Potrzelenie kota z wiatrówki

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Rebelia 06 sie 2013, 18:02
- Jeśli ktoś postrzeli nam kota lub psa, należy jak najszybciej zgłosić to najbliższej komendzie policji - mówi Petrykowski. - Nie ma znaczenia, czy ktoś używa wiatrówki na własnym ogródku, czy pustej łące w pobliżu domu. Zawsze najważniejsza jest wyobraźnia - nie można stwarzać zagrożenia dla pozostałych użytkowników terenu. Jeśli wiadomo, że w pobliżu spacerują ludzie i zwierzęta, to takie zagrożenie istnieje.

Im więcej materiałów udostępnimy funkcjonariuszom, tym łatwiej będzie im odnaleźć winnego - dlatego warto zabrać ze sobą wszystko, co może okazać się przydatne, np. dokumenty od weterynarza.


http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/2029020,35771,13559399.html

Ale generalnie wal gdzie się da. TOZ na pewno Cię zrozumie i pomoże w tej sytuacji, powie jakie masz szanse, co możesz zrobić.
No i rozważ taktycznie sytuację, nie ma żadnych domów w okolicy, gdzie ktoś potencjalnie mógłby zobaczyć/usłyszeć co się stało?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Vian 06 sie 2013, 18:07
TOZ mnie pewnie zrozumie jak usłyszy o mojej sytuacji, ale jest problem, bo chociaż mają dyżur, to warszawskiego TOZu nie ma.

Z policją poczekam, aż wyciągną z kota śrut - na razie tego nie mogą zrobić, bo jego stan jest zbyt ciężki. Może jak im to wysypię na biurko to jakoś bardziej załapią.

/cenzura/.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Rebelia 06 sie 2013, 18:21
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce
Oddział i Okręg w Warszawie

Godziny pracy biura Oddziału i Inspektoratu Okręgowego w Warszawie:
CZWARTEK 17:00 - 20:00.
Tel. kontaktowy: 22 - 831 98 94
Dyżur Prezes Oddziału Warszawskiego TOZ w każdy czwartek w godz.: 17:00 - 20:00.

Poza godzinami pracy lub w czasie, gdy musimy wyjść na interwencję, pod nr-em tel.kom. 0 694 513 162 działa automatyczna sekretarka, na którą można nagrać zgłoszenie o zwierzętach w potrzebie. Prosimy, aby komunikat nie był dłuższy niż 60 sekund (1 minuta) i zaczynał się od podania namiarów kontaktowych na osobę zgłaszającą oraz adresu opisywanego zdarzenia.

Interwencje można zgłaszać także mailowo, pisząc na adres: warszawa@toz.pl . Pod tym adresem można także po prostu skontaktować się z nami, uzyskać poradę, dowiedzieć się jak można pomóc oraz umówić się na spotkanie.


Może napisz maila? Zostaw numer kontaktowy, być może szybciej niż Ci się wydaje skontaktują się z Tobą i jakieś możliwe opcje podadzą?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Vian 06 sie 2013, 18:24
Acha, to jednak oni latają na interwencje, no dobra, z wiadomosci zrozumiałam, że z interwencją mam dzwonić w kompletnie inne miejsce.

Dzięki, napiszę.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Rebelia 06 sie 2013, 18:28
Pisz i daj znać, jak się potoczyła ta sprawa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Vian 06 sie 2013, 22:42
No więc tak - z obdukcji lekarza i tego co widziała moja mama wyłania się taka sytuacja: mój kot został postrzelony szereg razy z bliskiej odległości, śruciny utknęły m.in. w głowie, koło serca, koło kręgosłupa i przebiły płuca. Potem został poszczuty celowo psem, który wcześniej był na uwięzi, żeby pies go rozszarpał i zamaskował ślady postrzałów. Wg lekarza nie ma szans, żeby to były przypadkowe strzały, ktoś strzelał, żeby zabić. Na chwilę obecną stan kota jest ciężki, prawdopodobnie nie przeżyje nocy.

