Witajcie ! Bardzo proszę was o radę / opinię.....

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

przez Arina 06 kwi 2008, 20:38
CITRIA Już wystarczająco "oczerniłaś" się tutaj... :)

Teraz jest zmiana w Twoim życiu - wychodzisz na przeciw lękom.

Trzymam kciuki za powrót do normalności, jasny obrazem samej siebie i świata, zakochiwanie się we właściwych facetach, aktywne życie i planowanie przyszłości, radzenie sobie, walkę i wygrywanie...

Pozdrowienia!!!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 mar 2008, 13:51

Avatar użytkownika
przez CITRIA 06 kwi 2008, 21:12
Dzięki i nawzajem ! :)
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

przez Pstryk 07 kwi 2008, 19:24
khasia napisał(a):CITRIA ja Cie rozumiem. Sama żyłam w długim, chorym związku, i wiem jak trudno potem sam na sam zmierzac sie z tą przeszłością, która cały czas rzuca cień na nasze życie, i sprawia ogromny ból.

O ironio... a mimo wszystko nadal się za tym kimś tęskni... mam nadzieję, że tylko ja tak mam :( Nie potrafię się z tego uczucia wyzwolić :(
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez CITRIA 08 kwi 2008, 23:43
Ja też tęsknię ale tylko za niektórymi rzeczami. Najgorsze jest to że u psychiatry mówię "źle mnie traktował" i za chwilę nie wiem jak to uzasadnić! Mój umysł ucieka tak bardzo od zlych wspomnien, traktuje je jakby nie istnialy...wszystko do czasu, wtedy wszystko wraca do mnie i uderza ze zdwojoną siłą.

czy wy też macie problem z uzasadnianiem tego co się wydarzyło? Dlaczego tak szybko zapominam to co złe ?
:/
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Avatar użytkownika
przez khasia 09 kwi 2008, 11:36
Jesli chodzi o mnie, to tylko troche tesknie.. Czasami miałabym ochote wsadzic mu nóż, za wszystki bóle. Tylko wiem, ze tez ponosze wine za to, że pozwalałam mu sie upokarzac, zgadzac się na rzezczy, które wymuszał szantażem.. i czuje sie winna. Jakbym byla odpwiedzialna za wszystko.

CITRIA, nie umiem się podniesc po wczorajszej rozmowie. Wszystko sie przypomniało.. Od rana dłonie mi sie trzesa. Mam mdlosi, kamien w brzuchu, czuje sie nikim i chcialabym "zwymiotowac" te wspomnienia, które odbieraja mi chec do zycia.

Za pare miesiecy pewnie to sie zmieni. Umysl ludzki tak sie zachowuje.. Po czasie ubarwia złe wspomnienia, bo nie mógl by z nimi funkcjonowac. Zniszczyłby się. Tak mysle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

przez Pstryk 09 kwi 2008, 20:00
CITRIA napisał(a):czy wy też macie problem z uzasadnianiem tego co się wydarzyło? Dlaczego tak szybko zapominam to co złe ?

Oj, chciałabym znać antidotum na tego typu postępowanie. Mi do 'niepamięci' dołączyło się poczucie winy. Teraz to ja jestem ta gorsza, obwiniam się o wszystko i nadal czuję lęk, że nic lepszego (w ogóle: dobrego), mnie już nie spotka w życiu. Gdzie się podziała moja pewność tego co chcę i czuję no i siła (wręcz desperacja) do dążenia do szczęścia... Tylko khasia kurcze, jak długo to zapominanie będzie trwało :?: :?: :?:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez khasia 09 kwi 2008, 20:48
bethi napisał(a):Tylko khasia kurcze, jak długo to zapominanie będzie trwało


może kiedy nauczymy sie patrzec w przyszłośc?:( i na miejsce to co jest złe, ulepimy to co dobre?
nie wiem, kurcze jestem rozbita. ex chce sie naprawde zabic, a ja czuje sie bezsilna i jeszcze bardziej zwiazana ze zlymi wspomnieniami, jak i z dobrymi ktore nagle sie przede mna otwieraja i sie zastanawiam a moze bym wrocila i zapobiegla tragedii:/ czemu to zycie jest takie skomplikowane, gorzej niz w jakims tasiemcu? ja sie tak nie bawie;/ chce zlozyc skarge na zycie;)
jak myslicie, powinnam sie czuc winna za jego stan? powinnam wrocic, choc jak pomnysle o nim mam mdlosci, i zamet w glowie? powinnam sie poswiecic?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

przez Pstryk 10 kwi 2008, 18:38
ak myslicie, powinnam sie czuc winna za jego stan?

