NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez elcia2007 22 kwi 2010, 12:58
Witam serdecznie jestem tutaj nowa wiec jak cos napisze nie tak to odrazu przepraszam. postanowiłam sie podzielić z wami moim problemem bo nie ludzie tłumić w sobie czegos co mnie boli a wsród swoich znajomych nie ma nikogo zaufanego raczej wszyscy to hieny ktore tylko czekaja na jaka sensacje o rodzinie nie ma co gadac nawet:/

A wiec tak mam 20 lat od 17 miesiecy jestem mama oraz zona. na poczatku bylo wszystko fajnie ale teraz zaczynam załowac wielu rzeczy, lecz teraz jest juz za pozno. mojego obecnego meza poznalam 4 lata temu wiadomo miłosc i w ogole, pozniej okazało sie ze jestem w ciazy oczywiscie wzielismy slub (cywilny) bo rodzina by tego nie przezyła. wszystko było super młode małzenstwo (bardzo mlode) i dzieciatko, ono jest jedyne co mnie trzymy przy tym wszystkich moj synus jest bardzo kochany, lecz mimo tego ze bardzo bardzo go kocham to chciałabym miec inne zycie. nic mi sie teraz nie układa rodzina sie odwrócila kolezanki wyjechały na studia do wiekszych miast, a ja? ja ledwo co skonczyłam liceum zaocznie siedze caly dzien w domu z dzieckiem i czuje sie okropnie. Moj "mąż" nie jest juz taki kochany i opiekunczy jak kiedys, klocimy sie praktycznie codziennie, czuje sie jak brat z siostra a nie maz z zona. o przytuleniu pocałowaniu czy jakiegos słowa miłego to juz dawno nie pamietam, on zawsze widzi we mnie zło zawsze...przychodzi z pracy i tyle, nie szanuje mnie nie docenia tego ze poswieciłam dla niego i dla dziecka cale swoje zycie, nie zostawiam dziecka z nikim nigdy zawsze wszedzie ze mna. a tez czasami bym chciala wyjsc gdzies do fryzjera zrobic cos dla siebie jednak w najszym zwiazku tak nie ma nigdy nie bylam na miescie sama nigdy maz mi nie powiedzial "idz do fryzjera, idz sobie kup jakis ciuch" cokolwiek. zawsze ja jestem ta zła, szacunek? ja nie wiem co to jest poniewaz moj maz w swoim slowniku to słowo ma zarezerwowane dla mamusi swojej TYLKO DLA NIEJ!!
Nie radze sobie z tym wszystkim nie wiem czy to ja jestem naprawde zła moze powinnam cos zmienic, NIE WIEM!!
Ja mam dopiero 20 lat nie chcem cale zycie zyc w małżensywie ktore sie kloci wyzywa rozstaje schodzi to jest smieszne dziecinnie ale ja nie ja mam to zmienic!!
Zostawic go? myślałam o tym ale co to zmieni, nie mam rodziny ktora mogla by mi pomoc nie mam gdzie sie udac.....dlatego nie poradzilam bym sobie sama z synkiem finansowo. Kocham mojego meza tzn tak mi sie wydaje ze go kocham ale czasami ma takie dziecinne zachowania ze chciałabym zeby go nie bylo, przykro mi jest jak mnie wyzywa, bluzga, krzyczy i grozi ze sie wyprowadzi, najgorsze jest to ze nikt nigdy nie stanał po mojej stronie zawsze to ja byłam zla, na miejscu gdzie mieszkamy jest tylko jego matka dla niej zawsze jestem zla bo PO CO SIE KLOCISZ!!
moze mi ktos doradzi co ja moge zrobic zeby zmienic swoje zycie zeby moje malzenstwo niebylo taka meczrnia!! :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 12:40

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez Lili-ana 22 kwi 2010, 14:51
Pewnie utrzymuje Ciebie i synka mąż więc uważa, że może Cię tak traktować, bo wie że i tak nie masz dokąd iść i za co się utrzymać. Kawał ch.. z tego Twojego męża... Jego mama pracuje czy siedzi w domu? Bo jeśli nie pracuje to może mogłaby zająć się waszym synkiem, a Ty znajdź sobie jakąś pracę, na początek może na pół etatu, potem z czasem przejdziesz na cały etat i w ten sposób staniesz na własne nogi i będziesz mogła zadecydować co dalej z Twoim życiem.
Nie łam się, ja też przeżyłam swoje więc wiem jak jest ciężko ale wyznacz sobie cel i uparcie do niego dąż. Cel, to mam na myśli swoje dochody i dzięki temu decydowanie o sobie, żeby taki cham z mamusią sobie nie pozwalali za dużo. Jak będziesz miała ich dosyć to się wyprowadzisz i tyle. A z pracą wiążą się nowe znajomości i jeśli nie rodzina Ci pomoże, to może znajdzie się jakiś przyjaciel, który Cię wesprze.
Powodzenia!
Lili-ana
Offline

