Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 10 sty 2012, 13:15
Hej:) na forum jestem zalogowana od kilku lat, odkąd wystąpiły u mnie pierwsze lęki. tak początkowo radziłam sobie z zaburzeniem i probowałam sobie to jakoś wyjaśnić. powiem wam,że staram się tutaj rzadko zaglądać i czytać posty, bo wiem, że w pewnym momencie bardzo wciagaja i powodują, że wiele rzeczy sobie wkręcam, ale to też jest częścią mojego świata. Potem podjęłam psychoterapię - już leci chyba 4 rok. Raz było lepiej, raz gorzej... Są momenty, kiedy naprawdę czuję, że żyje, a czasem.... tak jak od kilku tygodni.... nie mam sił do tej cholernej, popapranej, nie dającej wytchnienia "choroby duszy" :( mogę powiedzieć, że znów ona wychodzi na wierzch i się jej poddaję. Leków nigdy nie chciałam brać, bo wierzę w siłę człowieka, a nie chemii, która nas omamia i częściowo niszczy organizm.

Dzisiaj jest to moja ściana płaczu, bo już nie mogę sobie z tym poradzić w samotności, a to boli - zarówno te objawy, jak i samotność.

Mając 23lata, czasem myślę i zachowuję się jak staruszka, która czuje, że przegrała swoje życie. Mam ochotę usiąść i płakać, ale życie wymaga, żebym się ruszyła z miejsca i wzięła w garść. Walczę o siebie i walczę. Tylko ile razy można upadać? Do którego momentu można mieć nadzieje? Czy ona faktycznie umiera ostatnia? Czy przyjdą takie dni, miesiące, lata, że nie poczuję tych bolesnych i męczących lęków?

Ostatnimi tygodniami to nawet pogoda jest przeciwko nam – nerwicowcom. Co chwila zmiany ciśnienia, raz deszcz, raz śnieg, raz słońce, raz wiatr, a zimy nie ma. Nawet to mnie doprowadza do nerwów. Po prostu czuję się, źle na takie zmiany i nic na to nie poradzę, chociaż bym chciała. Przychodzą rożne lęki, objawy – kołatania serca, słabość w nogach i rękach, bóle głowy, drętwienia, wybuchy złości… Mnie to już przerasta :( Mam tego k… serdecznie dość, choć już kilka lat z tym żyję.

Moje lęki negatywnie odbijają się na moim codziennym życiu. Często zamykam się w sobie i w swoim pokoju, który wynajmuję i słucham swoich myśli. Jak ich słucham to czasem mam dość,bo w większości zaczynam sobie coś wymyślać i wyobrażać. Czasami potrafię wyobrazić sobie pozytywne rzeczy, sytuacje. Jednak ciężko mi je zrealizować na zewnątrz, z innymi. Jak mi już tak źle, chce wyjść do ludzi, ale za chwile przypominam sobie, że przecież mogę dostać lęków i wtedy zatrzymuje się i wstyd i strach nie pozwalają mi nigdzie wyjść. Jak już wyjdę, to myślę, tylko o tym, czy nie zacznie mi się coś dziać, że będę musiała wyjść z wykładu, z zajęć, że ktoś pomyśli, że jestem dziwna, albo że nikt mi nie pomoże, albo się przestraszy. Od kilku tygodni nie mogę już wysiedzieć na zajęciach, w duchu błagam, żeby jakies odwołali, albo były skrócone. Ze znajomymi słabo funkcjonuję, bo wiem, że zachowuje się sztywno, jakbym nie umiała z nimi rozmawiać normalnym językiem. Jestem jakąś kaleka społeczną. I to mnie też bardzo boli.

Ostatnio dominuje u mnie lęk przed schizofrenią – przeczytałam na jej temat wiele, co, jak wiemy, potęguje nerwy. Są momenty,że totalnie wierzę, że jestem chora (moja kochana wyobraźnia),ale jest cząstka mnie, która temu zaprzecza. Boję się, że jak sięzacznie to nie będę o tym wiedzieć,albo zacznie się tak, że inni się ode mnie odwrócą, bo będą się bali :(

Podobnie rozbraja mnie sytuacja, kiedy spotykam się ze znajoma osoba, chociażby ze swoim chłopakiem i mam takie poczucie, że go nie poznaje. Straszliwie przykre uczucie :( Albo kiedy idę sobie normalnie na uczelnie, czy do sklepu i zastanawiam się, co to za miejsce. Niby je znam, ale czuje się obco. I lęk narasta… Albo jak patrzę w lustro i pytam siebie, czy tak naprawdę wyglądam, czy to ja, taka zmęczona 23 latka. I przyprawia mnie to o nerwy.

