Witajcie ! Bardzo proszę was o radę / opinię.....

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Witajcie ! Bardzo proszę was o radę / opinię.....

Avatar użytkownika
przez CITRIA 15 lut 2008, 16:02
Jestem tu nie pierwszy raz ale wreszcie pora bym coś napisała....

Mój problem jest dosyć zlożony wiec powiem tylko o tym co nie najbardziej boli.... a wy wszyscy forumowicze, napiszcie prosze cokolwiek wam przyjdzie do glowy jako komentarz.

Od kilku lat moje życie zatacza kręgi.
Najpierw mnie ktoś skrzywidził (mój chłopak znęcał się nade mną psychicznie, raz nawet mnie zgwałcił..., byłam w jakiś dziwny sposób od niego uzależniona psychicznie i trochę potrwalo zanim zdobyłam się na odwagę by z nim zerwać )
potem miałam nerwicę (pewnie do dziś nie wyleczoną, bo spanikowałam przed terapią grupową, na ktora skierowal mnie psychiatra), stany lękowe,bole w okolicy serca, koszmary senne w których on mnie bije, a z ktorych ja budzilam sie zlana potem(choć nie robil tego w rzeczywistosci)
by zapomnieć o krzywdzie, nerwicy i lekach... wpadłam w ramiona innego, nie kochałam go ale był dla mnie dobry, byl zapomnieniem tego co złe, odskocznią... nie sądziłam że on tak się zaangażuje....
Ja która sama szukałam zapomnienia od krzywdy, skrzywdziłam go, mówiąc że go kocham... bo tak mi się niegdyś zdawało... A potem nagle przyszła pustka w sercu, poczułam się całkowicie wypalona, zniewolona, uciekłam od niego....
Miotałam się w nieszczęsciu, rzucilam sie w wir pracy, byla tylko jedna osoba, ktora uwazalam za przyjaciela. Znalam jego i jego zone zanim byli malzenstwem. Opowiadalam mu o swoim poczuciu winy za wszystkie moje porazki, te rozmowy duz mi dawaly... Jednego wieczora gdy upilismy sie razem, "uwiodl" mnie... - a raczej on zdecydowanie przeszedl do rzeczy a ja opieralam sie dosyc krotko...
wzielam udzial w zdradzie malzenskiej, i to kilka miesiecy po jego slubie.... tylko dlatego ze moje hamulce zawiodly (pewnie tez z powodu alkoholu) i dlatego ze czulam sie mala opuszczona samotna pelna zalu i nienawisci do siebie...
skrzywdzilam osobe ktora bc moze ngdy sie o tym nie dowie... jego zone. i siebie rowniez.

i po tym zdarzeniu znienawidzilam sie jeszcze bardziej. jak moge sobie wybaczyc ?

zostalam skrzywdzona, po czym sama krzywdze innych... jak wyjsc z tego zakletego kregu ?? boje sie zaczac teraz cokolwiek i z kimkolwiek bo znowu bede przyczyna bolu cierpienia krzywdy

moje zycie to strach przed sama soba i przed swoimi slabosciami. nienawidze siebie.

do psychologa ani psychiatry na razie nie pojde. za bardzo jestem przerazona soba. znacie moze dobrego psychologa/psychiatre on-line ??

moze czujecie do mnie obrzydzenie, mam dopiero 25 lat a jestem wrakiem zyciowym .... prosze was jednak o rade, komentarz, cokolwiek.......
Ostatnio edytowano 20 lut 2008, 22:21 przez CITRIA, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Re:

Avatar użytkownika
przez jeannette 15 lut 2008, 17:32
CITRIA ciesze się, że wyrzuciłaś to z siebie! To pierwszy krok do tego, żeby poukładać sobie życie! Moim zdaniem źle zrobiłaś, że nie poszłaś na terapię grupową. Myślę, że dużo by Ci dała, więc jeśli masz szansę, zapisz się, a przynajmniej idź do dobrego psychiatry - nie on-line, ale 'na żywo'. Sama nie dasz rady się z tym uporać, bo nienawidzisz siebie, a na terapii będziesz mogła wyrzucić wszystko z siebie i poszukać zrozumienia. I pamiętaj - nikt do Ciebie nie czuje obrzydzenia!

