestety branie tego na rozum

 

nie jest dobrym pomysłem.I juz nie biorę TEGO NA ROZUM. pewnie pomyslicie że skoro ten lek i tak nie działa to po co go

 

wogóle brać? jednak juz próbowałam przestac i po paru dniach musiałam wrócić do swojego leku i to ze zwiekszona dawką. BEZ

 

SENSU!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×