Witajcie :)

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witajcie :)

przez Agnieszka@ 13 maja 2008, 23:29
Witajcie pierwszy raz jestem na forum. Wiem że po diagnozę powinnam się zgłosić do lekarza i tak zrobiłam zapisałam się ale wizyta dopiero w czerwcu a tak sobie pomyślłam że może podpowiecie mi czy rzeczywiście coś ze mną jest czy przesadzam jak mówi moja rodzina :)
Już kiedyś chorowałam na depresję i stany lękowe jako 17-sto latka ale jakoś z tego wyszłam dostałam prace wyszłam do ludzi. Potem wyszłam za mąz i no cóż przez kilka lat spokój . Chyba mogę powiedziec że byłam szczęśliwa a teraz?..... Kiedy ponad 2 lata temu zaszłam w ciążę myślałam że umrę ze szczęścia. Jednak kiedy okazało się że ciąża jest zagrożona i musze siedzieć w domu zaczeły się jakieś doły. Potem urodziłam moją piękną córcię i też byłam szczęśliwa ale teraz po półtora roku jestem prawdziwie zmęczona .. nie pamietam jak to jest przezspać noc ... oczywiście i problemy finansowe też dają o sobie znać . Kłótnie z mężem... wszystko na moich barkach. sprzątanie pranie gotowanie wychowywanie dziecka zakupy i nocne wstawanie... Od kilku miesięcy nic mi się nie chce wyłączam domofon rzeby nikt mi nie przeszkadzał przestałam wychodzić. Ciągle sprzątam a ciągle nie widać efektu. Rano nie chce mi się nawet ubrać siedzę w piżamie do 12:00 dopiero potem szybko nadrabiam ... żeby zdążyć z obiadem na przyjście męża. Błagam na wszystko żeby mała poszła szybko spać. bo chcę coś zrobić a kiedy się poołoży myślę ze może sobie odpocznę zdżemnę się troszkę. coś tam się pokrzatam a kiedy słyszę że mała się budzi to dopiero mi się przypomina co miałam zrobić w tym czasie :P Sama nie wiem co się ze mną dziej jestem ciągle zmęczona . i zdziczała obecność ludzi ich głośne śmiechy i paplanie mnie męczy. A sama zawsze byłam dusza towarzystwa. Powiedzcie czy ja oszalałam?? czy moze leniwa poprostu jestm. Ciągle się zastanawiam czy dobrze zrobiłam wspominam popłakuję. Chyba nie jestem dobrą mamą a kocham moje dziecko najbardziej na świecie . Co ja mam robić czy pomożecie mi? Pozdrawiam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez dorota574 14 maja 2008, 01:09
Takze i lekarz nie wiele ci pomoze.Zdiagnozuje , wypisze recepte,ale zycia ci nie zmieni,i nikt tego nie zrobi,mozesz liczyc tylko na siebie.Niestety,jeszcze nie wynaleziono "pigulki szczescia",a moze na szczescie , ze nie wynaleziono.Z tego co piszesz ,to jestes na dobrej drodze do depresji.Ale to juz twoj wybor.Unikasz ludzi, bo bedac nieszczesliwa,czujesz ze oni cie nie zrozumieja,tak jak twoja rodzina, ktora jest zdania, ze przesadzasz.I maja racje!
Sa tylko dwie prawdziwe tragedie w zyciu: smierc i choroba, ktora do niej prowadzi.
Ten czas , ktory marnujesz wybierajac bycie nieszczesliwa, nigdy juz nie wroci.
Jak chcesz z tego wyjsc to musisz sobie zadac pytanie: Czego ja chce w zyciu, co mogloby mi dac zadowolenie.
Zastanow sie , gdybys nie byla taka nieszczesliwa to co bys robila, czego nie robisz bo jestes nieszczesliwa.
A nastepnie wybierz z tych rzeczy jedna, najmniejsz, i wykonaj ja danego dnia.A pozniej wybierz druga i wykonaj ja drugiego dnia.
I w ten sposob robiac tylko male rzeczy zrobisz duzy krok do przodu.

