Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Mój dzisiejszy dzień

przez ametarwen 02 lis 2012, 15:27
Cały dzień przed kompem ;) humor dobry trochę wrzeszczę na każdego ale to mi strasznie pomaga :) trochę główka przymulona, ciężka ale jakoś taki dobry humor mam, szkoda, że nie można zrealizować planu o imprezie dla nerwicowców ;/
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
23 paź 2012, 13:24

Mój dzisiejszy dzień

przez ametarwen 02 lis 2012, 15:41
A mnie mdli trochę i za dużo myślę o nerwicy...
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
23 paź 2012, 13:24

Mój dzisiejszy dzień

przez makemehappy 02 lis 2012, 15:49
Dzień dobry :-)

ja się mam nawet dobrze. W ogóle to ja nie biorę tabletek. Byłem kilka dni temu u psychiatry, przepisała mi tabletki, w moim przypadku Lexapro, ale mam ich nie kupować, jeśli uważam, że wytrzymam i dam sobie radę bez nich. Na razie recepta siedzi w portfelu :) A w środę zaczynam terapię analityczną z psychologiem. Wierzę, że mi pomoże doszukać się przyczyny moich nerwów. Psychicznie czuję się dobrze. Fizycznie ciut gorzej. Mam tak spięte mięśnie ramion i karku, że jak się napinam to się trzęsę .... i to mi się nie podoba, ale mówię sobie, że to jest efekt moich głupich nerwów i miliona myśli i że kiedyś to przejdzie jak się ogarnę z tą terapią.
Wszystkim życzę SPOKOJNEGO dnia i idę na placki ziemniaczane :D
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
01 lis 2012, 18:11
Lokalizacja
Wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez franklin2 02 lis 2012, 16:00
dzisiaj średni, może wstałem lewą nogą
Objechałem ze znajomymi na cmentarz, moja pierwsza tak podróż samochodem 25 km w jedną stronę i rekord prędkości, to fajne. Takie korki na mieście i trudno się jechało. Później na chwile do restauracji a teraz już siedze w domu. I znowu ten niepokój, uciekające myśli ale jakoś daje rade, od 2 miesięcy biorę jakieś leki może pomagają. sam nei wiem chyba mam dzisiaj poprostu gorsze samopoczucie jak każdy. Mam jeszcze dzisiaj sporo matmy do zrobienia.

To pozdrowienia.... ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
17 mar 2012, 19:53

