kobieta po przejściach

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

kobieta po przejściach

przez coksinelka 30 mar 2010, 20:00
Cześć Wszystkim.
jestem "świeżak: na tym forum i nie bardzo umiem się na nim połapac ale mam nadzieję, że jacyś forumowicze zechcą pogadać ;) .
mam depresję. znowu, bo już byłam wyleczona.ale odezwała się kiedy moje życie przestało byc takie ułożone.na szczęście nie z taką siłą jak poprzednio, bo w porę odczytałam pierwsze symptomy.
mam problemy małżeńskie (nie wiem czy jest tu ktoś z podobnymi doświadczeniami??). właściwie dwa miesiące temu rozstałam się z mężem. ale mój zły stan zaczął się wcześniej, kiedy nasz związek coraz bardziej chylił się ku upadkowi. kiedyś mój mąż powiedział, że jak jeszcze raz zachoruję na depresję to tego nie zniesie. pierwszy raz był przy mnie i mi pomagał, tyle że wtedy nie był mężem. wychodzi na to, że rzeczywiście tego nie zniósł.
jestem pod opieką wspaniałej doktor psychiatrii i dzisiaj zapisałam się dodatkowo do ośrodka terapeutycznego na pierwsza wizytę. do psychologa.obawiam się tego troche, bo nie wiem czy osoba do której mam iść okaże mi równe zainteresowanie i życzliwość,co psychiatra.ale wiem też że bardzo potrzebuję odnaleźć źródło moich problemów.bez tego nie będę umiała nic zmienić w moim życiu a bardzo chcę wreszcie czuć się szczęśliwa.
Tylko tyle.A może jednak aż tyle...
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: kobieta po przejściach

przez betty_boo 30 mar 2010, 20:55
hej, witaj:)
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: kobieta po przejściach

przez miki74 30 mar 2010, 22:24
coksinelka, witaj na forum ;)
miki74
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: kobieta po przejściach

przez ewaryst7 31 mar 2010, 07:54
Witaj:) Trzymam za Ciebie kciuki:)
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

:)

przez coksinelka 31 mar 2010, 16:27
dzięki za miłe powitanie. Fajnie, że ktoś zauważył moją obecność. Niestety mam skłonności do "czarnowidzctwa", poza tym bardzo niską samoocenę, choć wielu ludzi powtarza, jak jestem wartościowa i prawde mówiąc zastanawiałam się, czy ktoś w ogóle zechce sie do mnie odezwać. Dzięki:)
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: kobieta po przejściach

przez alisza 31 mar 2010, 21:27
"Niestety mam skłonności do "czarnowidzctwa", poza tym bardzo niską samoocenę" to tak jak ja:-)
Witaj!!! ja czuję się nie akceptowana i ciagle wydaje mi się że musze zabiegać o to by inni mnie lubili...chore
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
30 mar 2010, 15:59

Re: kobieta po przejściach

przez jajajaja 31 mar 2010, 22:32
Witaj.
Czlowiek, ktory kocha jest w stanie zrobić dla drugiej osoby wiele. Pokochał Cie taką jaką jestes, dziś uważasz,ze z powodu choroby związek sie rozpadl. Dziś chorujesz Ty - jutro On - oby jeszcze nie poprosił o pomoc!
Proponuje wizyte u psychiatry - rozmowa,leki - wiele dają. tarapia jak najbardziej wskazana - musisz uwierzyć w siebie, pokochac siebie - wtedy bedzie ci latwiej. jestem na etapie uwierzenia w to,ze wyjde z tej choroby
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
21 mar 2010, 12:09

Re: kobieta po przejściach

przez coksinelka 01 kwi 2010, 15:00
ta cała miłość to chyba jedna wielka ściema. dziś jest, a jutro ludzi nic już nie łączy poza bolesnymi wspomnieniami. Mój związek nie rozpadł się przez chorobę, może źle to ujęłam ale też myślę, że na mnie choroba wpłynęła na tyle, że mój mąż nie miał ochoty już z tym walczyć. Byłam nieznośna, sama ze sobą źle się czułam, nie mówiąc już o byciu z drugim człowiekiem.
w ogóle ta cała historia z moim mężem jest bardzo świeża- rozstaliśmy się lekko ponad2miesiące temu. Wszyscy powtarzają, że to nie koniec świata, jestem młoda, ładna itp. jeszcze wszystko może sie ułożyć, ale kiedy człowiek żyje przytłoczony depresją, nic nie wydaje się proste.
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: kobieta po przejściach

przez jajajaja 01 kwi 2010, 20:29
Oj to mamy podobny problem - przeżyłam rozwod, potem niespelnioną miłośc - nic mi sie nie udalo. Ile stracilam zdrowia - az za duzo. Dziś próbuje walczyc,choc jest róźnie. Całą złośc zrzuciłam na prace - dzis boje sie ,ze nie dam sobie rady,ze nie zdąże zrobic wszystkiego na czas.pojawily się lęki i ataki paniki w pracy. Biore leki - Seroxat,juz dwa miesiące,ale lęki nadal są - mówie sobie ,ze dam rade,ze sie nie poddam. Musze walczyc ze swoimi słabościami - choć jest mi bardzo cięzko. Kazdego dnia zastanawiam sie czy sobie w życiu poradze :(.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
21 mar 2010, 12:09

