Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 paź 2012, 21:20
kasiątko, Kasiu,Ty masz złote serce,ale również uważam,że trzeba by było skontaktować się z jakimś schroniskiem-może ją przyjmą...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mój dzisiejszy dzień

przez kaja338 19 paź 2012, 21:23
Tukaszwili ja mam dokladnie tak samo jak ty z tymi napadami, ponad rok spokoju,mam kochajacego nazeczonego ktory znosi te wszystkie moje fazy czasami wyrzywam sie na nim ale wie czym to jest spowodowane. bylismy na wyjezdzie na weekend u mojej siostry zobaczyc jak mieszka, poszlismy do centrum handlowego a tam udalismy sie cos zjesc... to byly najgorsze chwile w moim zyciu jedlismy sobie spokojnie kiedy moj sie zaksztusil i nie mogl oddychsc a ja nie wiedzialam jak mam mu pomuc walilam po plecach krzyczalam aby ktos nam pomugl ale niestety na pruzno nikt nie zaragowal, po poltora tygodnia po tym dostalam atakow paniki i wszystko zaczelo sie od nowa.... juz sie umowilam do mojego psychiatry szkoda ze dopiero na srode.... juz bym chciala zeby sie to skonczylo bo nie nige funkcjonowac normalnie. pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 paź 2012, 20:38

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez omeeena 19 paź 2012, 23:26
Boże, musiałam wyjść dziś z domu na większe zakupy. Koszmar! Ciągle to napięcie, niepewność, mdłości. Córka uważała, że wyszłam, więc jest lepiej, a mi każdy krok sprawiał tyle wysiłku, jak wejście na szczyt. Nawijała o szkole, o koleżankach, o kinie, w którym właśnie jest, zajadała Mc Donalda, a ja miałam w głowie tylko to, żeby wytrwać i wrócić do domu.
Potem jeszcze wizyta u Mamy w szpitalu. Jakaś popieprzona skrajność uczuć. Chcę przy niej być, ale nie mogę patrzeć, jak się męczy. I nie umiem udawać, że jest ze mną dobrze, a nie chcę, żeby to widziała i się jeszcze bardziej martwiła.
I cały dzień przerabiam, jechać, czy nie. Ale nie pojadę dziś, a jutro nie będę przecież w lepszej formie, ani pojutrze, ani za tydzień, więc muszę jechać. A nie mam siły!!!
Nienawidzę tego, /cenzura/, nienawidzę!!!! Za co na mnie to wszystko spada od tylu miesięcy??? Nie chlam, nie jaram, nie puszczam się, jestem dobrym i wrażliwym człowiekiem, nikomu krzywdy nie robię, mam zasady... prowadzę spokojne, ustabilizowane życie, omijam kłopoty, unikam problemów, nic nie zostawiam na jutro!!! Spokój, porządek, brak jakichkolwiek traum. Dlaczego dopadła mnie ta jebana przypadłość??? Czemu nie odpuszcza tyle czasu???
/cenzura/, równo 4 miesiące temu kupowałam bilety na Kretę i nie mogłam doczekać się urlopu!!! A teraz jestem wrakiem, pierdolonym cielskiem, które już nic nie może. Chciałabym umrzeć!!! Boże, jeśli jesteś, zabierz mnie stąd, albo pozwól żyć normalnie!!!
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez kaja123 20 paź 2012, 06:12
omeeena napisał(a):Nienawidzę tego, /cenzura/, nienawidzę!!!! Za co na mnie to wszystko spada od tylu miesięcy???!!!

a za co na mnie i to parę lat? Za co na innych ? Czy zastanawianie się nad tym ma sens? Czy nie czas zaakceptować ten stan i przestać walczyć z wiatrakami bo tracisz energię. Jak dalej tak będziesz się miotać to faktycznie nie będziesz w lepszej formie bo wszystkie siły pożytkujesz na WALKĘ sama ze sobą. Ty zacznij ze sobą współpracować a nie walczyć. Dobrze by było gdybyś poszła do psychologa. Same leki sprawy nie rozwiążą. Wsciekanie się, obwinianie, użalanie nie ma sensu tylko pogłębia Twój stan. Jest jak jest i trzeba coś z tym zrobić nie jestes w tym sama bo jak widzisz jest tutaj tylko tak wielu ludzi z podobnymi problemami a ilu jeszcze gdzieś tam.........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Mój dzisiejszy dzień

przez coma 20 paź 2012, 06:32
dzisiejszy dzień będzie katastrofalny w skutkach :hide:
coma
Offline

