Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

przez smutna48 05 sie 2007, 17:14
( Piort a propo mojego ost postu )..... moze i tak... bo skoro raz się zawiodłam b powaznie juz tych kilka mniej powaznych pomine nigdy nie miała czasu zeby wpaść zeby mozna bylo się spotkać zawsze mowiła ze ma prace z reszta ja byłam wtedy sama ona miała kogoś i była bbb zazdrosna zupełnie nie rozumiem po kiego grzyba ale ona taka jest... Ten jej chłopak wtedy miał przerąbane u niej bilingi mu sprawdzała telefoniczne a potem dzwoniła pod kazdy numer ktorego nie znała porazka..... :roll: :shock: ale jestem ciągle sama nie mam nikogo bliskiego z tym tez mi źle wiem ze rozumiecie...
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 05 sie 2007, 17:26
Tygryska masz racje,masz racje....tylko boje siie,boje się iść do przodu..boje się że sobie nie dam rady<ja w zwyczajnych sytuacjach sobie nie radze a co dopiero w pracy :cry: >
Najgorsze jest to że wiem,że powinienem iść do pracy i że kiedyś napewno do niej pojde.. tak samo było w szpitalu....nie umiałem wytrzymać z ludżmi ze szpitala,ze sobą,z budynkiem ogarnął mnie tam wielki lęk....praktycznie cały czas w moich oczach pojawialy się łzy,chciałem stamtąd wyjśc za wszelką cene,boje się że tak samo będzie z pracĄ :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Twilight 05 sie 2007, 17:44
Jezu Chryste wszystkich wyznań, zdecydowanie i z całkowitą pewnością najgorszy dzień w moim dotychczasowym życiu. (dotychczasowym, jak to pięknie brzmi, aż sugeruje, że mogą być jeszcze gorsze...) Jeszcze nigdy się tak źle nie czułem.

Z góry uprzedzam, że to co napiszę jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, racjonalności, a nawet emocji, aż odraża, chyba do rozumienia na innym poziomie, ale współczuje każdemu, kto się podejmie. Aż głupio to pisać, bo pożytek z tego żaden, mi ani nikomu nie pomoże, mija się z celem forum, etc. Ale piszę, obrzydliwe.

Cisza przed burzą, powiadają - wczoraj był lepszy dzień, dziś gorszy. gorszy zaczął przeradzać się w tragiczny, ale trudno, w sumie, świadomość że nie jest tak źle jak mi się wydaje pozwalała olewać i vegetować. Sprawy zmieniły sie, gdy przyszła do mnie moja najlepsza Przyjaciółka. Tak się też składa, że brak pracy i 6 tygodniowy zapas oszczędności przeraża ją, o mojej chorobie oczywiście wie i nikt nigdy nie rozumiał mnie tak glęboko, jak Ona. Rzecz w tym, że nigdy nie zacząłbym tej przyjaźni, gdybym wiedział - no nie wiedziałem, nikt wcześniej się tak mną nie przejmował i nikomu tak na mnie nie zależało. A jej zależy i to co się dzisiaj działo, niby ''w miarę spokojnie'', ale co fruwało w powietrzu, na innym planie...

Po prostu widzę, jak ją to niszczy, jeśli ja mam dziś najgorszy dzień w swoim życiu, to Ona czuła się jeszcze gorzej. Po prostu tragedia, nie cierpię przesady, ale wręcz naocznie widziałem, jak ją to zatruwa, wypala, tego uczucia, gdy widzi się jak dzieje się to z osobą, którą się kocha, nie zapomnę do końca życia. Jakby wszędzie wokół unosił się mentalny jad i atakował umysły, koszmar. Nie myślcie, że się nade mną wytrząsała, wygarnęła czy coś, to po prostu... Się czuje. Stan był taki, że jakby tu pobyła z godzinę, pewnie mielibyśmy kolejnego forumowicza do kolekcji. Proponowałem Jej, żeby zerwać te kontakty, rozumiemy się na takim poziomie, że nie trzeba było nawet specjalnie tłumaczyć, że to nie odrzucenie/opuszczenie, oboje wiedzieliśmy o co chodzi. Stanęło na przerwie na czas nieokreślony i słusznie, ale uczucie gdy już wyszła będzie drugim z dzisiejszego dnia, którego nie zapomnę do końca życia.