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez elcia2007 22 kwi 2010, 18:10
witam! no własnie nie moge liczyc na pomoc tesciowej....wiele razu probowałam ja poprosic o pomoc zeby zajmowala sie moim synkiem a ja bym poszla do pracy nawet powiedzialam ze bede jej placic ale za kazdym razem gdy tylko pojawiał sie teraz pracy ona narzekała i stekala ze boli ja kregosłup zle sie czuje i nie da sobie rady z takim zywiołowym dzieckiem jaki jest moj synek.
Fakt ona ma chory kregosłup ale nie do takiego stopnia zeby nie zajac sie dzieckime ktore samo chodzi samo zasypia i nie trzeba go nosic, poprostu nie chce i tyle a ten swoj "kregoslup" tylko jest wymówke zeby nie siedziec z dzieckiem. nie mogłam liczyc na jej pomoc nawet jak konczyłam liceum zaocznie bo zawsze bylo "boli kregosłup" a okazywało sie ze jedzie nad morze z jakis swoim przyjacielem. ahh szkoda słów w kazym badz razie pomocy nie ma. Wyprowadzac sie bym nie musiala poniewaz to on mieszka u mnie ale jak juz wspomnialam narazie jest to niemozliwe:( wszystko by bylo ok gdyby moj maz nie traktowal mnie jak stara gruba kuchte ktora ma mu gotowac i prac tylko jako kobiete.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 12:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez zbychu 22 kwi 2010, 18:51
Od kiedy to obowiązkiem babci jest wychowywanie swoich wnuków?? Najłatwiej podrzucić dziecko babci i uciekać w wir zawodowej pracy... małe dziecko potrzebuje matki a nie jej namiastki...
Nasze ciało wie,czego potrzebuje mózg,gdyz potrafi sie on tego domagać-czasami nawet w wyjatkowo drastyczny sposob.
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 13:49

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez zagubiona86 22 kwi 2010, 19:41
Dziecko potrzebuje matki, potrzebuje obydwoje rodzicow. Ale należy pamietac o bardzo waznym fakcie, że dziecko jak nikt inny na świecie, mimo że nie mowi wyczuwa zle emocje w rodzinie..
Nie przecze, że Twoj maz to jeden wielki cham, ale prawda tez jest taka, że kazdy sam wyznacza sobie granice do innych osób. On nie ma prawa poniżac Cie, a Ty masz prawo wymagac, żeby tak bylo. Nikt tutaj nie da Ci konkretnej rady ani odpowiedzi co powinnas robic. Piszesz, że nie mozesz zwrocic sie o pomoc do swojej rodziny. Moze warto by zgłosić się na psychoterapie np. grupową?
Może Twój problem tkwi jednak i w Tobie samej. W tym, że przestałaś wyznaczać granice w stosunku do innych osób, w tym że nie tylko mąż ale własnie Ty sama straciłaś szacunek do siebie samej, może właśnie to jest jeden z głównych powodów tego, że przestałas lubic swoje zycie.. Jeśli chodzi o szacunek, to ja np.nie mam tak duzego do siebie i strasznie mnie rania zle slowa np.mojego ojca, moja mama z koleji dostaje jest od ojca co chwile <slowa chamstwa> ale ma na tyle wielka wartosc w sobie, że tkj. wupuszcza je szybko i uwaza, ze to nie ona ma problem, bo to nie ona jest chamska dla innych.
Ktos tu napisal, ze najważniejsze jest wyznaczenie celu. Cel oraz szacunek do swojej osoby to właśnie podstawa.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 02:37

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

Avatar użytkownika
przez Lubomir 22 kwi 2010, 19:49
Cel oraz szacunek do swojej osoby to właśnie podstawa.

Bardzo ładne podsumowanie. Sam doszedłem kiedyś do tego (trochę z pomocą), że właśnie tak jest jak w tym krótkim zdanku.
You can win if you want
If you want it, you will win
On your way you will see that life is more than fantasy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 15:36

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez elcia2007 23 kwi 2010, 09:37
zbychu napisał(a):Od kiedy to obowiązkiem babci jest wychowywanie swoich wnuków?? Najłatwiej podrzucić dziecko babci i uciekać w wir zawodowej pracy... małe dziecko potrzebuje matki a nie jej namiastki...