Mój dzisiejszy dzień

przez chocovanilla 20 paź 2012, 07:21
Dzisiaj będzie piękny dzień:) z takim nastawieniem idę do szkoły i Wam wszystkim też tego życzę:*
Offline
Posty
1864
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:59

Mój dzisiejszy dzień

przez Anna Maria 20 paź 2012, 10:16
Ja na zajęciach do 16-stej. Zasypiam po Zomirenie. Przynajmniej nikt mnie nie kontroluję i mogę zajrzeć na forum,a mam szukać roślin w necie :P
Śpie na siedząco, obudziłam się opuchnięta.Nie wiem jak wytrzymam do końca.Może po 3 trzeciej kawie będzie lepiej.
Poza tym w porządku..Klimat pozytywny.
Anna Maria
Offline

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez omeeena 20 paź 2012, 11:07
Ten idzie do szkoły, tamten na kurs, inny do pracy....ktoś się cieszy jesienną wędrówką po górach, ktoś pisze referat....

A mnie moja narastająca niemoc coraz bardziej izoluje od świata. Nie mogę się na niczym skupić, książki to dla mnie tylko bezładne literki, rozmowa to dźwięk z czyichś ust, słyszę, ale nie słucham, pamięć szwankuje...
Klatka jest coraz ciaśniejsza, a świat za nią coraz bardziej odległy. Stracę wszystko. Nigdy już nie będę sobą :(
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Primavera 20 paź 2012, 11:18
Byłam tu kiedyś, napisałam pare postów, a potem zaczęło być mi lepiej więc przestałam pisać i czytać żeby się nie "nakręcać" za bardzo. Ale znowu wszystko wróciło, więc wróciłam i ja jak ten syn marnotrawny.
Wpadłam w straszny dół, a wszystko przez wczorajszy dzień.
Martwiłam się bardzo powrotem na uczelnię po wakacjach, a pierwsze 2 tygodnie okazały się zaskakująco dobre, naprawdę, aż byłam w szoku... w przyszłym tygodniu mam pierwszą wizytę u nowego psychologa, poza tym planuję też przeprowadzkę... cieszyłam sie bardzo, widziałam już wszystko w jaśniejszych barwach, czułam że dam radę.
Ale ten tydzień to jakaś masakra. I wszystko się znów zawaliło. Kiepsko się czułam, ale tak to mi się czasem zdarza i starałam się naprawdę to ignorować. Ale wczoraj, czyli w piątek, to juz po prostu osiągnęło apogeum. Zawsze nerwicowe objawy przechodziły mi po powrocie z uczelni do domu. Wczoraj nie przeszły. Trzymało mnie cały dzień, przeleżałam w łóżku, wyszlam na spacer wieczorem (zmusiłam się) to wróciłam na galaretowatych nogach, z "dryfującą" głową, jeszcze bardziej wystraszona niż wcześniej. Przepłakałam cały wieczór leżąc w łóżku, zdążyłam sobie wmówić stwardnienie rozsiane.
Nie mam pojęcia co mi się stało, nigdy nie było tak żebym źle sie czuła nawet już po powrocie do domu, po takim długim czasie (w domu bylam koło 13, spacer o 18). ZAWSZE mi przechodziło, tym razem nie przeszło. Zdaję sobie sprawę, że pewnie nerwica też może się pogłębiać i z czasem objawy mogą się nasilić, być częściej... ale coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz, jestem przerażona. Jestem załamana bo było już lepiej, już uwierzyłam, że sobie poradzę i oczywiście coś musiało się stać co mi to wszystko rozwaliło.
Dziś nie wiem jak się czuję bo od rana wstałam tylko do łazienki i po kawę, siedzę w łóżku i boję się ruszyć, boję się, że dziś będzie tak samo, że tym razem to jednak w końcu nie "tylko z głowy". Po 2 latach martwienia się, że "moje objawy to za dużo żeby miały tylko podłoże psychiczne", chyba sobie w końcu wyhodowałam jakąś prawdziwą chorobę.
Nie wiem co zrobić, nie jestem w stanie wyjść z łóżka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
02 lip 2011, 13:35

