CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 mar 2010, 20:38
Majster,


Mam do Ciebie pytanie.
Wiem,że chorowałeś na depresję.
Chcialabym sie dowiedzieć czy uwazasz się za wyleczonego.Nie chodzi mi o stan zaleczenia.
Jesli jesteś zdrowy to proszę napisz mi czy jesteś tym samym człowiek co sprzed choroby. Oczywiście wiem,że nawet zdrowy człowiek nie jest tym samym człowiekiem po paru latach w związku z przebytymi doswiadczeniami.
Chodzi mi o to czy potrafisz cieszyc się z tych samych rzeczy, z ktorych cieszyłeś sie wcześniej, Wiesz o co mi chodzi.....?
Albo mi napisz co sie zmieniło w związku z chorobą i czy jest to w Twoim odczuciu pozytyw czy negatyw :-)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez 2FACE 21 mar 2010, 21:41
Majster napisał(a):
2FACE napisał(a):a) okropnie boję się wpływu tych lekarstw na mnie
A niby dlaczego?
2FACE napisał(a):b) dla mnie przyjmowanie takich lekarstw jest równoznaczne z tym że "ZWARIOWAŁEM"
Owszem, zwariowales. Uswiadomienie sobie choroby jest pierwszym i najwazniejszym krokiem do wyzdrowienia ;)
2FACE napisał(a):c) założyłem sobie że przejdę przez to bez żadnych chemicznych wspomagaczy aby udowodnić samemu sobie że nie jestem "SŁABY"
A jesli sie nie uda? A wg mnie raczej tak wlasnie bedzie. Pozdrawiam ;)



Sugerujesz że nie da się wyleczyć nerwicy bez pomocy LEKÓW ??
CIĘŻKO JEST LEKKO ŻYĆ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
19 sty 2010, 13:32
Lokalizacja
KRAKÓW

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez Majster 21 mar 2010, 21:49
Monika1974 napisał(a):Chcialabym sie dowiedzieć czy uwazasz się za wyleczonego.Nie chodzi mi o stan zaleczenia.
Nigdy tak tego nie ujme. To jest dosc zlozona kwestia, nie tylko u mnie. Zakladam, ze wiekszosc ludzi z deprecha w zyciorycie potwierdzi to, co mowie. Deprecha nie bierze sie z powietrza ani z kolejki na poczcie. Jej przyczyny maja dwa zrodla: genetyczne i srodowiskowe, bedace w jakichs proporcjach, niekoniecznie w rownowadze. Ktos z podatnoscia na depreche zachoruje powtornie, jesli czynniki srodowiskowe niekorzystnie sie ulozą. Na dzien dzisiejszy nie mam objawow, czynniki srodowiskowe udalo mi sie odsunąć, ale nie zlikwidowac. Natomiast podatnosci do zaburzen afektu wyniesione z domu (np. DDA, inne patologie) nie zanikną nigdy.
Monika1974 napisał(a):Jesli jesteś zdrowy to proszę napisz mi czy jesteś tym samym człowiek co sprzed choroby.
Jak juz mowilem, zdrowym siebie nie okreslam. Nie jestem tym samym czlowiekiem i raczej nigdy nie bede. Nikt nie jest i nie bedzie po przebytej depresji. Jesli ktos twierdzi, ze jest tym samym czlowiekiem co sprzed choroby tzn ze nie mial zadnej deprechy.
Monika1974 napisał(a):Oczywiście wiem,że nawet zdrowy człowiek nie jest tym samym człowiekiem po paru latach w związku z przebytymi doswiadczeniami.
Dokladnie.
Monika1974 napisał(a):Chodzi mi o to czy potrafisz cieszyc się z tych samych rzeczy, z ktorych cieszyłeś sie wcześniej,
Moj system wartosci sie nie zmienil. Cechy takie jak poczucie humoru, erudycja, zainteresowania, horyzonty myslowe, umiejetnosc nawiazywania kontaktow, umiejetnosc przekazywania tresci - pozostaly raczej niezmienione, natomiast werbalizacja tresci emocjonalnych, spokoj wewnetrzny, budowanie spontanicznych relacji w otoczeniu ulegly drastycznej zmianie. Jestem bardziej wyalienowany niz kiedys, nie udzielam sie w grupie, mam czasem tendencje do wycofania, zwłaszcza w wiekszej grupie obcych. Chęć dominowania, kiedys dosc wyrazna u mnie, dzisiaj jest niemal w zaniku. Ale nadal potrafie w sobie odszukac umiejetnosc odczuwania szczescia.
Monika1974 napisał(a):Wiesz o co mi chodzi.....?
Nie do konca chyba.
Monika1974 napisał(a):Albo mi napisz co sie zmieniło w związku z chorobą i czy jest to w Twoim odczuciu pozytyw czy negatyw :-)
Zmiany opisalem wyzej. To, co mnie boli, czyli izolacja, nie jest moim dzielem, a jedynie ludzi pozbawionych wyobrazni, za to pelnych obaw przed nieznanym. Nabralem za to czesciowo umiejetnosci dystansowania sie od innych, poznalem (tak przypuszczam) prawdziwe znaczenie terminu "asertywnosc". Potrafie nie przejmowac sie glupimi uwagami, mowic otwarcie o swojej chorobie. Nie mam, jak kiedys, cechy lgnięcia do ludzi, którzy wydają mi sie sympatyczni. O to chodzilo? Pozdrawiam ;)