Drogi "zbychu" ja wiem ze zadna babcia nie ma obowiazku siedzenia z wnukami, jednak chciałabym stac sie samodzielna, zarabiac na siebie pieniadze i nie prosic sie caly czas od swojego meza kasy. po drugie nie chcialam zeby ona robila to za darmo, jej tez sie zbyt dobrze nie powodzi ma tylko rente chyba z 700zl wiec dodatkowe 400zl przydało by jej sie. ale juz nie bede jej po raz ktorys z koleji prosic poczekam sobie jak moje dziecko skonczy 3 lata i dam je do przedszkola wtedy nie bede na niczyjej łasce.

[Dodane po edycji:]

zagubiona86 napisał(a):Dziecko potrzebuje matki, potrzebuje obydwoje rodzicow. Ale należy pamietac o bardzo waznym fakcie, że dziecko jak nikt inny na świecie, mimo że nie mowi wyczuwa zle emocje w rodzinie..
Nie przecze, że Twoj maz to jeden wielki cham, ale prawda tez jest taka, że kazdy sam wyznacza sobie granice do innych osób. On nie ma prawa poniżac Cie, a Ty masz prawo wymagac, żeby tak bylo. Nikt tutaj nie da Ci konkretnej rady ani odpowiedzi co powinnas robic. Piszesz, że nie mozesz zwrocic sie o pomoc do swojej rodziny. Moze warto by zgłosić się na psychoterapie np. grupową?
Może Twój problem tkwi jednak i w Tobie samej. W tym, że przestałaś wyznaczać granice w stosunku do innych osób, w tym że nie tylko mąż ale własnie Ty sama straciłaś szacunek do siebie samej, może właśnie to jest jeden z głównych powodów tego, że przestałas lubic swoje zycie.. Jeśli chodzi o szacunek, to ja np.nie mam tak duzego do siebie i strasznie mnie rania zle slowa np.mojego ojca, moja mama z koleji dostaje jest od ojca co chwile <slowa chamstwa> ale ma na tyle wielka wartosc w sobie, że tkj. wupuszcza je szybko i uwaza, ze to nie ona ma problem, bo to nie ona jest chamska dla innych.
Ktos tu napisal, ze najważniejsze jest wyznaczenie celu. Cel oraz szacunek do swojej osoby to właśnie podstawa.


nie zaprzecze masz racje, moze i tkwi problem we mnie bo nie mam do siebie samej szacunku, mimo ze jestem taka młoda to czuje sie jak stara baba totalnie. Nie wiem co to znaczy atrakcyjnym, nie wiem co to znaczy podobac sie czuc porzadanie.
ale druga rzecz jak ja mam miec do siebie szacunek jak za kazdym raziem kiedy jest klotnia slysze wyzwiska, obelgi i wiele innych przykrych rzeczy. Nie umiem wykrzyczec całemu światu ze jest atrakcyjna jak nikt tak nie mysli:(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 12:40

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez zagubiona86 23 kwi 2010, 11:34
Jasne, że takie rzeczy dobijaja bardziej, dlatego nie mozna sobie na nie pozwalac. Nie chodzi o to, żeby wykrzyczec np. meżowi ze jestem atrakcyjna itp, musisz poprostu wyznaczyc mu granice. Masz prawo wymagac, zeby on takze zostawal z dzieckiem i pojsc np do fryzjera! Pisalas, ze on Ci na to nie pozwala, on opiekuje sie dzieckiem w ogole?? Zacznij robic cos dla siebie zajmij sie czyms co Cie interesuje i co możesz robic w domu,jesli rzeczywiscie nie mozesz isc teraz do pracy. A ile Twoje dziecko ma miesiecy, ze tak spytam? Na jak dlugo wyznaczylas sobie siedzenie w domu?
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 kwi 2010, 02:37

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez Kiniula 23 kwi 2010, 11:46
Witam Cie. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji poniewaz nie mam meża ani dziecka. Może sie nie znam i to co pisze to głupoty ale ja uważam ze najważniejsza jest rozmowa. Porozmawiaj z mężem na spokojnie co Cie boli i denerwuje. Znajdzcie powody dla jakich sie ciągle kłócicie (pieniądze, brak zainteresowania) powodów jest wiele.

