zwolnienie z wf-u

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez Szczur 04 cze 2007, 23:21
Coś wam powiem, może nie o WFie (którego zazwyczaj nie lubiłem, bo wydawał mi się bezproduktywny, zapach w sali gimnastycznej wywoływał u mnie odruch wymiotny, a nauczyciele najczęściej byli chamscy), ale o ruchu w ogóle. Jak się prowadzi siedzący tryb pracy, po 7 - 8 godzin, to jest konieczność. Inaczej kręgosłup idzie w ruinę.
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

Avatar użytkownika
przez anonim 04 cze 2007, 23:48
Miałem kiedyś świetną kondycję, może w sprincie byłem średni, ale na długie dystanse zawsze pierwszy w klasie. Dobrze grałem w piłkę, byłem jednym z niewielu na szkolnym boisku który coś potrafił. Od 1 gim w 2 semestrze załatwiłem sobie zwolnienie z WF. Fizycznie jeszcze byłem w miare sprawny do 1 LO bo grałem w piłe, dużo na rowerze jeździłem. Poźniej ciągle brak WFu, przestałem grać, przestałem się gimnastykowac i teraz jestem jak flak i co chwila coś mnie napier*ala. WF wbrew pozorom potrzebny jest. Teraz mam problemy z kręgosłupem i cały heh korpus mnie boli czasem od kręgosłupa jak krzywo posiedze.


Od kilku lat trenuje(z przerwą) w klubie karate kyokushin. Uważam, że wf w porównaniu do treningów jest zajęciem dla emerytów. Lepiej sobie dać z nim spokój i jak ja poszukać jakiegoś klubu, w którym nie dość że są ludzie na poziomie z którymi można pogadać, to jeszcze wiele ćwiczeń wpłynie pozytywnie na waszą postawę i ogólne zdrowie. Z wf mam zwolnienie prócz basenu. Gdy zacząłem pływać na basenie przepłynąlem pod wodą ok12metrów. po powrocie do klubu i kilku miesiącach treningu bez problemów przepłynąłem cały basen pod wodą, z czym mieli problem ćwiczący normalnie na wf...
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez LDR 05 cze 2007, 00:20
Piotrek napisał(a):
LDR napisał(a):Zwolnienie z WF to głupota

Niestety WF daje bardzo mało - wiem to po sobie - trzeba przede wszystkim samemu ćwiczyć i to daje prawdziwe efekty. Jeśli się ćwiczy na własną rękę to zwolnienie z WF-u nic nie przeszkadza.


WF może daje mało, ale utrzymuje organizm cały czas w jednej formie żeby nie zdziadzieć. Podstawowe elementy ruchowe. U mnie zawsze 20 minut pierwszych WF to była tzw. rozgrzewka, wszyskie podstawowe ćwiczenia, rozciągania, brzuszki, przysiady, pompki itp. Jeśli ktoś prowadzi osiadły tryb życia i nie chce mu się wymachiwać rękami na wszyskie strony tylko woli sie pobijać to WF jest niezbędny, żeby nie zrujnować sobie zdrowia tak jak ja to zrobiłem.
почтение, тeрпимость... :) PS. Czy na świecie innych ludzi jest mało, że akurat to mnie spotkało?
To moje życie:
Obrazek
Avatar użytkownika
LDR
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 13:42
Lokalizacja
Okolice Wawy