[Dodane po edycji:]

2FACE napisał(a):Sugerujesz że nie da się wyleczyć nerwicy bez pomocy LEKÓW ??
Ja nic nie sugeruje, ja nie jestem lekarzem. Ja tylko przypuszczam, ze gdybym byl na Twoim miejscu, to nie udaloby mi sie bez leków i bez psychoterapii. Ogolnie, to nie slyszalem jeszcze aby komukolwiek sie to udalo, moze bedziesz pierwszy?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 mar 2010, 21:54
Majster,

Tak, wyjaśniłeś mi wszystko.

Ale rozumiem,ze ta alienacja Ci nie przeszkadza? Nie czujesz sie w zwiazku z tym źle?Ze czasami sie izolujesz? To taki mechanizm obronny tak?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez Majster 21 mar 2010, 22:12
Monika1974 napisał(a):[b]Ale rozumiem,ze ta alienacja Ci nie przeszkadza? Nie czujesz sie w zwiazku z tym źle?Ze czasami sie izolujesz? To taki mechanizm obronny tak?
Dokladnie. Zbyt wiele osob w bliskim otoczeniu jest takim wlasnie zagrozeniem. Kazdy czlowiek buduje wokol siebie jakis murek, jeden lub nawet kilka, prawda? Sluzy to selekcji ludzi na bardzo bliskich, "tylko znajomych", wreszcie calkiem obcych. Jesli ja nie potrafie (a wiem juz na 100%, ze nie potrafie) swoich znajomych ocenic jako "bardzo bliskich", bliskich, dalszych itd. tzn, ze powinienem bardziej sceptycznie podchodzic do ludzi, nawet jesli wydają mi sie przyjazni. Moze nawet wlasnie dlatego, ze mi sie tacy wydają. Skad wiem, ze nie potrafie? Rewolucja w moim otoczeniu, jaką wywolal epizod deprechy, sprawila, ze grono moich znajomych uleglo kompletnemu przetasowaniu. Nagle okazalo sie, ze przyjaciele nie sa zadnymi przyjaciolmi, kumple nie sa kumplami, i ze w mojej obecnosci czasem milkną rozmowy. A wszystko dlatego, ze mam "żółte papiery" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 21 mar 2010, 22:36
Majster napisał(a):
2FACE napisał(a):Sugerujesz że nie da się wyleczyć nerwicy bez pomocy LEKÓW ??
Ja nic nie sugeruje, ja nie jestem lekarzem. Ja tylko przypuszczam, ze gdybym byl na Twoim miejscu, to nie udaloby mi sie bez leków i bez psychoterapii. Ogolnie, to nie slyszalem jeszcze aby komukolwiek sie to udalo, moze bedziesz pierwszy?



Hmm, kolega napisał ,że na terapię chodzi!! Więc jest to możliwe.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez 2FACE 21 mar 2010, 23:05
Tak tak.....chodzę na psychoterapię....sam na pewno nie dałbym rady. Chociaż nie powiem....wpadłem w okropne długi ponieważ chodzę prywatnie...raz poszedłem do NFZ ale nie dość że trzeba było czekać ponad miesiąc to jeszcze trafiłem na panią lekarz stosującą terapię PSYCHO-DYNAMICZNĄ która zdecydowanie nie jest dla mnie :D Ale leków się boję.....poza tym mam talent do uzależnień ;)
CIĘŻKO JEST LEKKO ŻYĆ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
19 sty 2010, 13:32
Lokalizacja
KRAKÓW

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez *Monika* 21 mar 2010, 23:16
2FACE,

Ja próbuję bez leków piąty tydzień.
Nie wiem czy dam radę. W torebce mimo wszystko Zomiren.Mam go od października kiedy to poszłam do psychiatry po leki. Wtedy mi zapisal Velaxin , Pramolan i doraźnie Zomiren.
Leki brałam 3 i pol miesiąca, nie wiem czy pomogły, pewnie trochę tak, ale nie obyło siebez skutków ubocznych, a po odstawieniu tez nie było dobrze. I nie jest do tej pory. Ale napewno nie jest jak na początku objawów, które pojawily się we wrześniu 2009 r.
Mam straszliwie uporczywe napięcie, szczególnie podczas oddychania, które jest cieżkie, płytkie.
Chodzę na terapię psychodynamiczną od końca października.
Siła woli życia jest wielka u ludzi, który pragną wyjść z choroby. Nie biadoleniem i uzalaniem się nad sobą. Teztak robiłam, uzalałam sięnad sobą, płakałam, miałam myśli,że zostanę juz sama, w tej chorobie.
Nie będę Tobie pisała,że wyzdrowiałam, nagle uleczyłam swoją duszę bo tak nie jest, ale są dni, w ktorych odczuwam okresowe poprawienie się i nastroju i zanik napięcia. W takich właśnie chwilach ....gdy są........jestem radosna i cieszę się,że dam radę wyjśc z tego gó....a.
Trzeba napewno próbować wszystkiego, różnych technik relaksacji, odciagania uwagi.Napewno pomocne jest znalezienie pasji.Jeśli takowej nie ma się .....to trzeba szukac jakiejś czynnosci, która nas pochłonie chociaz na chwilkę. To później wchodzi w nawyk. Napewno za nasze samopoczucie odpowiadają nasze myśli. Ciężko jest myśleć pozytywnie, zwłąszcza na początku choroby. Ale można wyćwiczycw sobie tą umiejętność. Ja próbuję jeszcze.........jeszcze mam siły. Zniechęcam się. Ale napewni wiem,że z tego gó....a można wyjść.