A w takim układzie strzelać mogła tylko jedna osoba. Widać nie przewidział, że pies nie rzuci się na kota, tylko bardziej będzie poddenerwowany samą krwią - okazało się, że potarmosił go, ale nie ugryzł ani razu, stąd kot przeżył. Potem ta sama osoba, która najprawdopodobniej strzelała, wiozła moją mamę do weterynarza robiąc dobrą minę do złej gry i strugając zatroskanego sąsiada. Co o tym powiecie.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Potrzelenie kota z wiatrówki

przez Adam Smith 06 sie 2013, 22:43
Niezła dedukcja
Adam Smith
Offline

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Vian 06 sie 2013, 22:48
Żadna dedukcja tylko obdukcja. Resztę było widać.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Rebelia 06 sie 2013, 23:04
O, masakra. Co planujesz z tym zrobić? Zastanawiam się, jakie są szanse na to, żeby sąsiad faktycznie odpowiedział, za to co zrobił (zakładając, że to rzeczywiście on, ale skoro mówisz, że wszystko się zgadza, to chyba nie ma możliwości pomyłki).

Okropnie mi przykro, że tak się stało. W sumie to jestem wściekła. Napisałaś do toz'u? Oby coś doradzili, bo ja oprócz rozmowy z sąsiadem nie mam pomysłów. W sumie to i tak by się wyparł, a w razie kontaktu z policją, mogłoby to zaszkodzić dalszemu obrotowi spraw. W sumie sama nie wiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3628
Dołączył(a)
25 lip 2013, 14:18

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez deader 06 sie 2013, 23:08
Zachowaj wyciągnięty śrut w celu ewentualnego późniejszego potwierdzenia czy to faktycznie ta osoba strzelała.
When I die, bury me upside down so the world can kiss my ass
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4882
Dołączył(a)
14 lut 2013, 10:41

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Vian 06 sie 2013, 23:12
Nie, nie napisałam, bo nie mam kiedy. Pęka mi łeb, ostatni raz jadłam o 7 rano, wróciłam do domu pół godziny temu z mieszkania przyjaciółki, której obiecałam, że... zajmę się jej kotem. Jestem niewykąpana, mam nieumytą głowę, jest mi niedobrze, a moja mama chodzi i płacze jakby była jedyną osobą na całym świecie, której jest źle. Dla mnie już nie ma miejsca na płakanie, bo o 6 muszę być na nogach i zapieprzać do roboty.

Co planuję zrobić? Wziąć dokumenty od lekarza i iść na policję, potem się zobaczy. Rozmawiać z nikim nie zamierzam, bo nie mam o czym.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez bittersweet 06 sie 2013, 23:28
Vian, współczuję... nienawidze czytać takie historie :hide: kot, Ty i Twoja mama padliscie ofiara tchórza i gnidy :evil: obawiam sie, że policja zamiecie sprawe po dywan, nikomu sie nie bedzie chciało prowadzić dochodzenia w sprawie kota. Wlaśnie dlatego rózne takie mendy znęcają sie nad zwierzakami, bo sa bezkarne :evil:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Potrzelenie kota z wiatrówki

Avatar użytkownika
przez Vian 06 sie 2013, 23:42
A orientuje się ktoś, czy wtedy jest opcja wytoczenia procesu z powództwa cywilnego? Tak, dopytam o to w TOZ.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Potrzelenie kota z wiatrówki

przez anna.anakaia 07 sie 2013, 13:40
Vian, rozmawiałam ze znajomą, która mieszka blisko terenów łowieckich i coś tam się zna na przepisach odnośnie broni, napisała mi tak:
"Musiałabyś mi napisać gdzie znajdował się kot, bo jeśli nie na terenie właściciela to wątpię aby udało się coś wyegzekwować w kwestii znęcania i złego traktowania (bo czym dla policjanta jest kot...) W takim wypadku oczywiście zgłosić ale kłusownictwo. Znęcanie przejdzie bez echa, chyba, że zgłoszeń będzie wiele. Strzelał z wiatrówki czyli nie z broni myśliwskiej, a taka broń musi spełniać wiele kryteriów a przede wszystkim zadawać możliwie minimalne cierpienie zwierzęciu, logicznym jest, że wiatrówka nie zadaje natychmiastowej śmierci natomiast pozostawia dotkliwe rany. W wypadku znęcania to o ile pamięć mnie nie zawodzi możliwość uzyskania wyroku do 2 lat (przy czym raczej musi to być sytuacja typu ekstremalnego, niestety), jeśli chodzi o kłusownictwo do 5 lat. Prawdopodobnie i tak byłby to wyrok w zawieszeniu, ale grzywnę mogą mu palnąć. Grzywna takich (chciałam napisać ludzi ale to chyba nadużycie) najbardziej boli."
Co do powództwa cywilnego to też napisała mi, że jak najbardziej można zgłosić bezpośrednio do prokuratury i chyba to spotkałoby się z najszybszą reakcją. I śrut jak pisał deader, zatrzymać.
anna.anakaia
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do