Re: kobieta po przejściach

przez coksinelka 02 kwi 2010, 12:26
mam wrażenie, że dziś wielu ludzi przeżywa podobne problemy. Związki są coraz bardziej nietrwałe, a rozwody nie są już tak potepiane społecznie jak kiedyś. po prostu łatwiej jest rzucić wszystko w cholere niż o to walczyć. i ja też tego doświadczyłam. przestało mi się chcieć starać, dbać o swoje małżeństwo a postawa męża totalnie mnie dołowała. Ryczałam prawie co wieczór, aż w końcu powiedziałąm sobie: dość!! ile można?? a co lepsze, ja powiedziałam mu, że chcę się z nim rozstać, bo już nie widzę sensu tego małżeństwa, a on (jak to facet) zdziwiony, przecież wszystko jest między nami w porządku! szlag mnie trafia jak myślę o tym wszystkim. na prawde chciałabym wierzyć, że jeszcze mi się życie ułoży, ale wiem że to nie takie proste. Zresztą już Twój przykład o tym świadczy: rozwód, później znowu rozstanie. ja strasznie bym chciała ustabilizować swoje życie, nie wiem czy zniosłabym jeszcze więcej takich przeżyć, jakie miałam do tej pory :( .
Tobie i sobie też życze powodzenia :)
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: kobieta po przejściach

przez Lili-ana 02 kwi 2010, 13:41
coksinelka napisał(a): a co lepsze, ja powiedziałam mu, że chcę się z nim rozstać, bo już nie widzę sensu tego małżeństwa, a on (jak to facet) zdziwiony, przecież wszystko jest między nami w porządku!

skąd ja to znam?? :roll:
Cieszcie się, że nie macie dzieci z tymi z którymi się wam nie udało. Ja mam dwójkę dzieciaków i również przed sobą wizję rozwodu. No bo ile można wytrzymać?? Cierpię na nerwicę i depresję, a mąż mi jeszcze, że tak powiem, dokłada problemów... ech...
Dobrze, że biorę lek przeciwdepresyjny, bo inaczej byłoby ciężko ze mną...
Lili-ana
Offline

Re: kobieta po przejściach

przez coksinelka 07 kwi 2010, 07:57
czemu to życie takie posrane?????????????????
Offline
Posty
334
Dołączył(a)
30 mar 2010, 19:45
Lokalizacja
Białystok

Re: kobieta po przejściach

przez narwana.com 07 kwi 2010, 09:15
A jak wam się objawia ta nerwica, depresja? Dlaczego to jest takie trudne dla tych mężów? Pytam, bo sama mam problemy małżeńskie i jestem stroną znerwicowaną. Mam żal do męża za brak wsparcia i wycofanie, ale z drugiej strony go rozumiem, bo potrafię być w mojej nerwicy, która pokazuje twarz złości, bardzo nieprzyjemna. Jak Was czytam, to mam podobne odczucie, że Wasi panowie nie mają wystarczająco siły, żeby z tym walczyć, że są za miękcy, że sami mają problemy. Ale czy są na tym świecie ludzie, którzy są wystarczająco wytrwali? Czy jest na tym świecie człowiek, który umiałby ze mną żyć? Nie wiem, obawiam się, że każdy musi z siebie dawać maksimum, a szczęście jest dla tych, którzy potrafią cieszyć się chwilą obecną. Ja niestety nie potrafię dzielić tego z mężem, potrafię każdą najfajniejszą chwilę zmienić na czarny sen.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 kwi 2010, 08:44

Re: kobieta po przejściach

przez supernovy86 08 kwi 2010, 19:39
coksinelka napisał(a): kiedyś mój mąż powiedział, że jak jeszcze raz zachoruję na depresję to tego nie zniesie. pierwszy raz był przy mnie i mi pomagał, tyle że wtedy nie był mężem. wychodzi na to, że rzeczywiście tego nie zniósł.

Wiesz? To może i lepiej, że już nie jesteś z nim, skoro on tak stawiał sprawy.
coksinelka napisał(a):ale wiem też że bardzo potrzebuję odnaleźć źródło moich problemów.bez tego nie będę umiała nic zmienić w moim życiu a bardzo chcę wreszcie czuć się szczęśliwa.
Tylko tyle.A może jednak aż tyle...

Skoro sama chcesz zmiany swojego życia, to to jest dobra pozycja "wyjściowa". Powodzenia:]
supernovy86
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do