Witajcie :)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 15 maja 2008, 10:42
Tak... wiesz to jest dla mnie dziwne zawsze myśłam że to inni zauważają chorobę u ludzi a Ci chorzy żyją w nieświadomości aż się ktoś nie zlituje i myślą że takie właśnie jest życie. I ja tak właśnie po części myślałam. Już byłam kiedyś chora na depresję (i wydaje mi się że to siedzi w człowieku na stałe jest tylko porzytłumione przez leki może nie ma powodu żebyu wyjść z ukrycia gdy pozornie świat się uśmiecha i jakoś tam jest) i teraz chyba łatwiej było mi to rozpoznać TO tzn że jednak jest coś nie tak :) Ja nawet nie wiem kiedy to się zaczeło... JA ZAWSZE UśMIECHNIęTA BEZ PROBLEMóW W OCZACH INNYCH WYSłUCHIWAłAM ZAWSZE INNYCH STARAłAM SIę POMóC POCIESZYć JAKOś ODCIążYć. NAJPIERW JUż OD NAJMłODSZYCH LAT MAMIE BO JESTEM NAJSTARSZą A SZEśCIORGA RODZEńSTWA- JUż JAKO 7-DMIO LATKA PILNOWAłAM SWOJEJ MALUTKIEJ SIOSTRZYCZKI. ROBIłAM CO TYLKO UMIAłAM żEBY POMóC MAMIE KTóRA SAMA NIE DAWAłA SOBIE RADY KIEDY JUż WSZYSTKIE DZIECIACZKI PRZYSZłY NA śWIAT. ZAWSZE CZUłAM SIę W OBOWIąZKU WOBEC INNYCH NAWET WTEDY GDY JUż WYSZłAM ZA Mąż I WYPROWADZIłAM SIę OD RODZICóW. nIE WIEM JAK TO BYłO NIE JESTEM PEWNA CZY CHCIAłAM TO WSZYSTKO ROBIć CHYBA PO PROSTU MUSIAłAM BO KTO INNY.... OJCIEC .... NIE PAMIęTAM OJCA KTóRY BY ODKURZAł CZY MYł NACZYNIA NIE MóWIąC O WZIECIU NAS NA SPACER TAK PO PROSTU. ZA TO PAMIęTAM STRACH TOWARZYSZąCY GDY SPóźNIAł SIę Z PRACY DO DOMU. WIEDZIELIśMY żE GDY BYłO JUż KILKA MINUT PO GODZINIE O KTóREJ KOńCZYł PRACę TO TRZEBA SZYBCIUTKO ZNALEźć SOBIE COś DO ROBOTY żEBY NIE MIAł SIę DO CZEGO PRZYCZEPIć ALE ZAWSZE MIAł NAWET WYMYśLIł DLA SWOJEJ POTRZEBY. KłAMAł I JAK BYłO MU SIę SPRZECIWIć GDY MóWIłAM żE MóWI NIEPRAWDę DOPIERO SIę ZACZYNAłO BO JAK JA SMIEM OJCA SZTEROWAC I MóWIć żE KłAMIE. NIE RAZ RęKA PIęśCI SZłY W RUCH. WłOSY WYRYWAł GARśCIAMI. MI DOSTAWAłO SIę NAJCZęśCIEJ BO JAKO NAJSTARSZA ZAWSZE BRONIłAM MALUCHóW. NIE PAMIęTAM OJCA KTóRY POWIEDZIAłBY JESTEM, Z CIEBIE DUMNY. NIE ZA TO PAMIęTAM OJCA KTóRY WYMACHIWAł PASKIEM PO WYWIADóWCE I KRZYCZAł SKąD SIę WZIEłA TA TRóJKA!!!!. NIE CZęSTO WSPOMINAM DZIECIńSTWO... BO PRZYPOMINAM SOBIE ZBYT DUżO PRZYKRYCH RZECZY. I DLATEGO CHCę BY MOJA MAłA BYłA NAJSZCZęśLIWSZA NA śWIECIE - Z DRUGIEJ STRONY NIE MAM SIłY NA ZABAWę I JEJ CIAGłE POPISKIWANIA. MARZę O CISZY :( MOJA MAMA TEż NIE UMIAłA SOBIE PORADZIć. BAłA SIę I SAMA MIAłA NERWICę. NIGDY TEż NIE MIALA JEDNEGO ZDANIA. KIEDY BYłA WZGODZIE Z OJCEM BYłA PRZECIWKO MI KIEDY SIę