CYTYJE: ''nie zaprzecze masz racje, moze i tkwi problem we mnie bo nie mam do siebie samej szacunku, mimo ze jestem taka młoda to czuje sie jak stara baba totalnie. Nie wiem co to znaczy atrakcyjnym, nie wiem co to znaczy podobac sie czuc porzadanie.
ale druga rzecz jak ja mam miec do siebie szacunek jak za kazdym raziem kiedy jest klotnia slysze wyzwiska, obelgi i wiele innych przykrych rzeczy. Nie umiem wykrzyczec całemu światu ze jest atrakcyjna jak nikt tak nie mysli:("

Nie mysl tak!!! Najważniejsze zebyś Ty czuła sie dobrze. Wstań rano umaluj sie, ułóż włosy, ubierz ładnie. Wiem, że sie nie chce uważasz pewnie że to głupie po co, dla kogo skoro siedziesz sama w domu całe dnie. Ale uwierz poczujesz sie ładna i pewna siebie. Niech ten Twoj mężulek zobaczy w Tobie kobiete a nie kuchareczke. Niech widzi co traci. Nie musisz iść do kometyczki czy fryzjera, żeby poczuć sie lepiej. Zrób cos dla siebie jak mały pojdzie spac np. pomaluj paznokcie.

Co do Twojej rodziny to moze tez warto porozmawiac moze konflikt zniknie. Nie wiem tak naprawde o co chodzi, o co poszło ale zawsze warto spróbować.
Najgorsze w tym wszystkim jest to ,że niestety jesteś na uczymaniu męża i może mu sie wydawać ze skoro tak jest to moze Tobą pomiatać. Pamietaj tak nie może być, Postaw sie i mu wbij troche oleju do rozumu!!!!!
Co do teściowej to bark słów olej ja i ja o nic nie proś!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 kwi 2010, 10:13

Re: NIE RADZE SOBIE Z ZYCIEM!!

przez elcia2007 23 kwi 2010, 16:08
zagubiona86 napisał(a):Jasne, że takie rzeczy dobijaja bardziej, dlatego nie mozna sobie na nie pozwalac. Nie chodzi o to, żeby wykrzyczec np. meżowi ze jestem atrakcyjna itp, musisz poprostu wyznaczyc mu granice. Masz prawo wymagac, zeby on takze zostawal z dzieckiem i pojsc np do fryzjera! Pisalas, ze on Ci na to nie pozwala, on opiekuje sie dzieckiem w ogole?? Zacznij robic cos dla siebie zajmij sie czyms co Cie interesuje i co możesz robic w domu,jesli rzeczywiscie nie mozesz isc teraz do pracy. A ile Twoje dziecko ma miesiecy, ze tak spytam? Na jak dlugo wyznaczylas sobie siedzenie w domu?


moje dziecko ma 17 miesiecy pisałam juz wyzej. Tak jest ja nie mam prawa wyjsc sama z domu gdziekolwiek, jak tylko pojawia sie zaczynam rozmowe ze chcem gdzies wyjsc na godzinke to zaczyna se klotnia, krzyki ze on nie bedzie z dzieckiem siedzial bo on zmeczony itd. jedzie rola w zyciu dziecka konczy sie od czasu do czasu na godzinnej zabawie nigdy nie byl z nim na spacerze nigdy go nie wykapal nie nakarmił a usypianiu to juz calkiem nie mowie.
mam zamiar siedziec w domu do czasu kiedy moj synek pojdzie do przedszkola poniewaz w mojej miejscowosci nie ma zlobka

[Dodane po edycji:]

KINULA jest dokladnie tak jak mowisz moglabym sie umalowac ubrac ladnie uczesac itd ale poprostu uwazam ze nie ma po co. po co sie malowac i zgrywac super laske jak tak wcale nie jest siedze sama caly dzien w domu z dzieckiem wychodziny na jakis zakupki i tyle dla kogo mam to robic...Ja sie zle czuje w swoim ciele bardzo zle chcialabym troche zrzucic kilogramy ktore ciagna sie za mna od porodu, isc do fryzjera zrobic cos z wlosami bo juz mam takie zniszczone ze nawet nie chce mi sie na to patrzec....ale nie moge tego zrobic gdyz nie mam mozliwosci ani pieniedzy bo gdy tylko chcem sobie cos kupic to zaraz jest gadanie ze nie mam kasy a ja na bzdury wydaje:(
a co do mojej rodziny to nie to chodzi o to ze mamy jakies konflikty tylko poprostu moja rodzina mieszka we włoszech i tam pracuja.
poza babcia nie mam nikogo w miescie w ktorym mieszkam ale moja babcia ma 80lat i niestety nie da robie rady z moim syneczkiem gdyz jest to bardzo zywiołowe dziecko rozrabia wszystko wyciaga trzeba miec do niego troszke zdrowia i cierpliwosci.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 12:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do