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez bleft 05 cze 2007, 16:12
masz prawo do zwolnienia z wf, nawet, gdy nie jestes chory. nikt nie ma prawa zmuszac wolnej osoby do aktywnosci fizycznej. zrobiles bardzo dobrze, oby bylo wiecej takich, jak ty, tkich, ktorzy sie nie boja powiedziec "Nie". jesli lekarz odmowil ci zwolnienia, to zawsze mozesz powiedziec, ze podczas wysilku zaczyna ci bardzo szybko bic serce. ja tak zrobilem, i mialem zwolnienie :D jest wiele wyjsc z sytuacji, jak ktos jest w podobnym problemie, co autor tematu, to niech pisze do mnie na pw, chetnie pomoge w potrzebie :D pozdro.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
05 cze 2007, 15:31
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez LDR 05 cze 2007, 22:43
bleft napisał(a):masz prawo do zwolnienia z wf, nawet, gdy nie jestes chory. nikt nie ma prawa zmuszac wolnej osoby do aktywnosci fizycznej. zrobiles bardzo dobrze, oby bylo wiecej takich, jak ty, tkich, ktorzy sie nie boja powiedziec "Nie". jesli lekarz odmowil ci zwolnienia, to zawsze mozesz powiedziec, ze podczas wysilku zaczyna ci bardzo szybko bic serce. ja tak zrobilem, i mialem zwolnienie :D jest wiele wyjsc z sytuacji, jak ktos jest w podobnym problemie, co autor tematu, to niech pisze do mnie na pw, chetnie pomoge w potrzebie :D pozdro.


Przeczytaj sobie co wyżej napisane. Poza tym żaden normlany lekaż nie powinien dać zwolnienia jak usłyszy "ze podczas wysilku zaczyna ci bardzo szybko bic serce", powie że to normlane, albo powie że masz słabą kondycje i musisz ćwiczyć.
почтение, тeрпимость... :) PS. Czy na świecie innych ludzi jest mało, że akurat to mnie spotkało?
To moje życie:
Obrazek
Avatar użytkownika
LDR
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
08 kwi 2007, 13:42
Lokalizacja
Okolice Wawy

Avatar użytkownika
przez anonim 05 cze 2007, 23:31
Poza tym żaden normlany lekaż nie powinien dać zwolnienia jak usłyszy "ze podczas wysilku zaczyna ci bardzo szybko bic serce", powie że to normlane, albo powie że masz słabą kondycje i musisz ćwiczyć.

Jeśli lekarz się dowie, że serce zaczyna bardzo szybko bić po niewielkim wysiłku to powinien dać skierowanie na badania, bo może być coś nie tak z sercem. U mnie w klasie była jedna taka osoba, po badaniach okazało się że ma coś nie tak z pikawą i teraz ma zwolnienie z wf. Więc nie powinno się wszystkiego zrzucać na kondycje.
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

przez bleft 06 cze 2007, 13:59
no widzisz, panie wuefofanatyku. wf to jedna z najbardziej niepoczebnych lekcji - obok lekcji wychowawczych. szkola to matematyka, biologia i jezyki - nikt nie potrzebuje kompleksowego wychowywania poslusznego obywatela - marionetki. zawsze, jesli lekarz bedzie sprawial problemy, mozna go po prostu zmienic. nie bojcie sie walczyc o zwolnienie. moj przyklad jest najlepszym przykladem. przez lata bylem przesladowany na pseudo lekcjach wychowania fizycznego, ktore bardziej przypominalo faszystowskie dazenie do wykreowania silnego i super sprawnego nad czlowieka. podziwiam bohaterstwo tych, ktorzy staneli twarza w twarz z polskim systemem pseudo - edukacji.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
05 cze 2007, 15:31
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez Szczur 06 cze 2007, 18:37
bleft napisał(a):wf to jedna z najbardziej niepoczebnych lekcji

Moim skromnym zdaniem WF jest potrzebny, ale źle prowadzony. Nie jestem pedagogiem, nie znam się na temacie, jednak dobrze pamiętam, że lekcje WF przez całe moje 12 lat edukacji nie przyciągnęły mnie w żaden sposób. Nie jestem pewien, czy rzut piłką lekarską albo bieganie na czas to jest aby na pewno to, co zachęca uczniów do uprawiania ruchu oraz ma znaczący wpływ na ich rozwój i zdrowie.
bleft napisał(a):przez lata bylem przesladowany na pseudo lekcjach wychowania fizycznego, ktore bardziej przypominalo faszystowskie dazenie do wykreowania silnego i super sprawnego nad czlowieka.