Mój dzisiejszy dzień

przez pralinka1 02 lis 2012, 16:05
Witajcie
jestem tu nowa, ale podczytuję Was już od jakiegoś czasu. Zaglądam wtedy gdy mam pogorszenie, gdy się boję i czuję się chora. Z nerwicą zmagam się już bardzo, bardzo długo. Kilkakrotnie byłam leczona antydepresantami ale gdy odstawiałam leki po jakimś czasie TO zawsze wraca. Nie wiem - albo mam tak kruchą konstrukcje psychiczną albo dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze gdy wydaje mi się, że już mocno stoję na nogach - w moim życiu wydarza się zawsze coś, co znów ściąga mnie na samo dno ...
Na początku to były stany nerwicowo - depresyjne, potem dołączyła hipochondria.
Poczucie bycia chorym i paraliżujący lęk z tym związany NISZCZY MOJE ŻYCIE i niestety chyba tak już pozostanie. Nie pomogły nawet psychoterapie ( w sumie jakieś ponad 2 lata, nawet nie chcę myśleć ile kasy w to władowałam i nic ) znów wróciło !!! W tej chwili po prostu mnie już na to nie stać finansowo, zresztą już nie wierzę w możliwość wyleczenia. Chyba tak już mam. Czuję się z tym fatalnie bo jakbym się nie starała nie jestem w stanie tego pokonać. Wogóle ostatnio czuję się fatalnie. Już sama nie wiem czy to wogóle mozliwe mieć jednoczesnie nerwicę lękową, depresje i hipochondrie. Ale tak właśnie się czuje ... Mam poczucie tkwienia w sytuacji bez wyjścia. Niestety sama nie potrafię nic zrobić. Mam przeraźliwie niskie poczucie własnej wartości, czuję się bezradna i żałosna. Nikt nie traktuje mnie już poważnie. Mój mąż ma mnie, moich problemów i chorób poprostu dosyć. Chociaż moim zdaniem niewiele zrobił aby mi pomóc. Reszta rodziny ma mnie głęboko w dupie.
co Nie pracuję, siedzę z najmłodszym dzieckiem w domu i myślę, że trwa to już zdecydowanie za długo i pogarsza tylko mój stan. Być może możliwość wyjścia z domu, kontaktów z innymi ludźmi, zajęcie się czymkolwiek mogłoby mi pomóc ale . No właśnie zawsze znajdę jakieś ALE. Po prostu jestem święcie przekonana, że nie znajdę pracy bo nie mam studiów i nikt mnie nie zatrudni, że zostane wyśmiana, poniżona bo zbyt długo siedziałam w domu i nic nie potrafię. Mieszkam w takim miejscu, że wszędzie jest daleko a ja nie mam prawa jazdy ( chociaż bardzo się starałam i próbowałam je zdać wiele razy ). Ale ja nie wierzę w siebie i z roku na rok jest coraz gorzej. Wciąż porównuję się do innych i wypadam fatalnie. Ludziom jakoś się udaje i u mnie wciąż NIC. Miałam kilka zrywów, gdy próbowałam COŚ zrobić i zmienić swoje życie ale nigdy mi się nic nie udało. Wciąż jest tak samo - siedzę z dziećmi w domu i wyję .Czuję się jak w pułapce.
W tej chwili jestem na etapie zakrzepicy i chorób kobiecych. Gdy tylko zaboli mnie noga, panikuję, że mam zakrzep. Późnym wieczorem oglądam sobie po kilka raz w lustrze i porównuję czy nie jest grubsza i spuchnięta. Oglądam żyły i ciągle pytam męża czy coś widać - a on reaguje złością o odsuwa się się coraz bardziej. Wogóle zauważyłam, że to chyba nasila się gdy czuję się własnie ODRZUCONA I KOŁO SIĘ ZAMYKA ....
U ginekologa bywa, że jestem co miesiąc, a nawet częściej. Dokucza mi uczucie dyskomfortu, chociaż lekarz twierdzi, że wszystko jest w porządku - infekcji nie widać. Cytologie i posiewy wychodzą prawidłowo a ja cierpię. Ostatnio gdy po raz kolejny moja gin. powiedziała, że ginekologicznie nie ma się do czego przyczepić - co zrobiłam - poszłam szukać innego lekarza i tylko sobie zaszkodziłam. Nowa lekarka gdy usłyszała o wszystkich prawidłowych badaniach i moich narzekaniach, że boli, ze cos jest nie tak chciała w szpitalu porobić mi wycinki sluzówki i szukac przyczyny. Wymysliła jakąś chorobę, która po przeczytaniu w necie wpędziła mnie w jeszcze większe lęki i paranoję. Na całe szczęście nie dałam sobie nic zrobić i wróciłam do swojej gin. która uspokoiła mnie, że zna mnie tyle lat, i jest pewna, że nie jestem na tamto chora. A to co czuję niestety jest w 99% na tle psychicznym. Uwierzyłam jej, wróciłam do domu i poczułam się lepiej - objawy zniknęły... do następnego dnia - po nieporozumieniu z męzem WRÓCIŁY bo POCZUŁAM SIĘ ODRZUCONA.
NIE WIEM CO DALEJ. Chociaż od kilku dni noga nie boli wczoraj wieczorem tyle naczytałam się o zakrzepicy, że znów umieram ze strachu. Siedzę tu i piszę a moje dziecko musi się zająć w tym czasie same sobą - taka ze mnie matka - zresztą i tak wszystko jest bez sensu.
Przepraszam, że Wam zawracam głowe
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
31 paź 2012, 15:40

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez acherontia-styx 02 lis 2012, 16:08
Na razie całkiem, całkiem ;) byłam na zakupach, posprzątałam w pokoju.
A wieczorem spacerek na cmentarz.
Tylko cały czas gdzieś tam siedzi myśl o czwartkowej wizycie u psychiatry, której się boję.
Świat zwariował, a wielu z nas wraz z nim...
Jemy szybko, pracujemy szybko, odpoczywamy szybko...
i umieramy zaskoczeni, że nasze życie już się skończyło.