Czy wy też macie co pewnie okres – np. na wiosnę, jesień, takie pokręcone objawy i macie tego serdecznie dość, chociaż wiecie, że dopiero co było dobrze i żyło się normalnie? Czy macie te momenty, że prawie macie ochotę już się poddać, płacz was ściska, a tylko mikrocząstka was mowi, że jeszcze może będzie lepiej i nadzieja jest nikła? Ja akurat teraz tak czuję i czuję się z tym zwyczajnie źle…
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez self_therapy 10 sty 2012, 15:39
cytrynkaaa88 napisał(a): Mam ochotę usiąść i płakać, ale życie wymaga, żebym się ruszyła z miejsca i wzięła w garść. Walczę o siebie i walczę. Tylko ile razy można upadać? Do którego momentu można mieć nadzieje? Czy ona faktycznie umiera ostatnia? Czy przyjdą takie dni, miesiące, lata, że nie poczuję tych bolesnych i męczących lęków?


Upadać pewnie można wiele razy. Najważniejsze czy ma się siłę żeby za każdym razem się podnosić. W sytuacjach kryzysowych często sobie myślę, że jak już zażegnam tą kłopotliwą sytuację bądź jakiś stan depresyjny to te momenty już nigdy nie wrócą. Niestety tak nie jest. Obawiam się, że nie ma czegoś takiego jak wyczerpanie porażek na jedną osobę. A może by tak spróbować wyciągnąć jakąś korzyść z tego złego stanu? Ja miałam coś takiego, że w okresach kiedy nie miałam chęci wstawać z łóżka prowadziłam ze sobą dialogi, które zawsze kończyły się stwierdzeniami typu: ,,Jestem beznadziejna'', ,,Nigdy nic nie odniosę'' etc. Zaskakujące, że zawsze były to te same myśli. Stopniowo, bardzo stopniowo zaczęłam kwestionować te myśli i tworzyć do nich kontrtwierdzenia. Na początku było to mówione na siłę, bez przekonania, ale małymi krokami trochę mi to pomogło nabrać do siebie dystansu i do swoich zawsze ,,obiektywnych'' myśli na swój temat.

Polecam krótki film na youtube:
http://www.youtube.com/watch?v=ujMP41Rphzc


cytrynkaaa88 napisał(a):Czy wy też macie co pewnie okres – np. na wiosnę, jesień, takie pokręcone objawy i macie tego serdecznie dość, chociaż wiecie, że dopiero co było dobrze i żyło się normalnie? Czy macie te momenty, że prawie macie ochotę już się poddać, płacz was ściska, a tylko mikrocząstka was mowi, że jeszcze może będzie lepiej i nadzieja jest nikła? Ja akurat teraz tak czuję i czuję się z tym zwyczajnie źle…


Tak sobie myślę, że fajnie że masz jeszcze tą mikrocząstkę, która pozwala wierzyć że będzie dobrze. Nie wiem, w sumie Twój post był o tym, że czasami nie masz już siły żeby walczyć z przeciwnościami losu, a z drugiej strony mam wrażenie że masz tej siły całkiem sporo. Mam nadzieję, że będzie lepiej ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
19 gru 2011, 12:57
Lokalizacja
Warszawa

Mój dzisiejszy dzień

przez Mezus 10 sty 2012, 20:47
@ "Obawiam się, że nie ma czegoś takiego jak wyczerpanie porażek na jedną osobę."

Jeden z moich serdecznych znajomych ma permanentnie pod górę- nie skończył studiów przez ciemne interesy, w które się wdał, odsiedział za nie parę lat, mieszkanie stracił ( nie opłacał ), komornicy się między sobą kłócą ( który coś tam mu wyrwie ), żona znalazła sobie innego ( już są po rozwodzie )...