ZNIM POKłóCIłA BYłA PRZYJACIółKą ALE DOśC FAłSZYWą BO KIEDY ZNóW SIę ZNIM POGODZIłA WSZYSTKO MU POWIEDZIAłA. JUż NIE MóWIąC O TYM żE W NASZYCH KłóTNIACH ZAWSZE ONRACAłA KOTA OGONEM TO CO POWIEDZIAłA A NAWET NIE DOKłADNIE TO TYLKO TO CO SOBIE POMYśLąłA OBRACAłA PRZECIWKO MNIE. I TERAZ TEż... Z OJCEM JEST LEPSZY KONTAKT NIE POWIEM JA NAPRAWDę KOCHAM GO CHYBA NA SWóJ SPOSóB I WIEM żE BRAKOWAłO BY MI GO GDYBY GO ZABRAKłO ALE TO JUż MINEłO KILKA LAT. JUż TAK NIE PIJE (czasem mu się zdaży ) ALE TO TEż ZALEżY Z KIM PIJE. NIE RAZ JEST WESOłY MOżNA Z NIM POżARTOWAC NAWET POZWOLIć SOBIE NA żART "KTO CIę TAK ZMęCZYł HEH" INNYM RAZEM JEDNAK JEST ZłOśLIWY I AKRESYWNY JAK KIEDYś. ALE NA JEGO POMOC... HMMM CO ON MOżE MI POMóC TAK WłAśCIWIE ON NIE WIE JAK ZAJMOWAC SIę RODZINą. a MAMA ONA TEż .... ROZMAWIAMY ZE SOBą ZAWSZE WIE GDZIE JESTEM KIDY COś POTRZEBUJE JESZCZE NIGDY NIE ODMóWIłAM JEJ NICZEGO ZA TO ONA JUż KILKAKROTNIE. NP POPROSIłAM CZY MOGę ZOSTAWIć U NIEJ DZIDZIę BO CHCIAłABYM PóJśC NA WIęKSZE ZAKUPY NIE CHCE JEJ WLEC TO MI ODPOWIEDZIAłA żE MA ZALEGłOśCI W PRANIU I NIE MA CZASU. INNYM RAZEM POPROSIłAM BO MUSIAłąM ZAłATWIAć W URZEDZIE SKARBOWYM TO TEż MIAłA COś CO JEJ UNIEMOżLIWIłO POMOC . ZADZWONIłAM TYDZIEń WCZEśNIEJ BO CHCIAłAM PóJść NA ZEBRANIE Z ADMINISTRACJII BLOKU W TóRYM MIESZKAM TO MI ODPOWIEDZIAłA żE ZAJMUJE SIę DZIECKIEM MOJEJ SIOSTRY AKURAT TEGO DNIA. HMMM MAM żAL BO WłAśNIE JEJ MALUCHEM TO ZAJMUJą SIę BARDZO CZęSTO JEJ TRZEBA POMóC BO WPADłA BYłA MłODZIUTKA (19LAT) KIEDY URODZIłA DZIECKO . I MUSI PRACOWAC A KIEDY JEJ MąZ PRZYJEżDżA (BO PRACUJE ZA GRANICą) TO TRZEBA MALUCHA WZIąś NA NOC żEBY SIę MOGLI SOBą NACIESZYć). JESZCZE NIGDY JEJ NIE ODMóWILI ZAJMUJą SIę . MAłY CZęSTO TAM NOCUJE BO DYSKOTEKA BO URODZINY KOEżANKI BO COś TAM. MAłY MA 3,5ROKU JEST STARSZY OD MOJEJ O ROK I 8 MIESIęCY... KIEDYś SIę ZBUNTOWAłAM BO W KłóTNI MAMA POWIEDZIAłA NAM żE JAK NAM NIE PASUJE TO WOGóLE NIE BęDZIE NAM POMAGAłA PRZY DZIECIACH. ZABOLAłO BO MAłą OPIEKOWAłA SIę MOżE Z 6 RAZY W CIąGU JEJ żYCIA. POWIEDZIAłAM żE PRZECIEż MAłą SIE WOGóLE NIE ZAJMUJą I NA NOC NIE ZOSTAJE I NIGDY NIE POMYśLELI żE POTRZEBUJę POMOCY. NAWET PO POROIDZIE UZNALI żE JESTEM CAłKIEM ZDROWA I ZOSTAWILI SAMEJ SOBIE. PłACZąCą ZMęCZONą NIE UMIEJąCą CHODZIć SWOBODNIE Z PORANIONYM KROCZEM BO DZIECKO URODZIłO SIę DUżE.,A Mąż PRACOWAł OD RANA DO WIECZORA.. KIEDY ZA TO POWIEDZIAłAM żE FAWORYZUJą SIOSTRę I JEJ MALUCHA POWIEDZIAłA żE JAK MAłA BęDZIE W JEGO WIEKU TO TEż Ją BEDą BRALI.... (I TAK MóWI OD ROKU... HEHEHE PRZECIEż ON ZAWSZE BęDZIE OD NIEJ STARSZY A ONA ZAWSZE MłODSZA)
