Witajcie :)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witajcie :)

Avatar użytkownika
przez maturzystka 15 lis 2008, 17:01
Cześć wszystkim!

Może troszkę późno, ale sądzę, że już pora się przywitać. Od tygodnia obserwuję to forum, wczoraj jednak podjęłam się rejestracji i postanowiłam napisać to i owo.

Od pewnego czasu cierpię na hipochondrię. Pisałam to już w jednym z wątków, ale myślę, że nie zaszkodzi się powtórzyć. Moja historia jest troszkę długa, więc postaram się ją jakoś skrócić o najmniej istotne szczegóły.

Odkąd pamiętam byłam niszczona psychicznie przez moją siostrę. Cokolwiek bym nie zrobiła zawsze słyszałam z jej ust: "To beznadziejne!", "Jesteś nieinteligentna! Nie umiesz tego zrobić!", "Zostaw, nie potrafisz! Nieudaczniku!" - bywało nawet i ostrzej, ale nie chcę do tego wracać pamięcią. Głównie z tego powodu wylądowałam u psychologa. O tym jednak za chwilę.

Będąc jeszcze w gimnazjum (aktualnie mam 17 lat) czułam takie delikatne kłucie w mostku zwykle o poranku i uczucie duszności. Miałam problem ze złapaniem głębszego wdechu. Wtedy jeszcze byłam inna i nie przejmowałam się tak każdą dolegliwością. Miałam to w nosie. Myślałam, że jestem niezniszczalna (Ach! To było piękne podejście!). W sierpniu zeszłego roku nie wiem co mnie napadło, ale wmówiłam sobie zatrucie jadem kiełbasianym - nie mając ku temu prawie żadnych podstaw! I od tego czasu zaczęłam pękać. Przestałam być niezniszczalna, przestałam robić jakiekolwiek plany na dalszą przyszłość. Zawsze krążyła mi w głowie myśl: "A co jeśli nie dożyję?". I się zaczęło...

Październik - a dokładniej 2.10.2007r. - poczułam pierwsze zawroty głowy. Były strasznie silne i sprawiały, że traciłam grunt pod nogami. Czułam się jak pijana, jakbym za chwilę się miała przewrócić. Jak tylko się uspokoiłam, złapałam czegokolwiek - było OK. Kiedy ruszałam w drogę dalej - znów to wstrętne uczucie wracało. Zaczęłam budzić się w nocy z wrażeniem, że się duszę. Bo tak było! Spałam i tak jakbym nagle zatraciła oddech... Jakbym zapomniała, że podczas snu należy oddychać. Zaczęło się to zdarzać coraz częściej. Zmartwiło mnie to, ale wahałam się, czy aby na pewno odwiedzić lekarza. W sumie dlaczego miałabym iść - przecież jestem niezniszczalna!

W listopadzie również się to powtarzało. W grudniu zaś zaczęło być głośno o sepsie. Pewnego razu po kąpieli przyjrzałam się swoim stopom i łydkom, na których zauważyłam drobne czerwone i podskórne plamki. To nie była wysypka. Wtedy wpadłam w panikę! Myślałam sobie: "No sepsa! No dlaczego ja!?". Cała roztrzęsiona (dosłownie!) jakoś zasnęłam. Rano pobiegłam do lekarza i czekałam na wyrok, a w międzyczasie poczułam znów te zawroty głowy. Tam, pani doktor poinformowała mnie, że te plamki to powiększone naczynia krwionośne, zaleciła łykanie wit. C i magnezu oraz na wszelki wypadek wysłała na badania krwi i EKG. Badania wyszły OK, poza jakimiś niewielkimi i niegroźnymi odchyleniami od normy, a EKG niemalże wspaniałe! Uspokoiłam się i z radością pożegnałam panią doktor.