Absolutnie :?

powinnam wrocic, choc jak pomnysle o nim mam mdlosci, i zamet w glowie? powinnam sie poswiecic?

Absolutnie :?

Jeśli czujesz się totalnie wypalona, nie widzisz drogi wyjścia, jeśli czujesz, że zrobiłaś co mogłaś, nie rob tego.

Rozumie, czego się boisz - wyrzutów sumienia własnych, a z drugiej strony oskarżeń, gorzej - dwuznaczności spojrzeń, słów otoczenia... Rozumie, ponieważ dwa lata ze strachu przed tym właśnie, że mój ex się zabije tkwiłam w chorym związku. Rok trwało, zanim nie doszłam do wniosku, że albo zakończę związek albo skończę z sobą... i mimo pogróżek z jego strony on nic sobie nie zrobił. Ale znam i przypadki, w których taka osoba spełnia swoje pogróżki - mimo wszystko uważam, że większym złem jest tkwienie w związku bez szans, patrzenie z obrzydzeniem na drugą stronę, z czasem rodzi się i nienawiść. Doszłam do wniosku, że lepiej kończyć takie toxic wcześniej niż później, kiedy może dojść do większych tragedii... Wyobrażasz sobie, że on miałby do Ciebie potem pretensje, że zniszczyłaś mu życie :?: :? A o tym, co z Ciebie by zostało nie wspomnę nawet - nie trzeba...
Pstryk
Offline

przez mariusz123567 10 kwi 2008, 18:50
Po pierwsza to musicie sobie wybaczyc i przestac zamartwiac nad tym. Wybaczcie wszystkim ludziom, ktorzy was skrzywdzili. Powtarzajcie sobie, ze jestescie silne. Jesli macie koszmary mysl "patrze na nie i tylko ogladma jak film i nie ma na mnie wplywu. Jesli macie leki, natrectwa to mowcie "jhestem silniejsza" a gdy macie okazje to olejcie to i sie zrelaksujcie przed telewizorem, sluchajac muzyki.

Jestescie cudownymi kobietami i wierze w to. Po prostu trafilyscie zle w zyciu ale mozecie zaufac innym mezczyznom. Ja patrze na zwiazki i widze, ze niektore kobiety zle wybieraja, ale mimo tego kochaja swoich partnerow. Sam czesto ranilem swoja dziewczyne ale nie bilem jej itp, bardziej swoja glupota.... zamartwialem sie itp, babcia mi zmarla i przyszla nerwica, duchy, zgaduje co mi jest ;)

Najwazniejsze to wybaczyc sobie !
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

przez Pstryk 10 kwi 2008, 19:42
mariusz123567 napisał(a):Najwazniejsze to wybaczyc sobie !

Oj, masz giga racje Mariusz. Bez tego ani rusz. Trudno jest nie wracać do tego co było, jednak lepiej skupić się na tych ochłapkach dobrych wspomnień i je zapamiętać. Łatwiej się zapomina złe. Zapomniałam o tym. Dzięx Mariusz ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez khasia 10 kwi 2008, 21:37
Dziekuje za dobre słowa i zrozumienie!

mariusz123567 napisał(a):Sam czesto ranilem swoja dziewczyne ale nie bilem jej itp, bardziej swoja glupota.... zamartwialem sie itp,


Mariusz jak głupotą można ranic? :lol:


mariusz123567 napisał(a):Najwazniejsze to wybaczyc sobie !