Jezeli nie przerwiesz tego smutku to za rok bedziesz w jeszcze gorszym stanie i bedziesz tesknila za dzisiejszym dniem.Pamietaj mozemy isc tylko do przodu.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
24 mar 2008, 03:11
Lokalizacja
italia

Re: Witajcie :)

przez karolina100 14 maja 2008, 09:04
Witam
Jestem od dziś nowym uczestnikiem forum. Przyznam szczerze, ze nigdy nie pomyślalam że mogę się tu znaleźć. Od 2 miesięcy czuje się podle chodzę po lekarzach , nie śpię po nocach i nie wiem jak długo można to wytrzymać. Była u psychiatry najpierw dostałam bioxetin, czułam się po nim podle, i odstawiłam go natychmiast. Tak wogóle myślałam że będę na tyle silna że sobie poradze sama, ale nic z tego. Nerwicę miałam zawsze, ale mozna było z nią żyć, mówiłam nie poddawaj się musisz być silna, masz rodzinę i dzieci. Aż do dnia w którym dowiedziałam się o plotce, że mąż ma inną. Przez dwa lata żyłam w napięciu stresie i ciągłej podejrzliwości, sprawdzanie , kontrolowanie i ciągłe pretensje, schudłam i myślę, ze ten stan wpłynął na to jak się czuję. Myślę że to wszystko nie miało sensu byłam strasznie przewrażliwiona i sama się dorobiłam tego stanu. Dostałam teraz od lekarza CITRONIL, ale trochę boje się że bedę się po nim żle czuć. Czy ktoś może bierze ten lek? proszę o odpowiedż.
Smutna Karolina
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 maja 2008, 08:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Witajcie :)

przez szatz 14 maja 2008, 09:29
Witaj Agnieszka!
Bardzo dobrze Cię rozumiem.Słusznie,że wybierasz się do lekarza.Jeśli sama wiesz,ze coś jest nie tak i samodzielnie nie dasz rady,to bardzo słusznie udać się po pomoc.Ja popełniłam błąd i za długo z tym zwlekałam.Straciłam bezpowrotnie cenny czas.Też się zadręczałam,ze nie jestem dobrą mamą.A to wina choroby.To depresja kaze nam mysleć,ze jesteśmy do niczego i z niczym sobie nie radzimy.A Ty radzisz sobie świetnie.Dom na głowie,dziecko.To ogromna praca.Jesteś bardzo dzielna,że dajesz radę pomimo,ze myślisz inaczej.Nie wiń się za to,że dajesz sobie chwile wytchnienia.Wykorzystuj dla siebie czas kiedy córka śpi.Rób to na co masz ochotę.Drzemka,kiedy jesteś zmęczona,czytanie,żeby nie mysleć.Staraj się nie rozmyślać za dużo,zabijaj te natrętne myśli co zrobiłaś nie tak w życiu.Jesteś cudowną matką i żoną.
Idż do lekarza,pozwól sobie pomóc,a reszta się ułoży.
Trzymam za Ciebie kciuki i życzę udanej wizyty u psychiatry.Pozdrawiam serdecznie.
Bądż dla siebie dobra. :D
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: Witajcie :)

przez szatz 14 maja 2008, 09:33
PS.Przykro mi to pisać,ale Dorota nie ma pojęcia o depresji.
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: Witajcie :)

przez dorota574 14 maja 2008, 12:03
Odpowiem ci poprzez aforyzmy, dzieki temu unikne bezposredniej krytyki, ," Jesli chce zmienic swiat wokol mnie,musze zaczac od zmiany samego siebie" (M.K. Gandhi )

"Kazdy z nas buduje wlasna rzeczywistosc,ktora musi znosic" (A. Salvini )

" Najwieksza sila nie jest rowna energii, ktorej uzywaja niektorzy aby obronic wlasne slabosci" ( Voltaire )

" Nic nie wyleczy duszy jesli nie zmysly" ( O. Wilde )


szatz napisał(a):PS.Przykro mi to pisać,ale Dorota nie ma pojęcia o depresji.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
24 mar 2008, 03:11
Lokalizacja
italia

