wiem ze potrzebuje pomocy

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 01 paź 2007, 10:17
scrat oczywiście, że brak ojca jest straszną rzeczą dla dziecka i ma na niego ogromny wpływ ja tego nie kwestionuje broń Boże, ale ojciec kat, który znęca się nad rodziną fizycznie i psychicznie...... wiesz mi ten to potrafi zniszczyć dziecko i nie pisze tego tylko na podstawie własnych doświadczeń, Jak taki ma być ten ojciec to lepiej, żeby go nie było!!!!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez rolingstone 01 paź 2007, 10:39
[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:39 am ]
baby_luv_gold napisał(a):Jestem potworem , robie to co ojciec, moze nie tak samo ale klne do dzieci


nie wolno Ci odreagowywać na dzieciach. to w nich musisz zobaczyć sens i swoją przyszłość.

Jaśkowa napisał(a):Jak taki ma być ten ojciec to lepiej, żeby go nie było!!!!


Zgadzam się. To trudne, ale mniejsze zło.


baby_luv_gold napisał(a):ja naprawde nie chcialabym sie rozstawac


musisz się zastanowić, co jest dla Ciebie najważniejsze. rozstanie jest czasem jedynym wyjściem.

baby_luv_gold napisał(a):czesto mysle aby wyjsc i nie wrocic..


no, to najłatwiej, ale czy to nie tchórzostwo?
baby_luv_gold napisał(a):zdradzil mnie , nasze dzieci

Gówniarz!
baby_luv_gold napisał(a):albo moje ukochane zdanie - inni maja gorzej.


słuchaj, moim zdaniem Twój mąż jest przemocantem. to typowe słowa. Musisz przestać być ofiarą!
baby_luv_gold napisał(a):musze sobie pomoc............ale jak???????????????


zapytać siebie, co dla Ciebie jest najważniejsze. Nie możesz wciąż żyć w zawieszeniu, tak myślę. Dla mnie najważniejsze byłoby dobro dzieci.
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

:(

przez baby_luv_gold 01 paź 2007, 11:01
Pisalam na poczatku jak moj ojciec mnie traktowal, ja z moim rodzenstwem prosilismy mame by sie rozwiodla, gdyby to zrobila mialabym dom , bylabym w nim bezpieczna. A tak , co - uciekalam , kiedy on byl , ja wybywalam i szukalam kogos kto mnie wyzwoli i tak zaszlam w ciaze. Cieszylam sie z dziecka , wiedzialam , ze gdy uderzy mnie w ciazy to mu nie daruje, bo podniesie reke na moje dziecko.
Probowal to zrobic ale ja bylam szybsza, chwycilam go za reke i trzymalam mocno patrzac mu prosto w oczy .Powiedzialam mu DOSC!

Juz nigdy nie podniosl na mnie reki.

Powiedzcie mi czy to normalne , ze dzieci siedza razem i rozmawiaja jakby bylo fajnie gdyby tato gdzies wyjechal.... takie byly nasze marzenia, on nas dolowal, moja siostra ma stany lekowe , leczy sie. Moj brat w wieku 18 lat juz mial nerwice serca, a ja????? Wszyscy mysleli ze po mnie splywa , nieprawda w srodku mam strzepy , nie chce mi sie zyc . Po co i tak jestem zerem.

Najgorsze jest to ze jestem do niego tak podobna, Dlatego wlasnie nie chce mi sie zyc, aby inni nie cierpieli................................


Zawsze powtarzalam ze jak bede miala swoje dzieci to nie bede ich tak traktowac jak on mnie , ale czasami czuje sie tak mocno zdenerwowana, czuje w glowie scisk, taki ze musze wybuchnac inaczej zwariuje. Nie mam momentu przejscia aby moc policzyc do 10 chocby , walnac piescia w sciane, nie wiem skad we mnie taka agresja.
Jakbym byla zla na caly swiat

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:14 am ]
[quote="Polina"]Aha i jeszcze coś.

Nikt Wam nie pomoże. Bo wy same nie chcecie sobie pomóc. Tkwicie w toksycznych związkach na własne życzenie. Trzęsiecie gaciami, bo to, bo tamto. Z wygodnictwa, z lenistwa, ze strachu. Nawet swiadomość, ze krzywdzicie własne dzieci, nie jest w stanie wyrwać Was z tego gówna. O Waszej krzywdzie nie wspominając. To czego oczekujecie? Nikt za Was nic nie zrobi. Nawet nie macie w sobie dość odwagi, żeby spróbować zawalczyć.


