Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez xCarmen 20 lip 2008, 20:09
Hej ..
u mnie dobrze chcociaz w tym momencie poczulam sie troche gorzej i jakis smutek mnie dopadl ;/

od 3 tygodni zajelam sie soba ... cwicze, trzymam dietke, zazywam suplementy i witaminki i schudlam juz 3 kilo ... co mnie w dobry nastroj wprawia i dodaje motywacji ...

oprocz tego szlifuje swoja wiedze bo za rok mam zamiar rozwalic maturke na 100%...

za jakis czas wybieram sie na kolejny kilkudniowy odpoczynek nad wode...
ze znajomymi troche gorzej, ciezko mi utrzymywac z wszystkimi kontakt tymbardziej ze nie jestem juz dla nich "atrakcyjną" znajoma, ale ci najwierniejsi i prawdziwi zostali ...
na forum bywam coraz rzadziej a to dlatego ze stwierdzilam iz w pewnym sensie sie od niego uzaleznilam i pozbawialo mnie to torche kontroli nad tym co robie... ale oczywiscie otrzymalam tu od was wielkie wsparcie i poznalam wspanialych ludzi za ktorymi tesknie jesli z nimi nie rozmawiam przez kilka dni ( M, O, P, A , H ):*:*

zycze wam duzej motywacji do zmiany siebie i swojego nastawienia do zycia...
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez pyzia1 20 lip 2008, 21:39
Polina napisał(a):
Ja nie wiem co tym ludziom odbija, żeby brać śluby.. ????? Tylko potem kłopot z rozwodem..

cóż, chyba każdy musi się o tym przekonać na własnej skórze. A niektórym to nawet nie wystarczy raz się przekonać...
Mój dzisiejszy dzień - taki jak ostatnie trzy tygodnie:konanie od środka i mój niemy krzyk, który słychać tylko w mojej głowie. Ale od złamanego serca przecież się nie umiera. Więc idę dalej do przodu wmawiając sobie, że najważniejsze to zachować godność, tak jakby cokolwiek ona dla mnie znaczyła.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez MOCca 20 lip 2008, 21:50
Mój dzisiejszy dzień, moja pierwsza tabletka, i koniec mojego dnia.......teraz dochodze do siebie, to było straszne, zero kontaktu z rzeczywistością tylko sen, drżenie szczęki, i starsza nerwa z dołem:( nie wiem czy mam brać dalej, jak tak ma być przez pierwsze dwa tygodnie , do kościoła zaspałam heh, a chiałam mieć normalny dzień, :(
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez cadarxx 20 lip 2008, 22:39
człowiek nerwica napisał(a):Drugą rzeczą która mnie zdolowała bylo zachowanie mojej byłej klasy z liceum.Po raz kolejny pokazali mi jak bardzo mną gardzą :-|...okazalo się,że zrobili sobie spotkanko klasowe na które debil-<bo za debila zawsze tamci ludzie mnie uważali>czyli ja nie zostałem zaproszony oczywiście...pewnie dlatego żeby nie musieli się ze mną pokazywać.


A to są jakieś zaproszenia na spotkanie klasowe? Przecież zapewne Twoja klasa na forum wspomniała o spotkaniu, kto chciał iść do poszedł.
W moim przypadku o spotkaniu klasowym z liceum wspomniał mi kumpel, ale odmówiłem. O spotkaniu klasowym ludzi z podstawówki nikt mi nie wspomniał, bo pewnie się domyślili, że skoro się nie zarejestrowałem(w klasie liceum tak samo), to mam ich gdzieś podobnie jak te spotkania. Zaproszeń jednak się nie wysyła z tego co mi wiadomo, może ludzie starszej daty robią bardziej oficjalne spotkania.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 lip 2008, 22:43
Zaproszony tzn powiadomiony nie byłem o spotkaniu i nie moglo mnie być skoro o tym nie wiedziałem...pewnie powiedzieli poinformowali o spotkaniu innych a mnie sobie odpuścili,po prostu nie chcieli się ze mną pokazywać.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 lip 2008, 23:04
To skąd wiesz że spotkanie miało miejsce?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez cadarxx 20 lip 2008, 23:09
Moim zdaniem dobrze się stało, że tam nie poszedłeś, bo raczej nic dobrego by Cię tam nie spotkało, tylko jeszcze bardziej byś się podłamał. Ludzi którzy kiedyś Cię nie szanowali, powinno się unikać.
Offline
Posty
369
Dołączył(a)
23 maja 2008, 01:36

