witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

witam

przez banalna 28 maja 2010, 21:17
Kolejny dzień. Zmora porannego wstawania z łóżka. Dlaczego w nocy nie można spać, a kiedy trzeba się podnieść najnormalniej w świecie się nie chce. Noc – długie, ciche, ciemne godziny rozmyślania – po co, dla kogo, w jakim celu. Różne myśli chodzą wtedy po głowie.
Czasem próbuje wymarzyć sobie rychłe odejście, ale w końcu marzenie się nie spełnia.
Było już blisko, ale się nie udało.

Moje trzydziestoletnie życie, jak życie pewnie nie jednego z nas, wydaje się tak puste i bez sensu.
Nie mogąc znaleźć sensu i celu swojego istnienia czuję taką pustkę. Wydaje się jakby przez głowę przebiegało tysiąc myśli na minutę – jak to zrobić, jak się wykończyć i czym?
Znowu iść po leki nasenne i je magazynować, aż będzie ich wystarczająca ilość, żeby się naprawdę dobić?
Nie chcę, nie mogę, nie chcę już być, po co dla kogo. Wszystko jest takie puste. Nie mogę już tak dalej tkwić, nic nie jest tak, jakbym tego chciała. Dlaczego nie może być tak jak ja chce – teraz nie za lata. Dlaczego nie mogę od niego odejść bo rodzina powie, że oszalałam. Nie zgadzam się z tym, nie mogę się z tym zgodzić, bo czuję, że szybko oszaleję i znowu będę się ciąć albo zrobię coś innego. Potrzebuje szybkiej zmiany, w innym wypadku wszystko runie i to w zastraszającym tempie. Ostatnio te myśli są cały czas przy mnie, nie mogę się ich pozbyć. Boli mnie już od tego głowa, przytłaczają mnie,
Najlepsze jest jednak to, że nikt tego nie zauważa, przy ludziach potrafię rozmawiać normalnie.
Nikt oprócz mojego męża, pseudo, który o wszystkim wie, ale nie potrafi czy nie chce mnie z tego wyciągnąć.

Od jakichś trzech miesięcy pije – codziennie – nie potrafię już bez tego żyć. To moja jedyna – „rozrywka”.
Skoro nie jesteś ważny dla innych i nikt nie troszczy się o twój los, to jak możesz być ważnym dla siebie?
Ja tak nie potrafię, nie chcę, nie mogę.
Chcę by moje organy zostały przekazane dla innych, a ciało spalone.
banalna
Offline

Re: witam

Avatar użytkownika
przez ghost73 28 maja 2010, 21:32
Witaj widze że czujemy się tak samo ,ja też czuje to co napisałąś,może pogadamy co ty na to ,nie pij to nic nie rozwiąże....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
21 lut 2010, 00:43

Re: witam

przez banalna 28 maja 2010, 21:35
wiem, że nie rozwiąże, ale też niczego nie psuje, bo nie ma już czego psuć
jutro znowu coś pokombinuje
a we wtorek idę po leki
banalna
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: witam

Avatar użytkownika
przez ghost73 28 maja 2010, 22:00
Aha ale jak byś miała ochote pogadać,lub porozmawiać służe do dyspozycji na każd temat rozmowy....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
21 lut 2010, 00:43

Re: witam

przez banalna 28 maja 2010, 22:01
gdybyś czytał, wiedziałbyś, że ja sama nie napiszę
banalna
Offline

Re: witam

Avatar użytkownika
przez ghost73 28 maja 2010, 22:21
a no tak sorki

[Dodane po edycji:]

http://ghost124.wrzuta.pl/audio/3upUOU38sBR/str2
Avatar użytkownika
Offline
Posty
276
Dołączył(a)
21 lut 2010, 00:43

Re: witam

przez banalna 31 maja 2010, 13:47
znow to zrobilam wzielam leki, efekt kilka godzin w szpitalu
juz nie daje sobie z soba rady
banalna
Offline

Re: witam

przez themis 31 maja 2010, 16:03
Słuchajcie no, koleżanko Banalna!
Do niedawno wydawało mi się, że jestem silnym facetem, nigdy nie byłem u żadnego psychologa czy psychiatry, nie łykałem zadnych pigułek, nie potrzebowałem wypłakiwać się w czyimś ramieniu, choć bywało co wypłakiwać.
Kilka dni to się zmieniło. Mieszanka ogromnego poczucia winy, przejmującego żalu, strachu, przekonanie o bezsensie, myśli samobójcze, piję niemal na umór, palę 10 razy więcej niż wcześniej, wylewam litry łez...
Ale się nie poddaję! Choć realnie nie ma szans na sukces, walczę. Co się przewrócę to się podnoszę.
Nie napisałaś, co jest źródłem Twojego problemu. Nie jestem psychologiem, ale schemat jest chyba zawsze mniej- więcej taki sam- nazwanie problemu, zdefiniowanie celu i mozolna jego realizacja.
Co Cię gnębi? Co chciałabyś osiągnąć, ale tak strategicznie, a nie, że po prostu spać w nocy.
Jak chcesz pogadać to wal śmiało- teraz często tu zaglądam.
Trzymaj się!

