kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

przez agu09 04 paź 2015, 20:07
Evia-ja nie wiem dlaczego to jest wazne.
po prostu tak jest. tak dziala ludzka psychika.

probowałam życ innymi priorytetami, i wlasciwie ciagle probuje ale nie czyni mnie to szczesliwa.

masz. i nie boisz się ze jak sie zestarzejesz to on Cie zostawi? albo nawet nie zostawi ale wiekszą uwagę bedzie poswięcał np mlodszym kolezankom z pracy? czy chocby ekspedientkom w sklepie? (czesto obserwuje to zjawiskow supermarketach, starsza żona z mezem, mąż flirtuje z kasjerką i jednoczesnie drze sie na żone ze źle spakowala zakupy) ze bedziesz dla niego jedynie sprzataczka i kucharką? na której on może od czasu do czasu wylaca swe frustracje?
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
03 paź 2015, 21:01

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

Avatar użytkownika
przez Evia 04 paź 2015, 20:24
agu09 napisał(a):Evia-ja nie wiem dlaczego to jest wazne.


Czyli na podstawie tego można wysnuć wniosek, że Twoje pragnienia są irracjonalne

agu09 napisał(a):po prostu tak jest. tak dziala ludzka psychika.


tylko, że nie każdy jakoś się tym zamartwia

agu09 napisał(a):masz. i nie boisz się ze jak sie zestarzejesz to on Cie zostawi? albo nawet nie zostawi ale wiekszą uwagę bedzie poswięcał np mlodszym kolezankom z pracy? czy chocby ekspedientkom w sklepie? (czesto obserwuje to zjawiskow supermarketach, starsza żona z mezem, mąż flirtuje z kasjerką i jednoczesnie drze sie na żone ze źle spakowala zakupy) ze bedziesz dla niego jedynie sprzataczka i kucharką? na której on może od czasu do czasu wylaca swe frustracje?


Zawsze zakładałam to, że z czasem pogorszenia się mojego wyglądu, jego zainteresowanie/zakochanie będzie spadać, oczywiście będzie z tym się wiązało jego zachowanie w stosunku do mnie, jednak ja nie obawiam się samotności, nie obawiam się, że mnie zostawi i nie pozwolę sobie, żeby się np na mnie wydzierał w sklepie czy też wylewał swoje frustracje, sama mogę odejść.
Poza tym to tak samo jak on, ja również mogę się oglądać za młodszymi. Przecież to działa w dwie strony.

Nie musi jednak tak być, że pomimo naszego wyglądu to wszytsko się rozleci, jeśli będziemy mieć do siebie szacunek i będziemy dla siebie z jakichś względów potrzebni, to związek będzie trwał nadal.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

przez agu09 04 paź 2015, 21:07
nie zamartwiaja sie bo o tym nie myśla,
kobiety wierzą ze partner je" kocha "
faceci sie tym nie przejmuja bo maja to gdzies, partnerka mlodsza od nich zawsze sie znajdzie

dla mnie przez to zycie jest strasznie smutne i demotywujace, nie potrafie sie przez to cieszyc chwila ktora zreszta i tak szybko mija,
mam poczucie bezcelowosci kazdego istnienia widze w tym tylko przykra ewolucje i "zaprogramowane' dzialania
martwi mnie bezsilnosc .ze nie moge tego zmienic.
nie chce zyc w takim swiecie w ktorym z kazdym dniem/miesiacem/ rokiem jestem coraz mniej warta... dla siebie. dla swiata..
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
03 paź 2015, 21:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

Avatar użytkownika
przez Evia 04 paź 2015, 21:38
agu09 napisał(a):nie zamartwiaja sie bo o tym nie myśla,


Ja o tym myślę, a raczej myślałam bo już tego nie roztrząsam i się nie zamartwiam


agu09 napisał(a): partnerka mlodsza od nich zawsze sie znajdzie


nie powiedziałabym, wielu z nich ma ogromne problemy ze znalezieniem dziewczyny pomimo młodego wieku czy też niezłego wyglądu

agu09 napisał(a):dla mnie przez to zycie jest strasznie smutne i demotywujace, nie potrafie sie przez to cieszyc chwila ktora zreszta i tak szybko mija,
mam poczucie bezcelowosci kazdego istnienia widze w tym tylko przykra ewolucje i "zaprogramowane' dzialania
martwi mnie bezsilnosc .ze nie moge tego zmienic.
nie chce zyc w takim swiecie w ktorym z kazdym dniem/miesiacem/ rokiem jestem coraz mniej warta... dla siebie. dla swiata..


