Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez korres1 13 paź 2007, 20:59
bethi napisał(a):Gosiulka, ponoć tego typu lęki można pokonać robiąc wbrew nim. Kiedyś mieszkałam w Niemczech, podróżowałam po całej Europie, właściwie wychowywałam się poza domem. Potem choroba mnie "uwięziła" w domku rodzinnym i trwa to do dzisiaj, tylko że znalazłam sposób na przełamanie tego strachu - być może banalny - kupiłam sobie autko. Powolutku, krok po kroczku "puszczam" się coraz dalej i dalej i nawet z niego wysiadam ;)


No, to może mnie odwiedzisz w Krakowie, jak się kiedyś mocno odgrażałaś:))
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez snaefridur 14 paź 2007, 00:47
Piotrek napisał(a):I nie jest to żadna agorafobia ani nic takiego - ogólnie stresuję się za każdym razem czy zdążę, a czy się któryś z kolei autobus/tramwaj nie spóźni na przesiadkę i nie zostanę na lodzie... wkurzające to...



Jak się spoźni to nie koniec świata :P.Na zajęcia zawsze można przyjść elegancko po czasie,a małe wagary jeszcze nikomu nie zaszkodziły :P.

Już jestem oficjalnie na III roku,na listach jestem odblokowana,jestem z siebie cholernie dumna i ponoć straszliwie irytująca,bo od kilku dni zajmuje się głównie informowaniem ludzi,że jestem jednak na tych studiach i pytaniem,czy też się cieszą :D.
Szkoda,że nie mogę powiedzieć rodzicom.O 5 poprawkach i zaliczeniu wrześniowym naturalnie nie wiedzieli.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Mooni 14 paź 2007, 12:31
Zmorek napisał(a):stoję z łomoczącym sercem, wciśniętym sprzęgłem i wrzuconym biegiem. To nie jest normalne



a ja nawet nie mogę się zdobyć, żeby iść na prawo jazdy. Zresztą pisałam już kiedys o tym. Jak pomyslę o prowadzeniu auta, o jeżdzie po ruchliwej ulicy, od razu mi słabo. Cholera, zazdroszczę wam.


Piotrek napisał(a):żeby co najmniej połowie osób powpisywać minusy



dlaczego go oczerniasz? przecież dwa minusy dają plus :mrgreen: On chce dla was dobrze ;)



snaefridur napisał(a):jestem oficjalnie na III roku



gratulacje, że się udało :D
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Zmorek 14 paź 2007, 14:32
Mooni napisał(a):a ja nawet nie mogę się zdobyć, żeby iść na prawo jazdy. Zresztą pisałam już kiedys o tym. Jak pomyslę o prowadzeniu auta, o jeżdzie po ruchliwej ulicy, od razu mi słabo. Cholera, zazdroszczę wam.

Ufff... Jak się cieszę, że mam to za sobą... To był większy stres niż matura, ten egzamin cały. A jeszcze miałem problemy z medycyną pracy, bo się czepiali, że się leczę na nerwicę, więc mogę stanowić zagrożenie na drodze. Przeprawę po prawko miałem znacznie gorszą niż zwykle.

Piotrek napisał(a): od pewnego czasu coraz gorzej znoszę poruszanie się komunikacją publiczną

Zaskoczę Cię i zacytuję końcówkę :lol: Mam to samo, że nie zdążę, że zostanę na dworcu na parę godzin, a jak już jadę to aż mnie skręca od obecności ludzi. Mimo wszystko, autko własne zawsze lepsze, niezależność i luz.


A ja się wczoraj nawet sprawdziłem w Wawie, załatwiłem co załatwić miałem, udało mi się nawet posiedzieć z ludźmi w restaruracji i nie myśleć o ucieczce, o powrocie do domu. Nie było źle. Tylko wciąż podróż mnie wykańcza. Siedzenie w przedziale centralnie naprzeciw np. ładnej młodej kobiety, to jest koszmar dla mnie, jej pewność siebie mnie przytłacza. Na dodatek obok rezolutna starowinka. Mam uczucie jakbym się kurczył jakoś wewnętrznie, kiedy jestem tak blisko obcych ludzi, kontroluję każdy mój ruch, w jakiej pozycji siedzieć itd. To straszne jest :cry: Po dwóch godzinach takiej podróży zaczęło mi się zaburzać poczucie rzeczywistości, na tyle, że trudno prowadziło się samochód (złapałem się na jeździe lewą stroną :mrgreen: ) Co za bagno...
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 14 paź 2007, 16:50
Zmorek ja w aucie zachowuje sie podobnie!! ale ostatnio jechałam sama do Krakowa i super mi sie jechało...no ale miałam atak gorąca..
Niestety musze jezdzić codziennie do Krakowa na zajecia..jutro mam na 8 i musze wyjechac o 6 :(((

