Moje niezbyt wesołe życie:(

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Moje niezbyt wesołe życie:(

przez GIORDANI 04 lip 2008, 10:05
Na początku chciałam się z wszystkimi przywitać,zanim się rozpisze...Otóż moja historia wygląda tak....
Zawsze byłam pewną siebie,radosną osobą,uwielbiałam występować na szkolnych przedstawieniach i ogólnie udzielać się w szkole,miałam mnóstwo zainteresowań i przyjaciół.Lecz moja przemiana nastąpiła pod koniec gimnazjum i trwa aż do dziś.
Nie wiem co sie ze mną stało ale zaczęłam unikać ludzi,miałam kompleksy szczególnie na punkcie swojej skóry ponieważ miałam skłonność do czerwienienia się i chociaż nawet chciałam z kimś pogadać lub iść do tablicy nie umiałam paraliżował mnie lęk,że sie zaczerwienie...potem już ten lęk zaczął przeradzać się w coś poważniejszego kiedy zaczęłam jezdzić na dyskoteki.Uwielbiałam tam jezdzić bo wiedziałam,że tam jest ciemno i nikt tych moich plam nie zauważy-wiem to śmieszne...lecz potem zaczęłam coraz więcej pić i brać extazy i palić czasami trawke i mój lęk przerodził się w mnóstwo dziwacznych fobi.Najbardziej boje sie ludzi,ich spojrzeń,krytyki,myśli,śmiechu zawsze mi sie wydaje,że ktoś mnie obgaduje albo śmieje sie ze mnie.Mam z tym ogromny problem ponieważ nie da sie z tym żyć bo ludzie są wszędzie...Mam też takie schizy,że np wyłapuje myśli wydaje mi się,że wiem kto coś myśli.Jade powiedzmy autobusem,ktoś spojrzył na mój nos a ja wiem,że pomyślał że jest brzydki albo spojrzał na moje nogi a ja wiem,że pomyślał że są krótkie i tak mam zawsze.Wydaje mi sie,że słyszę myśli ludzi,bo nieraz słysze różne głosy jak ludzie gadają to wydaje mi sie że o mnie...Te objawy sie zaostrzyły kiedy lekarka poparzyła mi twarz,mam zniszczoną skóre tz.zaczerwienioną i wydaje mi sie że ludzie sie ze mnie śmieją bo jestem czerwona a nie opalona tym bardziej że słyszałam już od kogoś że super wyglądam w nocy a w dzień...to było rok temu teraz troche mi to znikło ale ten uraz do swojego wyglądu pozostał.Kolejną moją fobią jest moje własne zachowanie,nie moge przestać sie kontrolować np takie zwykłe czynności jak podniesienie kubka przy ludziach jest dla mnie problemem.Najgorsze jak mam przejść obok ludzi,którzy sie na mnie patrzą koszmar!!!a nawet jakby sie nie patrzyli to mi sie wydaje ze tak! nie potrafie również normalnie rozmawiać z ludzmi tz.siedzieć z ludzmi przy stoliku i patrzeć im w oczy nie wiem co mam ze sobą wtedy zrobić jak ułożyć nogi czy ręce!!!przesada ale jednak jak najbardziej realna niestety:( kiedy ktoś siedzi np w pokoju a ja mam wstać powiedzmy wyłączyć TV to nie umie wstać bo sie boje!!!że będą sie na mnie patrzyli! i boje sie wzroku nawet osoby z rodziny.Wogóle nie potrafie słuchać,jesli ktoś coś do mnie mówi,ja myśle o tysiacach innych rzeczy i nie umie sie skupić nawet na swoich myślach.Troche sie rozpisałam ale próbowałam jakoś to ułożyć żeby zamieścić tu prawie wszystkie swoje lęki i obawy choć pewnie nigdy mi sie to nie uda...nie umie także wyrażac uczuć,powiedzmy że ktoś mówi kawał a ja sie boje że będe sie musiała śmiać i wtedy znowu pojawia się lek a w nocy to już totalny koszmar.Widze w rogu pokoju osobe ubraną na czarno,twarze lub osoby,boje sie sama nie wiem czego!!!
Mam tych lęków mnóstwo,nieraz sie zastanawiam czemu akurat mnie to spotkało??? wiem,że będe napewno na tym forum najcięższym przypadkiem ale chciałabym wiedzieć co o tym myślicie???czy ktoś też tak ma??? dodam,że boje sie iśc do psychologa,bo wydaje mi sie że będzie sie ze mnie śmiał a i tak nie wiem czy istnieją takie leki,które by mi pomogły.....
moje życie a raczej to co sie z nim stało to jakaś totalna porażka ale chce to zmienić........
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lip 2008, 08:37