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez omeeena 20 paź 2012, 11:32
Primavera, niestety nie ma tu nikogo z prawdziwą chorobą. Pewno na początku każdy z nas myślał, że skoro się sypiemy, to przyczyna tkwi w ciele. A to nasze głowy fundują nam te cholerne sensacje. Wg. mnie nic gorszego nie mogło mnie spotkać
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Primavera 20 paź 2012, 11:40
omeeena - jak mam okresy że czuję się lepiej to wraca mi też racjonalne myślenie i wtedy przebiegam myślami te wszystkie incydenty i widzę jasno jak na dłoni że przyczyną ich były "tylko nerwy", nawet sobie zaczęłam "zapamiętywać to" w sensie... zawsze wtedy sobie mówię "zobacz, kolejny raz sobie udowadniasz, że nic Ci nie jest, to wszystko jest w Twojej głowie, następnym razem jak będziesz miała takie fazy to sobie przypomnij tą sytuację teraz i powiedz sobie, że choćby nie wiem jak źle było to zawsze przechodzi bo to zawsze tylko i wyłącznie nerwy".
No i tak podziałało mi to ze 2 razy, ale teraz mam jakąś fazę histerii, nic do mnie nie dociera, wyłączył mi się zdrowy rozsądek, nie jestem w stanie sobie nic przetłumaczyć... włączyła mi się hipochondria i panika i siedzę w tym łóżku, nakręcam się, jak potem wstanę to faktycznie się będę źle czuła bo się od paru godzin sama nakręcam nerwowo.
Na razie jestem jestem na etapie "na bank mam stwardnienie rozsiane albo raka i już praktycznie leżę na łożu śmierci" - pół roku temu przez tydzień wmawiałam sobie ziarnicę. Niby tak w głębi głowy gdzies wiem, że to tylko wkręty i samej mi ręce opadają, że jak ja mogę być taka histeryczna, ale co z tego, że niby wiem jak opanować tego na razie nie mogę.
Boże, byle do czwartku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
02 lip 2011, 13:35

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez omeeena 20 paź 2012, 11:52
Primavera, ja się doszukiwałam wrzodów albo nawet raka żołądka. Najpierw rzygałam pół dnia, potem torsje na pusto, teraz nieustanne mdłości i ścisk. Ale przebadałam się na wszystkie strony i jest ok. Lekarz mówi, że lek, który biorę, nie wpływa na żołądek i to wszystko objawy nerwicy. Zresztą nie biorę już 3xdziennie, tylko raz, a żołądek coraz gorzej.
Ja się nie boję chorób. Jestem histerycznie nieodporna na ból i niecierpliwa, ale kiedy się wie, na czym się stoi i że kolejny dzień przyniesie poprawę, jest łatwiej znieść cierpienie. Przeciwstawiamy się czemuś zrozumiałemu, namacalnemu.
Oczywiście zachorować teraz, w tym stanie, byłoby dla mnie końcem. Nie dałabym rady. Bez dwóch zdań sznur
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Mój dzisiejszy dzień

przez zenon1989 20 paź 2012, 11:54
W sumie wolałbym zamienić to co mi teraz dolega nawet na jakieś lekki raczysko. Bez nóg, rąk, będąc przykutym do łóżka można żyć, ale bez sprawnej głowy-nie bardzo.
Omeeena, byłem chyba w takim stanie co Ty, już nawet planowałem co komu zapiszę w spadku. Na szczęście lekarz postawił mnie na nogi i chyba powoli z tego wychodzę.
Tobie życzę odwagi i wytrwałości w walce z tym dziadostwem.
Zen~
zenon1989
Offline

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Primavera 20 paź 2012, 12:00
Ja to juz sama nie wiem, czasem bym wolala cos miec fizycznie zeby poddac sie przynoszacemu ulge leczeniu i miec z glowy, czasem mysle, ze chyba poki cialo jest zdrowe to glowe bedzie latwiej ogarnac...
masakra

Zenon uwielbiam tego kota z Twojego avatara :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
02 lip 2011, 13:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Purpurowy i 11 gości

Przeskocz do