Skoro nic nie możesz zrobić to jedynym wyjściem jest pogodzić się z tym faktem i znaleźć sobie coś innego
Nie tylko Ty żyjesz w tym całym schemacie
Są jeszcze gorsze rzeczy, których możesz nie być świadoma
Nie zmienia to faktu, że życie toczy się dalej i nie ma innego wyjścia jak dostosowanie się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

przez agu09 04 paź 2015, 22:11
no to zazdroszczę Ci podejscia, ja jestem wsciekla. wsciekla na rodziców, na cały swiat, ze musze uczestniczyc w czyms na co nie mam najmniejszej ochoty. jest inne wyjscie mozna zrezygnowac z zycia. ale jaka mam pewnosc ze znowu sie nie urodze? na obecne narodziny tez nie mialam wplywu. przeraza mnie to. autentycznie mnie to przeraza. boje sie ze to nie bedzie mialo konca. mam poczucie ze na nic nie mam wplywu. jestem zalezna od decyzji innych ludzi, ich decyzji oraz tej bezwzglednej s**ki matki natury:(
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
03 paź 2015, 21:01

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

Avatar użytkownika
przez Evia 04 paź 2015, 22:18
agu09 napisał(a): wsciekla , na cały swiat, ze musze uczestniczyc w czyms na co nie mam najmniejszej ochoty. jest inne wyjscie mozna zrezygnowac z zycia. ale jaka mam pewnosc ze znowu sie nie urodze? na obecne narodziny tez nie mialam wplywu. przeraza mnie to. autentycznie mnie to przeraza. boje sie ze to nie bedzie mialo konca. mam poczucie ze na nic nie mam wplywu. jestem zalezna od decyzji innych ludzi, ich decyzji oraz tej bezwzglednej s**ki matki natury:(


Widzę, że pod tym względem również jesteśmy do siebie podobne...
W takim razie może jednak Cię pocieszę, skoro pod kilkoma względami się ze sobą zgadzamy, to może w końcu dojdziesz do tego etapu, w którym ja jestem teraz
Muszę przyznać, że miałam pewien okres czasu, że również trochę się zamartwiałam tą powierzchownością itd, ale ile czasu można biadolić nad tym samym bez żadnych efektów?
Nie było innego wyjścia. Pogodziłam się z tym wszystkim
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

przez agu09 04 paź 2015, 22:40
albo sie pogodzę albo oszaleje, chyba jestem blizsza temu drugiemu :( wkurza mnie ze tak malo osob to dostrzega.ze pieprza jakies banialuki. jestem pelna nienawisci i zazdrosci. mam przeczucie ze sie zle skonczy.
dzieki za rozmowe.
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
03 paź 2015, 21:01

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

Avatar użytkownika
przez Evia 04 paź 2015, 22:46
tak sobie teraz myślę, że kluczowe może być wyzbycie się nienawiści, które zakrzywia rzeczywistość

agu09 napisał(a):wkurza mnie ze tak malo osob to dostrzega.ze pieprza jakies banialuki.


mnie to zazwyczaj nie wkurza (rzadko) nie chcę żeby każdy widział świat w ten sam sposób co ja, bo wiem, że nie każdy mógłby to znieść. Wtedy rzeczywistość byłaby jeszcze gorsza niż jest aktualnie.
Niech ludzie sobie żyją w wyidealizowanym świecie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

Avatar użytkownika
przez Zosia_89 04 paź 2015, 22:52
tylko coś wtrącę
agu09 napisał(a):czesto obserwuje to zjawiskow supermarketach, starsza żona z mezem, mąż flirtuje z kasjerką i jednoczesnie drze sie na żone ze źle spakowala zakupy

takie zachowanie nie wynika z fascynacji młodszymi kobietami tylko z braku szacunku do swojej żony

(jakie literówki ostatnio strzelam :bezradny: )
Dobrze jest mieć do kogo wyciągnąć rękę,
a oczy mieć szeroko zamknięte.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2802
Dołączył(a)
09 gru 2014, 16:05

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

Avatar użytkownika
przez Evia 04 paź 2015, 23:17
Zosia_89 napisał(a):takie zachowanie nie wynika z fascynacji młodszymi kobietami tylko z braku szacunku do swojej żony


a ja myślę, że z jednego i drugiego ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 05 paź 2015, 10:06
Szans mało,pomarzyć można.Kto z nas by nie chciał,przeleci swej terapeutki.Kończy się na fantazjach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16509
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

kocham swojego psychiatre jakie to ma szanse?

przez agu09 05 paź 2015, 18:39
Evia napisał(a):tak sobie teraz myślę, że kluczowe może być wyzbycie się nienawiści, które zakrzywia rzeczywistość

agu09 napisał(a):wkurza mnie ze tak malo osob to dostrzega.ze pieprza jakies banialuki.


mnie to zazwyczaj nie wkurza (rzadko) nie chcę żeby każdy widział świat w ten sam sposób co ja, bo wiem, że nie każdy mógłby to znieść. Wtedy rzeczywistość byłaby jeszcze gorsza niż jest aktualnie.
Niech ludzie sobie żyją w wyidealizowanym świecie...

a ja bym chciala zeby kazdy tak to widzial, i zebysmy wszyscy poszli w jedynym slusznym kierunku czyli autodestrukcji calego swiata
Offline
Posty
124
Dołączył(a)
03 paź 2015, 21:01

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: JERZY62 i 12 gości

Przeskocz do