Również się zgadzam, choc mi jest jeszcze ciężko. Wiem jednak jak można się poczuc"lżej", w chwili wybaczenia. Dzieci nie pamiętają jak dorośli. Na chwilę się zezłoszczą, a potem bawią się dalej, stąd pewnie tyle energii do zycia. Czemu dorosłym tak ciężko?

bethi napisał(a): Rozumie, ponieważ dwa lata ze strachu przed tym właśnie, że mój ex się zabije tkwiłam w chorym związku. Rok trwało, zanim nie doszłam do wniosku, że albo zakończę związek albo skończę z sobą... i mimo pogróżek z jego strony on nic sobie nie zrobił.


bethi, dwa lata.. podziwiam siłę, poświęcenie i.. determinacje by zakonczyc niszczący etap w zyciu. Pozwolic umrzec związkowi z nieodpowiednim człowiekiem. Wybaczyc i stworzyc nowy etap w zyciu.

bethi napisał(a):mimo wszystko uważam, że większym złem jest tkwienie w związku bez szans, patrzenie z obrzydzeniem na drugą stronę, z czasem rodzi się i nienawiść. Doszłam do wniosku, że lepiej kończyć takie toxic wcześniej niż później, kiedy może dojść do większych tragedii... Wyobrażasz sobie, że on miałby do Ciebie potem pretensje, że zniszczyłaś mu życie


Wyobrażam , juz ma pretensje, ale potym jak go zostawiłam.. Sytucaja bez wyjścia, gdziekolwiek ruszysz jest źle. Tak jak mówisz, czas gra tu najważniejszą role. Moja wina, że wczesniej nie zostawiłam go, ale nie miałam sił by wyrwac się po roku czasu kiedy zdałam sobie sprawe,że czuje się uwięziona przez niego i im dłużej to będzie trwac, zostałoby ze mnie nic. A tak.. uzależniłam go od siebie.

Ja już nie mam sił, co zrobi to zrobi. Jego sprawa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

przez Pstryk 12 kwi 2008, 09:23
khasia przede wszystkim daj sobie czas. Zmień coś w swoim życiu - cokolwiek ale systematycznie zmieniaj powolutku po kolei kolejne drobiazgi - choćby fryzurę, choćby kup sobie nowy ciuch... Najważniejsze postaraj się o nowe znajomości i staraj się jak najmniej myśleć o przeszłości. Skoncentruj się na przyszłości. Wiem Kochana, że to trudne ale do tego potrzebny jest czas abyś poczuła, że możesz żyć inaczej a wówczas zaczniesz wierzyć, że coś dobrego jeszcze może w życiu Cię spotkać. Dostrzeżesz też różnicę pomiędzy życiem z tym człowiekiem a nowym, bez niego. Wówczas przestaną Cię prześladować te absurdalne wyrzuty sumienia. Może być Ci przykro, że związek nie przetrwał - w końcu pokładałaś w nim wiele nadziei, ale nie stwarzaj sobie wyrzutów sumienia.

Eh, nadal nad tym pracuję - jest dużo lepiej i mój ex radzi sobie nieźle ale jeszcze 4 miesiące temu wyglądało to tragicznie. W moim przypadku to ja byłam kompletnie uzależniona od niego - poznaliśmy się w trudnym dla mnie okresie, gdy chciałam już tylko umrzeć i dążyłam do tego :? Niestety, to nie jest tak, że ludzie należą się Nam z urzędu. Decyzja o rozstaniu była aktem desperacji, o absurdzie, bo wiele mu zawdzięczam (zamknął mnie w szpitalu psychiatrycznym, parę razy ratował mi życie gdy usiłowałam sobie je odebrać itp) i będę mu za to zawsze wdzięczna, ale nic nie poradzę, że go nie kocham. Unieszczęśliwialiśmy się nawzajem - nie na tym polega życie, a ono jest długie - teraz popadł w złe towarzystwo, ale to jego wybór. Długo miałam wyrzuty że niby go zostawiłam, a on spada na psy ale jak sięgnę pamięcią jemu zawsze takie towarzystwo odpowiadało - nigdy nie mogłam się dogadać z jego znajomymi, ba, popadałam w alkoholizm i narkotyki przez to środowisko. Było to pomiędzy Nami kością niezgody. Mamy zupełnie inne charaktery, zupełnie inne priorytety i ambicje życiowe. Czy rozstanie nie było najlepszym wyjściem :?:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez khasia 12 kwi 2008, 09:42
musze przemyslec to co napisalas.. pozdrawiam:)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:09 pm ]
bethi napisał(a):khasia przede wszystkim daj sobie czas

