Witam:)Chce się podzielic moją historią i prosic o rady.

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witam:)Chce się podzielic moją historią i prosic o rady.

Avatar użytkownika
przez khasia 30 mar 2008, 18:50
Postanowiłam napisac na forum, by cała ta sytuacja nie byla tak straszna jaka jest, tzn. przyglądnac się jej i usłyszec,że nie jest tak źle..

Nie wiem już co mam. Od dziecka boję się ludzi. Ojciec wpierał,że trzeba byc grzecznym, usmiechac sie, a jak wyrywałam się, gnębił mnie czasmi psychicznie, co tylko powodowało stres. Matka z kolei nadopiekuncza, pokazywala mi zupełnie cos odwrotnego, tez chorego, i niestety mnie chroniła, co powodowało że wybuchy ojca tym bardziej były dla mnie szokujące. To byl już poczatek lęku przed ludzmi.

Potem znienawidzona szkoła. Brak przyjaciół, nauczyciel który nie był mi przychylny.. i prowokował do różnych zachowan dzieciakow wobec mnie. Bo byłam gruba, nie umialam grac w pilke, itd.

W liceum natomiast pojawily się pierwsze tiki nerwowe. To jest straszne. Ja z tym zupełnie sobie juz nie radze. Nie mogę przez nie zachowywac sie normalnie. Unikam "trudnych" sytuacji. Nie umiem znalezc pracy, bo na kazdej rozmowie probuje nad nimi "panowac":siedzac sztywno i nie ruszac sie, bo kazdy ruch jest dla mnie klęską. Widac wtedy jak trzęsie mi się głowa, dłonie. Nie mam duzo znajomych, bo ciezko mi wyjsc z domu.

Ostatnie tygodnie sa najgorsze. Mam juz objawy somatyczne.Cierpie na mdlosci, dusznosci w miejscach publicznych.Tiki nerwowe juz same z siebie potrafia sie ujawnic. Tylko alkohol pomaga.

Najgorsze są tez noce.Niezależnie jaki mam dzien- gorszy, badz lepszy, ujawnia się wtedy tez ten okropny, głęboki lęk. Tylko ciało wtedy nie drży, tylko mam wrażenie że zaraz zwariuje.. że zyje w jakims odrealnionym swiecie i dlugo tak juz nie wytrzymam.

Czy bóle pleców moga byc powiązane z nerwica? Wypadło mi troche włosów, zaczęłam siwiec juz,ciagle jestem zmeczona,ciagle czuje ze mam ciezko pod gorke i nie dam rady tak zyc.

Chodze do psychologa, ale rzadko ze względu na problem z dojazdem.Do psychiatry boje sie isc. Brałam od ojca troche leków (on tez ma zachowania nerwicowe). Było dobrze, ale co to za zycie bez uczuc?

Jestem zupelnie pogubiona, i nie wiem czy cokolwiek ma sens?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

przez rob02 30 mar 2008, 22:17
Nie bój się psychiatry!Jezeli przepisze Ci leki, to sama odczujesz ich dzialanie. Mi troche pomogly.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
14 mar 2008, 00:56

Avatar użytkownika
przez khasia 31 mar 2008, 09:29
Tzn. jak troche? Długo juz bierzesz? Nie masz jakis skutkow ubocznych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez szatz 31 mar 2008, 14:41
khasia witam Cię serdecznie. Potrzebujesz koniecznie psychiatry. Leki muszą być dobrane indywidualnie.Skoki do apteczki ojca mogą zaszkodzić,podobnie alkohol,przyniesie krótkotrwałą ulgę i w rezultacie pogłębi objawy.
Nie wiem dlaczego boisz się psychiatry.A nie boisz się że wyłysiejesz,albo osiwiejesz,a tiki nerwowe nie pozwolą Ci w ogóle funkcjonować?Objawy somatyczne nie leczonej nerwicy będą się pogłębiać.Marnujesz cenny czas!Lęki,duszności,mdłości,bóle...sama widzisz,że jest gorzej,więc na co czekasz?Samo nie minie :!:
khasia napisał(a):nie wiem czy cokolwiek ma sens?
Sens jest leczyć to choróbsko i nie poddawać się.Życzę zdrowia :smile:
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez khasia 31 mar 2008, 18:53
do tej pory nie byłam przekonana o tym, że to choroba... tylko myślałam, że to nic takiego.. tylko kwestia siły, walki. i będzie dobrze.. a tu masz! chyba się zdecyduje, jak ma pomóc..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