Zgadza sie , jestem tchorzem , wiem o tym. Ale na Boga ja potrzebuje sie leczyc!!!!!!!
To ja jestem teraz ta ktora niszczy wszystko. jestem zla za wszystko co mi zrobil , chcialabym po prostu sprobowac jeszcze raz , a nie moge sie odciac od przeszlosci.
On jest wspanialym ojcem, jak patrze na niego jak bawi sie z dziewczynkami to czuje , ze ja jestem obca, ze zaczynam zajmowac taka pozycje jak moj tato , intruza.

Nie moge wybaczyc sobie ze odrzucam meza ale co najgorsze odrzucam starsza corke - maje, kocham ja nad zycie ale te przeszle wydareznia zostawily i na niej pietno , zmienila sie , ja urodzilam Kaje i ciagle sobie powtarzalam, ze dla niej musze sie trzymac i dzieki niej zyje teraz ( pisze to i nie moge przestac wyc). Ja nie rozumiem co sie stalo , ze odepchnelam Maje , nie wybacze sobie , ona ma dopiero 6 lat , jest trudnym dzieckiem i potrzebuje mamy. Ale stabilnej , normalnej , a nie rozhustanej , zmiennej, ....... .
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 wrz 2007, 20:24
Lokalizacja
Anglia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez lara* 01 paź 2007, 12:43
scrat napisał(a):baby_luv_gold napisał:
Powiedz mi lara dlaczego tak trudno wziac zycie w swoje rece????????

jeśli mogę coś od siebie dodać to syndrom ofiary, on da przysłowiowo po raz setny Ci w łeb a Ty i tak będziesz się łudzić, że to ostatni raz, że może się coś zmieni, że jeszcze zawalczysz, że będzie dobrze...... niestety prawda jest taka, że zazwyczaj nigdy nie jest dobrze a nawet jest gorzej.....życie przecieka przez palce, wegetuje się, dzień leci za dniem i tak się trwa w tym bagnie i niemocy zrobienia czegokolwiek, wiem jak trudno jest odejść, strach przed samotnością i cała reszta koszmarków, jednak te, które odchodzą wygrywają życie, te które zdobywają się na przerwanie tej matni, potem nie potrafią zrozumieć jakim cudem tak długo tkwiły w tym bagnie i czemu nie zrobiły tego wcześniej.... nasz życie jest w naszych rękach a szczęście czasem jest tuż za rogiem, sęk w tym aby wyjść i je odnaleźć- z calego serca Wam życzę abyście je znalazły.



bardzo CI dziękuję za to napisałaś
właśnie wydrukowałam sobie Twoją wypowiedź i mam zamiar WBIĆ SOBIE DO GŁOWY TWOJE SŁOWA, a jak je czasem zapomnę, to zacznę czytać raz jeszcze
:P :P :P
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
29 wrz 2007, 20:43

Avatar użytkownika
przez rolingstone 01 paź 2007, 12:46
baby_luv_gold proponuję wizytę u dobrego psychologa (może prywatnie). jest też niebieska linia i grupy wsparcia. no i leki na tę Twoją agresję.
Piszesz, że po tym głowa Cię boli, po innym chce się spać. Leki działają po pewnym czasie, nie można tak szybko rezygnować. Co Ty byś chciała, żeby leki zadziałały natychmiast? Sama też musisz coś włożyć, od siebie. nie ma tak łatwo. Poza tym Polina ma dużo racji - od pisania, że jesteś zerem niczego nie zmienisz. zastanów się, jaki masz cel i próbuj go realizować. O!
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

