ile można

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

ile można

przez majka16 26 kwi 2010, 20:15
mam 16 lat . Mój ojciec pije. od dwudziestu kilku lat moja mam się z nim męczy . ma nerwice , całkowicie podupadła na zdrowiu przez te ciągłe libacje mojego ojca , kłótnie i bijatyki. wcześniej tłumiłam w sobie emocje jak tylko mogłam teraz widzę że wcale nie jestem wogóle na to odporna nie daje sobie rady, miewam częste omdlenia , jutro egzamin gimnazjalny dosyć ważny to chyba jasne , a ja nie moge się normalnie położyć i zasnąć , bo znowu się awanturuje , znowu brak mi oddechu i wybucham częstym płaczem . Nic dobrego wiem , że z tego nie wyniknie. Najgorsze jest to, że ja poprostu gardze swoim ojcem , nienawidze go jest dla mnie kompletnym zerem a wiem że tak nie powinno być . rodziców się nie wybiera...to wszystko mnie przerasta....
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
26 kwi 2010, 16:22

Re: ile można

przez mysia12 28 kwi 2010, 16:22
To bardzo trudna sytuacja dla Ciebie, trudno nawet dobrać słowa, ktoś z boku tak naprawdę nie może wiedzieć jak to jest.... Jedno za to jest dla Ciebie pociechą - jeszcze całe życie przed Tobą, szansa na samodzielne życie, przyjaciół, własną w przyszłości rodzinę. Gdybyś miała możliwość pójść do psychologa/ psychoterapeuty, to mogło by Ci pomóc, czasem pomaga rozmowa z osobą po prostu życzliwą.

Ja nie miałam pijącego ojca, w ogóle nie miałam ojca, ale miałam w domu awantury pomiędzy moją mamą i babcią, to było koszmarne, choć teraz już wydaje mi się tak odległą przeszłością.

Ja przeszłam daleką drogę od swojego dzieciństwa, biednego domu, awantur. Mam dobre wykształcenie, męża, dzieci, dobre warunki życiowe. Przepłaciłam różne zdarzenia nerwicą, ale z niej wychodzę, dzięki psychoterapii.

Trzymaj się dzielnie, "wyrzucaj" z siebie złe przeżycia, emocje, gdzie możesz - terapeuta, rodzina, zaufany człowiek (np. wychowawca, ksiądz), trudno jest radzić sobie w takiej sytuacji samej, a tłumienie emocji może być dla Ciebie naprawdę jak trucizna, wiem co mówię...

Powodzenia :great:

[Dodane po edycji:]

majka16 napisał(a): Najgorsze jest to, że ja poprostu gardze swoim ojcem , nienawidze go jest dla mnie kompletnym zerem a wiem że tak nie powinno być . rodziców się nie wybiera...to wszystko mnie przerasta....


Ja osobiście uważam, że rodzicom wcale miłość i szacunek nie należy się " z automatu" - całym swoim życiem, zachowaniem, wychowaniem - wzbudzają oni naszą miłość i szacunek lub nie. To są po prostu zwykli ludzie, czasem nieco gorsi, popeniający wiele błędów, i jeśli czynią źle - może to wzbudzać w Tobie wiele złości i pogardy, to jest normalne.
http://www.nerwica.com/nn-moja-historia-walka-i-wygrana-t20382.html

... żeby poznać smak
szczęścia, łez i klęsk
i nie pytać wciąż
jaki to ma sens.
(...)
niech nie kraczą nam
że się kończy świat
kiedy chce się żyć
i to jeszcze jak!


http://w128.wrzuta.pl/film/3lTBxDmu4fl/seweryn_krajewski-nasz_codzienny_psalm
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
08 kwi 2010, 10:19

Re: ile można

przez ewaryst7 28 kwi 2010, 18:49
Witaj.Czy Twoja mam MUSI z nim być? Przecież mogą sie rozwieść.Jest policja , są sądy..Można założyć mu niebieską kartę na Policji , a potem sprawę w sądzie o znęcanie się nad rodziną..Jest tak wiele możliwości.NIE MUSICIE cierpieć! Porozmawiaj z mamą.Bo on was niszczy.Każdego dnia.I nie przestanie dopóki czegos nie zrobicie.Pozdrawiam Cię ciepło.PIsz.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: ile można

przez majka16 28 kwi 2010, 19:51
Mieszkamy na bardzo małej wsi , gdzie wsyscy się znają i to jest najgorsze. Trudno jest cokolwiek zrobić. Tutaj ludzie mają swoje własne wyrobione poglądy na pewne sprawy. Niektórzy nawet mówią , że nic złego się nie dzieje. Mężczyzna musi wypić i musi rządzić rodziną jak tylko zechce a żona i dzieci powinny się słuchać i w żadnym wypadku nie sprzeciwiać się mu. moja mama już poprostu straciła nadzieje na jakiekolwiek inne życie . Mówi, że jest jej ciężko i nie może sobie wydarować , że musimy się tak męczyć. Nie radzi sobie , a ja nie umiem , nie potrafie jakoś pomóc. Ja też już nie mam siły. Może wato by było pomyśleć o pomocy np. na policji, ale ja nazwyczajniej w świecie nie chcę pogarszać sytuacji. Już tak było, jak przyjechała policja z upomnieniem... Potem było gorzej niż kiedykolwiek, powoli tracę resztki nadziei...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
26 kwi 2010, 16:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do