Re: Witajcie :)

przez szatz 14 maja 2008, 15:42
:roll:
Ostatnio edytowano 14 maja 2008, 15:50 przez szatz, łącznie edytowano 1 raz
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: Witajcie :)

przez szatz 14 maja 2008, 15:44
[quote="dorota574"]Odpowiem ci poprzez aforyzmy, dzieki temu unikne bezposredniej krytyki, ," Jesli chce zmienic swiat wokol mnie,musze zaczac od zmiany samego siebie" (M.K. Gandhi )

"Kazdy z nas buduje wlasna rzeczywistosc,ktora musi znosic" (A. Salvini )

" Najwieksza sila nie jest rowna energii, ktorej uzywaja niektorzy aby obronic wlasne slabosci" ( Voltaire )

" Nic nie wyleczy duszy jesli nie zmysly" ( O. Wilde )
Aforyzmy mają to do siebie,że każdy może je rozumieć na swój sposób.Wszystko to piękne słowa mądrych ludzi i każdy zgodzi się z ich treścią.
Wiem na czym polega depresja,a ludzie,którzy z nią walczą są dla mnie największymi bohaterami,bo tylko my wiemy ile nas kosztuje codzienne wstanie z łóżka,wykonywanie podstawowych czynności,praca.To prawdziwa batalia z myślami i organizmem,który odmawia posłuszeństwa.Ludzie,którzy przez to nie przeszli nigdy nie zrozumieją.
Chcę to zmienić,dlatego zmieniam,walczę z chorobą,chcę być znowu sobą,chcę się śmiać z moją córką,chcę odczuwać szczęście.bo mam wszystko czego pragnę.I co z tego,że wspieram się farmakologią skoro mam taką możliwość.Długo się przed tym broniłam i zmarnowałam cenny czas,który choroba i nierozumienie jej zabrała mi bezpowrotnie.Medykamenty pomagają mózgowi przywrócić równowagę i znów normalnie odczuwać emocje.Depresja to choroba duszy,ale spowodowana nieprawidłością pracy przekażników mózgowych.Czy komuś choremu na raka też powiesz,że przesadza i że lekarz mu nie pomoże???
Walczę i doskonalę się codziennie,a chore ciało leczę.
"Błogosławieni,którzy nie mając nic do powiedzenia trzymają język za zębami" (O.Wilde) ;)
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 14 maja 2008, 16:02
dorota574 napisał(a):Odpowiem ci poprzez aforyzmy, dzieki temu unikne bezposredniej krytyki, ," Jesli chce zmienic swiat wokol mnie,musze zaczac od zmiany samego siebie" (M.K. Gandhi )

"Kazdy z nas buduje wlasna rzeczywistosc,ktora musi znosic" (A. Salvini )

" Najwieksza sila nie jest rowna energii, ktorej uzywaja niektorzy aby obronic wlasne slabosci" ( Voltaire )

" Nic nie wyleczy duszy jesli nie zmysly" ( O. Wilde )


szatz napisał(a):PS.Przykro mi to pisać,ale Dorota nie ma pojęcia o depresji.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 14 maja 2008, 16:06
dorota574 napisał(a):Odpowiem ci poprzez aforyzmy, dzieki temu unikne bezposredniej krytyki, ," Jesli chce zmienic swiat wokol mnie,musze zaczac od zmiany samego siebie" (M.K. Gandhi )

"Kazdy z nas buduje wlasna rzeczywistosc,ktora musi znosic" (A. Salvini )

" Najwieksza sila nie jest rowna energii, ktorej uzywaja niektorzy aby obronic wlasne slabosci" ( Voltaire )

" Nic nie wyleczy duszy jesli nie zmysly" ( O. Wilde )


szatz napisał(a):PS.Przykro mi to pisać,ale Dorota nie ma pojęcia o depresji.

