Może rozmowa przyniesie ulgę?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez mag27 21 paź 2008, 22:16
Witajcie,
chciałabym dołączyć do Was i dodać kilka słów od siebie...Być może będziecie mieli ochotę odezwać się do mnie, bądź komuś z Was zrobi się cieplej na sercu, gdy przeczyta, że gdzieś w Polsce jest osoba, która tak jak Wy- zmaga się z każdym kolejnym dniem...
Mam na imię Magda, mam 27 lat.
Niestety trzeba przyznać, że doprowadziłam się na skraj wyczerpania psychicznego...a do tego niebardzo mam odwagę i siły, aby się z tego wykaraskać.
Z pozoru się uśmiecham i sama oszukuję, że jest w miarę ok, ale w głębi duszy chciałabym zasnąć i już nie budzić się do życia.
Kłopoty moje zaczęły się już bardzo dawno temu, ale uparcie i z przekorą próbowałam je ignorować.
Dorastałam w rodzinie, gdzie awantury i wzajemne żale były na porządku dziennym, już wtedy byłam bardzo nerwowym i nieśmiałym dzieckiem. Mimo to byłam zawsze najlepszą uczennicą i wstydziłam się okazać otoczeniu moje słabości.
Myślałam, że nieśmiałość, brak wiary w siebie i nadmierna potliwość przejdą z wiekiem.
Niestety dziś wiem, że mi nie przeszło!!!
Jest dużo gorzej: zamykam się w czterech ścianach, nie pracuję, nie mam z kim porozmawiać, nawet bliscy, którzy są za granicą nie rozumieją, że czuję się osaczona przez moje lęki, nerwowość i czarne myśli.
Mam stałego partnera, ale od około roku wyjeźdża On zarobkowo do Holandii, więc jestem sama, zawieszona gdzieś pomiędzy życiem a śmiercią.
Dziś właśnie wyjechał...a ja czuję, jakby kołek uderzył mnie w głowę. Nie mam żalu do Niego, ale do siebie, bo nie potrafię wziąć mojego życia w garść i ruszyć choćby za Nim...
Doszło do tego, że gdy dzwonię w sprawie pracy, to z ledwością potrafię wyksztusić parę słów, nie wspomnę o panicznym lęku przed rozmową z pracodawcą. Mam wrażenie, że nic nie potrafię, że nikt mnie nie potrzebuje. A do tego ciągłe zimne poty, ręce mokre, jak wyjęte z wody, bezsenność i brak apetytu.
Kiedyś próbowałam się leczyć, niestety bez efektu. Teraz nawet na to nie mam siły ( ani pieniędzy ).
Ale jutro znów wstanę i zrobię wszelkie niezbędne rzeczy, aby przetrwać ten dzień ( tylko już nie wiem po co? )

Pozdrawiam Was i życzę, aby na buziach widniał prawdziwy uśmiech, a nie doklejany, jak jest w moim przypadku.
Trzymajcie się, a jeśli możecie, dołączcie coś od siebie, bo czuję się bardzo samotnie w moim pustym domu i duszy.
Mag27
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:02

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 21 paź 2008, 22:25
mag27, witaj na forum może warto byłoby udać się do psychologa Jeśli nie masz pieniędzy tak jak piszesz to idż do państwowego Porozmawiałabyś z nim i opowiedziałabyś o swoich odczuciach i problemach na pewno nie zaszkodziłoby to tobie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez ant 21 paź 2008, 22:38
Mag27, moge Cie pocieszyc, ze ja jestem w podobnej sytuacji. mam 28 lat, nie mam dziewczyny, robote tez ledwo wyrabiam, z kazdym dniem walcze i wykonuje czynnosci by przetrwac. Pochodze z rozbitej rodziny, gdzie klotnie i bicia byly na porzadku dziennym, uciekalem tez z mama z domu przed ojcem. mysle ze to tez ma wplyw na moj obecny stan. podobnie jak Ty sadzilem ze w dziecinstwie uleglosc i przewrazliwienie, przejdzie z czasem. niestety mylilem sie. teraz jedynie moge znalezc zmiane na gorsze, bo czesto jestem chamskim gburem :/ choc w gruncie rzeczy jestem bardzo wralziwy . pozdrawiam i zycze duzo zdrowka , zwlaszcza tego psychicznego :)
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez mag27 21 paź 2008, 22:44
Dziękuję, że odpowiadacie na mój post.
To naprawdę wiele znaczy dla mnie, wierzę, że gdy poznam osoby o podobnych kłopotach, to być może przestanę tak bardzo koncentrować się na własnych demonach...
Drogi Ant- trzymaj się, może ja też będę...Również życzę zdrowia!!!
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:02

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez Pstryk 22 paź 2008, 10:22
Hej mag27, miło Cię poznać. Czas jak widać działa tutaj na niekorzyść - spróbuj jeszcze raz poszukać ratunku u specjalisty bo na pomoc nigdy nie jest za późno. Bagaż doświadczeń rośnie a Tobie jak widzisz coraz trudniej go udźwignąć. Nie poddawaj się - być może trzeba było Ci czasu aby się otworzyć na terapii, aby zrozumieć więcej. Spróbuj.
Pstryk
Offline

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez arekdodo 22 paź 2008, 11:41
Cześć, mam na imię Arek. Mam 20 lat i cierpie na nerwicę natręctw juz od ponad 3 lat. Niedawno dowiedziałem sie o tym forum i odważyłem się napisać. Mam bardzo podobne objawy i przeżycia co Mag27. Mag27 jeśli w najbliższym czasie miałabyś wolną chwilkę, to bardzo bym prosił, żebyś sie do mnie odezwała. Może moglibyśmy się spotkać i porozmawiać o tej chorobie?

