Zdrada?

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Zdrada?

przez barber1 09 paź 2007, 13:05
Witam wszystkich jestem nowy, proszę o wyrozumiałość.

Jestem od 18 lat w małżeństwie, mamy 16 letniego syna. Dotychczas z żoną uchodziliśmy za szczęśliwe małżeństwo, sami też tak się zapewnialiśmy. Oboje pracujemy. Zawsze starałem się na miarę moich skromnych możliwości uszczęśliwiać żonę. Codzienność jak wszędzie bywa, raz lepsza raz gorsza. Mój problem polega na tym, iż żona - jak teraz twierdzi - na kursie prawa jazdy zauroczyła się instruktorem. Schudła znacznie i doprowadziła swoją figurę niemal do ideału, choć zabierała się do tego od lat. (nigdy nie była grubasem) Pisała z nim prawie miłosne sms, pod moją obecność, aż wkońcu spotkała się z nim, oszukując, że spotyka się z koleżanką, zapewnia mnie, że nie doszło do seksu. Zorientowałem się i przerwałem tę sytuację, ale kto wie do czego z czasem mogło dojść? Teraz twierdzi, iż było to spontaniczne zauroczenie, że nic nie planowała. Kocham ją nadal, choć szarpią mną wątpliwości. Niewiem jak sobie z tym poradzić, zawsze byłem szczery wobec żony i byłem przekonany, że ona wobec mnie też. Myliłem się...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 paź 2007, 12:41
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Jovita 09 paź 2007, 16:45
witaj barber !!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 paź 2007, 17:08
Witaj na forum Barber1

Nie wiem, czy pytając "jak sobie z tym poradzić", chcesz ratować małżeństwo i pytasz jak postąpić, by taka sytuacja się nie powtórzyła, czy też pytasz jak sam masz się uporać z tym, co sam czujesz.
Trudno zgadywać co było przyczyną zdrady Twojej żony. W każdym razie jeśli chcesz ratować małżeństwo i chcesz zapobiec takim sytuacjom w przyszłości, to warto ustalić co było tego przyczyną (czego jej brakowało w małżeństwie).
Natomiast jeśli pytasz jak Ty masz sobie z tym poradzić, to o ile wiem pewną częściową ulgę zdradzonemu mężowi przynosi wyznaczenie swoistej "pokuty" dla zdradzającej kobiety. Pokuty, która jest dotkliwa dla kobiety, ale nie poniżająca ! Chodzi tu np. o to, by żona własnoręcznie zniszczyła to wszystko, co "pomogło" jej w zdradzie (np. sukienka, którą założyła na spotkanie z tym facetem, lub obcięcie włosów, jeśli fryzura jej "pomogła" w podniesieniu atrakcyjności).
To oczywiście od Ciebie będzie zależało jak (i czy wogóle) to miałoby wyglądać w przypadku Twojej żony. I czy akurat to mogłoby przynieść pewną ulgę Tobie.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 paź 2007, 19:42
Polina napisał(a):Własnoręczne niszczenie rzeczy na oczach usatysfakcjonowanego małżona albo obcinanie włosów to ma byc Twoim zdaniem nie poniżające?

Co poniżającego ma być w przyznaniu się do błędu i jednoczesnym symbolicznym odcięciu się od tego błędu ?
Polina napisał(a):Skoro już to zrobiło, to zeby przynajmniej nie miało satysfakcji?

Jak rozumiem, usprawiedliłabyś wszystkie działania człowieka, dzięki którym zdąża do "satysfakcji" ? Nie ważne czy to zdrada, czy nie - ważne, że w hołdzie dla własnego ja osiągnie swój hedonistyczny cel ! A to czy "po trupach", czy nie, to detal, którym mnie warto się zajmować. Ta egoistyczna idea jest lepsza ?
Odnosząc się do Twojej analogii z chłopczykiem i cukierkiem, to w trosce o jego "satysfakcję " dałabyś mu drugiego cukierka i przykazała "żeby to był ostatni raz" ?
Polina napisał(a):Będzie chciała zdradzić, to zdradzi

Oczywiście, przecież da się to usprawiedliwić dążeniem do "satysfakcji".
A wszystko inne, co mogłoby odstręczać osobę zdradzającą od zdradzania jest "beee".
Wogóle może najlepiej w trosce o tą satysfakcję udawać, że nic się nie stało ? A może zgodnie z tą ideą zdradzony ma "w odwecie" również zdradzić ????
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Pstryk 09 paź 2007, 21:43
Cześć barber1. Miło Cię poznać.

Przykro mi z powodu Twoje sytuacji. Napisałeś:
barber1 napisał(a):Niewiem jak sobie z tym poradzić,zawsze byłem szczery wobec żonyi byłem przekonany że ona wobec mnie też.Myliłem się...