Chyba nie takiego wsparcia szukałam na tym forum :( łatwo się pisze posługuje mądrymi myślałami innych a to nie prawda.. nie tak łatwo zmienić swoje myśli tak po prostu kiedy coraz bardziej utwierdzają mnie w przykrościach. Trudno zobaczyć nawet czy jest słoneczny dzień kiedy ja najchętniej przespałabym cały dzień. Patrzę na swoje ukochane dziecko i myslę czego ona ode mnie chce dlaczego tak się upiera żeby siedzieć z nią na podłodze . Przecież muszę posprzątać ugotować . dała by mi spokój chociaż na pół godziny. Łatwo się pisze może sama masz czyjąś pomoc może rodzice lub teściowie pomagają w wychowywaniu dzieci może zabiorą chociaż w niedzielę na spacer i pewnie tak jest bo to przecież normalne. ja niestety nie mam tak dobrze... teść nie żyje, teściowa hmmm z nią to wogóle konatktu nie mamy bo nie pasowałam... a rodzice też nie mama tylko mówi Ty chyba masz nerwicę musisz to lub tamto a kiedy sama coś mówię to słyszę że przesadzam i co ja właściwie chcę w końcu sama chciałam wychodzić za mąż i świadomie decydowałam się na macierzyństwo. Dlaczego teraz nie czuję się szczęśliwa..... bo ciągle jestem sama... czyję się jak pomoc domowa a nie jak żona... ugotuj posprzataj popierz ... a mój wolny czas to może jest tylko w tedy jak idę sama po zakupy do supermarketu. przyniose z 4 reklamówy zakupów nanosze się i tyle. Ktoś by powiedział rozwiedź się jak Ci źle, ale czy to napewno jest dobre wyjście?? Przecież ja kochałam tego człowieka i chyba nadal kocham... on dał mi dziecko którego tak chciałam. Nie wiem... czasem zastanawiam się tylko kim jestem ? czy po mojej śmierci będzie komuś mnie brakowało?? Niby jestem lubiana ale...
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 14 maja 2008, 16:18
Ciągle myślę czy nie zarzuci mi ktoś że nie nadaję się. Że powie "to po co chciałaś to dziecko skoro Ci tego przeszkadza" takie myśli ranią serce niczym nóż. Ale to chyba prawda chyba ludzie mi przeszkadzają... nie potrafię patrzeć ludziom w oczy... moja najlepsza przyjacióka wyjechała za granicę na stałe zakochała się i ma już własne życie. Nie mamy takiego kontaktu a ja chciałabym się poprostu komuś wygadać wypłakać wykrzyczeć co mam w duszy. Dzisiaj każdy ma swoje kłopoty. Ludzie pytają co u Ciebie?? kiedy nawet zacznę coś mówić oczywiście zaraz inni mają się o wiele gorzej i opowiadają o swoich problemach i nie chccą już słyszec co tak naprawdę u mnie......stałam się powiernikiem innych a sama nie mam do kogo ust otworzyć. Dlatego pomyslam że może tutaj znajdę ludzi którzy mnie zrozumieją którzy podpowiedzą i zmotywują... Dadzą choć jeden powód żeby uśmiechnąć się na chwilkę :)
Droga doroto nie motywujesz takimi tekstami prosze nie pisz do mnie bo ton twojego postu brzmi sama jesteś sobie winna a ja mam w d... twoje problemy żyj sobie po swojemu Ja życzę Ci szczęśliwego życia ale sama myślę że lekarz moze pomóc nie tylko zatruje mózg lekami ale po prostu powie czy jestem sobie winna i co jest moją winą. Pozdrawiam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez szatz 14 maja 2008, 19:19
[quote="Agnieszka@"] powie czy jestem sobie winna i co jest moją winą.
W niczym nie ma Twojej winy.Jesteś po prostu zmęczona.Organizm odbija sobie ciążę,stres i trudny okres niemowlętctwa dziecka.Pogadaj może z mężem czy nie dało by się wygospodarować czasu tylko dla Ciebie.Może np.w weekendy mógłby parę godzin zająć się sam córką.Tak jak piszesz przydałaby Ci się koleżanka,najlepiej też z dzieckiem,żebyście mogły jakoś razem spędzać czas,ale póki co masz nas tutaj.Nie obawiaj się pisać.To bardzo przyjazne forum.Pierwszy raz spotykam sie z kimś takim jak Dorota.Ja Cię bardzo dobrze rozumiem i wiem co przechodzisz,zresztą jak większość ludzi na forum.Pozdrawiam ciepło i życzę lepszych dni. :D
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Re: Witajcie :)