Dalej nie jest lepiej, nigdy w życiu nie ciąłem się, nie okaleczałem itp, ale dziś potrzebowałem.. Czegokolwiek. I tu zaczyna się najbardziej odrażająca mnie rzecz, żebyście widzieli jak się krzywie, gdy to piszę. Poczucie realności, przeklęta ironia. Fakturowana ściana, po której z całej siły przesuwałem ręką, wschodząc po schodach, okazała się zbyt mało ostra, zostawiając jedynie drobne szramy. Nóż, którym próbowałem upuścić krwi, niestety, mimo morderczego wyglądu, tępy jak tabaka w rogu, gdy doszedł wręcz do bezskutecznego ''piłowania'', groteska sytuacji odrzuciła mnie i od tego.

I to jest w tym wszystkim najgorsze. Racjonalizm i groteska, poczucie realności. Z jednej strony czuję sie ''odrealniony'', normalne, po silnym ataku natręctw i godzinach zmagania się z sobą, jakbym był i mnie nie było naraz - to zwyczajne. Ale z drugiej, jednocześnie (ostrzegałem, że to wszystko NIE jest sensowne i JEST bezsensowne) czuję sie cholernie realnie, racjonalnie, chłodno i przemyślanie, aż do totalnego obrzydzenia. Nawet to jak to teraz piszę. Czuję się normalniej niż kiedykolwiek, w pełni świadomy siebie i otoczenia, a jednocześnie, jakby mnie już nie było, brzydzę się... Nie, w sumie nawet nie swoim istnieniem, gówno prawda, brzydzę się ta racjonalnością, nie wiem, chciałbym dostać ataku paniki, histerii, płakać, walić głową w ścianę, zapaść w chorobliwy, 20 godzinny sen, czuć się chorym, zdrowym, czy jakkolwiek, a tu obrzydliwy racjonalizm, ironia i groteska, brzydzę się tym wszystkim aż do mdłości.

Na koniec, trzymając się znienawidzonego racjonalizmu, który nie pozwala mi popaść w ramiona zbawiennego anioła choroby, który trzyma mnie w przeklętym zawieszeniu, zaznaczę, że nic nie brałem, nic nie piłem, etc. Bo nawet pisząc te bzdury, zdaje sobie w pełni racjonalnie sprawę, jak to wygląda, uważam nawet na pieprzone literówki. Obleśne. Pamiętamy nawet o zwyczaju pozdrawiania, chociaż to najgorszy dzień mojego życia - o każdym szczególe - znienawidzony, przeklęty racjonalizm. Pewnie jeszcze jutro mi przejdzie i będę się czuł dobrze i wstydził za tego posta - tym jutrzejszym dobrym samopoczuciem brzydzę się poza opisywalne granice.

Pozdrawiam

Ps.

Właśnie poczułem, że mógłbym teraz przejść do innych działów i całkiem racjonalnie udzielać rad innym, podtrzymywać na duchu, wspierać etc. - I nie było by w tym śladu tego, co tutaj. To poczucie też mnie odrzuca, napawa niemal nienawiścią do swojego bytu.

Dzisiaj coś we mnie pękło i nawet to, że zdaje sobie z tego sprawę mnie odrzuca. W sumie chyba nie dlatego, że zostałem całkiem sam, w końcu nie zatruwając nikogo, czuję się teraz, jakbym o tym marzył. Nawet myśl, że ten idiotyczny post może się mi do czegoś przydać, że mogę się czuć i n a c z e j jeszcze, jeśli np zasnę, odrzuca mnie na kilometr. Dziś zależy mi na byciu chorym i spadnięciu w dół i właśnie dlatego, że mi na tym zależy, wiszę w przeklętym racjonalizmie, albo nawet unoszę się siłą bezwładności. I idiotyczne poczucie, jakbym właśnie zdrowiał, napawa mnie wstrętem.