A dzis mam wogole sprzeczke z małzonem moim ...kurza sie na mnie że nic nie robie :((( wogole chodze jakaś przydżumiona :(

Kurcze dlaczego ta choroba zamyka nas na świat :(((a ja tak bardzo lubiłam jazdę autem...(do tej pory lubie tyle ze wiecie jak to wyglada)...
i podróżowanie po świecie...a teraz jak to wygląda...ehhhh
Smutno mi...:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Zmorek 14 paź 2007, 17:06
*maleństwo* napisał(a): ale ostatnio jechałam sama do Krakowa i super mi sie jechało...no ale miałam atak gorąca..

*maleństwo*, mi też czasami jedzie się świetnie i również bardzo lubię. Nawet pracowałem jakiś czas jako kierowca i kiedy nie skupiałem się na prowadzeniu, a na dojechaniu, to czułem się na drodze niezwykle pewnie. Ataków gorąca szczęśliwie nie mam, ale za to paniczny lęk czasami. Do tego stopnia, że np. stoję na światłach i nagle mi się upierdo*i, że mi samochód zgaśnie, że nie ruszę :oops:

*maleństwo* napisał(a):Niestety musze jezdzić codziennie do Krakowa na zajecia..jutro mam na 8 i musze wyjechac o 6

Podziwiam i gratuluję :smile: Myślę, że takie regularne wyprawy wyjdą Ci na dobre, mnie wychodziły.


*maleństwo* napisał(a):wogole chodze jakaś przydżumiona

Chyba jakiś dzień taki... I ja nie mam ochoty na nic, a od kompa trzeba by mnie końmi odciągać. Nie myśl o tym.


*maleństwo* napisał(a):Kurcze dlaczego ta choroba zamyka nas na świat

To w niej najgorsze :( Wczoraj udało mi się wyszarpać skrawek przyjemności z towarzystwa i nagle sobie przypomniałem jak to miło było kiedyś, jak fajnie posiedzieć w grupie przy piwku, pizzy, kawie, filmie, rozmowie o niczym albo o wszystkim.

Wkrótce wyjeżdżam za granicę, w zupełnie inne strony, nowe miejsca, ludzie, język (nie angielski :mrgreen: ), może nawet za kołem podbiegunowym wyląduję 8) I mam pełno w gaciach ze strachu :( A przecież mogłoby być tak pięknie, tak ciekawie...
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

Avatar użytkownika
przez Mooni 14 paź 2007, 17:17
*maleństwo* napisał(a):...kurza sie na mnie że nic nie robie Sad(( wogole chodze jakaś przydżumiona Sad



jak mu przeszkadza, to niech sprzątnie ;)
tez jestem w innym wymiarze, bo wczoraj wróciłam do domu o 3 nad ranem i w stanie wskazującym, tak więc dzisiaj mam małe, czerwone, parszywe oczka patrzące mętnie w nieokresloną dal, nieswieżą cerę, zwolnione reakcje no i spać się chce jak cholera <zieeeeeew>


[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:19 pm ]
Zmorek napisał(a):może nawet za kołem podbiegunowym wyląduję


Zmorciu, zabierz mnie ze sobą!!! Obiecuję, że będę cicho siedzieć w plecaku 8)
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez Zmorek 14 paź 2007, 17:38
Mooni napisał(a):wczoraj wróciłam do domu o 3 nad ranem i w stanie wskazującym, tak więc dzisiaj mam małe, czerwone, parszywe oczka patrzące mętnie w nieokresloną dal, nieswieżą cerę, zwolnione reakcje no i spać się chce jak cholera

Czyżbyś na terapii grupowej dłużej zabawiła? :smile:


Mooni napisał(a):Zmorciu, zabierz mnie ze sobą!!! Obiecuję, że będę cicho siedzieć w plecaku

Bardzo chętnie :smile: Może nawet plecak nie znajdzie zastosowania :mrgreen:
Jeśli masz do wyboru myśli głupie albo mądre, to dlaczego nie wybierasz tych mądrych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
06 sie 2007, 22:52
Lokalizacja
Z Zagubinowa

przez Pstryk 14 paź 2007, 17:46
Zmorek napisał(a):To dobry sposób, chociaż dla mnie autko to też pewna skorupa. Tylko, że na mieście, np. na czerwonym to ja stoję z łomoczącym sercem, wciśniętym sprzęgłem i wrzuconym biegiem. To nie jest normalne Sad

Sobie powtarzam, że jestem bezpieczna. Systematycznie i z przekonaniem i w ten sposób sugeruję mojej podświadomości, że tak jest, dlatego z czasem przestałam mieć takie problemy. Forma autosugestii. Poza tym staram się nie jeździć sama.

