Witam towarzyszy niedoli.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam towarzyszy niedoli.

przez moli123 25 lis 2009, 15:00
Również na mnie padła nerwica natręctw. Trzeba przyznać doznania są takie że człowiekowi wydaje się że się zaraz przekręci. Ale jak zwykle nigdy nic złego się nie dzieje. Ani nie zemdlałam ani nie zwymiotowałam ani nie oszalałam. Ale napad lęku jest tak silny, że nie można sobie z tym poradzić. Obecnie mam 26 lat i kończę studia ( terapia pedagogiczna). Natręctwa miałam już w przedszkolu, ale nie potrafiłam wtedy jeszcze nazwać rzeczy po imieniu. W wieku 17 lat trafiłam pierwszy raz do psychiatry z podejrzeniem zaburzeń na tle depresyjno-lękowym. Później było już gorzej. Zaczęła się bezsenność i obniżony nastrój do tego stopnia, że nie mogłam wstać z łóżka. Nie jadłam, więc strasznie schudłam ( do 44 kg). Wszystko na mnie wisiało- więc wstydziłam się wychodzić z domu. Później był kolejny psychiatra do którego chodzę po dziś dzień. Zdiagnozował nerwicę natręctw. Mam okresy w których czuję się dobrze, ale zawsze na wiosnę zaczyna się na nowo- wszystko kwitnie na dworze i w mojej głowie. Biorę leki na noc
( przeciwlękowe i nasenne po których mam omamy wzrokowe), a także na dzień przeciwdepresyjne. Zanim organizm się przyzwyczai jestem tak otumaniona, że nie reaguje na to co dzieje się w otoczeniu( po prostu nie daję rady odpowiadać na bodźce z zewnątrz). Ale po kilku tygodniach wszystko ustępuje i jest dobrze gdy biorę leki. Czasami wydaje mi się że już trochę zaprzyjaźniłam się ze swoim lękiem, choć często mnie ogranicza i nie pozwala robić tego wszystkiego co robią inni. Często martwię się jak poradzę sobie w życiu, czy zostanę matką( w czasie ciąży przecież nie można brać leków, a ja nie dam rady wytrzymać 9 miesięcy bez leków).
Wiem też że nie należy martwić się o przyszłość, bo i tak jest mnóstwo rzeczy na które nie mam wpływu. Wiadomo jednych ogranicza chore serce, mnie z kolei nerwica. Każdy ma swojego mola który go gryzie. Pozdrawiam wszystkich.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
24 lis 2009, 22:43

Re: Witam towarzyszy niedoli.

Avatar użytkownika
przez agusiaww 25 lis 2009, 16:34
Czesc :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Witam towarzyszy niedoli.

Avatar użytkownika
przez Jogurt22 25 lis 2009, 16:36
hej:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
23 lis 2009, 13:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Witam towarzyszy niedoli.

przez paradoksy 25 lis 2009, 18:13
cześć, moli123.
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do