Jeszcze trochę pomęcze ten najgorszy post świata - właśnie rzecz w tym, że przez ten cały czas, nie dręczą mnie żadne natręctwa, gdy zaczął się finał tego stanu, zniknęły, jakby ich nigdy nie było i mam ochotę się zatłuc za to, że ich nie ma. Nienawidzę się za to, że czuję się teraz świetnie i prawie znakomicie, a unoszę się dalej - to jest tak odrażające, tak obleśne i obrzydliwe, że nie znajduje słów na opisanie. I tkwiąca świadomość, że za jakiś czas, może dzień może dwa, przejdzie i to i z wyrazem zażenowania widząc przy jakiejś okazji ten post pomyślę z ironicznym rozbawieniem ''no to sie wtedy popisałem'' sprawia, że mam ochotę się zatłuc glanem. Nawet to, że właśnie w tej chwili śmieszy mnie wizja siebie tłuczącego się glanem, doprowadza mnie do najczarniejszej ...urwicy. Przeżywanej z lekkim rozbawieniem i na spokojnie, co już jest przesadą w każdym calu. Parafrazując cytat z dnia świra, (a to, że przychodzi mi na myśl pasujący cytat, podwaja moją nienawiść do siebie) "przesadzasz christ".
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez ashley 05 sie 2007, 18:02
człowiek nerwica napisał(a):Bardzo bymchcial ale problem jestjeden-moja matka ona mnie nigdzie nie wypuści

To bez sensu, ona nie ma prawa tak Toba rzadzic, jestes pelnoletni. Musisz sie jej postawic i juz. Twardo wyrazic swoje zdanie.

człowiek nerwica napisał(a):Dlaczego nie moge być taki pewny siebie jak mój brat-On wszystko umie,wszędzie pójdzie,niczego się nie boi a ja???????

człowiek nerwica napisał(a):zaczną mnie uważać za dziwaka

Darek juz to nie raz czytalam. Zwroc uwage, ze caly czas powtarzasz te same schematy. Ciagle sie dolujesz takimi myslami i je utrwalasz w glowie. To do niczego nie prowadzi wrecz przeciwnie sprawia ze coraz bardziej sie w tym pograzasz. Musisz zaczac myslec innymi kategoriami. Poprostu musisz zaczac myslec pozytywnie. Mysli maja sile tworcza i to jest swieta prawda. I dzialaja one przedewszystkim na Ciebie, Twoje samopoczucie. Wiec nic dziwnego ze czujesz sie zle skoro sam sobie to serwujesz. Musisz konkretnie rozprawic sie z przeszloscia z tym co bylo i wybrac nowe lepsze zycie. Musisz tylko odsunac strach i sie odwazyc. Masz tylko jedno zycie, ono codziennie daje Ci szanse. Wykorzystaj ja.

Tygryska napisał(a):ja myślę ze jest odwrotnie: powinienieś więcej być z innymi, współpracować z ludźmi to wtedy się z nimi "oswoisz", przestaniesza się tak bardzo ich bać

Tez tak mysle. Siedzisz i sie boisz i starch narasta. Wyjdziesz do ludzi zmniejszy sie.

człowiek nerwica napisał(a):..boje się że sobie nie dam rady

dosc tego. Od teraz mow sobie :Dam rade. Poradze sobie ze wszystkim.
boje się że tak samo będzie z pracĄ

widzisz zyjesz tym co bylo i na podstawie tego malujesz sobie przyszlosc. Wybierz z palety inne barwy.
Nie boj sie przelamac! Cytat z jednej starej piosenki 'Nie boj sie zmiany na lepsze. Pomysl, wiecej zyskasz niz stracisz". Zrozum Darek nic nie ryzykujesz.