[Dodane po edycji:]

Banalna, zaglądaj tu, pisz, dziel się z nami wszystkim, zwłaszcza tym, co najgorsze. Po to to forum jest...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
29 maja 2010, 13:21
Lokalizacja
Warszawa

Re: witam

przez banalna 02 cze 2010, 08:14
więc podziele się,
kumpel, którego traktowałam jako bardziej niż kumpla, który o tym nic nie wiedział
zostawił mnie w tej sytuacji
on się zastanawia, czy mam się do niego odzywać
on
ponoć przyjaciół poznaje się w biedzie
szczerze to serce mi pęka
nie mogę przestać myśleć o tym, żeby zrobić sobie coś złego, ale kończą już mi się pomysły
może nawdychać się wziewów syna?
cięcie żył już było
tabletki też
uderzanie głową w ściane też
co teraz
może jakąś trucizne zamówić z netu
mam dosyć nie radzę sobie
a nikomu oko w oko - typu lekarzowi nie potrafię o tym powiedziec
wiem, że osób jak ja jest więcej ale one mnie tu nie obchodzą
banalna
Offline

Re: witam

przez maggieflakes 02 cze 2010, 13:53
nie wiem czy dobrze zrozumiałam :?
masz męża, ale zakochałaś się w swoim najlepszym przyjacielu, który nic nie wie o tych uczuciach,a mimo to odsunął się od Ciebie...? a wiesz z jakiego powodu?
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
27 lut 2010, 12:16

Re: witam

przez banalna 13 cze 2010, 23:09
nie potrafie sie w nikim juz zakochac
jestem zimna zolza
zycie mnie tak ksztaltuje
jutro wizyta u psychologa
banalna
Offline

Re: witam

przez banalna 27 cze 2010, 22:10
juz teraz wiem, niebyc jest latwiej, ale ja wole isc na latwizne
banalna
Offline

Re: witam

przez banalna 05 sie 2010, 13:20
stwierdziłam, że leki na depresje to głupota.
Minęła wizyta u psychiatry - nie zjawiłam się bo i po co.
To tak nic nie da a tabletkami się faszerować nie będę.

Słucham teraz Kansas - dust in the wind i takie przygnębienie mnie bierze że szok.
Czuje taki totalny bezsens istnienia, szok.
W sumie to przyjaciół nie mam i nigdy prawdziwych nie miałam, nie ma z kim pogadać i się spotkać żeby się gdzieś powłóczyć.
Najgorzej jest kiedy nie ma słońca wtedy siedzę i obmyślam misterny plan unicestwienia. Trudno to zrozumieć, ale to sprawia mi przyjemność. Liczyłam na to, że dawna znajomośćbędzie trwała wiecznie, ale jak zwykle się przeliczyła. Boli, boli.
Ludzie poprostu ode mnie odchodzą, chyba mam wokół siebie jakąś złą aurę. Nawet tutaj widze, że ludzie mają to w nosie, no tak kazdy ma swoje problemy.

Liczyłam na to, że to będzie coś więcej i znów się przeliczyłam. Próbowałam na dwa sposoby - zyły i tabletki, rezultat 2 razy szpital, raz na 2 h raz na 10 dni. W psychiatryku dzięki temu, że lekarka mnie zna - nie wylądowałam.
Wiem jest mąż - ble, i dziecko, ale nikt nie słucha czego ja chce - albo nie potrafi mnie odgadnąć czego ja chce, a czego chce?NIE wiem, żeby było jakoś.
Ciekawiej.
Kolorowiej.
Nie wiem.
Tak mi smutno, czuje żal i rozgoryczenie.

[Dodane po edycji:]

dzisiaj z kolei czuje że moje myśli się plączą, chciałabym żeby coś się stało, ale nic ciekawego wokół mnie się nie dzieje
szukam, wchodzę, wyszukuję i wyczekuję - ciągle nic. Nuda totalna nuda, brak sensu.
Nie mogę usiedzieć w pracy - czekam wciąż na kogoś czekam.
banalna
Offline

Re: witam

przez banalna 09 sie 2010, 08:25
czuję, że dzisiaj stanie się coś złego
banalna
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do