Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 03 wrz 2007, 21:06
a ja pozostanę przy miłym dniu nie był ani cudowny ani wspaniały ani jakiś tam tylko po prostu miły :smile: oby więcej takich :) czego sobie i Wam życzę
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez slitzikin 03 wrz 2007, 21:28
A ja miałem dzisiaj caaaaały dzień w pracy i dalej muszę jeszcze do drugiej trochę porobić. Otworzyłem sobie czeskie piwko i jazda :).

Typowa jesienna pogoda dzisiaj. Mimo to miło mi się wracało do domu, spokojnie, spacerkiem. Ja chyba lubię taki nastruj lekkiego smutku, braku entuzjastycznej radości, a tak właśnie się dzisiaj czułem. Szedłem sobie ulicą i patrzałem na świat i ludzi, ogarniał mnie smutek, że rodzice się starzeją, że to miasto jest do dupy, że ludzie biegają za takimi nieważnymi sprawami, że życie toczy się w okół takich pierdół, że jestem sam itd. itp.

Ale nie było mi źle, ogarniał mnie taki smutek zobojętniający. Taki, że godzę się na to wszystko, bo to wszystko odchodzi na bok kiedy siedzę sobie ze starym i pijemy wódkę np. i jestem szczęśliwy, że żyję 24 lata dla takiej chwili, że mogłem poznać takiego człowieka i teraz nasze dwa istnienia komunikują się ze sobą i to jest przyjemne, albo że rozmawiam sobie z moją matką, którą kocham, albo czytam wieczorem książkę, sam, przy lampce i mogę się ekscytować przygodami bohaterów gdzieś daleko w Rosji, gdzie nigdy nie pojadę, i jestem zadowolony, że mam coś takiego jak oczy i mózg, więc cieszę się, że mogę doznawać takich odczuć jak wyobrażanie sobie :). Ale popłynąłem co? Jeszcze jak zasnę bez takiego szybkiego skurczu mięśni albo dziwnych myśli to w ogóle jest dobrze i da się żyć :).

Tomek a widzisz :).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez nextfriday 03 wrz 2007, 21:44
A ja już nie mam sił, w ogóle mam dosyć, nie wytrzymuje ze sobą , nidgy już nie będzie dobrze, nigdy z tego gówna nie wyjdę..........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
12 lip 2007, 14:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez .Tomek 03 wrz 2007, 21:47
pisz i myśl tak dalej...to na pewno nie wyjdziesz.
...to tylko kolejne rozwiązanie.
Offline
ExModerator
Posty
1118
Dołączył(a)
09 sie 2007, 17:16
Lokalizacja
Daleko :)

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 03 wrz 2007, 21:52
A ja już nie mam sił, w ogóle mam dosyć, nie wytrzymuje ze sobą , nidgy już nie będzie dobrze, nigdy z tego gówna nie wyjdę..........


olalala a cóż to za dołek, jak to nie wyjdziesz?? wyjdziesz tak jak my wszyscy!!!!!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez slitzikin 03 wrz 2007, 21:56
nextfriday nie myśl tak, naprawdę sobie poradzisz. Ja też miałem takie doły, że już nie mogłem, że chciałem wrzeszczeć w ścianę, ale wszystko zelżało, nie jestem zdrowy, ale jakoś sobie radzę, będzie ok, napisz coś więcej, co Cię dzisiaj gnębi??

