Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez xCarmen 21 mar 2008, 14:24
u mnie wreszcie rodzina w komplecie... pozatym masa pracy wiec bede miala co robic wreszcie..

dzis mnie przewialo na miescie, widzialam fajna ksiazke ale nie stac mnie na nia szkoda bo kocham ksiazki i poprostu plakac mi sie chce jesli taka okazja mnie omija :/ no a pozatym sa pilniejsze wydatki niz kupowanie ksiazek
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 21 mar 2008, 15:09
Wczoraj widziałam Saturna - to już trzecia planeta którą w swoim życiu widziałam. A dziś mam potworny lęk. Przed rozmową z rodzinką. Żałuję teraz że nie byłam ostrożniejsza miesiąc temu jeśli o kompa chodzi.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 mar 2008, 15:48
Zajrzeli na forum?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 21 mar 2008, 20:39
Gorzej. W skrzynkę pocztową.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 21 mar 2008, 22:37
Jakie zmiany?

No np. takie że chce podjąć prace<nie ważne gdzie w sumie ważne żeby była>,ćwicze,odchudzam się..........

a psychicznie próuje podbudować swoją wiare w siebie,staram się uwierzyć w swoja wartość<właśnie stąd decyzja o pracy>...staram sie uwierzyć w swoją męskość<że nie jestem inny niż wszyscy mężczyżni,w sumie to również wplyneło na decyzje o pracy>

Gorzej. W skrzynkę pocztową.

Nie mam słow.....jak można komuś zaglądać do skrzynki pocztowej???? :( .
Zresztą mam troche podobny problem.....jestem na 90procent pewny że osoba z mojej rodzinki była na tym forum i wie kim jest człowiek nerwica :cry: ,narazie nic nie slyszałem żeby ktoś z rodzinki coś o tym mówil,ale boje się i tak bo ona <ta osoba> może czytać moje posty....i zrobić z tymi informacjami co chce....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 mar 2008, 23:24
A ja z doświadczenia wiem że to się może skończyć najpierw wielką obrazą, a potem wyciągnięciem wniosków (jeśli ktoś coś o sobie przeczyta). Więc głowy do góry ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Pstryk 21 mar 2008, 23:57
Zimbabwe, Słońce, a powiedz mi, co Ty takiego złego zrobiłaś tą pocztą, że tak się lękasz :?: Że niby prawdę powiedziałaś, że się podzieliłaś z kimś swoimi problemami? Eh, Skarbie, wiesz jak to jest - prawda w oczy kole. Ale żeby Ciebie ;) Wiem, wiem Słońce, jak się czuje człowiek zastraszany, żyjący w przeświadczeniu, że wszystko co robi dla siebie jest złe - jeszcze niedawno publicznie tu na forum czytałam posty mojego Exa, jaka ja to jestem i przepraszałam Forumowiczów, że ich obraża... I co - ja mam się wstydzić, że mam nerwicę :?: Że jestem nieszczęśliwa w toxic związku :?: Oj, Zimbabwe nie daj sobie wmówić, że robisz coś źle - jeśli ktokolwiek Ci to zarzuci, niech najpierw zastanowi się, co takiego on zrobił źle, że jesteś w takim stanie. No krew mnie zalewa jak słyszę o takich akcjach :evil: Koteczku, głowa do góry, stoję za Tobą murem.

Dareczku cieszą mnie te wieści :P

A ja wracam do zdrówka - pod opieką specjalisty :mrgreen: Czyli Niebka cd :mrgreen:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez offtopic 22 mar 2008, 10:12
Bó. Za dobrze kufa było. Wczoraj w pracy było fatalnie, bo wrócił pieprzony lęk. Chodziłem rozkojarzony, miałem ochotę stamtąd uciec, czyli normalka w takich momentach.
Zastanawiam się dlaczego tak się stało że dzień wcześniej było ok a następnego dnia już nie. Te same osoby, ta sama atmosfera... hmm.