ZA TO RADY DAJE TYPU TY MUSISZ SIę LECZYć BO Z TOBą COś JEST!!! IDź DO LEKARZA Z TYM KASZLEM, MOZE I MASZ DEPRESJę ALE TO LEKARZ MUSI STWIERDZIć TAK MóWIć MóWI ALE KTO MI POMOZE ?? MAM IśC Z DZIECKIEM NA RęKACH ... I TAK ROBIę NAWET DO ginekologa CHODZIłAM Z KOSZYCZKIEM Z DZIECKIEM.
I NIE WIEM KIEDY POCZUłAM żE NIE DAJę RADY MOżE WTEDY GDY SIę ZORIENTOWAłAM żE CHODZE Z OCZAMI SPUSZCZONYMI DO ZIEMI, żE NIE UśMIECHAM SIę DO NIKOGO... JA KTóRA KIEDYś DO KAżDEGO NAWET OBCEGO CZłOWIEKA SIę UśMIECHAłAM.. KIEDY ZACZEłAM POPłAKIWAC Z BYLE POWODU. NA FILMACH GDY MEżCZYZNA DO KOBIETY MóWI KOCHAM CIę. GDY RODZINA PłACZE ZA SWOJą UKOCHANą CóRKą. NA KAżDYM śLUBIE NA KAżDYCH CHRZCINACH.... A JUż NA PEWNO W CZASIE OSTATNNIEJ AWANTURY W DOMU RODZICóW GDY ZOBACZYłAM OJCA .., TEN JEGO WZROK KTóRY ZAWSZE POWODOWAł U MNIE UCZUCIE PARCIA NA MOCZ, śCISKANIE ZA SERCE... TYM RAZEM NIE ODNOSIłO SIę TO DO MNIE A DO MOJEJ SIOSTRY.. ALE KIEDY ZOBACZYłAM ZE A ZAMIAR Ją UDERZYć. NAGLE ZROBIłO MI SIę SłABO USłYSZAłAM GDZIEś W GłOWIE "MUSISZ STąD Iść MUSISZ STąD Iść" I CAłY OBRAZ DZIECIęCYCH I MłODZIEńCZY LAT PRZELECIAł MI PRZED OCZAMI A KAżDA SYTUACJA RANIłA JAK OSTRY Nóż. ZłAPAłAM MOJE DZIECKO NA RęCE CZUłAM SIę ZDRęTWIAłA JAK KłODA A JEDNOCZEśNIE CZUłAM JAK SIę TRZęSę... NIE UMIAłAM SIę USPOKOIć NIE UMIAłAM SIę RUSZYć NIE UMIAłAM POMóC MOJEJ SIOSTRZE.. STALAM TYLKO Z ZAKLESZCZONYM W RAMIONACH DZIECKIEM I PłAKAłAM JAK NIEMOWLE... NIE UMIAłAM RUSZYć GłOWą BO CZUłAM żE SZYJA JEST TRASZNIE SZTYWNA.. NIE WIEM CO TO BYłO ALE CHYBA WłAśNIE WTEDY SIę UPEWNIłAM żE ZE MNą NIE DZIEJE SIę DOBRZE.
A Mąż OCZYWIśCIE żE MU MóWIłAM żE CZUJę SIę źLE żE JESTEM PRZYGNęBIONA I CHORA ALE ON CHYBA MYśLI żE JA UDAJę... NIE CHCE ZE MNą ROZMAWIAć KIEDY PRZYCHODZI Z PRACY SIADA DO KOMPUTERA I PRZY NIM PRZESIADUJE DO NOCY... ZJE I KIEDY SIę POłOżY NA CHWILKę PRZYPOMINA SOBIE O MNIE... KIEDY PYTAM CZY WYJDZIEMY NA SPACER PYTA "A GDZIE CHCESZ Iść" I TAK NAPRAWDę OGRANICZA SIę DO ZROBIENIA WSPóLNIE ZAKUPóW.
aCH ALE SIę ROZPISAłAM ... KTO TO PRZECZYTA :) PRóBOWAłAM JUż PISAć PAMIęTNIK ALE JAKOś GłóPIO UżALAć SIę SAMEJ SOBIE... DLATEGO POMYSLAłąM żE LEPIEJ NAPISAC GDZIEś GDZIE KTOś MI ODPISZE CHOćBY ZWYKłA "TRZYMAJ SIę" DZIęKUJę cI SZATZ żE NAPISAłAś DO MNIE :) NIKT WCZEśNIEJ NIE CHCIAł MNIE SłUCHAć.... POZDRAWIAM
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez Pstryk 15 maja 2008, 19:39
Witaj Agnieszko, miło Cię poznać.