przez Agnieszka@ 14 maja 2008, 23:01
Dziękuję Ci szatz. Cieszę się że weszlam na to forum bo nareszcie będę miała jakąś odskocznię... Co do mojego męza to szczerze powiem że już wielokrotnie próbowałam... prośbą groźbą płaczem krzykiem... ale on nie rozumie o co mi chodzi uwaza że pracuje na rodzinę i jak przychodzi do domu to powinien odpocząć. i tutaj też sobie myślę no niby tak to on zabezpiecza pieniądze na zycie chociaz to ja muszę się martwić jak wygospodarowac żeby starczyło "do pierwszego" Niczego sobie nie kupuję nie pozwalam sobie na kawę w kawiarni bo wiem że nie ma na to pieniędzy ale jego naprawdę staram się docenić za to że pracuje.... staram się by miał piwo w lodówce choć nie zawsze ale o ile się da...żeby miał ciepły obiad kiedy przychodzi do domu itd. co więcej mogę zrobić.... Niestety ostatnio nie mam ochoty nawet na seks. Kiedy się kładę do łóżka prosze tylko żeby przypadkiem niczego ode mnie nie chciał. A on mówi że jestem dziwna że już go nie kocham... a ja naprawdę nie mam na to ochoty... i nie sprawia mi to najmniejszej przyjemności czuję się jak materac spełniam tylko małżeński obowiązek i ze łzami w oczach kładę się spać. czy ja zdziwaczałam co mi sie stało???? Co gorsza nikomu nie mogę o tym powiedzieć. Kiesy jemu zaczełam coś wspominac to się obraził bo wzioł to do siebie jako że ja mówię że on nie jest zbyt dobry w tych sprawach a ja nigdy nie miałam nic złego na myśli... Nie wiem co będzie dalej... Boję się czy on się tym nie znudzi może trafi się ktoś na jego drodze w odpowiednim momencie i to że odejdzie to już naprawdę będzie moja wina!!! i tak siedze Cicho i spełniam to co powinnam a w duszy czuję się coraz gorsza, smutniejsza bardziej pusta. Co ja mam robić?. Całuję mocno. Dobranoc
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
13 maja 2008, 23:00
Lokalizacja
POLSKA

Re: Witajcie :)

przez szatz 15 maja 2008, 08:08
Agnieszka@,mój poprzedni partner też mnie nie rozumiał,ale to była trochę inna sytuacja,bo to właściwie męka z nim wpędziła mnie w depresję.Żyłam z alkoholikiem.Jakoś się trzymaj do wizyty u lekarza,zobaczysz co on Ci powie.
A mówiłaś mężowi,że podejrzewasz u siebie depresję i że to jest powodem Twojej apatii.a przy tym braku ochoty na seks?Mężczyznom trudno to wytłumaczyć,bo zaraz czują się dotknięci i szukają błędu w sobie.Kobiety funkcjonują trochę inaczej,pod wpływem stresu i przemęczenia spada libido,podczas gdy u facetów właśnie seks jest sposobem na rozładowanie się.Trudno to pogodzić.
Ja Ci powiem jedno,najważniejsze żebyś zaczęła się leczyć.Odpowiednio dobrane leki,opieka specjalisty pomogą Ci stanąć na nogi.Juz raz to pokonałaś i teraz też bądz dobrej myśli.Robisz kawał dobrej roboty i nie wymagaj od siebie więcej.Dom się nie zawali jesli zamiast posprzątać pójdziesz z córką na spacer albo wykorzystasz chwile gdy ona śpi dla siebie.
Pozdrawiam cieplutko i miłego dnia :D
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do