Re: Moje niezbyt wesołe życie:(

przez betty_boo 04 lip 2008, 10:42
koniecznie idż do psychologa jeśli nie chcesz się dłużej męczyć. teraz jeszcze cos z tym sie da zrobić, a pózniej może byc coraz gorzej. na pewno nie będzie się z ciebie śmiał, oni sa psychologami a psycholog właśnie z takimi sprawami ma do czynienia w swojej pracy.
nie zwlekaj bo naprawde to jedyny sposób uzyskania pomocy.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Moje niezbyt wesołe życie:(

przez Amonre 04 lip 2008, 11:16
Nic nie robiąc nic nie uzyskasz - czsami jest tak ze to inni mogą nam pomóc - prefesjonalisci. Dobra terapia pozwoli usalić co Ciebie gryzie - jaki nierozwiazany problem, zły nawyk myślowy, zródło leku. Bądz szczera, mów jak najwiecej lekarzowi - im wiecej tym lepiej - co czyjesz, w jakis sytuacjach, jak spisz, czy masz doły czy stany euforyczne. Co myslisz o sobie, Twoje plany na przyszłośc. Powodzenia nie podawaj sie tylko - ja to robię notorycznie- ale moze z czsaem zmadrzeje :)
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
18 cze 2008, 08:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Moje niezbyt wesołe życie:(

przez GIORDANI 04 lip 2008, 12:21
Teraz siedze w pracy i musze przyznać że jakimś cudem mi sie udało przełamać i ją znalezć.Wcześniej po skończeniu koszmaru jakim było dla mnie wychodzenie do szkoły przez rok siedziałam w domu i jeszcze bardziej sie odizolowałam,nawet do sklepu było mi ciężko wychodzić.....teraz mam prace ale i tak schizy mnie nie opuściły....spróbuje sie przełamać i wybrać do specjalisty ale akurat w moim miasteczku ich nie ma tylko tacy ogólni....
dzięki za odzew:)
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lip 2008, 08:37

Re: Moje niezbyt wesołe życie:(

przez Amonre 04 lip 2008, 12:45
Schizy znikną - moze to smutne ale czasami naprawde lekarz jest potrzebny - człowiek który uleczy nasze emocje, nie jest mi znana skala Twojego problemu - ale moze uda sie Tobie uniknać farmakoterapii i dzieki pomocy psychologa poczujesz wiatr w swoich zaglach.
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
18 cze 2008, 08:42

Re: Moje niezbyt wesołe życie:(

przez GIORDANI 04 lip 2008, 20:57
Wybieram sie do tego lekarza już od dłuższego czasu i zawsze mam wątpliwości bo z drugiej strony co mi lekarz pomoże???wysłucha,pocieszy....nic pozatym.Moja koleżanka która wie o wszystkim twierdzi że on mi i tak leków nie przepisze,bo w takich przypadkach leków nie przepisują a jak już to do końca życia będe je musiała jeść bo jak odstawie to wszystko powróci do stanu z przed leczenia.Pozatym boje sie pójść dlatego że wiem,że jak on mi nie pomoże to już nikt a tego sie właśnie obawiam,że on mi nie pomoże! ciężki przypadek ze mnie wiem!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lip 2008, 08:37

Re: Moje niezbyt wesołe życie:(

przez GIORDANI 04 lip 2008, 20:58
Wybieram sie do tego lekarza już od dłuższego czasu i zawsze mam wątpliwości bo z drugiej strony co mi lekarz pomoże???wysłucha,pocieszy....nic pozatym.Moja koleżanka która wie o wszystkim twierdzi że on mi i tak leków nie przepisze,bo w takich przypadkach leków nie przepisują a jak już to do końca życia będe je musiała jeść bo jak odstawie to wszystko powróci do stanu z przed leczenia.Pozatym boje sie pójść dlatego że wiem,że jak on mi nie pomoże to już nikt a tego sie właśnie obawiam,że on mi nie pomoże! ciężki przypadek ze mnie wiem!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lip 2008, 08:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do