Wiesz - przez jednego bądź kilku niezrównoważonych nauczycieli nie można osądzać całego przedmiotu. Po prostu miałeś niefart, źle trafiłeś. Każdemu się kiedyś trafił nauczyciel, z którym były problemy. Nie znaczy, że z tego powodu trzeba zlikwidować jakiś przedmiot z programu.
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 cze 2007, 22:47
Ja miałem w tym wypadku dużo szczęścia - przez całą szkołę trafił mi się tylko jeden kretyn (wf-ista) przez jeden rok, choć niestety był w stanie skutecznie mnie zniechęcić i zepsuć nerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Amy18 11 cze 2007, 14:11
Problem w tym że nauczyciele wf odbębniają zajęcia, każą wszystkim robić to samo a na wszelkie informacje typu "Prosze pani, ja mam astmę i nie mogę dużo biegać" albo "Prosze pani, mam problemy z kręgosłupem i nie mogę robić przewrotów ani salt" patrzą krzywo i albo ze znudzoną miną każą iść na ławkę, albo stwierdzają że sie obijacie i zgłoszą to wychowawczyni. Jak jeszcze chodziłam "normalnie" na WF, to i tak byłam zwolniona z 3/4 ćwiczeń (alergia, kręgoslup, słaby wzrok) a nauczyciele kwitowali to albo "Weź sie nie obijaj, rób wszystko jak dziewczyny" albo nazywali mnie inwalidą. (w III klasie mieliśmy nową panią od WF, i wychowawczyni miała ją uprzedzić o moich problemach ze zdrowiem. Pani od WF zrozumiała to tak "A ta inwalida co ćwiczyć nie może to gdzie jest?"
i do końca roku uważała mnie za inwalidę, co u mnie wywoływało zdecydowaną niechęć do chodzeniu na WF, u koleżanek nieustanną radochę że mogą sie nabijać "z inwalidy", u mojej mamie wściekłość i robiła wychowawczyni awanturę na ten temat, u wychowawczyni przygnębienie a WF-istka i tak nie rozumiała dlaczego moja mama sie czepia! ) Jasne, gdyby nauczyciel miał program pt. Zdrowe robią np. przewroty a osoby które nie mogą robić przewrotów robią jakieś ćwiczenia potrzebne (np. brzuszki) to by było w porządku. Ale nauczyciele mają od góry ustalony plan co mają zrobić, i albo zmuszają dzieci z astmą/kręgosłupem do biegania by mieć plan wykonany (co może sie tragicznie skończyć) albo niewybrednie komentują osoby nie ćwiczące.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 cze 2007, 14:21
Ta wf-istka to kompletna I D I O T K A. Ja miałem przez 3 lata liceum złotego nauczyciela wf-istę, dzięki niemu coś zacząłem wreszcie ćwiczyć, nawet chodziłem na treningi koszykówki, trochę się poprawiłem (na razie nadal jest kiepsko ze mną ale już o niebo lepiej niż kiedyś). Amy18 współczuję :? mój wf-ista nie robił mi nigdy żadnych problemów - jak nie chciałem ćwiczyć to mówiłem że źle się czuję i tyle - kompletny luz - czym się to kończyło - nie tym że nie ćwiczyłem, ale mając swobodę wyboru wybierałem żeby ćwiczyć - nawet jeśli mi coś było to chociaż próbowałem ćwiczyć, ale się nie obijałem. Za to u nauczyciela innego (jeszcze w podstawówce), który do ćwiczeń zmuszał i był jeszcze gorszy od twojej wf-istki (zrobił nam wojsko w 4 klasie podstawówki) obijałem się i kombinowałem na wszelkie sposoby żeby nie ćwiczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Amy18 12 cze 2007, 18:56
Cóż, do tej pory sądziłam że jak komuś płacą dobrze by ludzi trenował to mu sie chce, jak płacą średnio to mu sie nie chce. W końcu panie of WF przejmowały sie zazwyczaj jedną dziedziną (Pani nr. 1 ktora miała 1.95 wzrostu na co 2 lekcji kazała nam grać w siatkę lub trenować rzuty/podania etc., Pani nr. 2 (która notabene jest mistrzynią Lublina w piłce ręcznej) na co 2 lekcji oczywiście kazała nam grać w piłkę reczną, a na pozostałych lekcjach robiliśmy to co było "w programie". Jak chodziłam na prywatne ćwiczenia to nie tylko nie było żadnych komentarzy, ale panie sobie plotkowały ze mną bądź z mamą o zainteresowaniach, planach, wydarzeniach krajowych etc.