Czasu nie ma:( ojciec całymi dniami mnie "gnoi". wciąż przypomina byłego, że może lepiej zebym z nim byla niz sama, a czasem kombinuje jakby tu zeswatac mnie z koega z pracy, bo on chce bym miala meza i dzieci, jak inne w moim wieku;/ Moze to smiesznie brzmi, ale ja slucham tego w dzien, w dzien jaka jestem bezwartosciowa, nic nie znaczaca, "cofnieta" w rozwoju o 10 lat! To juz mi sie wbija w glowe!

bethi napisał(a):znajomości i staraj się jak najmniej myśleć o przeszłości

Jakos ich nie widze.. trzeba miec kase, by gdzies wyjechac, na jakis koncert, itd., a ja wciaz oszczedzam na bilet w jedna strone.. moze odwaze i uciekne stad jak najadalej z desperacji,np. za granice, jesli nie bedzie mi glupio, wstyd prosic o pomoc znjaomych :( i nie dostane zawrotow glowy i mdlosci juz na samym lotnisku, albo do kuzynek, 500 km stad, zawsze przyda im sie pomoc na roli;(

bethi napisał(a):mój ex radzi sobie nieźle

Moj nie, czuje ze to zrobi. Najgorsze jest to, że mowilam jego siostrze, ze on potrzebuje pomocy. Nie odzywa sie i nie widzi co sie moze stac. Chyba byloby juz lepiej gdyby spadł na psy. Tylko on zawsze należał do "porządnych"( w cudzysłowiu pisze bo to jest tylko OTOCZKA, wewnatrz w nim są dwie olbrzymie skrajnosci, siły, ktore niszcza wewnatrz i na zewnatrz siebie nawzajem, tzn. potrafi byc chamski, potwornie nieludzki, a potem mógłby za Ciebie skoczyc w ogien). Siedział i zgłębiał zainteresowania albo myślał o doktoracie. Rzadko pił. Raz tylko namowił mnie na cpanie i to było wszystko.

bethi napisał(a):ale nic nie poradzę, że go nie kocham

ja nie wiem czy kocham, kochalam go bardzo mocno, ale zniszczyl juz na samym starcie uczucia szantazami. trudna historia.

bethi napisał(a):Mamy zupełnie inne charaktery, zupełnie inne priorytety i ambicje życiowe. Czy rozstanie nie było najlepszym wyjściem

jak najabardziej, najlepszym wyjsciem. Jesli miałabyś sie niszczyc w ten sposób, bedąc z nim popadając w inne uzależnienia, to co to za sens zycia takiego w związku?związek ma inne cele, przede wszystkim rozwoj.
My niestety mielismy podobne ambicje, priorytety, co niestety utrudnialo rozstanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Avatar użytkownika
przez CITRIA 12 kwi 2008, 15:22
khasia napisał(a):Tylko wiem, ze tez ponosze wine za to, że pozwalałam mu sie upokarzac, zgadzac się na rzezczy, które wymuszał szantażem.. i czuje sie winna.


khasiu ja tez się tak kiedyś czułam, ale teraz wiem - ani ty ani ja nie jesteśmy winne temu że ktoś nas poniża ! trzeba to wyrwać jak chwast ze swojej psychiki...


khasia napisał(a):Mam mdlosi, kamien w brzuchu, czuje sie nikim i chcialabym "zwymiotowac" te wspomnienia, które odbieraja mi chec do zycia.


myslę ze to byla naturalna reakcja. Im wiecej bedziesz mowic tym mnie bedziesz sama sie w tym dusic i bedziesz umiala otworzyc sie przed psychiatra.
Z pewnoscia nie byloby lepiej gdybys wszystko spychala w niepamiec, bo przy nastepnym zakrecie zyciowym wszystko znowu uderzy w ciebie tylko ze tym razem ze zdwojoną sila !


mariusz123567 napisał(a):Po pierwsza to musicie sobie wybaczyc i przestac zamartwiac nad tym.


mariusz123567 gdyby to było takie proste ! najpierw musze zmienić kod moich wspomnień w mózgu :/ troche czasu mi to zajmie...

bethi i khasiu myslę ze podjelyscie jedyna wlasciwa decyzje. ja tez rozstalam sie z tymi ktorzy mnie wyniszczali, mimo iż tak jak i wy obawialam się ze jeden z nich targnie się na wlasne zycie...
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do