Powiedz nam coś więcej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez nextfriday 03 wrz 2007, 22:04
Bossssz nie wiem, ostatnio jest poprostu masakra. Od wielu tygodni dopada mnie dzięń w dzień, mam już dosyć poprostu nie mam siły i się zaczynam totalnie poddawać... dopada mnie w pracy, w drodze do pracy, w domu, ni ew domu, nie ma reguly.
Poza tym jestem wiecznie zmęczona, mogłabym ciągle spać, wszystko mnie boli, już nie pamiętam kiedy się śmiałam, i do cholery jasnej powinnam skakac z radości bo za 1,5 miesiąca biorę ślub (i to taki nagły niespodziewany daleko stad- zawsze o tym marzyłam) a ja co? Nic , no własnie nic. Nawet to mnie nie rusza.
K.... co sie dzieje?


slitzikin napisał(a):nextfriday nie myśl tak, naprawdę sobie poradzisz. Ja też miałem takie doły, że już nie mogłem, że chciałem wrzeszczeć w ścianę, ale wszystko zelżało, nie jestem zdrowy, ale jakoś sobie radzę, będzie ok, napisz coś więcej, co Cię dzisiaj gnębi??

Powiedz nam coś więcej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
12 lip 2007, 14:16

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 03 wrz 2007, 22:18
nextfriday może to nie zbyt pocieszające ale mnie dopadł nawrót w momencie gdy czekałam na wymarzony wyczekiwany urlop i właśnie na dwa tygodnie przed wyjazdem gdy latałam po sklepach w celu nabycia nowych fatałaszków na wyjazd dopadł mnie atak...... ta choroba ma to do siebie że atakuje w najmniej oczekiwanym momencie masz jeszcze miesiąc do ślubu idź do lekarza i zawalcz o siebie no i o to aby ten ślub był niezapomniany
trzymaj się
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Mizer 03 wrz 2007, 22:20
next friday- powoli sie rozkręcisz. tez nie pamiętałam, kiedy ostatnio tak beztrosko, tak normalnie szczerze sie smiałam. myslałam, że nie umiem, ale czasami się zdarzało. może głupia depresja, bierzesz leki? może kęp faktów Cię gryzie i zawiesza a nawet nie wiesz dokładnie co? może nie chcesz tego rozkminiać?
Może ten ślub to presja podświadoma pt. "musisz się cieszyć"?< co zawsze wychodzi odwrotnie> nie wiem, opowiedz.

ja wlazłam do szkoły dzisiaj i myslałam, że zemdleje, autentycznie, przykleiłam sie do ściany i wstrzymałam oddech, myslałam, że sie na tych szpilach zabiję, ledwo co oddychałam, co dopiero o mówieniu.
mówieniu, mysleniu
mówieniu, mysleniu, chodzeniu.

musiało to za-je-biś-cie-wyg-lą-dać
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Avatar użytkownika
przez slitzikin 03 wrz 2007, 22:23
Deprecha jakaś co? Pewnie te, że ten stan nerwicowy się utrzymuje. Za półtorej miesiąca ślub? Zazdroszczę :)

Ja tak miałem z pół roku, poradziłem sobie nawet i to tylko na ziołowych lekach. Reguła jest, dopada jak się o tym myśli, a pewnie myśli się cały czas co? Wiesz, staraj się sobie tłumaczyć tak sprawy, żeby odsunąć od siebie stany lękowe. A spędzasz jakoś wolny czas? Wiesz, żeby się zajmować czymś poza pracą, nie tylko spać, przemóc się. Może coś upiecz, jakieś ciasto - wiesz, chodzi o to, żeby oderwać głowę od myślenia o nieprzyjemnych rzeczach.

A jak wybranek? Może, jeśłi to możliwe, z nim więcej czasu spędzaj, może mu poopowiadaj to i owo, może będzie Ci lżej?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez nextfriday 03 wrz 2007, 22:40
Nie wiem, chyba o tym za dużo myślę, może to to.
Co do śłubu to napewno nie on jest powodem bo dowiedziałam się- tzn. pomysł ślubu pojawił sie ze 3 tyg. temu a mnie nieustannie ataki męczą z jakies dobre trzy miesiace.
Wściekam się bo w pracy non stop mnie łapie, a moje stanowisko i ataki to nieporozumienie- jestem prawą ręką prezesa - wokól mnie zawsze pełno ludzi full pracy, wiem za długo tam parcuję i za dużo mam tam stresu- mysle czasem ze to moze byc powód....chyba, ale nie mogę z tego powodu rzucić do cholery dobrej roboty :(
A moja połowa? Bosssz niestety jest daleko, w morzu.... kurde może to ta tesknota też mnie dobija...
No i faktem jest że poza robota to ja ostatnio nic nie robię, no poza jeżdzeniem na rowerze- staram ssie jak najczęściej- niesttey teraz ciągle u mnie pada - a więc zawiesiłam tą przjemność.
W sumie to wszyscy pryjaciele i dobrzy znajomi się porozjeżdżali, to straszne, ale jak teraz sobie pomyślę to na miejscu w mieście nikogo nie mam- takiego bardzo bliskiego ze znajomych (wszyscy gdzieś zagranicą albo daaaleko w Polsce :(
A tak w ogóle o wielkie dzięki za zainteresowanie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
12 lip 2007, 14:16