no coz

przez baby_luv_gold 01 paź 2007, 13:53
Do rollingstone



Akurat po Amitrypilinie chcialo mi sie spac, inny lekarz, jeszcze w Polsce kazal mi to odstawic poniewaz to lek starej daty , nie zdazylamm jednak uczestniczyc w terapii bio wyjechalam.
Spotkalam sie z lekarka ta w Anglii , ktora przepisala mi Paroxetine, mowilam ze mam tak potworne bole glowy , ze jestem totalnie wylaczona z zycia (nie moge sobie na to pozwolic na 2 tyg niebycia), mam wszczepiony implant antykoncepcyjny co moze nasilac bole (ale nie musi), ja w ogole bardzo zle toleruje leki, co niestety nasila we mnie strach , co znowu moze mi sie po nich dziac. Ja sama nie odstawiam leku , zreszta wyzej napisalam ,ze sma lekarka kazala mi nie brac tego leku, ona jest tylko GP nie psychologiem. prywatnie to sorry nie ma szans. cala moja bezradnosc tkwi w czekaniu na kolejke i tyle. Zreszta napisalam o tym.
Ja nie pisze tutaj ze jestem zerem , jaka ja jestem beznadziejna itd zeby mnie ktos pocieszal, pisze dlatego ze ja ukrywam sie z uczuciami przed swiatem bo mi wstyd za siebie. Mamie mowie wszystko, ale o tym bardzo malo bo nie chce jej martwic.

Piszesz ze sama musze cos od siebie wlozyc i tak dalej, przeciez moj problem polega na tym ze nie moge sama za siebie sie wziac potrzebuje oparcia i dlatego licze na ta wizyte, ale do tego czasu co mam robic????
usmiechac sie jak gdyby nic, udawac?????????
Normalnie wlasnie takie rady takiego typu, mnie oslabiaja.

Wczesniej pisalam, nie wiem czy czytales(as) czy nie , chyba wlasnie nie, ze wlasnie to jest bardzo smutne gdy wywnetrzasz najciemniejsze zakamarki duszy w nadziei chocby na zrozumienie , a tu slyzsysz - to sie zmien, rob cos, ty nie chcesz sie zmienic!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:54 pm ]
dziekuje
:smile:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 wrz 2007, 20:24
Lokalizacja
Anglia

Avatar użytkownika
przez rolingstone 01 paź 2007, 15:51
Ja nie pisze tutaj ze jestem zerem , jaka ja jestem beznadziejna itd zeby mnie ktos pocieszal, pisze dlatego ze ja ukrywam sie z uczuciami przed swiatem bo mi wstyd za siebie. Mamie mowie wszystko, ale o tym bardzo malo bo nie chce jej martwic.


możesz też powywnętrzać się przed nami :)

baby_luv_gold napisał(a):moj problem polega na tym ze nie moge sama za siebie sie wziac potrzebuje oparcia i dlatego licze na ta wizyte, ale do tego czasu co mam robic????
usmiechac sie jak gdyby nic, udawac?????????


jeśli mówisz mężowi o swoich UCZUCIACH, a on ma to gdzieś, to nie ma sensu się powtarzać. chyba musisz przeczekać i się pomęczyć. szkoda, że jesteś zależna od niego. to pewnie pogarsza problem.
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

przez Pstryk 01 paź 2007, 19:49
Witaj baby_luv_gold. Miło Cię poznać.

baby_luv_gold napisał(a):Wiem to ale do cholery kto ma mi pomoc????????

My sobie nawzajem.
Pozdrawiam cieplutko
Pstryk
Offline

:)

przez baby_luv_gold 01 paź 2007, 20:53
Witam ciebie takze Bethi :D
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 wrz 2007, 20:24
Lokalizacja
Anglia

przez Pstryk 01 paź 2007, 21:04
Czytam sobie Twój temat: bardzo kontrowersyjny, dlatego ciekawy.

Mam taką refleksję: cała sztuka polega na tym, aby nie powtarzać błędów, które już zostały popełnione.
Założę się, że jak byłaś mała, nie raz powtarzałaś sobie w myślach: nigdy nie będę taka jak ON!
Wydaje Ci się, że nie potrafisz inaczej żyć? Rwiesz sobie włosy z głowy, bo pomimo całej nienawiści do takiego postępowania tak czy inaczej powtarzasz błędy swoich rodziców? Nienawiść przeradza się w nienawiść do siebie samego? Dlaczego? Bo łatwiej nienawidzić. Słońce, przystopuj na moment. Zastanów się, jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze w życiu. A potem się ich trzymaj. Serce podyktuje Ci, co robić. Tylko mu zaufaj.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez scrat 02 paź 2007, 08:01
Oj tak, znam to. Też jako dziecko bardzo nie chciałem być taki jak ojciec. Ale to tkwi w nas, jesteśmy tym przesiąknięci, prawda jest taka, że jesteśmy tacy jak nasi rodzice i jeżeli nic z tym nie zrobimy, to tacy będziemy...

My mamy nad nimi tą przewagę, że wiemy, do czego to prowadzi i możemy spróbować temu zapobiegać.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do