Twilight przykro mi, ze napadl Cie taki stan, w ktorym wszystko jest cholernie beznadziejne. Ale jak sam piszesz, jutro poczujesz sie lepiej i bedzie ok. Poki co trzymaj sie mocno. I dobrze ze napisales tego posta, nie jestes z tym sam. Masz nas ;)
''Oczywiście, zdarzają sie doły, ale zdrowieje i nie tylko wierzę, ale jestem pewien (bo to całkiem normalne) że wyzdrowieję całkiem''
o prosze wycielam Ci tu Twoj cytat :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez wkrokufeler 05 sie 2007, 21:21
Twilight
Racjonalizm, zimny pozbawiony emocji=pieprzona nerwica
Sporo dzisiaj dałeś uczuć z siebie.
wkrokufeler
Offline

Avatar użytkownika
przez vampirek82 05 sie 2007, 21:33
hihi ale sie rozpisaliscie :) ja po weekendzie :) zawizlam juz czesc rzeczy do wroclawia, jeszcze tydzien i...... heh az sie boje, nawet niewiem do jakiej pracy pojde !!!!! ;)
smutna tzrymam jutro kciuki!!!! bedzie dobrze!!!!!
"Bo umrzeć to zbyt mały powód, żeby przestać Kochać"
a gdyby tak zaczarować cały świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
309
Dołączył(a)
12 cze 2007, 15:18
Lokalizacja
Wrocław

przez yeti 05 sie 2007, 22:27
człowiek nerwica napisał(a):Dlaczego nie moge być taki pewny siebie jak mój brat-On wszystko umie,wszędzie pójdzie,niczego się nie boi a ja???????

Możesz być taki pewny siebie jak on, tylko teraz się boisz, zasłaniasz się lękiem, ale czy tak jest Ci lepiej? Może warto byłoby zaryzykować i spróbować coś zmienić...
człowiek nerwica napisał(a):Chyba najpierw musze przestać się ich bać żeby pracować :cry:

A może pracować żeby przestać się bać?
Wiem, że to nie jest łatwe, ale nikt nie powiedział, że będzie... Może właśnie o to chodzi żebyś się przełamał, postawił się swojemu lękowi przez co go zwyciężył. Dobrze wiemy, że stan w jakim teraz się znajdujesz nie odpowiada Ci, więc dobrze byłoby spróbować, nic nie tracisz, a zyskać możesz wiele! Nie przekonasz się jakby to było dopóki nie spóbujesz... Powodzenia!
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 05 sie 2007, 23:01
Mam ogromny mętlik w głowie...
Już sam nie wiem co myśleć o sobie o tym wszystkim,jedna myśl mówi mi zmień swoje życie druga mówi mi że to będzie wiązało się ze strachem i bólem,jednocześnie mieszają mi sie kategorie....wiem co w moim życiu było dobre a co złe i rozpoczynając nowe życie chcialbym wymazać te złe,a zostawić dobre...najgorsze jest to że nie wiem czy jestem gotowy na zmiane.
W dodatku nie wiem jak traktować samego siebie :(
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez wkrokufeler 05 sie 2007, 23:03
człowiek nerwica napisał(a):W dodatku nie wiem jak traktować samego siebie

szanuj się chłopie
wkrokufeler
Offline

Avatar użytkownika
przez ashley 05 sie 2007, 23:16
człowiek nerwica napisał(a):Mam ogromny mętlik w głowie...

Wiem jak to jest...

człowiek nerwica napisał(a):najgorsze jest to że nie wiem czy jestem gotowy na zmiane.

Daj sobie czas. Zrob przerwe odetchnij i dopiero zaczniesz zmieniac. I pamietaj lepsze sa na poczatek male kroczki bo pewniej sie je stawia.

człowiek nerwica napisał(a):W dodatku nie wiem jak traktować samego siebie

Z miloscia, akceptacja, zrozumieniem i szacunkiem :) Darek potraktuj tak siebie, nie mow ze nie mozesz. Mozesz zrob to za wszelka cene chociaz na jeden dzien probny. Zobaczysz jak to jest fajnie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez yeti 06 sie 2007, 00:03
człowiek nerwica napisał(a):najgorsze jest to że nie wiem czy jestem gotowy na zmiane.


