Hej

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Hej

przez nikoleczka1987 10 mar 2009, 22:14
Cześć jestem Olga mam 21 lat ..........................
wszytko zaczeło się w listopadzie 2008 jadac do pracy d ostałam dziwnego ataku bezwład duszności drgawki ból klatki piersiowej kołatanie serca poszlam do lekarze diagnoza ze to z nerw ( opowiedzilm mala historie moich paru miesiecy) dostalam walerin w styczniu następny atak podobny do pierwszego ale slabszy poszlam do lekarza jeszcze raz zrobilam badania krwi stwierdzi ze moje obiawy sa od anemi po dwuch tygodnia kolejny atak silne zwroty glowy strach przed pojsciem do pracy poszlma do neurologa ktory stwierdil ze moje stany sa nerwicowe przepisal proszki ale stany lekowe nadal sa dzis dostalam nowy lek Afobam ale przeczytalm troche o nim i mam obawe go wziasc lekarz kazal mi isc do psychiatry bo ataki się nasilaj kidy mam isc np do dentysty juz nie tylko jak ide do pracy najgozej jest do poludnia wieczory sa super prawie nic nie czuje luz ale raznki mnie dobijaja uczucie stania zcegos w gardle jakbym mila się zaraz udusić kolatanie serca udezenia gorąca zwroty głowy ale muszę z tym walczyc 10 kwietnia ide do psychiatry mam nadzieję że wyjdę z tego bo chcialbym żyć normalnie wiem że krotko na nerwice choruje ale on już po malu niszczy mi życie wiem teraz że nie warto się wysilać dla stanowiska w pracy poświacalam kiedyś bardzo dużo żyjąc w ciąglym stresie a teraz to wszytko się na mnie odbilo i nie poprawia już humoru pieniądze bo jednak zdrowie ejst najważniejsze jak nie ma zdrowia a człowiek żyje w strachu to pieniądze szcześcia nie dadzą teraz dalam bardzo na luz w pracy bo wiem że jak przychodzi stres moje lęki się nasilaja .............
Biegam, skaczę, latam, pływam,
W tańcu w ruchu wypoczywam
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
10 mar 2009, 20:54
Lokalizacja
Żyrardów

Re: Hej

przez LSDisland 10 mar 2009, 23:31
Witaj
Nie jesteś sama :)
A do wyleczenia daleka droga... Nie nastawiaj się, że 1 tabletki które weźmiesz od razu Ci pomogą...
Wolny od leków?
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 lut 2009, 12:32

Re: Hej

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 10 mar 2009, 23:33
nikoleczka1987, Witaj na forum ! :)
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Hej

Avatar użytkownika
przez LucidMan 11 mar 2009, 11:44
Witaj na forum

Polecam psychoterapię ;)

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Hej

przez diork 13 mar 2009, 12:33
Hej :) wiem jak Ci trudno, ja się meczę tylko miesiąc dłużej, a czuje sie fatalnie, miejmy nadzieję, że wszystko dobrze się skończy :)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
05 mar 2009, 11:56

Re: Hej

przez Alutka23 13 mar 2009, 14:34
Cześć
Czyli to uczucie, jak ja to nazywam "kulki w gardle" mam nie tylko ja...
Właśnie czytam na internecie o nerwicy i troszke mnie to wszystko przeraża.
Ale od początku. Nerwice mam od 17 roku życia (za pare dni będzie 6 lat...). Zaczęło się od duszności na praktyce. Po tygodniu duszności mijały na góra 3 tygodnie i pojawiały się znowu. Przeszłam badania krwi, serca, płuc, badania na astme. Wszystkie były w jak najlepszym porządku. Lekarz rodzinny stwierdził nerwice. I tak męczę się z nią już 6 rok. Żadne leki mi nie pomagają. Już nie pamiętam jak się oddycha normalnie, bo od jakichś 5 lat kontroluje każdy oddech. Jak powiedziałam o tym lekarzowi, poradził mi po prostu nie zwracać na to uwagi i starać się przestać natarczywie łapać ten głębszy oddech. A gdy tylko dłużej nie moge go złapać, denerwuje się jeszcze bardziej i duszności się nasilają, serce wali mi jak oszalałe, ręce drżą, całe ciało się trzęsie. Wyrzucam wtedy wszystkich z pokoju, nawet psa, bo nienawidze jak ktoś się patrzy bezradnie na mnie jak ja nie moge oddychać. Po takim ataku jestem w stanie zasnąć jak niemowle i przespać nawet cały dzień. Zaczęłam już się przyzwyczajać i opanowywać to wszystko, ale jak tylko uda się mi w pełni opanować pojawiają się coraz gorsze ataki duszności, z którymi na nowo musze nauczyć się żyć. Boli mnie już wszystko. Zaczynając od serca, po wszystkie mięśnie i płuca. Lekarze są bezradni, zapisując coraz nowe leki, przedewszystkim homeopatyczne. Więc przestałam nawet do nich chodzić. Kropli uspakajających nie zarzywam już wogóle, gdyż strasznie boli mnie po nich żołądek. Komunikajcją miejską nie jeżdze od 3 lat. Pomału mam już dość takiego życia, bo to nie nazywa się życiem. To wegetowanie. A jak sobie pomyśle, że całe życie przedemną, życia w bólu i walki o każdy oddech, to odechciewa się mi wszystkiego. Tym bardziej, że zaczynam unikać wychodzenia z domu w obawie, że gdzieś zaczne się dusić a nic i nikt mi nie pomoże. Bezpiecznie czuje się tylko w domu. Od jakichś 2 miesięcy jestem ciągle zmęczona, nic mnie nie cieszy. Budze się rano, jest wszystko dobrze przez góra pół godziny, a później już czuje tylko zmęczenie, problemy z oddychaniem i ból wszystkich mięśni. I tak dzień w dzień. Czytam właśnie o rodzajach nerwicy i wydaje mi się, że z każdej mam po trochu. Wiem, że już dawno powinnam iść do psychologa, ale jakoś sama nie moge się zmusić do tego... Z tym że już zaczynam wątpić, czy nawet psycholog będzie w stanie mi pomóc :-(
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Re: Hej

