Dzień dobry

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Dzień dobry

przez elegantka 07 maja 2010, 20:05
Choruję na nerwicę natręctw. Co prawda, powiedzmy, że od niedawna ponieważ pierwsze, poważne objawy wystąpiły około trzech miesięcy temu. Jakie objawy? Między innymi obsesyjne mycie rąk, wychodzę ok. dwóch razy na lekcji. W dni parzyste wyciskam mydło jedenaście razy, licząc bez liczb parzystych, w dni nieparzyste wyciskam mydło siedem razy, również licząc bez liczb parzystych. Mam obsesje na punkcie czystości, przez co przez cały rok chodzę w skórzanych rękawiczkach. W tramwaju siadam tylko na miejscach nieparzystych. Nie staję na chodnikowe linie, tak samo jak cień autobusu też zawsze musi się równać z linią chodnika, w przeciwnym razie wypowiadam zaklęcie, licząc do trzech. Kiedy dostaję grupę B na sprawdzianie, oddaję pustą kartkę bo przecież grupa B jest równoznaczna z liczbą 2. Nawet nie czytam wtedy pytań.
To tylko kilka objawów, które chyba są najcięższe, reszty wymieniać nie będę bo przecież już wyszedł mi z tego długi post.
Jestem jeszcze niepełnoletnia, mam 17 lat. Moja mama jest psychologiem, uważanym z resztą za jednego z lepszych w Polsce. I właśnie chyba w związku z tym mam największy problem bo moja mama bojąc się o swój wizerunek 'świetnego psychologa' nie chce abym chodziła do psychiatry. Na psychologa jeszcze się zgodziła, ale kiedy dostałam skierowanie do psychiatry i został mi zalecony wyjazd terapeutyczny, moja mama się zbuntowała. Mówi, że przy jej pomocy z pewnością z tego wyjdę. Przede wszystkim nie powinno pracować się z osobami, które są ze sobą w jakiś sposób związane co dopiero matka i córka. Poza tym , cała ta nerwica zaczyna mnie coraz to bardziej przerażać, tym bardziej kiedy dostrzegam u siebie nowe objawy.
Jakieś pomysły jak uporać się z matką psychologiem?
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
07 maja 2010, 19:10

Re: Dzień dobry

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 07 maja 2010, 20:53
Witaj Elegantko. :D

Też jestem chora na NN. Podobnie jak Ty mam natręctwa związane z liczbami.

Co do dwójki, to jest to symbol człowieka, czegoś z mocno zaznaczonymi granicami, ograniczonego czasowo, wszakże człowiek jest śmiertelny... :mrgreen: Chociaż de facto 11 (1+1=2).

Ale wracając do liczb, właśnie trójka i (u Ciebie) siódemka - kojarzą się z czymś boskim, z siłą posiadającą moc sprawczą (kontrolę)... Kończę, już bo zaczynam przesadzać. :mrgreen:

My "natrętni" lubimy, kiedy sytuacja jest pod kontrolą. Nie dopuszczamy myśli, że są rzeczy, na które nie mamy wpływu.

Co do Twojej mamy, dziwi mnie jej postawa, tym bardziej, że jest psychologiem... Powinna Cię wspierać... A tym bardziej polecić kogoś odpowiedniego...

Pozdrawiam. :D
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: Dzień dobry

przez elegantka 07 maja 2010, 21:04
Goldielocks napisał(a):Witaj Elegantko. :D

Też jestem chora na NN. Podobnie jak Ty mam natręctwa związane z liczbami.

Co do dwójki, to jest to symbol człowieka, czegoś z mocno zaznaczonymi granicami, ograniczonego czasowo, wszakże człowiek jest śmiertelny... :mrgreen: Chociaż de facto 11 (1+1=2).

Ale wracając do liczb, właśnie trójka i (u Ciebie) siódemka - kojarzą się z czymś boskim, z siłą posiadającą moc sprawczą (kontrolę)... Kończę, już bo zaczynam przesadzać. :mrgreen:

My "natrętni" lubimy, kiedy sytuacja jest pod kontrolą. Nie dopuszczamy myśli, że są rzeczy, na które nie mamy wpływu.

Co do Twojej mamy, dziwi mnie jej postawa, tym bardziej, że jest psychologiem... Powinna Cię wspierać... A tym bardziej polecić kogoś odpowiedniego...

Pozdrawiam. :D


Och, liczbę siedem też uwielbiam. Należy pamiętać, że już w starożytności określano ją jako 'boską liczbę' ;] Ale moją faworytką mimo wszystko dalej zostaje siedemnastka.

