nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

Avatar użytkownika
przez petunia 18 maja 2009, 22:44
Witam,
Pisząc czuję się lekko podekscytowana, pewnie dlatego, że pierwszy raz dołączam do internetowej społeczności. Społeczności, która aby normalnie żyć musi zgryźć naprawdę twardy orzech ;) Zanim przeczytacie mój post uzbrójcie się w cierpliwość, bo jest tego sporo ale nie pożałujecie, myślę, że moje doświadczenie z ta chorobą może się komuś przydać i wzbudzić refleksje no i poznacie mnie bliżej ;)
Ale do rzeczy. Mój (jakże silny) związek z nerwicą właściwie trwa od zawsze. Ale regularne objawy pojawiły się jakieś 5 lata temu. Porady lekarskiej zaciągnęłam 4 lata temu wtedy też zaczęłam swoje pierwsze leczenie farmakologiczne. Rok od pojawienia się pierwszych objawów próbowałam poradzić sobie sama, myślałam, że to przejściowa dysfunkcja, nie zdawałam sobie sprawy z tego co tak naprawdę mnie dotknęło i jak bardzo może to być poważne. To była męczarnia :shock:!! Zupełnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje ta niewiedza napędzała jedynie całe lękowe koło. Pierwsze wizyty u psychiatry trochę otworzyły mi oczy na pewne sprawy, ale dużo więcej się dowiedziałam czytając o tych zaburzeniach. Mój pierwszy lek to Asentra, nie przyjął się szybko odstawiłam, nie byłam w stanie przejść skutków ubocznych. Następny Paxtin 20 i neurol doraźnie na lęki, na początku owszem bardzo się męczyłam, straszne nudności, zmęczenie, brak skupienia. Potem sama nadałam tym lekom nazwę "tabletki szczęścia". Czułam się wspaniale. Problem w tym, że jeszcze wtedy nie uświadomiłam sobie do końca, ze tabletki niwelują jedynie same objawy...
Po około roku odstawiłam, po paru miesiącach od odstawienia wystąpiło zdarzenie, które spowodowało powrót wszystkich objawów czyli pocenie rąk, kołatanie serca, nudności, zawroty głowy, zaburzenia jedzenia i to przeczucie, ze zaraz zwymiotuję przy wszystkich.
Wtedy po raz kolejny udałam się do psychiatry, który oprócz leków a właściwie zamiast nich dał mi skierowanie na terapię grupową. Tak więc nastąpił kolejny etap w moim docieraniu się z nerwicą lękową połączoną z agorafobią i fobią społeczną (moja diagnoza). Na terapię uczęszczałam prze pół roku, w trakcie nie wróciłam na stałe do leków. Skupiłam się na samej terapii. To była dokładnie 2 lata temu. Po leczeniu czułam się świetnie, lęki jak ręką odjął odeszły, zaczęłam aktywne życie, realizowanie własnych marzeń, celów. Próbowałam nawet rzeczy niemożliwych. Zaczęłam też studia II stopnia na AE. Życie jakoś się ustabilizowało.
Aż do pewnego momentu. Ponad rok temu poznałam mężczyznę. Oszalał na moim punkcie, a ja pragnęłam takiego zaangażowania. Na początku buło cudownie, jak nigdy z żadnym innym mężczyzną ale niedługo potem odsłoniła się moja neurotyczna osobowość, ponieważ pojawiła się silna zazdrość, która wynikała z braku poczucia bezpieczeństwa oraz z niskiej samooceny. wróciły lęki. Związek całkowicie mnie pochłonął, nie starczyło miejsca na moje życie. Uzależniłam całe swoje szczęście i życie od niego ... Po pewnym czasie przestałam odczuwać swoje potrzeby, straciłam własną tożsamość zmechanizowałam swoje postępowanie tylko i wyłącznie do jego potrzeb. Teraz nie wiem kim jestem, nie czuję siebie...
W każdym razie od paru miesięcy zaczęłam psychoterapię indywidualną a od tygodnia wróciłam do paxtinu + afoban doraźnie. Tabletki to była zawsze ostateczność. Właśnie taka nadeszła. Powiem tylko tyle, iż nie sądziłam, ze nawrót może być silniejszy i bardziej przerażający od samego pierwszego razu.
Moim celem na forum jest poznanie Was ludzi, którzy przechodzili czy dalej przechodzą przez własną irracjonalność w poszukiwaniu siebie. Chcę poczuć się tu jak "u siebie" Bo aktualnie nie mam "swojego bezpiecznego miejsca".
Pozdrawiam ciepło ;)
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

Avatar użytkownika
przez scrat 18 maja 2009, 22:56
Witaj petunia :)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

przez mimi1982 18 maja 2009, 22:57
hej:)
mimi1982
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

przez Abradab 18 maja 2009, 23:11
Witamy na forum :)
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:29

Re: nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

przez Ridllic 18 maja 2009, 23:52
petunia, cześć ;)
Ridllic
Offline

Re: nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

Avatar użytkownika
przez Donkey 19 maja 2009, 07:37
Witamy petunia :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 19 maja 2009, 11:53
Witaj Petunia, ja straciłam 7 lat w związku z facetem( jest teraz podobno zdolnym lekarzem). Studiował on a ja poszłam do pracy aby opłacić wynajęte przez nas mieszkanie. Podporządkowałam mu się całkowicie. Skonczyłam nawet pielęgniarstwo( teraz nawet nie mam pojęcia jak tego dokonałam) aby był ze mnie dumny, sic!
Nie myslałam o sobie, kupowałam mu książki za niebotycznie wysokie sumy, koszule (przyszły lekarz musi być elegancki). Zapomniałam o sobie, bliskich i przyjaciołach. Ocknęłam sie po siedmiu latach kiedy on wyprowadził sie i poprostu stwierdził, że miłość to nie wszystko :shock: Szalałam. Nie wiedziałam kim jestem i co dalej mam robić. Straciłam grunt pod nogami. Pomogli mi rodzice i przyjaciółka. Potem było lepiej. Ale teraz są efekty tych wydarzeń sprzed lat. Uczymy się na błędach, ale cierpimy my, wrażliwcy:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: nowa pragnie się zaklimatyzować ;)

Avatar użytkownika
przez petunia 19 maja 2009, 18:29
Jak długo "dochodziłaś" do siebie, od czego zaczęłaś budować własną tożsamość?? Ja staram się zebrać do kupy, problem w tym, że nie wiem od czego zacząć ... nie widzę siebie.
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do