Avatar użytkownika
przez LucidMan 14 mar 2009, 01:42
Alutka23, pamiętam okres kontrolowania każdego oddechu. Tylko w nocy (jak udało się w końcu zasnąć) było spokojnie..
Tak, powinnaś udać się do psychologa już dawno. Nic straconego, możesz w każdej chwili. Na pewno Ci pomoże psychoterapia. Mnie pomaga :D

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Hej

przez Alutka23 15 mar 2009, 13:25
Tak, powinnam, tylko tak strasznie trudno mi się do niego wybrać. Ale to dlatego, że jestem po prostu przekonana, że mi nie pomoże. Jeszcze u mnie, gdzie mieszkam, nie wiem, czy znajde dobrego lekarza...
Ale pocieszają mnie Twoje słowa, że Tobie pomaga :-) Ciesze się, że Ci się pomału udaje. Bo te duszności to chyba najgorsza rzecz jaka może istnieć.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Re: Hej

przez hutch 15 mar 2009, 20:24
nikoleczka1987, afobam to dobry lek zawsze miej go przy sobie!! jednak tylko zapobiega a nie leczy wiec lekaz sie nie wysilił benzo pomaga każdemu kwestia od dawki
Cokolwiek co spędza sen z powiek wiesz tylko ty i nikt się nie dowie
...
http://www.youtube.com/watch?v=YIcMolthnX0
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
15 mar 2009, 19:54

Re: Hej

przez Alutka23 16 mar 2009, 14:50
Jak już gdzieś wychodze, to zawsze mam jakieś tabletki uspokajające przy sobie, tylko że są to tabletki ziołowe... Jak wiem że mam jakiś lek przy sobie, wtedy czuje komfort psychiczny, bo wiem, że w każdej chwili moge je zażyć. Ale nie zawsze to pomaga. Natomiast odważyłam się zapisać do psychologa, i dobra wiadomość jest taka, że idę do Niego już w tą środe :lol: Mam tylko nadzieje, że dotre do Niego, nie zrezygnuje gdzieś po drodze...
Trzymajcie za mnie kciuki
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Re: Hej

przez hutch 17 mar 2009, 13:22
dobrze Alutka23, nie wycofuj się
Cokolwiek co spędza sen z powiek wiesz tylko ty i nikt się nie dowie
...
http://www.youtube.com/watch?v=YIcMolthnX0
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
15 mar 2009, 19:54

Re: Hej

przez Alutka23 23 mar 2009, 12:13
Nie wycofałam się :)
Do Pani psycholog doszłam. Chwilke ze mną porozmawiała, oczywiście zaleciła konsultacje z psychiatrą, ale to tylko dlatego, że chce mieć 100% pewności. Od czwartku zaczynam leczenie. Powiedzcie mi, na czym polega ta cała psychoterapia???
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Re: Hej

przez LSDisland 23 mar 2009, 12:19
Alutka23 napisał(a):Powiedzcie mi, na czym polega ta cała psychoterapia???


http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychoterapia

Są różne rodzaje psychoterapi, ja np. musiałem gadać przez całą godzine, a psychoterapeuta gapił się we mnie jak w obraz i zadał tylko 2 pytania ....
Wolny od leków?
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
26 lut 2009, 12:32