Ale przez takie historie do 2 dyscyplin jestem mocno zniechęcona i bardzo ciężko mnie do nich przekonać : Siatkówka (pisałam wyżej dlaczego) i pływanie. Też z powodu "uprzejmego" nastawienia trenerów. Po prostu na rehabilitacji pani mi naściemniała na temat basenu w szpitalu tak że nie mogłam sie doczekać wejścia do wody (mialo być 10 osób, grupa pływająca i nie pływająca, jedna część pływa zgodnie programem ćwiczeń, druga część pod okiem trenera uczy sie pływać i wykonuje na początku najprostsze ćwiczenia by potem robić to co grupa pływająca.)
Pierwszego dnia okazało sie że grupa składa sie z osob 3, z czego 2 rewelacyjnie pływające, a ja jedna umiałam tylko ledwo pieskiem pływać. Facet przyszedł, stwierdził że "20 razy motylkiem, potem 20 razy delfinem a potem jak chcecie", spytał sie czemu nie pływam a jak stwierdziłam że nie umiem pływać i miałam sie tu nauczyć, facet sie mocno zdziwił i sie spytał "To co ty tu dziecko robisz jak nie umiesz pływać?" i że "nikt mu nie powiedział że ktoś nie będzie umiał pływać bo tu zawsze przychodza osoby pływajace". Po czym poszedł czytać gazetę sportową. Przy pomocy jednej dziewczyny nauczyłam sie leżeć na wodzie i pływać z deską.

Ale teraz trafiłam do fajnego terapeuty. Trochę szurnięty facet ale w sumie zabawny. Na początku zajęć mam normalne ćwiczenia na kręgosłup, pod koniec pokazuje mi parę chwytów do samoobrony bo kiedys udzielał lekcji a teraz pracuje w szpitalu na oddziale rehabilitacji.
Trochę mi przywraca wiarę że nie wszyscy rehabilitanci którzy pracują "za darmo" (dostają tylko normalną pensję szpitalną) olewają pacjentów i chcą jak najszybciej odbębnić zajęcia i pozbyć sie pacjenta..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 16:41
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez IceMan 12 cze 2007, 19:02
Amy18 ja też praktycznie nie umiem pływać. Na plecach tylko dam radę - ale to łatwizna. Do tego żabka w naprawdę marnym wykonaniu. I wiesz jak najlepiej się uczyć? samemu - koledzy mi próbowali wytłumaczyć, pomóc, a jednak okazało się że sam muszę to wyćwiczyć. Najlepiej próbować samemu na małej głębokości (20-30 cm mniej niż twój wzrost) i nie myśleć o żadnych instruktorach ani terapeutach. Trzeba to wyczuć, zsynchronizować i nikt tu nie pomoże jeżeli człowiek sam się tego nie nauczy. Polecam zupełnie rekreacyjnie - dla przyjemności basen - mam nadzieję że nie zraziłaś się na tyle żeby nie pójść i się nie pochlapać w wodzie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Samanta 12 cze 2007, 20:23
Nienawidzę wf-u. Od podstawówki. Mam złe wspomnienia i nie chcę do tego wracać. Nie lubię kiedy mi się coś narzuca, ale wiem, ze to jest nieuniknione. Na wf nie chodzę, ale to nie znaczy, że zrezygnowałam z sportów. Jeżdze konno,lubię róznego rodzaju sporty ekstremalne, kiedyś trenowałam boks, przewineło się judo, piłka ręczna i nożna.
Dużo zalezy od wf-isty. A ja niestety trafiłam na kiepska nauczycielke(co póżniej rokowało tym, ze moja niechęć do wf rosła). Laska wprost katowała nas książkami o szatanie(miałam wtedy z 10 lat)straszyła nas i mówiła,że nam zrobi cos złego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do