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 lip 2008, 23:34
Z jednego z komentarzy pod zdjęciem dawnego "kolegi" z klasy który mniej wiecej brzmiał tak:"Szkoda,że nie mogłeś przjechać wtedy na spotkanko klasowe,nie widzialam Cie już prawie 2 lata"
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 lip 2008, 23:52
Sam nie wiem... trochę mam wrażenie, że może w starej klasie miałeś na pieńku z paroma idiotami, ale też że reszta klasy Cię lubiła... Przez tych paru idiotów odsunąłeś się od ludzi, prawda jest taka że jeśli sam nie dbasz o kontakt to on bardzo szybko wygasa. Potem wszyscy sobie mówią jak tęsknili, ale tak naprawdę przez dłuższy czas ani jedna ani druga strona się nie odezwała. Tacy wszyscy jesteśmy, nawet nie mogę powiedzieć że jest to złe, to po prostu normalna kolej rzeczy, pewne etapy życia pozostawiamy za sobą i musimy żyć dalej. Od czasu do czasu można się spotkać i tyle. Ale jeśli odsunąłeś się od całej klasy, to oni to zaakceptowali, bo nikt na siłę nie będzie Cię uszczęśliwiać, nie czytają Ci w myślach i nie wiedzą co chcesz, a jeśli się odsunąłeś to był to dla nich wystarczający znak żeby już Ci głowy nie zawracać swoim towarzystwem, bo nie chcesz...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez adam_s 21 lip 2008, 01:24
O wow forum mi działa.. A jeszcze parę godzin temu nie działało :P .
U mnie jak zauważyłem nic się nie zmienia.. Stoję ciągle w miejscu i właściwie się nie rozwijam, nic się ze mną nie dzieje. Zamykam się sam ze sobą w walce z chorobą i sam już nie wiem czy ta walka ma sens. Poza ludźmi z forum nie mam żadnego wsparcia. Matka ma mnie za symulanta, zresztą od dawna jej nie obchodzi co się ze mną dzieje. O reszcie rodziny nie wspomnę. I jak tu mieć radość z życia skoro nie ma się żadnego punktu oparcia i wszystko jest niepewne. Nawet nie wiem na co dokładnie jestem chory, lekarza mam dopiero na 5 września a prywatnie już się przejechałem raz to więcej nie pójdę.. Czuję się jak dziad, po prostu.
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez bee84 21 lip 2008, 07:32
... to niesamowite, że są ludzie, którzy czują dokładnie to samo co ja ... to chyba jedyna rzecz, która mnie trzyma przy życiu, bo już ostatnio myślałam, że zwariuję ... i, że tylko ja mam takie "filmy".
Od dwóch miechów biorę citabax. Na początku zero kontaktu z rzeczywistością, ale z upływem czasu niby było coraz lepiej ........ a dziś znowu masakra :x Najgorzej jest jak mam zostać sama w domu. I właśnie dzisiaj siedzę sama ... to pewnie dlatego nie mogę się uspokoić ... ale muszę wytrzymać.
Są wakacje ... miałam se prace znaleźć, ale nie mam siły ... wszystko mnie przeraża ... w ogóle nie wiem jak będę dalej żyć ...
Mnie również oskarżają o symulacje ... co mnie jeszcze bardziej dobija ...
Nikt, kogo znam kompletnie nie rozumie tej przypadłości/choroby (ja to nazywam chorobą bo ataki lęku są gorsze od najgorszego bólu).
Staram się o tym nie opowiadać i się nie żalić ... ale czasem jak ktoś ma "przyjemność" widzieć mnie w trakcie ataku to mówi, że jestem chora psychicznie, że sama się nakręcam, i że to moja wina. Moja mama cały czas powtarza, że mam w końcu przestać histeryzować bo to się robi nudne ...
he he - łatwo powiedzieć ...
Ech ... gdyby ta banda ignorantów chociaż przez jeden dzień się czuła tak jak ja ..........
pozdro:)

