Witam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam

przez taka sobie 02 lip 2009, 20:24
Witam :/

Nie wiem co jest ze mną nie tak...
Paniczny lęk przez związkami przechodzący w nerwicę?
Mam prawie 30 lat, jestem sama (tzn nie jestem w związku) nigdy nie byłam.
Nawet na normalnej randce nie byłam. Problem polega na tym, że na co dzień jestem w miarę normalna. Kontaktowa towarzyska itd itp.
Schody zaczynają się kiedy tylko się nie śmiejcie :/ poznam jakiegoś faceta z którym albo ktoś chce mnie wyswatać, albo nie samej wpadnie w oko. Wtedy zaczynam świrować. Myślę tylko o tym żeby jak najszybciej zwiać gdzie pieprz rośnie.
To znaczy nawet nie tak...
Ja bym nawet chciała tylko mój organizm nie chce. kiedy taki nieszczęśnik chce ze mną umówić, ba gdzie tam umówić wystarczy że się mną zainteresuje zaczynam mieć mdłości, ciśnienia wybija mi chyba czasem na 200 (nie wiem bo nigdy nie mierzyłam w takiej sytuacji ale tak się czuję.) z nielicznych spotkań z fajnymi facetami wracałam do domu z nerwicą żołądka a czasem gorączką.
To jest jakaś paranoja. Kiedy takie "zagrożenie randkowe" mija wszystko szybko się normuje, chyba że zaczynam się nad tym zastanawiać wtedy deprecha gotowa.
Nawet kiedy idę na czyjeś wesele (sama rzecz jasna) to po powrocie z owego cieszę się że to nie ja wyszłam właśnie za mąż.
Zdaję sobie sprawę ze to jest normalne zjawisko przyrodnicze, że jest na świecie dużo singli (ciekawe ilu faktycznie z własnej nieprzymuszonej woli), ale ja, że tak powiem w sercu, duszy i rozumie nie chcę być sama, ale organizm chyba chce :/
Za przeproszeniem cholery można ze sobą dostać. Na co dzień to ja dobrze wiem czego chce tymczasem kiedy przychodzi co do czego, to za przeproszeniem szlag wszystko trafia. To tez nie jest tak że ja za bardzo chcę i dlatego mi nie wychodzi. Wystarczy że zacznę chcieć a już organizm fiksuje :/
Najfajniej mi się dogaduje z zajętymi facetami, lekko łatwo i przyjemnie bez podtekstów. Natomiast kiedy facet jest wolny i mógłby ewentualnie czegoś ode mnie chcieć to świruję.
Wiem że nie ma to oczywiście żadnego racjonalnego wytłumaczenia :/
Pewnie najlepsza byłaby wizyta u psychologa, ale w mowie to ja się w życiu nie wyrażę o co mi chodzi. Czytałam o terapiach które polegają na wymianie maili z terapeutą. To chyba jedyne co byłabym w stanie zrobić ;/. Czy ktoś z Was spotkał się osobiście z taka formą terapii?

Doradźcie coś proooszę :/
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 lip 2009, 19:56

Re: Witam

Avatar użytkownika
przez Donkey 03 lip 2009, 08:09
Fachowej pomocy udzieli Tobie psycholog. Takie zachowanie czyms musi byc spowodowane- moze grzebiac troszke w przeszlsoci dojdziecie do tego!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do