[Dodane po edycji:]

Śmiertelniczka napisał(a):Niewiarygodne, że psycholog bojąc się o swój wizerunek nie chce, by jej córka rozpoczęła pełne leczenie... To się nie mieści w głowie. :? Nie jestem specjalistką, ale wydaje mi się, że przyjmowanie leków w takich wypadkach jest bardzo ważne. Sama mam nerwicę natręctw i wolę nie widzieć, co by się ze mną działo, gdyby nie leki.
Jak się uporać z matką? Hmmm... Może napiszę, co zrobiłabym na Twoim miejscu. Powiedziałabym mniej więcej to, co napisałam w trzech pierwszych zdaniach mojego posta. Powiedziałabym też, że jest złą matką i beznadziejnym psychologiem; matka powinna chcieć jak najlepiej dla swojego dziecka, ale jeśli dla niej wizerunek jest ważniejszy, nie nadaje się na matkę.
Trochę okrutne, ale lubię walić prosto z mostu, pewnie coś takiego bym powiedziała.
Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce z matką.


Zapewniam Cię, że z moją naturą osoby bezpośredniej nieraz już to mamie powtarzałam. Na co słyszałam tylko: 'To ja tu jestem psychologiem. Chyba zapominasz o moim wykształceniu. Uważam, że psychiatra ani leki nie są ci potrzebne'
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
07 maja 2010, 19:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Dzień dobry

przez elegantka 07 maja 2010, 21:13
Osiemnaste urodziny na początku stycznia. Ale jak tak dalej pójdzie to chyba nigdy mnie nie wyleczą.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
07 maja 2010, 19:10

Re: Dzień dobry

przez elegantka 07 maja 2010, 21:15
To widzę, że tak jak ja. Chociaż liczby nieparzyste nie są aż tak męczące jak strach przed zarazkami i moja potrzeba czystości.
Co do liczb preferuję, jak już wcześniej wspomniałam: 3,7,17
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
07 maja 2010, 19:10

Re: Dzień dobry

Avatar użytkownika
przez K. 07 maja 2010, 23:27
Przede wszystkim nie powinno pracować się z osobami, które są ze sobą w jakiś sposób związane co dopiero matka i córka.


No oczywiście, że nie!
I jeśli Twoja Mama jest takim dobrym specjalistą, to powinna doskonale zdawać sobie z tego sprawę!
Czy ważniejsza jest jej kariera, czy zdrowie córki ?
No cholera, już co jak co, są Rodzice, którzy są nieświadomi, nieco ograniczeni, nie doczytali czegoś, nie potrafią nazywać chorób po imieniu, ale PSYCHOLOG ?
To naprawdę nadaje się na książkę !

Jakieś pomysły jak uporać się z matką psychologiem?


To... to jest naprawdę dobre pytanie.
Naprawdę dość wyjątkowa sytuacja.
Twoja Mama powinna wiedzieć jak uciążliwe są takie rzeczy, przecież zajmuje się takimi osobami, jak myślę.
A może da się namówić na inne miasto chociaż ? Na wizytę u psychiatry ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: Dzień dobry

przez elegantka 08 maja 2010, 10:18
Nie wiem, będę próbować, tym bardziej, że to wszystko robi się coraz to bardziej męczące.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
07 maja 2010, 19:10

Re: Dzień dobry

przez elegantka 08 maja 2010, 13:42
Śmiertelniczka napisał(a):
elegantka napisał(a):To widzę, że tak jak ja. Chociaż liczby nieparzyste nie są aż tak męczące jak strach przed zarazkami i moja potrzeba czystości.
Co do liczb preferuję, jak już wcześniej wspomniałam: 3,7,17
Właściwie moja obsesja na punkcie liczb nieparzystych już prawie zupełnie ustąpiła, nie przeszkadza mi ona prawie wcale, inne są o wiele gorsze. Co do tych liczb, kiedyś sobie wmówiłam, że niektóre rzeczy muszę zrobić 3 razy, jak nie 3, to 9, a jak nie 9, to 27. Dlatego, że w dziewiątce są 3(!) trójki, a w dwudziestce siódemce 3 dziewiątki, czyli i tak sprowadzało się to do obsesji na punkcie trójki. Trochę pokręcone. Spoko, z tą dwudziestką siódemką ta obsesja była raczej teoretyczna, bo nie wyobrażam sobie, że miałabym coś powtórzyć tak wiele razy (chyba że wykonanie tego zajmowało bardzo mało czasu :roll: ).
Co do problemu z matką, proponuję, żebyś pokazała jej ten temat wraz ze wszystkimi odpowiedziami.


O, tak, co do liczb mam tak samo. Nawet moje zaklęcie, którego używam kiedy wejdę na chodnikową linię, polega na policzeniu do trzech.
Co do obsesji na punkcie liczb to u mnie jest to duży problem. Nie uczę się z parzystych liczb podręcznika, tak jak nie rozwiązuję sprawdzianów grupy B, która jest równoważna liczbie 2.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
07 maja 2010, 19:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do