Przeczytaj proszę
http://moja-nerwica.republika.pl/
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 21 mar 2010, 23:23
Moim zdaniem , jeśli się da wytrzymać bez leków, to trzeba tak próbować. Tak jak pisze Monika : relaksacja, hobby itd. Można się wspomóc jakimiś ziółkami , suplementami, a po leki sięgać gdy już się naprawdę nie daje rady.

2FACE Rzekomo psychotropy nie uzależniają, ale to nie jest tak do końca, wiem sama cos na ten temat
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 mar 2010, 11:06
Ważne jest podejście do brania leków. To tak jak z piciem kawy, alkoholu czy paleniem papierosów. Można sie uzależnić, zwłaszcza jeśli przynoszą szybką ulgę.
Jest też efekt placebo.
Niektórzy psychiatrzy twierdzą,że trzeba byc stabilnym w chorobie by rozpocząć terapię czyli ja to rozumiem tak,że trzeba bbyc na lekach. Bralam leki....i nie czulam się stabilna, zwłaszcza emocjonalnie.
Co o tym sądzicie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez 2FACE 22 mar 2010, 14:08
Monika1974 napisał(a):2FACE,


Przeczytaj proszę
http://moja-nerwica.republika.pl/



Odwiedzam tą stronkę prawie codziennie...znalazłem tam odpowiedzi na kilka kwestii które mnie gnębiły. Napisałem do niego maila...
Współczuję temu facetowi troszkę bo na 100% dostaje codziennie kilkadziesiąt maili z pytaniami co i jak i pewnie już nie ma czasu na nic tylko odpowiada na nie ;)

Co do pasji....zapisałem się na JAPOŃSKI...zawsze chciałem to zrobić...mam mało czasu na naukę....i kompletnie nie mogę się skoncentrować...no ale liczą się chęci. Ćwiczę różne techniki właśnie....pan psychoterapeuta daje mi różne zadania do domu...jakoś idę z tym wszystkim powoli do przodu.

Co do ziółek....odstawiłem je....już mi bokiem wychodziły...teraz tylko łykam DEPRIM...nie wiem czy mi coś daje czy nie...łykam bo szkoda mi wydanej kasy ;) a tak to standardowo...magnez...B6...coś tam na koncentrację...

A co do BYCIA STABILNYM....nie wiem co to oznacza...może to iż jesteś na 100% świadoma tego co ci dolega akceptujesz to i jesteś gotowa na leczenie ....w sumie zapytam się o to jutro mojego psychoterapeuty. On radzi mi właśnie żeby poradzić sobie bez lekarstw. Żeby tylko ewentualnie mieć coś przy sobie w kieszeni jako ZAWÓR BEZPIECZEŃSTWA. Ale ostatni potężny atak paniki miałem jakoś na początku lutego.....w kinie na AVATARZE. Od tamtego czasu tylko małe lęki....i to okropne uczucie w głowie że to NIE DZIEJE SIĘ NAPRAWDĘ....nie mogę się go pozbyć
CIĘŻKO JEST LEKKO ŻYĆ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
19 sty 2010, 13:32
Lokalizacja
KRAKÓW

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez *Monika* 22 mar 2010, 22:19
2FACE,

czytałam to. Wspiera mnie na duchu. Dziękuję za troskęTwą.

Mam wrazenie,ze mi się pogarsza.Może w zwiazku z terapią?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 22 mar 2010, 22:22
Monika Ponoć podczas terapii powinno najpierw nastąpić nasilenie objawów. Znaczy to ,że działa.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: CIEŻKO JEST LEKKO ŻYĆ

Avatar użytkownika
przez 2FACE 22 mar 2010, 22:30
Monika1974 napisał(a):2FACE,

czytałam to. Wspiera mnie na duchu. Dziękuję za troskęTwą.

Mam wrazenie,ze mi się pogarsza.Może w zwiazku z terapią?



PIERSI DO GÓRY....BĘDZIE DOBRZE :)
Prawdopodobnie jest tak jak piszę wiola :) Wszyscy dobrze wiemy że nie można się poddawać. I będziemy sobie to powtarzać jak litanię.
CIĘŻKO JEST LEKKO ŻYĆ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
19 sty 2010, 13:32
Lokalizacja
KRAKÓW

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do