Jct mój e-mail ...

Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i zycze szybkiego powrotu do zdrowia.

edit: Pstryk/// prywatne dane na pw.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 paź 2008, 12:05

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez ant 22 paź 2008, 12:43
Arek_dodo, skąd jesteś może i mi by się udało z Wami spotkać ?
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez mag27 22 paź 2008, 12:58
Hej, witajcie! Oczywiście możemy pogadać i spróbować wesprzeć wzajemnie. Mój mail: ...
A tak wogóle to jestem z Wałbrzycha.
Pozdrawiam Was!!!

edit: Pstryk/// prywatne dane na pw.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:02

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez arekdodo 22 paź 2008, 19:24
Aj, przez roztargnienie zapomniałem dodać skąd jestem ;P Jestem z Warszawy, a Ty Ant?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 paź 2008, 12:05

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez ant 22 paź 2008, 21:36
ja jestem z Wrocławia
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez mag27 22 paź 2008, 23:36
Dzięki Wszystkim za posty. Czytam, co piszecie i jakby nuta optymizmu zawitała mi do głowy.

Ant- w sumie jesteśmy sąsiadami, więc gdybyś zawitał kiedyś w moje strony, to może niebyłoby złą ideą porozmawiać przy kawie o tym, co w duszy gra?

Pozdrawiam i dobranoc
Mag27
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:02

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez malinka311 23 paź 2008, 10:39
Hej mag27
Wiesz czego załuje, że tak daleko ode mnie mieszkasz
Pozdrawiam, trzymaj się i pisz kiedy chcesz, będzie mi równie miło i jest mi to tak samo bardzo potrzebne
Buźka
STRACH jest tym co Cię niszczy ... zapomnij o nim a zwyciężysz !!!!
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
18 paź 2008, 11:09

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

Avatar użytkownika
przez inez3 23 paź 2008, 13:36
mag27, podstawa to nigdy sie nie poddawac! wiem, ciezko i trudno kiedy czlowiekowi kazdy dzien wydaje sie nie do zniesienia. ale co ci pozostalo? ja zawsez mysle, ze chcialabym kiedys pozbyc sie wszystkich demonow i skupic sie nad swoim zyciem, "normalnym", bez lękow, spelniac swoje marzenia i poprostu zyc. sprobuj jeszcze raz psychologa, moze psychiatry rowniez - ja chodzilam i chodze tylko panstwowo, jestem b. zadowolona, trafilam na swietnych lekarzy. pozdrawiam cie cieplo :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Może rozmowa przyniesie ulgę?

przez mag27 23 paź 2008, 16:05
Witaj Inez3, miło Cię poznać. Wiesz, tu nie w tym rzecz, że się poddaję, ale ostatnie miesiące dały mi porządnie w kość. Sprawa wygląda mniej więcej tak, że w moim mieście strasznie trudno o dobrego specjalistę. Wcześniej chodziłam do lekarki, która na moje problemy radziła stosować głównie " propranolol " i jakiś podejrzany preparat w postaci płynu do picia " brom ". Gdy powiedziałam Jej, że chciałabym raczej coś mocniejszego, to stwierdziła, że jestem młoda i poprostu powinnam mniej się wszystkim przejmować, a że ważę jakieś 50kg i jestem drobna- to jest ryzyko efektów ubocznych ( testy na tarczycę nic nie wykazały, a wyniki były bardzo dobre według mojej pani doktor ). Poszłam zatem samodzielnie na psychoterapię. Psycholog stwierdziła, że mam zaburzenia adaptacyjne, zaleciła 4 spotkania, które z terapią nie miały zbyt wiele wspólnego. Siedziałam na krześle i opowiadałam historię życia kobiecie, która patrzyła na mnie tępym wzrokiem, paliła papierosy i zdawała się mnie nie słuchać. Po drugim spotkaniu już nie miałam ochoty się spowiadać...
Oczywiście nie chcę nikogo zniechęcać do terapii, ale dobrze, gdy jest zaufanie do lekarza. Ja takowego nie mam do mojej miejskiej, darmowej służby zdrowia.
Jeśli będą możliwości finansowe, to będę szukała pomocy gdzieś dalej.
Dobrze, że Tobie Inez3 się powiodło i masz dobrą opiekę :-)
Życzę zdrowia i trzymaj się ciepło!
Mag27
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do