Nie wiem co robić! ...On tak cierpi...

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Nie wiem co robić! ...On tak cierpi...

przez magduś 24 kwi 2006, 11:26
Witajcie!
Duszność, kołatanie serca, ból w okolicach serca-ucisk na serce, osłabienia, mdłości, bezsennosć, lub nadmierna ilość snu...lęk przed przyszłością, przed śmiercią, bardzo niskie poczucie własnej wartości, dzieciństwo pełne cierpienia, bólu, braku miłości-ojciec alkoholik faworyzujący starszych braci...i wiele jeszcze innych rzeczy! :cry:
To nie są moje dolegliwości lecz mojego chłopaka...podejrzewam ze z troski o mnie o wielu jeszcze nawet nie wiem...
Jak do was trafiłam? wystarczyło wpisac kilka kluczowych słów do wyszukiwarki...
Wracając: Chodzi o to, że objawy te nie ustępują...trwa to już ok 6 mies. Badał sie na serce, płuca...wszystko jest o.k. Nie chodzi do psychologa...bo tak naprawde nie wie co mu jest...Jestem przerazona bo tak bardzo chciałabym mu pomóc...lecz nie wiem jak!
Pomózcie mi prosze...jeśli to rzeczywiście nerwica lekowa...czego oczekujecie od swoich bliskich?-On ma tak narawde tylko mnie, nikt inny nie wie o jego dolegliwościach-czasem mówi mi ze boi sie ze go zostawie,on tak bardzo nie chce mnie stracić...kiedyś był bardzo w sobie zamknięty ale odkąd jesteśmy razem...mowi mi o wszystkim!
Nie wiem też dlaczego ale te dolegliwości pojawiły sie gdy zaczelismy sie spotykać...naprawde! Czy to moze mieć jakieś znaczenie? Może poprostu jak zaczął sie otwierać przede mną to wszystko wróciło...nie wiem naprawde nie wiem??
Podziwiam Was za tą siłę...wiarę w zwycięstwo...za determinacje...i dziekuję że jesteście otwarci na problemy innych...na pomoc
pozdrawiam!
Szczęście to nie tylko to co nam los daje, ale i to czego nie zabiera!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 10:59
Lokalizacja
kraków

przez Aga1 24 kwi 2006, 12:56
Magduś konieczie namów go na wizytę u psychologa lub psychatry.To żaden wstyd , ja długo nie mogłam zdecydować siena leczenie u psychatry i teraz tego żałuje. Ja też miałam ojca alkoholika i wiem to co to znaczy. Jeżeli nie zacznie sie leczyć to może zaważyć na całym dalszym jego życiu. Jeżeli go naprawd e kochasz to go całym sercem wspieraj.Ja mam męża który mi bardzo w tym pomaga.Reszta rodziny i znajomych nie ma poj ecia ze tak sie męcze.Uważają że mam fanaberie. Do psychologa i psychatry nie jest potrzebne skierowanie. Szukaj przychodni która wspólpracuje z funduszem zdrowia. Zycze powodzenia..

[ Dodano: Pon Kwi 24, 2006 1:03 pm ]
Rafik ja zaczęlam od psychologa, bo nie miałam odwagi iść do psychatry, bo wiesz jakie u nas s a skojarzenia jeżeli psychatra t o jesteś czub. Psycholog namówił mnie na psychiatre. Teraz wiem ze powinnam iść do niego już dawno , anie pętać sie po lekarzach pierwszego kontaktu, dali walidol hydroxyzyne i do widzenia.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Aga1 24 kwi 2006, 13:31
ja chodzę do przychodni oczywiście nie swojej. o moich wizytach wie tylko mąz , bo ze mną jeżdzi.Mam lęk przed wyjściem z domu. Trafiłam na fajną lekarkę .Jestem pełna nadziei że z tego wyjdę choć po części , bo narazie żyje mi sie kiepsko. biore leki jeżeli sie usamodzielnie , /brzmi to może głupio/ mam zacząc psychoterapie, na razie trenuje wychodzenie z domu.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jego pierwszy raz!