Wczoraj po raz pierwszy zupełnie sama puściłam się do Katowic. To jakieś 40 km w jedną stronę. Miałam serce w gardle i trzęsłam się jak galaretka. Jestem z siebie dumna :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Eh, jaką ja mam satysfakcję: nie dość, że przełamałam jeden z najbardziej dokuczliwych lęków, to jeszcze poznałam cudownych ludzi ;) I na pewno to powtórzę :!: No właśnie Kochana:
korres1 napisał(a):No, to może mnie odwiedzisz w Krakowie, jak się kiedyś mocno odgrażałaś:))

Wybieram się za dwa tygodnie więc liczę na Ciebie :!: :!: :!: Piszę serio :!: :!: :!:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Mooni 14 paź 2007, 18:06
bethi napisał(a):I na pewno to powtórzę


ja też bardzo bym chciała powtórzyć terapię :mrgreen: no i wogóle tez jestem dumna z ciebie, że dałaś radę przyjechac. To duuży krok. No i musi być replay ;)
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 14 paź 2007, 18:21
Trzymam za Was kciuki jeżdzijcie ile wlezie i jak się da i czym sie da :lol: . No to wtedy ja się pochwalę moja JAZDĄ ha ha.W związku z tym, że ja nie mam samochodu no to sobie rowerkiem pojeżdziłam (co mi tam).Było mi baaardzo zimno ale przynajmniej dojechałam tam gdzie na pieszo bym nie doszła ha ha.Ręce i nogi miałam jak z waty ale dałam radę i dojechałam :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Avatar użytkownika
przez mia25 14 paź 2007, 18:35
dla mnie samochód to schron.jak mam sie gdzieś ruszyć to tylko autem pieszo za żadne skarby.do auta można sie w każdej chwili uciec.no i ostatnio jeżdze nawet 120km do rodziców :smile:
Człowiekowi często zdaje się,że się już skończył że się w nim nic więcej nie pomieści. Ale pomieszczą się w nim jeszcze zawsze nowe cierpienia, nowe radości, nowe grzechy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
04 paź 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez VTEC 14 paź 2007, 18:58
Hello All :)

Witam wszystkich w kolejną nudną niedzielę ...

Widze że rozgorzał temat autek , cóż dla mnie to największa pasja ... zboczenie ... już jako dziecko gadałem co ile ma do "setki" i ile ma niutonometrów obrotu , zamiast laurek rysowałem wykresy przebiegu mocy itp . :shock: każdy ma jakieś hobby :mrgreen:

Dzień upłnął całkiem miło ,co jest dla mnie zaskoczeniem , bo nie cierpie niedziel , właściwie głównie na uczelni gdzie nie wiedzieć czemu nabrałem takiego rozpędu że zacząłem udzielać się na wykładach i ćwiczeniach :mrgreen: także wszystko na plussss .

Pozdrawiam wszystkich i miłego wieczoru :D
Pedź na spotkanie śmierci , nim zajmą Twoje miejsce ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
179
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 10:05
Lokalizacja
Cloud Castle

przez wojor 14 paź 2007, 19:57
Witajcie! Drugi dzień nawrotu za mną. Stosuję się do wszytkich wskazówek. Oddycham, skupiam myśli na czymś innym , nawet sprzątam w niedzielę........efekt - żyję i chyba o to chodzi.
Ale cały czas mam wrażenie , że to nie tylko nerwica i że lekarz się nie poznał. Przecież ja tak właściwie nie mam powodów do denerwowania się.
Mam rodzinę : cudowne dzieci , kochającego męża , dom psa, dobrą pracę to chyba nie jest to tylko nerwica. Sama nie wiem.
Miło chciaż poczytać , że u Was jest lepiej .
Dzięki za informację o Gracji.
Pozdrawiam .
.........nigdy nie jest tak źle , żeby nie mogło być gorzej ani tak dobrze , żeby nie mogło być lepiej.........
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
21 lut 2007, 23:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do