Ale wytrzymałem do końca i wytrzymam dalej(mam ndzieję).
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 22 mar 2008, 14:28
Ale wytrzymałem do końca i wytrzymam dalej(mam ndzieję).

jasne że wytrzymasz ;)

A moj dzień.........wole o nim nie pisać nawet
<jeszcze raz powtorze to dziś:nienawidze świąt!!!!!!!!!>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez raven 22 mar 2008, 17:15
Ja też nienawidze świąt:/ Mimo ze spędza sie je w gronie rodzinnym to ja sie czuje w święta jeszcze bardziej samotny niż w inne dni... Rodzice gdzies poszli sobie pospacerować, brat też poszedł gdzieś ze swoją dziewczyną, a ja oczywiście w domu sam...
W dodatku niedługo szykuje się impreza rodzinna gdzie będą moi bracia i siostry cioteczne, w ogóle cała rodzina, wszyscy przyjdą z kimś a ja nie mam z kim. Największy nieudacznik w rodzinie bedzie siedział sam przy stoliku:/:/:/

Po świętach również planuje coś zrobić ze swoim życiem. Chce znaleźć prace, może przynajmniej to pozwoli mi sie poczuć że nie jestem taki beznadziejny. Che znów zacząć trenować, musze wszystko zacząć od nowa bo schudłem i nie mam już tyle siły aby ćwiczyć tak jak jakiś rok temu. Chce też się spotkać w końcu z tą dziewczyną z którą rozmawiam często. Musze tylko przetrwać te święta i tą impreze i chce wszystko odmienić...

Tak wogóle to też troche sie przestraszyłem że ktoś również może czytać co ja tu piszę, dlatego ja mam teraz na to taki sposób: używam innej przeglądarki do pisania na tym formum i zawsze wykasowuje z niej historię przeglądania i wszystkie tymczasowe pliki;)
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez IceMan 22 mar 2008, 18:41
Zmykam do rodzinki, a na święta... życzę waszym wątrobom wytrwałości :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 22 mar 2008, 19:13
dzieki IceMan i na wzajem
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez Pstryk 22 mar 2008, 19:26
offtopic napisał(a):Zastanawiam się dlaczego tak się stało że dzień wcześniej było ok a następnego dnia już nie. Te same osoby, ta sama atmosfera... hmm.

Żebyś nie wyszedł z wprawy :lol: Przepraszam za niesmaczny żart, ale co Nam pozostaje :?: Nie uważasz, że zadawanie pytań, na które nie ma odpowiedzi tylko Cię przygnębi :?: Nie rób sobie tego ;)
Pstryk
Offline

przez Amy Lee 23 mar 2008, 00:18
U mnie świątobliwie i spokojnie...

chociaż nachodzą mnie myśli.

Myśli zestaw pierwszy: niebo, piekło, dusze w czyśćcu cierpiące, krew, demony, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie... Pod wpływem prasy katolickiej i filmów dokumentalnych zrozumiałam, że po za tym światem naszym materialnym rozgrywa się walka sil boskich z grzechem i tu nie można stać obojętnie, trzeba się za ludzi różnych modlić :shock:

Myśli zestaw drugi: mąż (hipotetyczny oczywiście). Ja już dość dawno nie byłam zakochana, a jedyna osoba, której coś takiego można by przypisać to hm... zainspirowała mnie do rejestracji na tym forum, więc macie obraz kliniczny przed oczyma (mam nadzieję, że nie będzie go u mojej cioci na poniedziałkowym obiadku). A teraz panuje ogólne bezrybie, tylko raz na czas mi się przyśni jakiś kolega, no to potem się człowiek czuje dziwnie ;) No i tak przy wiośnie właśnie sobie myślę, jakby tu się normalnie zakochać. Kiedyś to się miało 14 lat się umiało zakochiwać w kolegach z klasy, w chłopakach na plakatach z Bravo, wielkie, piękne uczucia niespełnione, faza taka. A teraz na każdego się patrzy spode łba, że może nie uczciwy, że spoko, ale i tak nam się nie uda, albo coś będzie nie tak, ze nie będę szczęśliwa... No i tak myślę i myślę, aż w końcu mi się te moje myśli nakierowały na Bogu ducha winnego kolegę - wygląda nieźle, inteligentny niesamowicie, sympatyczny, zdolny, z wyobraźnią i.t.d. Ale co ja mam do niego tak w ogóle? Ani mi on księciunio z bajki, ani żaden bliski przyjaciel, ani mi nie idzie do niego wzdychać, ale wyobraźnia działa. Ludzie, te wizje wesela naszego, oprawa muzyczna ceremonii ślubnej, te wspólne wyprawy w góry, te wodospady, normalnie che się żyć, Coca-Cola :lol: Ale trochę nie wiem, co o tym myśleć. Może ja się starzeję i zaczynam szukać kandydata na męża przez teoretyczną symulację?

(Przepraszam za przydługi post, jeżeli macie pomysł, do jakiego tematu by to pasowało, to chętnie go tam przekopiuję).
Amy Lee
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do