P. S. Nie pisz postów dużymi literami ;)
Pstryk
Offline

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 15 maja 2008, 23:39
bethi napisał(a):Witaj Agnieszko, miło Cię poznać.

P. S. Nie pisz postów dużymi literami ;)

oczywiście poprawię się :) nie wiedziałam że nie można :) pozdrawiam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Witajcie :)

przez szatz 16 maja 2008, 15:45
Agnieszka@, mamy wiele wspólnego.Dostawałam opiernicz kiedy przenosiłam czwórki,bo "dlaczego nie piątka".Tak Ci wspólczuję.Nie mogę teraz pisać dłuzej,ale chcę żebyś wiedziała,ze rozumiem.Trzymaj się ;)
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: Witajcie :)

Avatar użytkownika
przez nadin-1 18 maja 2008, 21:20
Witam
Czytam ze smutkiem to co napisałaś i przeżywasz. Nie rezygnuj z tego forum bo jest tu wielu życzliwych ludzi, od których nie zawsze usłyszysz to co właśnie chciałabyś usłyszeć, ale oni Cię słuchają i jak będą mogli Cię powspierać to na pewno to uczynią.
Może nie znajdziesz tu recepty na swoje życie czy rozwiązania twoich problemów ,ale jesteśmy tu możesz nas ochrzanić,a my tu będziemy. Nie jesteś tu sama każdy z nas ma jakiś problem i to nas łączy.Brak znajomych i samotność która cię otacza możesz tu wypełnić, ja to robię, nie twierdze, że to wystarcza ale zawsze to coś.

Nie wierze że jesteś złą matką tylko może nikt nie docenia twoich starań, nikt nie powie dziękuje które czasem tak jest potrzebne każdemu człowiekowi, organizowanie waszego życia nie jest twoją powinnością jest was do tego dwójka . Postaraj się porozmawiać z mężem niech ciebie trochę odciąży,powiedz jak sie czujesz może zrozumie i pomoże.

Serdecznie pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

Re: Witajcie :)

Avatar użytkownika
przez nadin-1 18 maja 2008, 21:49
Ja tez mam coś wspólnego może nie miałam tak trałmatycznego dzieciństwa, ale w sprawie z mężem wiele się zgadza.Nie mamy dzieci , ale on tez nie chciał i nie chce słuchac o tym jak sie czuje. Wie że mam depresje, ale nie pomaga,obraża mnie do tego wyzywa wieczne kłótnie, rozmawiać o tym jak jest między nami nie chce bo powiedział że przecież wie i nie ma zamiaru tego wysłuchiwać, albo nie ten czas, nie ta godzina bo film leci i jestem złośliwa że właśnie teraz chce rozmawiać. Tak sobie żyjemy obok siebie ,miałam nadzieje że twój mąż jest inny, ale po przeczytanu ostatniego twojego postu hmmmm, zbytniego wsparcia nie otrzymujesz od niego przykro mi. Nie wiem co ci poradzić w tej kwestii bo sama sobie z tym nie radze. Wiem co to pustka , ty masz dziecko to wielkie szczęście którego narazie może nie dostrzegasz lub nie potrafisz się tym cieszyć z wiadomych przyczym ale jestem pewna że przyjdzie czas, że będziesz losowi wdzięczna za ta małą kochana istotę. Co do rodziny hmmm a co z twoim rodzeństwem , czy możesz liczyć na pomoc z ich strony ??? , czy wiedza co przeżywasz ??? czy zwróciłaś się o pomoc do nich ???