przez magduś 24 kwi 2006, 15:29
Wiecie...
Jak pierwszy raz zdarzył się "atak" myślałam ze on ma zawał! Strasznie się zdenerwował gdy chciał mi opowiedzieć o co pokłócił się z ojcem-jak zwykle pijanym..._Poprostu nie zdołał wypowiedzieć słowa...zaczął płakać i strasznie ciężko oddychać...złapał sie za serce i stracił przytomność! Byłam spanikowana, nie wiedziałm co robić...sprawdziłam czy ma puls oddech i próbowałam go cucić...krzyczałam "wracaj do mnie, prosze uspokuj sie" -odzyskiwał przytomnosć i tracił znów...Tak wyglądał początek...Lekarz pierwsego kontaktu powiedział mi ze to na tle nerwowym...Takie napady miał kilkanaście razy...ja byłam swiadkiem 70% Był moment kiedy powiedział mi ze już sobiez tym rdzi...znaczy nie przejmuje sie tym co sie dzieje w jego domu..itp bo myśli o mnie o nas...i to mu przynosi mu ulge i uspokojenie (on się strsznie przejmuje wszystkim) i tu niestety pojawił sie problem...bo kiedy jest miedzy nami coś nie tak...to nie ma już o czym myśleć...co go uspokoi! Dlatego staram się zapobiegać takim sytuacjom, dużo rozmawiać i go wspierać!
Szczęście to nie tylko to co nam los daje, ale i to czego nie zabiera!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 10:59
Lokalizacja
kraków

Avatar użytkownika
przez didado1 24 kwi 2006, 15:32
Witaj :D
Bardzo ładnie z Twojej strony, niemniej jednak kontakt z psychologiem uważam jest bardzo ważny i nieradziłabym z tym zwlekac.
pozdrawiam :D
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez Aga1 24 kwi 2006, 16:23
Magduś , po tym co napisałaś to naprawdę nie ma innego wyjścia tylko psychiatra. Musisz go przekona c , bo szkoda życia. Rozumiem że chłopak mieszka z ojcem i tu się pojawia problem. Bo dopóki ojciec go będzie dręczył , mogą być problemy.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez shadow_no 24 kwi 2006, 16:42
magduś, jesteś dobrym człowiekiem, i to napewno mu bardzo pomaga. Twoja obecnośc, to że ma z kim porozmawiać, do kogo się przytulić.
Ja w najgorszych chwilach mojej nerwicy nie miałem takiej osoby, a marzyłem o niej, spotkałem ją teraz, kiedy również było ze mną bardzo źle, tylko ona pomogła mi. Byłem w takim stanie, że żadni psychiatrzy ani psychologowie nie dawali rady mi pomóc, popadłem w depresje... Było źle. Mój przypadek był zły.
Ale wyleczyła mnie moja Marta, to osoba w której miałem oparcie była moją apteczką na wszystkie objawy. Tak samo jak Ty jesteś wielką apteczką dla tego chłopaka. Jak mu pomóc ?
Staraj się zrozumieć, ale nie mów mu, że rozumiesz go w 100% bo on wie, że tak nie jest. Nikt kto nie miał nerwicy nie zrozumie tego, ale staranie się jest bardzo, ale to bardzo ważne.
Napisałem, że przede wszystkim Ty jesteś lekarstwem na jego problemy, ale nie zapominaj o tym, że każdy człowiek ma swoje granice, dlatego nie bierz za dużo na siebie, poproś o pomoc specjalistę, zaprowadź go do psychiatry. To nie jest nikt straszny, a jest w stanie pomóc, im szybciej tym lepiej. Naprawde.

Pozdrawiam, i życzę zdrówka dla Was obojga,
Admin
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

mam nadzieję ze mu pomagam...

przez magduś 24 kwi 2006, 17:32
Dzięki Shadow za dobre słowa!
Ale boje się...okropnie sie boje-nie wiem czy podołam, nie wiem czy poradze, czy poradzimy sobie z tym problemem?! Tak bardzo chcialabym mu pomóc...Jestem z nim, słucham go staram sie rozmawiać i rzeczywiscie-nigdy mu nie powiedziałam ze go rozumiem...bo wiem ze tak nie jest-staram się...próbuje! Mówi mi że wystarczy że ja jestem...że go przutule...kiedyś jak mnie odwiedził bo ja studiuje w innym mieście...powiedział ze tylko przy mnie normalnie zasypia i sie budzi...pamiętam ze 3 noce był taki spokojny-w nocy szczerze mówiąc czuwałam nad nim...A w ostatnią noc...zdarzyło sie ze budził sie w strachu...krzyczał coś-płakał przez sen, rzucał sie na łóżku! praktycznie nie spałam do rana-tuliłam go i mówiłam że jestem-a to działało jak lekarstwo...wiedziałm że ta przezywa wyjazd...
Szczęście to nie tylko to co nam los daje, ale i to czego nie zabiera!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 10:59
Lokalizacja
kraków