I gdy złapie doła powtarza- "Patrząc, co mnie spotyka, musiałem w poprzednim wcieleniu być kimś gorszym od Hitlera, Stalina, Pol-pota w jednym. Dziwne, że książki o kimś takim nie wspominają..."
Offline
Posty
216
Dołączył(a)
02 gru 2011, 18:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Kiya 10 sty 2012, 20:56
Mezus, ale to nie życie mu robiło pod górkę, tylko on sam... Wszystko, o czym piszesz, było ewidentnie efektem złych wyborów...
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Mój dzisiejszy dzień

przez Anielica 10 sty 2012, 21:02
Huśtawka nastroi ale już jest dobrze :D
Anielica
Offline

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez amelia83 10 sty 2012, 21:03
w końcu wzięłam się za angielski,- tyle na plus :time:

-- 10 sty 2012, 20:05 --

Anielicato dobrze, prawda?!
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 10 sty 2012, 21:36
self_therapy,
dzięki za wzmacniający filmik :) przynajmniej napłynęło we mnie trochę sił witalnych. natomiast obawiam się, że dla tych kompletnie zatroskanych może być on zbyt wymagający.
obawiam się też,że będę musiała się z Tobą zgodzić - nikt nie ma limitu przykrości w swoim życiu. to od niego samego tylko zależy, czy sam sobie ustawi taki limit w głowie, że w pewnym momencie się podda raz na zawsze.

Dziś wracam do punktu wyjścia w myśleniu o życiu - trzeba zaczynać od siebie, zajrzeć do najgłębszych zakątków swojej osobowości, a dopiero potem wychodzić do ludzi. I ważne - w życiu wiele zależy od nas samych, a przypadek to tylko przypadek (możemy mu dać kopa w d....!).
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez msauto 10 sty 2012, 23:03
Muszę się wziąć za siebie, w ubiegłym roku było o wiele lepiej. Utknąłem gdzieś, niepotrzebnie szukam przyczyn tej sytuacji. Trzeba cieszyć się chwilą, przecież zawsze było to moje motto.
Zawsze byłem szczęśliwy, więc mino że znalazłem się w tej sytuacji wiem o co walczę. Bo warto podnieść się by poczuć prawdziwe szczęście. Nie jestem człowiekiem który się poddaje, widzę po prostu cel, lepsze życie które wymaga pewnego zaangażowania. Siły zawsze się znajdą. Ważne byśmy sobie kiedyś nie powiedzieli, dlaczego się poddaliśmy.
Marzę by było jak przed laty, więc idę do przodu i któregoś dnia obudzę się i tak będzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
09 paź 2010, 18:39
Lokalizacja
S...rz

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Ciasny Wiesiek 10 sty 2012, 23:08
Słucham DISCO POLO. Dowartościowuję się.
Myślałem, że ja mam największego zajoba w tym kraju. Ale się rozczarowałem

Wszystkie kobiety są wredne, ale niektóre mają duże cycki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
19 sie 2011, 12:40

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Aria 10 sty 2012, 23:20
Ciasny Wiesiek tego pana widziałam na żywo - dokładniej w autobusie :P i powiem Ci, że na zdrowego psychicznie to On nie wygląda...
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Ciasny Wiesiek 10 sty 2012, 23:24
Trzeba było brać autograf !
Wszystkie kobiety są wredne, ale niektóre mają duże cycki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
19 sie 2011, 12:40

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Aria 10 sty 2012, 23:26
Ciasny Wiesiek szczerze? To ja się nawet bałabym do niego podejść, z oczu coś źle mu patrzyło albo po prostu taki już jest :mrgreen:
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Ciasny Wiesiek 10 sty 2012, 23:32
Czego się bać. Ta melepeta raczej krzywdy by nie zrobiła
Wszystkie kobiety są wredne, ale niektóre mają duże cycki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
229
Dołączył(a)
19 sie 2011, 12:40

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez jasaw 10 sty 2012, 23:47
Fatalny dzień, bo i noc okropna, bezsenna.. :( :(
Okropnie nie lubię tego stanu...zawroty głowy, rozdrażnienie spowodowane brakiem snu. Nie wiedziałam, że to ma tak ogromne znaczenie dla organizmu. Gdy byłam młoda, kilka godzin snu było normą. A teraz, niestety, jestem nie do życia...
Wierzę, że jutro będzie lepiej.... :D

Dzisiaj miałam problem z rozpoznaniem, co jest spowodowane moimi lękami, a co infekcją i niewyspaniem.
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do