kolejne pytanie

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

kolejne pytanie

przez pizzacanto 11 paź 2009, 08:18
Co w wypadku, kiedy po prostu czlowiek od ,,zawsze" nosi w sobie jakas nieokreslona niechcec do obowiazkow, do zmian, do ewoluowania, iscia z ludzmi? Czy to jest choroba jesli czlowiek chce postepowac wedlug wlasnego widzimisie i nie chce sie dostosowac do ogolnie przyjetych schematow bo posiada wlasny system wartosci?

Problem w tym, ze na przestrzeni jakis ostatnich 10 lat chodzilem do roznych psychologow, ale zaden nie potrafil podac jakiegos sensownego rozwiazania tego problemu. Niby cos tam probowali domniewywac, ale zaden z nich nie umial konkretnie powiedziec, o co chodzi i co wywoluje u mnie ten ciagly dyskomfort, a co za tym idzie ciagle problemy w rzeczywistosci (brak celu w zyciu etc.). Ja tez dlugo analizowalem przyczyny i nie potrafie sobie przypomniec, czy w przeszlosci zaszly jakies istotne wydarzenia, ktore mogly wplynac na tego typu stan. Po prostu od zawze nie lubilem np. chodzic do szkoly i nie udawalo sie mnie naklonic do zmiany tego typu zachowania. Nie umialem po prostu siadac przy kolejnym zadaniu z matematyki czy lekturze, bo czulem ogromna nude a mialem zawsze sporo pomyslow na zajecia, wiec szkola nie byla konkurencja. Z praca jest tak samo - szarosc, nuda, obowiazek i zero radosci z jej wykonywania. Moge zaryzykowac stwierdzenie, ze mam osobowosc aspoleczna ale najwiekszy ubaw w tym, ze pochodze z najnormalniejszej rodziny, gdzie dano mi wyksztalcenie i uczucie (jakie byo ono nie bylo) i gdzie nie bylo zadnych wzorcow patologicznych.

Po prostu nie umiem odnalezc sie w otaczajacej mnie rzeczywistosci tak jakbym nie rozumial tych calych mechanizmow rzadzacych ludzmi, a raczej nie umiem przezwyciezuc mojej niechceci do nich, bo mam swoje wlasne poglady, ktore koliduja z tym wszystkim. Nie umiem sobie wyobrazic siebie jako kogos, kto lazi na etat piec dni w tygodniu lub haruje jako rzemieslnik po 12 godzin na dobe, nawet za duza kase. Nie odnajduje w swiecie miejsca dla siebie bo nie znajduje luk, gdzie tacy ludzie jak ja mogliby sie podziac. Czy to jest jakies zaburzenie czy moze po prostu jestem wrazliwym czlowiekiem, ktory ma pecha zyc w czasach, gdzie dominuje technika, pogon za pieniadzem i ogolna znieczulica?

Problem w tym, ze czlowiek nie umie w takim stanie obnizonego nastroju funcjonowac nalezycie a ,,jedzenie" proszkow nie zalatwi sprawy. Owszem - pomoga wyjsc ze stanu odczuwania depresji ale apatii juz nie zlikwiduja i tego, co czlowiek ,,czuje". Po prostu nie umiem - pomimo moich prawie trzydziestu lat - zrozumiec tego, co dzieje sie dookola, albo raczej rozumiem to a z nazbyt dobrze i tylko to zniecheca mnie to do wszystkiego. Czy mozna jakos zredukowac ten bol egzystencjalny? Szczerze mowiac, jakos nie ciagnie mnie do kolejnej wizyty u psychologa, poniewaz jestem rozczarowany brakiem konkretnych rad z ich strony, a potrzebuje rozwiazac ten problem, zeby nie skonczyc jako sfrustrowany czlowiek bez rodziny, pracy i zaplecza na przyszlosc.

[Dodane po edycji:]

Po prostu rzeczywistosc, dzialanie posrod ludzi meczy mnie i wypala, w ogole ,,nie wciaga". Tak to mozna najkrocej nazwac.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: kolejne pytanie

przez polakita 20 paź 2009, 01:09
ja czegoś nie rozumiem. Jeśli nie odpowiada ci to co oferuje ci szkoła czy praca w biurze, to po prostu znajdź to co jest twoją pasją i tym się zajmij. Nie jest przecież tak że wszyscy ludzi na świecie pracują w nudnym biurze. Są pasjonaci którzy poświęcili się czemuś, nawet jeśli jest to niedochodowa działalność. Nikt chyba nie czuje się komfortowo pracując tylko dla pieniędzy, potrzebne jest zainteresowanie.

Ale jeżeli ludzie cię nie interesują to to wydaje mi się dziwne. Mnie jakoś nigdy nie przestali interesować i jeżeli jest coś co na świecie mnie najbardziej pasjonuje - jak wielka nierozwiązana tajemnica, to właśnie są inni ludzie. I bez takiej perspektywy że będę mogła przyszłość jakoś z nimi współdzielić, współreagować, nie mogę sobie wyobrazić swojego życia. Co nie oznacza że nie mam jakichś problemów w kontaktach, mam ich aż zbyt wiele, ale ludzie nadal mnie bardzo interesują.
polakita
Offline

Re: kolejne pytanie

przez ewaryst7 20 paź 2009, 10:55
Witaj.Nie tylko Ty odczuwasz nieumięjętność wpasowania się...Mam to od dziecka.Nuuuda.Teraz od pewnego czasu jest inaczej.Poznalam ludzi , ktorzy myślą , i czują podonie do mnie.I jest mi z nimi bardzo dobrze.Do niedawna jednak tak nie było.Jesteś bardzo wrażliwy, stąd cierpienie.trzymaj się , i kto wie? może spotkasz tu , na naszym forum wlaściwych ludzi?Życzę ci tego z całego serca.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do