Avatar użytkownika
przez slitzikin 03 wrz 2007, 22:50
Nie rzucisz pracy. Po pierwsze nie jest łatwo być prawą ręką prezesa, więc musisz sobą coś reprezentować i mieć odpowiednią wiedzę, predyspozycję do tego by być kim jesteś. Więc nie rzucisz pracy, bo poradzisz sobie z tym. Potraktuj to jak dolegliwość, jak mi psychiatra powiedziała: nerwica nie jest chorobą! To poważne dolegliwości, to nie jest choroba psychiczna. Tzn. wiem, my ją traktujemy jak chorobę, bo to jest przewlekłe, ja też to tak traktuję, ale może to nie jest dobre podejście.

Powiem Ci, że teraz jak mieszkam sam, muszę pracować, też czuję presję, boję się ataków. Na szczęście ich nie mam, ale wczoraj przed snem znów mi się robiło gorąco. Dopadnie w pracy, zająć się bardziej pracą, nie myśleć o tym i tyle. A po pracy gorąca kąpiel, książka, film, nie kładź się spać. Za półtorej miesiąca będziesz gotowa by być szczęśliwa :).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 03 wrz 2007, 23:03
nextfriday ja przed slubem ( a miałam nicały miesiac temu) tez bardzo sie żle czułam! a noc przed wszytko było ok!spałam cała noc rano sie nie denerwowałam!jedynie w kosciele bo mam fobie!noga mi sie trzesła ;) a reszta była narawde ok :) Ale teraz sie za to żle czuje!tez ma dość!lęki mam codziennie!masakra ale mysle z to sie wiąże z tym ze ide do szkoły za miesiac i bede musiała jezdzic 60 km do szkoły :(codziennie!
Pozatym mam ciagle jeden lęk : boje sie ze zrobi mi się słabo!!nie wiem jak mam temu zapobiec!nawet osotnio myłam garki i pozniej jakos mi sie duszno zrobiło wiec boje sie myć garki! no i boje sie siedziec na sofie u moich rodzicow w pokoju bo tam mnie dopadł pierwszy nagorszy atak! co mam zrobic powiezcie mi?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Twilight 04 wrz 2007, 01:18
A ja rezerwuję już bilet na samolot do Polski i załatwiam sobie mieszkanie :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D

Jak to zwykle u mnie, zdecydowałem sie bardzo szybko i wracam, już się nie mogę doczekać - jedną z pierwszych rzeczy jakie zrobię, będzie pójście na moją ukochaną starówkę, z zakupieniem po drodze najbardziej gniotowatych pączków za 50 groszy od sztuki w wawie. A później przez starówkę, do parku Traugutta, aż do mojego ''ukrytego kącika'', z niesamowitym, zwłaszcza o tej porze roku widokiem - z jednej strony drzewka, krzaczki, a nawet krzaczory, cisza i spokój, a z drugiej majaczący w wieczornej mgle, oświetlony na zielono most Gdański - i tylko bardzo odległy szum miasta. I tam te wszystkie pączki zjem, ha! :D Ah, ah, ah, już się nie mogę doczekać :D

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 11 gości

Przeskocz do