możliwe, że nie jesteś jeszcze w pełni gotowy,trudno też abyś swe życie zmnienił z dnia na dzień... bo to rzeczywiście byłoby trudne, nawet bardzo. Ale małymi kroczkami możesz dojść do celu, najpierw załatwiaj małe sprawy wymagające kontaktu z ludźmi, z czasem zaczniesz pracować.

człowiek nerwica napisał(a):W dodatku nie wiem jak traktować samego siebie :(


Traktuj siebie tak jak chciałbyś być przez siebie traktowany, przede wszystkim wierz w swoje możliwości, ogólnie postrzegaj się pozytywnie :)
Offline
Posty
166
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 21:57

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 sie 2007, 01:37
człowiek nerwica napisał(a):kurcze.. strasznie się boje pracy....zresztą zawsze sie boje robić coś z innymi ludżmi

Wrzuć na luz i dasz radę. Ja pracuję z ludźmi i daję sobie coraz lepiej radę. A mam w swojej pracy też styczność z czepialskimi, awanturnikami i pijakami - też trzeba sobie radzić. Ale i tak - jak coś nie tak to armie Konsalnetu i Tesco zwarte i gotowe do akcji :twisted: (bo z takimi ludźmi współpracuję)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:44 am ]
Twilight ten najgorszy post i ten najgorszy dzień odejdzie w zapomnienie - dobrze że to wyrzuciłeś z siebie i to pewnie Ci bardzo pomoże. Jutro na pewno będzie lepiej. To tylko taki jednodniowy kryzys, który mi też się zdarza (ale nie potrafiłem nigdy go w takich szczegółach opisać).

vampirek82
vampirek82 napisał(a):jeszcze tydzien i......

a new life :D
Ostatnio edytowano 06 sie 2007, 12:19 przez IceMan, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 sie 2007, 04:55
*zasłania głowę rękami*

W sumie, całą treść tamtego poprzedniego posta można by streścić w zdaniu "Jest mi cholernie źle, że zostałem całkiem sam [w realu] i chciałbym normalnie odczuwać smutek, pocierpieć sobie i popłakać, zamiast tej cholernej nerwicowej pustki". Mówiłem już, że trzepie za długie posty? ;) Zwyczajna, NN'owa pustka, w sumie nic nowego. Tutaj chyba można było zobaczyć, jak wygląda mu atak histerii - dość oryginalnie, nie powiem.

Sorry za zalewanie, w sumie mogłem sobie darować pisanie posta, skoro tak czułem, że to ten najgorszy odchył :lol: Szczęściem-nieszczęściem siedziałem akurat obok laptopa :lol: A w sumie, może i dobrze że ten mętlik napisałem, w sumie czemu nie - byle nie za często ;)

Mam nadzieję, że się odbiłem od swojego prywatnego, niezbyt płytkiego dna i że teraz będzie lepiej. W każdym razie, mam to, czego chciałem, tzn. jest mi bardzo smutno, że zostałem sam, temu to trudno dogodzić 8)

Dzięki za dobre słowa i sorki za straszenie :twisted:

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Tygryska 06 sie 2007, 10:06
Twilight będzie lepiej.Nie przejmuj się dlugościa postów, trzeba czasem z siebie conieco wyrzucić.

Darek zrobisz jak zechcesz, ale moim zdaniem im szybciej zaczniesz dzialać tym lepiej.Im dłużej żyjesz z boku tym bardziej ten obraz innych i siebie oraz poczucie słabosci ci się utrwala.Wiem z własnego doświadczenia. Moze zacznij od terapi a nie pracy ale cos zacznij bo się nam kolego marnujesz ;)

Piotrek podziwiam, wiem jacy dziwni ludzie sie trafiają :roll: Fajnie że masz tę pracę.W trakcie roku akademickiego też będziesz pracował czy oddasz się pilnemu studiowaniu? ;)

Idę po gazetę z ogłoszeniami o pracę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do