Trzymaj się! :smile:
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

przez nerwicówka 15 lut 2008, 18:29
citria nikt nie czuje do Ciebie żadnego obrzydzenia
Zgadzam sie z jeannette,ze to jest pierwszy krok,ze napisalas o tym-wyrzucilas to i co nie jest Ci choc trochę lepiej??
Duzo przezylas i musisz kochana cos z tym zrobic,aby normalnie zaczac funkcjonowac,nie bac sie ludzi i otoczenia-wybierz sie na terapie
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
14 lut 2008, 21:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Herrra 15 lut 2008, 19:12
a moim zdaniem lekarze sa w pewnym sensie od tego zeby pomoc nam poukladac nasze mysli i emocje, potem postarac sie je zrozumiec i wskazac nam droge do poradzenia sobie z tym wszystkim...
tez myslalam ze sama dam rade. byl kryzys, potem mi przechodzilo i bylo wesolo. nastepnego dnia to samo i tak w kolko. to tylko odwlekanie. pomoc psychologa jest niezbedna. pamietaj ze z dnia na dzien twoj stan nie bedzie stal w miejscu. bedziesz sie zadreczac coraz bardziej i bardziej. i bedzie coraz gorzej... idz do psychologa. mam taki troszke znowu kryzys teraz. moze dla tego tak smetnie pisze. ale bedzie dobrze:) zobaczysz:)
Nie ma to tamto...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:29
Lokalizacja
kraków

dzięki :)

Avatar użytkownika
przez CITRIA 16 lut 2008, 18:04
Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Macie rację... Jeśli przełamałam się wirualnie ( i przyznaję trochę mi ulżyło ) to może uda mi się wkrótce w realnym świecie ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

przez Pstryk 19 lut 2008, 18:11
Cześć CITRIA. Miło Cię poznać.

Życiowe przejścia i alkohol nie dają nikomu prawa ranić innych, dlatego nie powiem - stało się. Teraz pozostaje jedynie nauczyć się z tym żyć i wyprostować własną drogę. Ponieważ zarówno jesteś ofiarą myślę, że powinnaś jednak skorzystać z pomocy specjalisty, aby uniknąć takiego odreagowywanie w przyszłości a przy okazji wybaczyć sobie (wybaczenie nie oznacza zapomnienia) i stworzenia sobie perspektyw na szczere szczęście w przyszłości. Pozdrawiam.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez CITRIA 20 lut 2008, 22:28
Tak wlasnie chce. Wyprostowac swoja droge. I tylko ten nieznosny chochlik w srodku woła wciąż : nie uda ci sie, nie uda ci sie, nie uda ci sie !!

Dzieki temu co tu piszecie zaczynam wierzyc ze sie uda. Dziekuje :)
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

przez Arina 28 mar 2008, 14:03
do psychologa ani psychiatry na razie nie pojde. za bardzo jestem przerazona soba. znacie moze dobrego psychologa/psychiatre on-line ??

CITRIA - psycholog online - nie wiem, czy jest dobry. Pisze, że bezpłatny więc można spróbować...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 mar 2008, 13:51

przez anulek79 28 mar 2008, 14:58
Citria, proponuję Ci spotkanie z psychologiem lub psychiatrą "na żywo". Ja jestem już po jednej terapii, na która chodziłam dodatkowo z moim 6-letnim dzieckiem i muszę powiedzieć, że przez trzy lata mieliśmy obydwoje święty spokój bez żadnych leków.
Nie zadręczaj się, będzie coraz gorzej, wpadniesz w błędne koło.
Szczera rozmowa z lekarzem na pewno ci nie zaszkodzi.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
28 mar 2008, 11:22
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez CITRIA 03 kwi 2008, 01:59
Dzięki za rady ... Trochę jest ze mną lepiej. W piątek idę na pierwszą wizytę u psychiatry... zobaczymy jak będzie...
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

przez Pstryk 03 kwi 2008, 09:53
3mam kciuki CITRIA :D
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez khasia 03 kwi 2008, 20:17
CITRIA ja Cie rozumiem. Sama żyłam w długim, chorym związku, i wiem jak trudno potem sam na sam zmierzac sie z tą przeszłością, która cały czas rzuca cień na nasze życie, i sprawia ogromny ból.