P.S. Nurtuje mnie pewna rzecz .......... czy jest możliwość aby nie wytrzymać takiego ataku lęku??? Czy myślicie, że może mi się kiedyś coś stać z tego powodu (nie licząc samobójstwa he he)???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 lip 2008, 11:50
Nie no... podejścia rodziny to Wam nie pozazdroszczę :roll:

Nudne trochę te wakacje, już można cholery dostać, właśnie niebo całe zachodzi chmurami i chyba zbiera się na kolejny "przelotny deszczyk", po którym ulica będzie "pływać", a ja myślałem że sobie dzisiaj gdzieś wyjdę, rowerek itp i kicha. Ja chcę słoneczkooooo :P
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez rolingstone 21 lip 2008, 12:02
To chyba przez te chmury dziś troszkę bardziej niż zwykle ściska mi głowę :)

bee84 napisał(a): czy jest możliwość aby nie wytrzymać takiego ataku lęku??? Czy myślicie, że może mi się kiedyś coś stać z tego powodu (nie licząc samobójstwa he he)???


Sam lęk nie wpłynie np. na to, że umrzesz. Nie wpływa na dysfunkcję narządów w takim stopniu,by było to niebezpieczne dla zdrowia. Nawet z nerwicą serca można przeżyć wiele, wiele lat :)

Natomiast lęk nie do wytrzymania jest bardzo uciążliwy. Po co się męczyć. Ja proponuję terapię. No i często pomaga wizyta u specjalisty. Przy dużym lęku można brać leki łagodzące objawy (hyroksyzyna).
Nerwicę można pokonać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
304
Dołączył(a)
04 kwi 2006, 12:52
Lokalizacja
Wawa

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 lip 2008, 16:54
Mój dzisiejszy dzień.......
Już od samego rana żle się czułem,bolał mnie brzuch ciezko mi było w żolądku i chyba w jelitach.....przez to cały dzień czuje się okropnie....kiedy poszłem zapisać sie na prawko to zaatakowało mnie coś dzwnego.....już wcześniej żle sieczułem z powodu żołądka i jelit ale to co sie stalo to po prostu masakra....Wszedłem do budynku w którym można było się zapisać na kurs wszedłem do odpowiedniego pokoju i zobaczyłem,ze była kolejka<a ja czułem sie dziwnie tak jak rano,miałem taki jakby ucisk w okolicy jelit i żołądka tak jak cały dzień zresztą i dlatego nie chcialem czekać w kolejce> no i wyszłem....i nagle z nikąd zaatakowało mnie coś dziwnego...czułem coś co powodowało że moje serce i ciało wariowało,nawet nie umiem opisać co za uczucie pojawilo się w moim sercu ale to było bardzo dziwne..,z powodu tego czegoś serce zaczeło mi wariować i moje całe ciało drgało tak mocno,że nie umiałem tego wszystkiego opanować wiec wyszłem szybko z tego budynku i pobiegłem do samochodu w którym czekał mój brat i pojechałemm z nim do domu...
Jak przyjechałem do domu to rodzice zaczeli okropnie mnie traktować,mówili,że wariuje........ze nie nadaje sie do życia,że trzeba mnie wysłać do psychiatryka...kłóciłem sie w stanie silnego lęku z moją matką któa caly czas mi gadała jaki to ja jestem zły dlatego że dręcze ją swoimi fanaberiami....<a jak ona żle się czuje to kto niby przychodzi do niej ją ratować?nikt inny tylko ja! i nigdy w zyciu nie odmawialem jej pomocy w sytuacji kiedy ona żle sie czuła>.mowiła mi tyle przykrych rzeczy,że aż chcialo mi się beczeć...potem nasze wzajemne wrzaski ojciec usłyszał i rzucił taki tekst że jestem zwykłym mięczakiem i się wszystkiego boje<bardzo jestem ciekawy co by było gdyby on sie czuł chociaż dzień tak jak ja>...........Moi własni rodzice wprowadzili mnie w taki okropny stan........nienawidze ich za to...
Oczywiście nadal żle się czuje<brzuch i jelita złe coś funkcjonują...albo wątroba>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do