Zaczęło mi się drętwienie ciała. Myślałam, że być może to od braku witaminek i też się tym nie przejmowałam. Zawsze zwalałam winę na to, że np. źle sobie siadłam itp. Później miałam przeboje z na szczęście byłym już chłopakiem, który mi groził, że się zabije, łaził za mną, prześladował mnie... Myślę, że ten czas, w którym tak się z nim męczyłam również wpłynął na mnie negatywnie. Nagle, przyszła magia, euforia! Zakochałam się :) A nerwica odpuściła (nie zdawałam sobie sprawy, że to nerwica) - zapomniałam o wszelkich dolegliwościach... Czułam się jakoś tak niezwykle... Aktualnie euforia minęła, chłopca wciąż kocham, ale nerwica wróciła - silniejsza. W dodatku z połączeniem hipochondrii.

Aktualnie mam prawie wszystkie objawy nerwicy: silne zawroty głowy; patrzę na wszystko tak, jakby się to działo poza mną - zza szyby; kołotania serca; mylenie słów, wyrazów zwłaszcza w stresowych sytuacjach; bezdechy w nocy, znacznie częściej chodzę do łazienki; mam problemy żołądkowo-jelitowe; drętwienie rąk i uczucie duszności. Klucha w gardle mi siedzi, ale tylko jak się zdenerwuję tak porządnie.

A oczywiście wszystkie badania - OK! EKG - super, badania krwi - jeszcze lepsze, mocz - super, pasożytów brak, OB - 5/12. Można wymieniać i wymieniać! Bo ja wciąż chodzę po lekarzach i się doszukuję. I nadal sobie wkręcam różne inne (oczywiście śmiertelne i nieuleczalne!) choroby. To mnie już zadręcza... i niszczy.

Chodzę do psychologa, ale zaczęłam terapię niedawno i bardziej skupiłam się na problemie z moją siostrą i tym, że przez nią nie radzę sobie w życiu. To jednak teraz chcę zepchnąć na dalszy plan i ostatecznie zająć się leczeniem moich fobii.

Mam nadzieję, że na tym forum jakoś wspólnie zaradzimy naszym fobiom i każdy z nas z nich wyjdzie bez większego szwanku po ciężkiej pracy nad sobą :)

Dziękuję, jakoś mi lżej.

Pozdrawiam :*
"Od uśmiechu pogodnieje chmurny ranek" :)

Fruń do księżyca, a nawet jeśli Ci się nie uda, i tak znajdziesz się pośród gwiazd
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
14 lis 2008, 14:09
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Witajcie :)

Avatar użytkownika
przez anonimowa 15 lis 2008, 18:16
Hej, skoro jeszcze nikt nie napisał, to ja się odważę i jako pierwsza tutaj się z Tobą przywitam. Więc witam Cię na tym forum :mrgreen: . Nie umiem doradzać ludziom i dawać rad, więc jedyne co mogę napisać, to życzyć Ci powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: Witajcie :)

Avatar użytkownika
przez maturzystka 15 lis 2008, 18:22
Cieszę się, że chociaż ktoś przeczytał moje wypociny :) Myśl, że nie jestem sama sprawia, że czuję się o niebo lepiej :D W końcu każdy z nas kiedyś z tym wygra! :)
"Od uśmiechu pogodnieje chmurny ranek" :)

Fruń do księżyca, a nawet jeśli Ci się nie uda, i tak znajdziesz się pośród gwiazd
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
14 lis 2008, 14:09
Lokalizacja
Częstochowa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Witajcie :)

przez Pstryk 18 lis 2008, 11:17
Witaj maturzystka, miło Cię poznać. Cieszę się, że zaczęłaś terapię bo to bardzo ważny krok do wyzdrowienia. Podejrzewam, że Twoje problemy wynikają z relacji z siostrą więc jak się nimi zajmiesz to zrozumiesz, co się dzieje z Tobą i będziesz mogła pomóc sobie. 3mam za Ciebie kciuki :!:
Pstryk
Offline

Re: Witajcie :)

przez takaja:))) 04 gru 2008, 22:00
hej maturzystko:))jestem z tego samego miasta co i Ty wiec pisze do Ciebie a zalogowałam sie po przeczytaniu Twoich wypowiedzi-tez mam podobne problemy jak Ty-a co do tej sepsy świra mam do tej pory-jeżeli chciałabyś pogadac to podaj swój numer gg to sie odezwe do ciebie:))
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 gru 2008, 21:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do