Sertralinum 200mg
Quetiapinum 75mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5534
Dołączył(a)
27 paź 2012, 19:34

Mój dzisiejszy dzień

przez tęcza 02 lis 2012, 16:24
Jak wszystkie ostatnio,kiepski :(
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
15 lut 2012, 13:26

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez zubryk 02 lis 2012, 16:56
ametarwen napisał(a):Haha impreza dla nerwicowców i ambulans pod domem na zamówienie jako główna atrakcja ;p


secretladykkk napisał(a):(...) Kupimy sobie skrzynkę KARMI, do tego jakiś horror obejrzymy, następnie dramat psychologiczny, później wspólny atak paniki ;-) no i bezsenność do rana... jeeeeeee...


Obrazek

I od razu humor lepszy a to pomaga :)
F41

Lepiej mieć nerwicę niż nie mieć nic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
27 paź 2012, 11:14

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez omeeena 02 lis 2012, 16:57
pralinka1, wyobrażam sobie, jak się czujesz. Ja też sobie nie radzę z ogarnięciem moich problemów. Lekarze jedno, znajomi drugie, forum trzecie, rodzina swoje, a ja czuję się jak zaszczute i pozostawione sobie zwierzątko. Bez wyjścia...
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Giada 02 lis 2012, 17:31
Mimo lęku, jadę samochodem do sklepu. Trzymajcie kciuki:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
13 paź 2012, 16:32
Lokalizacja
Chorzów/Neu-Ulm

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Martynka33 02 lis 2012, 17:58
pralinka1, witaj, bardzo Ci współczuję. I chyba rozumiem, ale jestem w o tyle lepszej sytuacji, że mąż mnie wspiera. Ja jestem dopiero na początku swojej drogi, czekam na wizytę u lekarza, prawdopodobnie dostanę jakiś lek, później może psychoterapia. U mnie się "choroba" umiejscowiła w twarzy, głowie i jamie ustnej. Ciągle jakieś bóle, ciągle się głowię co to może być. Wymyślam już od neuralgii (chociaż na to chyba moje bóle są zbyt słabe) po jakieś straszne choroby kości. Zrobiłam jakiś czas temu rentgen, nic nie wykazało, o dziwo objawy na jakiś czas wtedy osłabły, niestety teraz wróciły. Dwóch laryngologów nic nie stwierdza.
Staram się być ostrożna z lekarzami, bo nie ufam im za bardzo i boję się właśnie takiej sytuacji jaka przydarzyła się Tobie, że jakiś lekarz wymyśli jakąś chorobę wedle swojej specjalności i będzie chciał leczyć.
I nie myśl tak proszę o swoim życiu, masz przecież dzieci, które Cię kochają, a to jest cudowna rzecz. Pozdrawiam serdecznie.


A ja dziś wracając do domu miałam ochotę się zagrzebać pod kocem z książką i tak resztę dnia spędzić. Ale zmobilizowałam się, robię obiad i piekę placka (jutro jadę do rodziny, a lubię im coś zawieźć). Jutro się nie zagrzebię, bo właśnie do rodziny. To nie wiem kiedy... a może to minie.
Pomysł z imprezą dla nerwicowców jest genialny ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
09 paź 2012, 18:35
Lokalizacja
Białystok

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Transfuse 02 lis 2012, 18:26
zubryk, co to za aktorka na miniaturce ? :mrgreen:
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez bvb25 02 lis 2012, 18:42
Dzisiaj wreszcie wcześniej wstałem(9.00) i odrazu lepszy dzień - objawy minimalne.
Wrażenie, że znane miejsca wydają się obce i przerażające, zamazany spowolniony wzrok,śnieg optyczny, nadwrażliwość na światło(zwłaszcza na sztuczne), otępienie...

Doraźnie xanax
Avatar użytkownika
Offline
Posty
504
Dołączył(a)
11 lip 2012, 20:36
Lokalizacja
Konin

Mój dzisiejszy dzień

przez Nenneke 02 lis 2012, 18:56
Ha! Mam identycznie. Jeśli wstaje o normalnej, ludzkiej porze, nawet gdy mało śpię, mam dużo mniej ataków. Dziś coprawda wstałam w południe, ale i tak nie jest źle.

Pomaga mi pisanie tu do was i czytanie was. Dziękuję!
Bądź zmianą, którą chcesz widzieć...
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
24 paź 2012, 19:37
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do