Polecam nadal być szczerym i wymagać tego od żony. Ona jest Ci winna teraz dużo szczerości... Dopisuję się do Poliny.
Pozdrawiam cieplutko.
Pstryk
Offline

przez barber1 10 paź 2007, 09:32
Dziękuję za to że pochyliliście się nad moim problemem.Postanowiłem zawalczyć o moją żonę,jest tego warta.Wiele sobie wyjaśniliśmy,choć "czarne myśli"nachodzą mnie co jakiś czas.Myślę że teraz wiele zależy od nie ,od jej szczerości i otwarcia się na mnie.Ja muszę się w nią bardziej wsłuchiwać .
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 paź 2007, 12:41
Lokalizacja
katowice

przez Pstryk 10 paź 2007, 16:14
barber1, daj sobie czas na uporanie sie ze strachem. To co teraz przeżywasz nie jest niczym nienormalnym.
3mam za Was kciuki :D
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 10 paź 2007, 16:23
barber1 przyznała się powiedziała jak było pewnie, że nie w tym rzecz aby pogłaskać ją po głowie, jest warta aby walczyć o nią i ratować małżeństwo? to walcz!!! jeśli obje będziecie chcieli może okazać się że taka próba mocniej jeszcze scementuje Wasz związek, warto też wyciągnąć wnioski z tej przykrej lekcji czemu doszło do tego ??? coś było jednak nie tak nic nie dzieje się bez przyczyny!!! Długie i szczere rozmowy potrafią zdziałać cuda!!! życzę Wam wszystkiego dobrego!!!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez barber1 11 paź 2007, 09:45
Oczywiście że coś było nie tak.Zawsze mogłem być lepszy,ale chocby ostatni rok,kiedy nasz syn kończył gimnazjum,był prawie dla naszej rodziny krytyczny.Wagarował,kiepsko się uczył(wyjątkowy rok nauki),do tego problemy pierwszej miłości,słowem-nastolatek.Ja zawsze angażowałem się w niego na maksa.Może to też był błąd?Żona zawsze stała obok mnie ,zawsze mogliśmy na siebie liczyć.I naprawdę wyglądało że bardzo mnie kocha,rozumie.Twierdzi że instruktorem się zauroczyła,co to znaczy -niewiem,jednak podjęła ogromne ryzyko,dla niego.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 paź 2007, 12:41
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 11 paź 2007, 14:58
w moim mniemaniu zauroczenie to chwilowa fascynacja, która bądź przerodzi się w dłużysz/trwały związek bądź równie szybko jak się pojawiła minie ;) pojawił się na horyzoncie facet w typie żony miał sporo czasu prawił komplementy i takie tam dyrdymały a ona się zauroczyła i już w tym nie ma żadnej głębszej filozofii.
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez barber1 12 paź 2007, 13:03
Dzięki za zangażowanie w mój problem.Właśnie oboje z żoną przeczytaliśmy Wasze przemyślenia na mój temat.Mam nadzieję że między innymi ,dzięki Wam wyciągniemy pozytywne wnioski,z tej historii,bo to powoli staje się historią.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
09 paź 2007, 12:41
Lokalizacja
katowice

przez Migdala 12 paź 2007, 22:32
historia ale czasami zostawia za sobą smrodek. byłam w podobnej sytuacji jednak to ja byłam tą która dowiedziała się że jej mąż się zauroczył. Było to dobre 4 lata temu, zostaliśmy razem ale do dnia dzisiejszego nie czuję się w 100% bezpiecznie; od czasu do czasu węszę teorię spisku. Te 4 lata temu niestety nie dawałam rady trafiłam do psychologa i psychiatry i niestety w tym roku wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym.... hmmmmmm teraz biorę leki pomaga psychoterapia mąż próbuje mi pomóc ale "smrodek pozostał i nie daje się sprać" pozdrawiam i mam nadzieję że ułożycie sobie życie. Z drugiej strony to to że od 4 lat jestem podejrzliwa to chyba nie do końca prawda- ja jestem podejrzliwa chyba od urodzenia w stosunku do wszystkiego i wszystkich ;)
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
27 mar 2007, 15:36
Lokalizacja
Łódź

Avatar użytkownika
przez morpheus 13 paź 2007, 00:51
co tutaj poradzic?? nie da sie nie ma slodkiego lekarstwa na zdrade ale moim zdaniem powinniscie naprawde usiasc we dwoje i szczerze rozmawiac...wierze ze wamsie uda

witamy w gronie "depresjonistów" i nie tylko ;)
"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
261
Dołączył(a)
05 sie 2007, 03:21
Lokalizacja
Fantazja

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do