Rozstałam się z nim w listopadzie, a do tej pory mam koszmary, jak tez mnie bije (choc tego akurat nie robil). Do tej pory tez walcze z poczuciem winy za jego stan(podobno przeze mnie dostal zapasci sercowej, depresji i chyba wczoraj sie zabił?). A w czasie zwiazku potrafił mnie wyzwac, szantażowac... i tez doszło do gwałtu.

To co teraz mi pomaga to książka "Biegnąca z wilkami", bo dzięki niej zaczynam wierzyc w wartosc siebie. polecam. pozdrawiam:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Re: Witajcie ! Bardzo proszę was o radę / opinię.....

przez Amy Lee 04 kwi 2008, 02:13
CITRIA napisał(a):jak wyjsc z tego zakletego kregu ??

Ważną rzeczą jest zrozumieć, że to nie jest żadna klątwa ani kara tylko nasze ludzkie błędy, których można uczyć się popełniać coraz mniej oraz choroba, z którą trzeba walczyć.

CITRIA napisał(a):do psychologa ani psychiatry na razie nie pojde. za bardzo jestem przerazona soba. znacie moze dobrego psychologa/psychiatre on-line ??

Niestety takich rzeczy nie da się załatwić zdalnie ani wirtualnie. Chyba tylko z nami pogadać, do póki nie dojrzejesz do pójścia.

Powodzenia!
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez CITRIA 06 kwi 2008, 17:16
Pochwalę się wam wszystkim 2 rzeczami :)

1. w piątek byłam na 1. "psychowizycie" :) dostałam asentrę ale boję się jej brać a że czuję się dobrze, na razie odkładam to "na jutro", wiem ze to zła taktyka ale...hmm a może to lęk przed "byciem na prochach" ???

2. wczoraj, czyli w sobotę miałam wspaniały dzień, czułam się najlepiej chyba od ... nie pamiętam kiedy , ale na pewno od września 2007 roku tak dobrze ze mną nie było... nie wiem czy to reakcja na 1 wizytę u lekarza (choć w piątek z wizyty nie byłam bardzo zadowolona, bo byłych rzeczy o których bałam/wstydziłam powiedzieć...ale jednocześnie ani razu nie skłamałam), w każdym razie każdemu z Was moi drodzy życzę tylko takich dni !!!


[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:48 pm ]
Dzięki wszystkim którzy trzymali za mnie kciuki! ja również trzymam za was!

Myślę że już wystarczająco "oczerniłam" się tutaj, pisząc to co najgorsze w moim życiu... Staram się już nie zadręczać w nieskończoność, znalazłam obiektywnego rozmówcę, który uświadomił mi między innymi że byłam napastowana przez tego żonatego rzekomego "przyjaciela"... Nie próbuję tu umniejszać swojej winy, próbuję jedynie nanieść lekkie "korekty" na mój życiorys, a raczej na to jak sama postrzegam moja przeszłość. Ta osoba, to internetowy przyjaciel, więc staram się wierzyć że jej osądy są szczere...

Zamierzam powoli wrócić do normalności. Koniec ze skrzywionym obrazem samej siebie i mojego świata. Koniec z toksycznymi związkami, z bezmyślnością i naiwnością.

Żeby tak jeszcze dało się nie zakochiwać w niewłaściwych facetach... ;)

Mam nadzieję że znów będę żyć i planować przyszłość. Że poradzę sobię i znów, tak jak kiedyś, będę walczyć i wygrywać.

Moje lęki - UWAGA ! - nadchodzę !!!!!! :D

Wiem że to dopiero początek drogi, wiem ze terapia będzie długa i trudna, ale mam nadzieję że zrozumiem wreszcie DLACZEGO postępowałam czasem tak a nie inaczej i dlaczego jestem/byłam taka słaba...

pozdrowienia dla wszystkich ! :D
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do