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
23 lip 2007, 13:05

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 21 maja 2008, 14:09
Och tak kilka dni nie udało mi się usiąś do komputera. Malutka się pochorowała ja sama też przestałąm mówić heh. I jeszcze ta pogoda....
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 21 maja 2008, 14:11
Dziękuję za wsparcie zastanawiałam się szczerze mówiąc.... załozyłam sobie jakiegoś posta... kto mnie tu będzie czytał czego ja chcę... A jednak są życzliwi ludzie :)
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 21 maja 2008, 14:33
w sobotę byłam w miejscu gdzie pracowałam przed urodzeniem dziecka. Coś wspaniałego.... usmiechnięte buzie życzliwe słowa... i tyle motywujących zdań. Że czekają na mnie że kiedy wrócę do pracy... ja nawet nie wiedziałam że tak mnie tam cenili... to wcale nie specjalna praca -wiele osób sobie jej nie chwali a ja pamiętam że czułam się szczęśliwa :) Pracowałam w supermarkecie byłam kasjerką, już w czasie okresu próbnego zaproponowali mnie przejście na stanowisko głównego kasjera... to była wspaniała praca polegała w głównej mierze na podliczeniach kasjerów rozliczeniach dziennych i kontroli sejfu. Czułam się kimś ważnym miałam swój kod dostępu do sejfu, Praca odpowiedzialna mało płatna ale atmosfera była przecudowna...
A dzisiaj siedze przed komputerem i wyję jak małe dziecko i nie wiem co ze sobą zrobić.
Znów dzisiaj nakrzyczałam na dzidzię chyba bez powodu tylko dlatego że łaziła wokół i wyrzucała na nowo przed chwilą posprzątane rzeczy. Wiecie co na dzwięk tych ciągłych wrzasków tego wymuszającego wycia ... ja nie umiem sobie z tym poradzić... Chyba i ona już zauważyła że można po mnie jeździć jak po łysej kobyle.
Dzisiaj w nocy wstawałam do niej chyba z 6 razy a poszła spać o 23:00. O 7:20 już powiedziała całkiem dzień dobry.. wstałam zmieniłam pieluszkę dałam butelkę z wodą włączyłam bajkę i dała jeszcze poleżeć do 8:00 ale oczu już nie mogłam zamknąc niestety jestem wykończona. Prosiłam męża żeby zrobił jej chociaż płatki z mlekiem zanim wyjdzie do pracy żebym mogła jeszcze podżemać chwilkę ale on odpowiedział że on musi zaraz iść a ja nie mam cały dzień nic do roboty to se moge później pospać... no i wybuchałam oczywiście już od rana.
Ja nie wiem jak to długo będzie ... zrobiłam sobie nawet taki wykres nasze za i przeciw i wychodzi na to że już teraz jest więcej argumentów żeby się rozstać niż żeby być ze sobą.
JA SAMA jestem tak bardzo winna powinnam ugryźdź się w język a ja co chwila dostaję ataku szału.. nie postrafię zapanować nad tym....
Dobra a teraz idę bo mała spi to trochę poogarniam dom i pranie włączę ... Pozdrawiam. i zyczę wszystkim lepszego nastroju :)
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez ańa 21 maja 2008, 20:09
Dorota z całą pewnością nie ma najmniejszego pojęcia czym jest depresja. To jest CHOROBA taka jak każda inna i tak samo przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Przecież nikt nie wymaga od osoby która np ma złamaną nogę, żeby grała w piłkę...i tak samo od kogoś z depresją nie można oczekiwać, że będzie miał siły prowadzić normalne życie. Uważam Agnieszko, że potrzebujesz pomocy lekarza i psychoterapeuty. Bez tego będziesz się niepotrzebnie męczyć.
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę cierpliwości i siły!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 maja 2008, 19:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 7 gości

Przeskocz do