Re: Hej

przez Alutka23 05 maja 2009, 13:42
No więc, jak wspomniałam wcześniej, u Pani psycholog byłam... Miło się rozmawiało. Natchnęła mnie nadzieją. Sama zaczęłam w to wierzyć, że będzie już tylko lepiej i że da się to choróbsko wyleczyć. Jednak poprosiła, bym udała się do psychiatry. No i tu zaczęły się schody. Zaproponowała psychiatre w miejscowości ok 30 km od mojego miasta. Nie dotarłam do psychiatry, wiadomo. Duszności. Zadzwoniłam do Pani psycholog, czy mimo wszystko możemy zacząć leczenie. Nie zgodziła się (chociaż wcześniej pytała się mnie, czy zgadzam się na konsultacje z psychiatrą, bo jak nie to od razu zaczynamy leczenie). No więc umówiłam się z psychiatrą, ale w moim mieście. Czekałam na wizyte ponad miesiąc. W końcu nadszedł dzień wizyty i jak zwykle, pełna nadziei weszłam do gabinetu. Pan, siedzący za biurkiem troszke mnie przeraził. Był dobrze po 80-ce... Ciężko się mi z Nim rozmawiało, bo każde słowo wymawiał powoli i powtarzał je dwa, trzy razy. Zadawał pytania na które odpowiadałam "tak" lub "nie" i na tym koniec. Przepisał chorendalne dawki Afobamu i i Pernazinum (Afobam- 3 razy dziennie-rano pół tabletki, popołudniu pół tabletki, wieczorem cała, Pernazinum- 3 razy dziennie- rano półtorej tabletki, popołudniu półtorej tabletki, wieczorem 2 tabletki). Oczywiście powiedziałam mu, że chciałam tylko się skonsultować z Nim jak Pani psycholog ma mnie leczyć. Jaką psychoterapią. Powiediał, żebym za tydzień po zażywaniu tych lekarst przyszła do Niego, powiedziała jak się czuje po tych tabletkach i On da mi następne wskazówki co do leczenia. Po przeczytaniu już samych skutków ubocznych tych lekarst strwierdziłam, że żadnego brać nie będe. Ale zadzwoniłam do mojej Pani psycholog, powiedziałam na czym stoje, bo chciałam się poradzić jeszcze Jej. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu powiedziała, że skoro to tylko tydzień zażywania tabletek, to żebym spróbowała... (na naszym pierwszym spotkaniu powiedziała, żebym raczej nie brała nic z mocniejszych leków, bo nie ma sensu faszerować się chemią, a ja w życiu nie brałam nic mocniejszego. Tylko ziołowe krople, tabletki i syropy). Odebrałam to tak, jak by Jej po prostu nie zależało. W sumie przez telefon rozmawiała ze mną bardzo sucho. Więc stwierdziłam, że dam sobie z Nią spokój. Skoro nie chce mi pomóc, na siłe Jej prosić nie będe... Tylko troszke mi przykro, bo naprawde dała mi wielką nadzieje... Ale poszłam do mojej osiedlowej apteki. Pani w aptece, jak zobaczyła recepty, powiedziała, że żadnego z tych leków mi nie wyda, że dawki są końskie. Poleciła innego psychiatre, do którego udałam się dnia następnego. Była to pani w średnim wieku. Zadała mi kilka pytań dotyczących mojej choroby. Powiedziałam, że przyszłam też w celu konsulktacji. Zaczęła się śmiać i powiedziała, że coś jest chyba nie tak. Bo to nie psycholog wysyła pacjenta na konsultacje do psychiatry, tylko psychiatra jak ma wątpliwości w leczeniu, to wysyła na konsultacje do psychologa (więc od Niej też nie uzyskałam informacji, jak mam się leczyć). W tym momencie ja już zwątpiłam we wszystko... Powiedziałam, że ja chce się tylko wyleczyć, że nie chce zażywać żadnych ciężkich czy chemicznych lekarstw. Powiedziała, że Ona nie widzi wskazań na to, żebym ja brała takie lekarstwa. Przepisała jakiś syrop z mieszanki ziół. Zapytałam się, czy jeśli mi to nie pomoże, to czy moge się do Niej zgłosić za niedługo, na co odpowiedziała mi, że czemu twierdze, że mi to nie pomoże, i dla pewności przepisała mi jeszcze Pernazinum, ale w małych dawkach ( od jednego do dwuch razy dziennie po jednej tabletce). Pernazinum odstawiłam po trzech nieprzespanych nocach, gdzie zrywałam się jak głupia i miałam duszności. Na szczęście syrop pomaga. Ale pomaga tylko na duszności. Nie leczy, tylko zapobiega. A znając życie, za jakiś czas i na ten syropek się uodpornie... Jestem w tym momencie w kropce. Nie wiem, co mam dalej robić. Nie chce wiecznie coś zarzywać. Chce się w końcu wyleczyć... :cry: Nie chce za każdym razem, wychodząc z domu myśleć, czy nie udusze się gdzieś po drodze, chciała bym iść sama na spacer z psem czy na zakupy, chodzić wszędzie na nogach a nie ciągle samochodem w razie jak bym miała się dusić, żeby szybko wrócić do domu, nie chować po kieszeniach tabletek uspokakjających, chciała bym pojechać gdzieś za miasto (od prawie 5 lat nigdzie nie byłam poza moim miastem), wyjechać za granice na wakacje, chociaż nawet nad nasze polskie morze. Kurcze, chciała bym po prostu normalnie żyć, założyć rodzine, wyprowadzić się z domu, a nie ciągle do niego uciekać jak mam duszności... Jednym słowem, mam już serdecznie dość :(
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
13 mar 2009, 14:12
Lokalizacja
Nowy Sącz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do