Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 10 mar 2012, 16:06
ja nigdy nie miałam kota, chciałabym, ale chłopak nie lubi :)

a co do dnia, to ogarnęłam trochę mieszkanie..i nudy ciąg dalszy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Lady Em. 10 mar 2012, 16:09
ladywind, :mrgreen: to niesamowicie istotne :D
dominika92, na pewno kiedyś sobie sprawię :smile:
Je ne comprends pas!
borderline
nerwica lękowa
nerwica natręctw
zaburzenia adaptacyjne

http://www.onedepression.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4211
Dołączył(a)
13 gru 2011, 09:48
Lokalizacja
Poznań

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez pisanka 10 mar 2012, 16:47
Ja też jestem psiarą, całe życie z nimi :) tylko ok kilku lat mieszkam w bloku, a psy były u rodziców w domu gdzie miały ogródek, zadupie gdzie mogły biegać po polach itd, w bloku bym się nie odważyła mieć psa, bo nie wyobrażam sobie wyprowadzać go na spacer o 6 rano jak mój sąsiad, albo jak mój pies zawsze piszczał o 4 w nocy, tylko wtedy wstawało się otwierało mu się drzwi na podwórko i sam sobie biegał, ja wracałam do łóżka, a dwie godziny później mama wstawała go wpuścić, więc nie było to takie uciążliwie :D
poza tym mój ostatni pies zdechł w strasznych męczarniach, a ja razem z nim :( miał kamienie w nerkach i trzeba było go operować, w efekcie lekarz przerobił go na suczkę usuwając jajeczka i robiąc otwór moczowy z tyłu i biedny nie dość, że był zdezorientowany podczas sikania gdy podnosił łapę a tu cieknie mu z tyłu, to bolało go strasznie, a potem okazało się, że gdzieś otwór był nieszczelny i mocz wlewał mu się do środka i zainfekował cały organizm, więc go uśpiliśmy, bo był taki biedny :( to były jedne z gorszych 3 miesięcy mojego życia :(
moja mama powiedziała, że do emerytury nie kupi żadnego psa na pewno, a potem się zobaczy, a ja w bloku nie chcę, bo to jednak duża odpowiedzialność, a jak coś mu się będzie działo, zachoruje albo coś to nie będę miała za kim się zakryć i sama będę musiała stanąć na wysokości zadania, a ja nie potrafię tak :(
z narzeczonym myśleliśmy o kocie, ale to zwierze też kiedyś zdechnie, odpukać zachoruje na coś itd. ja się po prostu strasznie boję dotykać kogoś lub czegoś kto cierpi :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 10 mar 2012, 16:58
pisanka, ja mam labradora, dużego psa w bloku i nie uważam, żeby cierpiał to kwestia organizacji, oczywiście prościej jest jak masz dom, choć moim zdaniem nie fajne jest jak ludzie biorą psa otwierają mu drzwi i heja sobie lataj, bo taki pies tak samo potrzebuje regularnych spacerów i wyjść poza teren jak pies, który mieszka w bloku :) choć oczywiście fajnie mieć domek i fajne tereny :)
ale na psa trzeba mieć czas i to faktycznie duża odpowiedzialność, więc lepiej poczekać na odpowiedni moment :)
no niestety każde zwierzę kiedyś odejdzie..ale mimo to ja nie wyobrażam sobie życia bez psa..niestety..tak to już jest..:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Mój dzisiejszy dzień

przez paradoksy 10 mar 2012, 18:52
Lady Em. napisał(a):carmen1988, ojej. Moja kicia z kolei strasznie kłaczy. Próbujemy ją oduczyć wskakiwania na stoły etc. czy nauczyć celować do swojej kuwety a nie poza nią, ale nie idzie, już od 3 miesięcy :? to już chyba upartość ;)

robi poza kuwetą, mimo że wcześniej robiła DO niej?
paradoksy
Offline

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez pisanka 10 mar 2012, 21:06
dominika92 wiem wiem, my z psami chodziliśmy na spacery, biegaliśmy po lesie i takie tam, bardziej chodziło mi o nocne psie "muszę siku w tej sekundzie, wypuść mnie" :) psy potrzebują też bliskości z właścicielem, a nasze to już były tak rozpieszczane jak mało, które ;)
chociaż psy zawsze były u rodziców i miałam ten komfort, że to nie ja w pełni byłam za nie odpowiedzialna i mentalnie i finansowo. Jak coś się działo to rodzice się nimi zajmowali, a tak to trochę się boję, bo nie umiałam nawet chomika samodzielnie utrzymać przy życiu w maximum czasu jaki powinien żyć :( aż przerażam się co będzie jak mój narzeczony po ślubie zapragnie mieć dziecko? :/ chociaż ja pewnie też w pewnym momencie go zapragnę. uhhh to będzie ciężkie. więc może stopniowo.. najpierw rybki, potem zaryzykuję znowu z chomikiem, potem kot, potem pies, potem dziecko.. :P chociaż w takim tempie to prędzej będę miała już menopauzę niż dziecko ^^
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 10 mar 2012, 21:09
pisanka, wszystko w swoim czasie :) mój psiak też jest rozwydrzony, ale my z chłopakiem kochamy zwierzęta, on niby nie chciał psa jeszcze teraz a teraz ma świra na jego punkcie :mrgreen:
najważniejsze to być gotowym, czy to dziecko czy pies, bo to jednak duża odpowiedzialność - w końcu to istota żyjąca i czująca i niesie to ze sobą pewne obowiązki, lepiej się wstrzymać niż potem psa oddawać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez pisanka 10 mar 2012, 22:12
dokładnie tak :) więc wytrzymam z tą moją zwierzęcą miłością, aż poczuję, że faktycznie nadaję się do opieki nad kimkolwiek i czymkolwiek :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Atalia 10 mar 2012, 22:39
Totalna głupawka w pracy :twisted:
Łiiiiii haaaaaaaa!!!!!!! :mrgreen: :yeah:

A co się robi? Traci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
503
Dołączył(a)
23 kwi 2011, 16:32
Lokalizacja
Wielkopolska

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 mar 2012, 22:41
Atalia, :mrgreen:
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Atalia 10 mar 2012, 22:57
Bellatrix, bello, a jak u Ciebie?

A co się robi? Traci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
503
Dołączył(a)
23 kwi 2011, 16:32
Lokalizacja
Wielkopolska

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 mar 2012, 22:59
Atalia, średnio :? ból głowy mnie dzisiaj wykańcza :hide: choć i tak jest już trochę słabszy niż kilka godzin temu...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Atalia 10 mar 2012, 23:01
Bellatrix, fakt, czytałam, acz sądziłam, że już gut... Byłaś z tym u lekarza?

A co się robi? Traci.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
503
Dołączył(a)
23 kwi 2011, 16:32
Lokalizacja
Wielkopolska

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Artemizja 10 mar 2012, 23:03
Atalia, nie...takie bóle mam od niedawna i chyba są na tle nerwowym...liczę,że jak uporam się ze sobą,to przejdą...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do