ciężko jest ... mój przypadek

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

ciężko jest ... mój przypadek

przez ant 21 paź 2008, 19:33
Witam,

mam prawie 30lat, jestem starym gościem, a ta pierdzielona nerwica z depresja zjadla mi prawie pół życia.
Opiszę po krótce mój przypadek, choć tak naprawdę już mi się nie chce ; )
Mój problem zaczął się jakies 6 lat temu od objawów i zaburzeń widzenia, takie niewyraźne widzenie, mroczki, póżniej dołączyło się jakieś jakby łamanie w kościach jakbym był chory i polegiwanie w łóżku. Myślałem że to albo stwardnienie rozsiane albo może nawet aids. Po badaniach które za wiele nie wykazały okazało się że nie mogę spać, zaczynam czuć lęk i cierpię na całkowity brak koncentracji . Czułem się okropnie. Po miesiącu niespania wylądowałem w szpitalu na oddziale depresji. Tam też dostałem szereg leków , które przyznam się nie leczyły za wiele. Nadal czułem lęk i jakieś takie poddenerwowanie, jak szedłem ulicą niemogłem jakoś skupić wzroku i czułem się otępiały. Jakoś to przełaziłem, wróciłem na studia i jakoś ' żyłem '. Nigdy nie miałem zbyt wielu kumpli , z natury jestem raczej zamknięty w sobie, analizujący, tak mógłbym się opisać ... Chyba to też po części problem mojego smutku , który we mnie nadal jest.
Obecnie od dobrych 2 lat, po tym jak jestem snow samotnym kawalerem ; ) moje dolegliwości znów nasilają się. Boję się o ten wzrok , bo nie widziałem żeby ktoś z tutejszych tutaj miał taki objaw ?:>

Mam straszne wyrzuty sumienia , bo nie umiem się często opanować. Czasami mam straszne napady złości, wręcz agresji , a między nimi przejmującego smutku o niepowodzenia w życiu , o brak perspektyw itd... Szczerze mówiąc nie widzę siebie za kilka lat, czuję że będzie to strasznie smutne życie, że jeżeli coś w nim się nie zmieni i ja się nie zmienię będę strasznie smutny i okropny dla otoczenia. Patrząc się na siebie w lustro nie poznaję się, często patrzę i jakoś dobiegają mnie myśli ' że nie znam sam siebie ' albo ' że nie lubię siebie' ... Na pewno obwiniam się za wszelkie moje niepowodzenia i plamy z przeszłości ale nadal czuję że nie potrafię się niczym cieszyć...
W pracy ciężko mi się zebrać do pracy, ciężko mi się myśli . NIeraz wracam myślą do mojej ex dziewczyny. Doszło do tego że boję się ją spotkać na mieście lub kogoś kto ją zna. Z tego też powodu przestałem wychodzić , czując zagrożenie nie potrafię się nawet bawić.Moi znajomi , wszyscy bez wyjątku dobrze sobie radzą, mają dobre prace, dziewczyny ... nie mają takich problemów jak ja .

Czy myślicie że to będzie trwało wiecznie ? Że to nerwica lękowa ? Czy jestem wariatem , bo tak usłyszałem od dziewczyny na pożegnanie, że mi 'odbiła szajba' :(
Czy moje życie faktycznie dla mnie jawi się w czarnych kolorach i czy kiedyś będzie 'normalnie'?
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Re: ciężko jest ... mój przypadek

Avatar użytkownika
przez linka 21 paź 2008, 19:43
Leczysz się w jakiś sposób?
Przyjmujesz leki? Chodzisz na psychoterapię?
Bo jak nie zaczniesz czegoś z tym robić - problem sam nie minie.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez ant 21 paź 2008, 19:53
Linka656, nie chodzę. Ostatni raz byłem u psychiatry rok temu i jej diagnoza to to że mam nerwicę . Wtedy miałem okres wkręcania sobie że mam schizofrenie i to prostą, bo nie mam żadnych objawów wytwórczych.
Później miałem kilka spotkań z psycholog, ale z racji pracy nie mogłem się dłużej z niej zwalniać , a wizyty były tylko w godzinach tak do 14. :/
Na tych wizytach pani psycholog uświadomiła mi że nadal kocham jedną z moich pierwszych dziewczyn , z którą byłem najdłużej. Pamiętam rozkleiłem się przy niej, a później miałem takie głupie myśli , bo była to fajna nawet babka, też mniej więcej w młodym wieku, ładna brunetka , szczupltka, że pomyślałem , że chętnie ... z nią bym pobaraszkował... i sobie myślałem " o ty głupcze, łazisz do psychologów, dołujesz się, płaczesz a tu cały świat się śmieje i za przeproszeniem piep..y " :] Wiem że to głupie, ale naprawdę taka mnie myśl naszła . W związku z problemem zwalniania się w godzinach pracy na terapie, msiałem przestać na nie chodzić ....
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez Ridllic 21 paź 2008, 20:18
"ant" może na początek trochę humoru z mojej strony ehh to jakaś zaraza chyba ja do swojej psycholog tez latałem ale tak nie pamiętam co ona do mnie mówiła bo koncentracja na jej słowach była bliska zeru :mrgreen: w głowie istny sajgon, i to od pierwszego spotkania, nadmienię "szczupła brunetka z jakże uroczą buzią" a teraz do meritum tak to sie z tego nie wygrzebiesz czyli ratuje Cię tylko podjecie kolejnej terapii i wizyty u psychiatry musisz się na tyle zebrać żeby zadziałac czym szybciej to zrobisz tym szybciej ujrzysz efekty :!: :!: :!:


Ps . po 10 miesiącach w piątek znów spotkam Asie (czyt. pani psycholog) Ona mnie uleczy :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Ridllic
Offline

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez ant 21 paź 2008, 21:57
hehe, Riddic, myslisz ze taka terapia moze , czy wogole ma sile mi pomoc? ;) widzisz sam ze rozne sa przypadki ;)

Mam problemy ze soba i chyba wiem tez o co chodzi. uswiadamiam sobie ze jestem tez leniem, wszystko mnie boli, mam depresje, bylem zawsze chorowitkiem, za mlodu . Niestety pochodze troche z patologicznej rodziny i troche widzialem, w pozniejszym wieku matka probowala mnie chronic i chyba tak naprawde zrobila ze mnie fajtlape ;) Tak naprawde to chyba w dziecinstwie prawie zawsze chodzilem przestraszony i mi to chyba faktycznie pozostalo , ze mnie to rozwala w takich momentach. Jest we mnie wiele sporow , mam chec bycia facetem ' meskim ' i faktycznie troche takim sku...elem a z drugiej strony delikatnym , ulozonym chlopaczkiem , z dobrego domu, ktory nie beka, nie pierdzi pod koldra i jest dobrze uczesany ;) Nie wiem juz sam jaki jestem - z tym wlasnie tez mam problem ;)
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez Student20 22 paź 2008, 01:54
Faktycznie... W wielu kwestiach możemy podać sobie ręke. Nie wiedizałem, że te zaburzenia wzroku też łączyć z jakimiś objawami nerwowymi! W moim wypadku, szczególnie gdy jest ciemno, nie potrafię odczytać jasnych neonów, podświetlonych napisów na sklepach itd... W dzień zdarza się, że widzę jak przez mgłę...
HORYZONT TONIE W MROKU
NADCHODZI PIĘKNY KONIEC
ZABRAKŁO SŁÓW...
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
05 sie 2007, 14:44
Lokalizacja
Katowice

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez ant 22 paź 2008, 09:04
Analizując siebie chyba to wszystko jednak wypływa z nerwicy. Ja ze wzrokiem najbardziej walczę i dokucza mi przy czytaniu , komputerze, ogladaniu tv ...
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez Pstryk 22 paź 2008, 10:31
Cześć ant, miło Cię poznać. Sam psychiatra i leki to jak widać za mało - spróbuj jednak terapii.
Pstryk
Offline

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez ant 23 paź 2008, 07:08
Witam Was, chciałem tylko powiedzieć że gorzej ze mną. Nie mogę spać za bardzo , budzę się codziennie o 4-5 nad ranem i już nie mogę spać za bardzo . Ściska mnie w zołądku i gardle i czuje się jakbym byl chory ....
no i nieszczęśliwy .... tak mi ciężko wstać z łóżka :/
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez mag27 23 paź 2008, 10:54
Cześć Ant! Wiesz, olej to i zbierz siły, żeby jednak znaleźć sens w tym dniu.
Ja mam dziś dokładnie tak samo: zasnęłam o 3-ciej, zbudziłam o 6-tej ( przerażona!!! ), a potem ryczałam, bezmyślnie gapiąc się w tv. Dookoła ani jednej bratniej duszy, by posmarkać trochę w rękaw :) Ale jakoś to przełamuję, będę dziś robić wszystko, by zneutralizować ten stan.
Pozdrowionka
Mag27
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
21 paź 2008, 21:02

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez ant 23 paź 2008, 12:32
tak Mag27, masz rację . mus , pracować trzeba, jakoś pracuje ale marzę już o 16 i prawdę mówiąc o łóżku ...
Trzymam za Ciebie kciuki nie daj się .
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Re: ciężko jest ... mój przypadek

Avatar użytkownika
przez Gandalf 23 paź 2008, 12:44
Ja mam podobnie tez mysle ze mam Schize a tej choroby boje sie strasznie niewiem naczytalem sie i mam wrazenie ze glosy do mnie gadaja a to moje mysli, masakra ! Terapia czy ja wiem mi tam nie pomogla za bardzo .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
22 paź 2008, 23:35
Lokalizacja
Częstochowa

Re: ciężko jest ... mój przypadek

przez ant 23 paź 2008, 12:46
dokładnie, ja też za bardzo nie wierze w terapię ...
ant
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 paź 2008, 19:28

Re: ciężko jest ... mój przypadek

Avatar użytkownika
przez Gandalf 23 paź 2008, 13:03
Raczej ona Dobra jest ! Ale nie brałem leków a mogłem wtedy mysle z bylo by o wiele lepiej ! Terapia i leki a ja nie brałem aale idz warto sprobowadz w tobie siła jak pojdziesz na terapie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
22 paź 2008, 23:35
Lokalizacja
Częstochowa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do