przez Aga1 25 kwi 2006, 11:17
Magduś jesteś wspaniałą dziewczyną. Jak tak czytam o was to przypomina mi się to co ja przechodziłam i opieka mojego męża, a wtedy jeszcze chłopaka. Właśnie to że byl przy mnie w trudnych chwilach to nas bardzo do siebie zbliżyło. Wystarczyło to że jest -był obok, że mogę sie do niego przytulić i lęki odchodziły. Do tej pory wie że trudno mi samej iść do markietu, nie robi z tego problemu i idzie ze mną, bo wie że z nim czuje się bezpiecznie. I widze że Twoj chłopak reaguje tak jak ja.Potrzeba mu właśnie tej bliskości i zrozumienia. Wizyta u specjalisty jest konieczna, ale przy twojej pomocy uda się.Miło myśleć ze są jeszcze tacy ludzie jak Ty.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Jestem z Nim bo poprostu... Go kocham

przez magduś 25 kwi 2006, 18:05
Nawet nie wiecie jak bardzo bym chciała być z nim każdej nocy! Żeby sie nie bał...żeby czuł moją bliskość, moje ciepło...moją miłosć. Pragnę tylko żeby był zdrowy i szczęśliwy...żeby uwierzył w siebie, w swoje mozliwosci...uwierzył w szcześliwą przyszłość-naszą wspólną! Aby sie nie lękał że mnie straci...że odejde, ze coś mi sie stanie! Tak bardzo bym chciał schować Go do mojego serduszka...tam gdzie już na zawsze bedzie sie czuł bezpiecznie...

Szczerze Wam powiem, że nie wiedziałm o takiej chorobie...a Wy musicie sie z nią borykać na codzień...podziwiam Was za to ...i życzę spotykania na swojej drodze samych życzliwych ludzi!
Szczęście to nie tylko to co nam los daje, ale i to czego nie zabiera!
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
24 kwi 2006, 10:59
Lokalizacja
kraków

Avatar użytkownika
przez kochajacy 25 kwi 2006, 19:25
magduś
chcialbym ci pomoc , jesli masz ochote to odezwij sie na moje gg
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

przez Aga1 26 kwi 2006, 10:14
Cześć Rafik może masz racje że są już tacy ludzie, ja mam kuzynk e w liceum i na podstawie tego co ona mówi to jestem przrerażona.W Jej szkole jes normalny wyścig szczurów. Nikt nikogo nie wspomoże każdy uważa że jest najważniejszy i wszystko jemu się należy.Nawet jeżeli chodzi o oseny to potrafia sobie podkładać świnie, a żeby słabszemu pomóc :?: Niemożliwe. Pozdrawiam :D
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Misha 26 kwi 2006, 14:34
Magduś, psycholog to podstawa! Chłopak sie meczy!!!! I Ty na to patrzysz! Prócz tego ze psycholog to jeszcze Ty, Ty musisz z Nim być tak jak teraz z Nim jesteś , ciagle próbuj, wiem ze nie jest to łatwe, ale niedośc ze bedziesz słuchać, to mów do Niego, naprawde dużo. Rozmawiajcie. Wszystko sie ułoży1 Taka cholerna ta choroba! Buziak i pozodzenia;*
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 09:49
Lokalizacja
Legnica

Avatar użytkownika
przez Hollow 26 kwi 2006, 23:02
magduś!
Koniecznie idzcie do psychiatry. Pomóż mu zapisać się na jakąś terapię (najpierw jakieś rozeznanie).
Nie znam faceta, ale jeśli ma problemy w domu, to sama Twoja obecność go nie uleczy. Silna nerwica z depresją potrafią zniszczyć związek, nie dajcie im szans.
Powodzenia :!:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do