przez Pstryk 31 mar 2008, 20:37
Cześć khasia. Miło Cię poznać. Człowiek nawet gdy nauczy się żyć z przeświadczeniem, że jest inny, nigdy się z tym nie pogodzi, dopóki nie zaakceptuje swojej inności. A jeśli ta inność staje się problemem to trzeba nad nim popracować - najlepiej u specjalisty. Zastanów się tylko, z czym tak naprawdę chcesz walczyć...
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez khasia 01 kwi 2008, 11:39
Mi również miło i w ogóle :D walczyc? ja najchetniej odlozylabym ten caly, różnorodny zestaw przypadlosci w kąt:D no, tylko one cos mnie za bardzo lubia ;/ pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

przez Pstryk 01 kwi 2008, 21:11
Heh, one (te przypadłości) są na ogół bardziej zdesperowane aniżeli My :lol: dlatego tak dużo czasu i wysiłku potrzeba, aby się z nimi uporać ;) Grunt to pozytywne nastawienie :P
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez khasia 02 kwi 2008, 09:45
Wiesz co? Jest w tym bardzo głęboka prawda.. One nas uwielbiają :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Avatar użytkownika
przez CITRIA 06 kwi 2008, 18:08
Cześć Khasiu :) widzę między nami kilka "podobieństw tez mam i miałam nadopiekuńczą mamę i ojca który wiecznie "szalał" w domu tzn. kłótnie, obelgi, ironia, poniżanie, do tego ciągłe inwigilowanie mojego życia...

A co do bólu pleców to myślę że też nerwicowe, ja miałam takiego samego rodzaju bóle serca jak i pleców i tylko dzięki temu uspokajałam się że to nie jest nadchodzący zawał... :)

A do psychiatry iść polecam, wiem ze zanim sie pójdzie strach ma wielkie oczy a psychiatra to diabeł wcielony. Ale to są przychylni ludzie, dalecy od chęci potępienia innych. Rozmowa i płacz to jak katharsis, poczujesz się o NIEBO lepiej :) 3 mam za ciebie kciuki !

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:04 am ]
Idąc za twoją sugestią Khasiu - zmieniłam obrazek na bardziej "optymistyczny" :) Ten już zostanie na stałe :)
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

przez Pstryk 07 kwi 2008, 19:19
Wiesz co? Jest w tym bardzo głęboka prawda.. One nas uwielbiają

Jedną z taktyk na pokonanie wroga jest przyłączenie się do niego ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez khasia 07 kwi 2008, 20:10
hahahaha, to ja bede cała roztrzesiona ;p /juz próbowałam, skończyło się na tym, ze pani się na mnie dziwnie patrzyła w pociągu...itd. to długie historyjki;)/ teraz probuje się z nimi zaprzyjaznic.. ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:57 pm ]
Citria, no, no.. kolory są rzeczywiscie jasniejsze. Może tez zmienie;)

Przeprowadziłam wywiad na temat leczenia psychiatrycznego.. tzn. poradziłam sie osoby, która kiedys miała stycznosc z lekami. Owszem, pomagaja ale na rok, dwa lata, i dalej, ale potem trzeba zwiekszac dawke. Leczenie nie rozwiązuje problemu, tylko łagodzi jego skutki.

Uważa, że trzeba budowac w sobie siłe, w moim przypadku poprzez poszukanie źródła lęku. Znalazłam chyba..albo bylam blisko. Tylko ono jest tak przerażające, ze sama nie przejde tego. Na dodatek dobija mnie swiadomosc, ze prawie całe moje zycie układał lęk.
Numer telefonu psychiatry, więc wciąż lezy na biurku..

Pozdrawiam:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

przez szatz 08 kwi 2008, 09:03
To przykre,że marnujesz cenny czas.Potrzebujesz pomocy specjalisty.Ja też długo broniłam się przed wizytą u lekarza.Teraz jestem zła na siebie,że tak długo próbowałam sama z tego wyjść.Zmarnowałam tyle cudownych chwil w moim życiu.Nie pozwól by choroba Tobą zawładnęła.Leki,praca nad sobą pod kierunkiem fachowca,samozaparcie to jest recepta na wyjście z tego.Daj szansę tej kartce na biurku :smile: Pozdrawiam.
jeszcze będzie normalnie...
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
30 sty 2008, 09:40
Lokalizacja
Niemcy

Avatar użytkownika
przez khasia 09 kwi 2008, 11:40
Dziękuję za te słowa. Czekam na odpowiedni moment. Serdecznie pozdrawiam:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do