Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez ashley 18 cze 2007, 20:56
Darek to fajnie, że trafileś na kogoś dobrego ;) oby te spotkania byly owocne :)
inez3 napisał(a):ja tez czekam z utesknieniem na ten moment kiedy zobacze to swoje prawziwe ja, nie takie zaleknione i wystraszone. wiem, ze nie bede taka jak kiedys, ale napewno bede lepsza, silniejsza i szczesliwsza.

dokladnie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez ada01 18 cze 2007, 22:10
jutro mam egzamin i chociaz zapowiadalo sie ze ostatni to chyba jednak bedzie wrzesien... :( dzien niby ok (przynajmniej etapami... mam dzisiaj urodziny no i zyczenia dostaje), ale jak usiadlam do ksiazek to az mi sie na lzy zebralo... tyle jeszcze nie umiem, tyle do przeczytania a ja zamiast sie wziac do nauki placze bo juz nie moge... nic mi nie wchodzi a egz na rano, wiec dochodzi jeszcze stresik ze noc nieprzespana... z jednej strony mam ochote odpuscic a z drugiej nie chce miec poprawki bo we wrzesniu na erasmusa wyjezdzam... ciezko mi z sama soba...
rozpisalam sie ale troche mi lepiej...
ciesze sie bardzo, ze to forum istnieje z wami... jak tak sobie je przegladam to mam wrazenie ze wszyscy dobrzy ludzie z tego kraju sie tu zbieraja... 3majcie sie dobrzy ludzie :smile: zdrowka i spokoju ducha zycze :smile:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
31 maja 2007, 18:48

Avatar użytkownika
przez Werty 18 cze 2007, 22:14
A ja dzisiaj (przed chwila) odbylem fajna rozmowe z moja mama, opisalem na shoutboxie jej przebieg, nie bede jej tu wklejac bo nie wiem czy to zgdne z regulaminem.

Nie wezmie mnie ktos do siebie? Umiem sprzatac, gotowac, chodze do szkoly (ucze sie w miare) malo pale, mam maly przbieg (18 lat), jeszcze prawiczek (czy regularny samogwalt sie liczy?), jestem kulturalny i oczytany :lol: :lol: :lol:

od razu mowie: zartowalem, gdyby mimo wszystko ktos wzial to na powaznie :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez wiatr 18 cze 2007, 22:17
I ja również ada01 Tobie życzę no i spokojnego podejścia do jutrzejszego egzaminu. Mam nadzieję,że będzie dobrze tylko nie zamartwiaj się na zapas.Pa ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Werty 18 cze 2007, 22:20
Zartowalem z tym oddaniem sie w niewole, reszta tego to prawda.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

przez wiatr 18 cze 2007, 22:32
[quote="Werty"]jestem kulturalny i oczytany.........../quote] .............Pa ;)
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

Avatar użytkownika
przez Werty 18 cze 2007, 22:35
Werty napisał(a):jestem kulturalny i oczytany.........../quote] .............Pa Wink


to chwyt reklamowy :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

przez Pstryk 18 cze 2007, 22:41
A ja się huśtam: jaz dotykam nieba, potem spadam gwałtownie w dół...
Sobota: dół, niedziela: góra, poniedziałek: dół, teraz: góra (tfu tfu żeby nie zapeszyć :D )
Nawrzeszczałam dziś na Panów Policjantów, bo zastawili mi auto. Na szczęście wzięli to za żart. A teściowej na kawce opowiedziałam jakiś żart zboczony ale na szczęście okazała wyrozumiałość i nie kazała synusiowi mnie rzucić :shock:
Nie kontroluję się już :roll:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Werty 18 cze 2007, 22:56
Bethi, wiem co czujesz, takie "skoki" sa hmmm...niewygodne...meczace. Zycze ci abys wytrzymala ten trudny okres i nie przejmowala sie tym zanadto (sprawdzone). Albo powziela intensywny wysilek fizyczny.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez faiter 18 cze 2007, 23:13
Siema,

Zrobiłem to. Powiedziałem szefowi, że się zwalniam. Przyjął to bardzo spokojnie; jako powód podałem w perspektywie inną pracę, o złej atmosferze tylko wspomniałem - szef obrócił to w żart...
Tak naprawdę facet jest bystry i od dawna widział co się święci, może teraz boi się, że pozwę firmę o mobbing?
Cały dzień zastanawiałem się czy to zrobić, jednak dziś moje "koleżanki" dały mi się wyjątkowo we znaki - także decyzja była prosta.
Nawiasem mówiąc przypadkowym świadkiem jednej z "jazd" był mój kolega z innego działu - był w szoku; stwierdził, że w życiu nie pozwoli się przenieść na moje stanowisko...
Czasem w rozmowie ze znajomymi słyszę, że powinienem się bronić, odpowiadać na zaczepki; ja jednak boję się, że to się zamieni w wielką kłótnię (a tak będzie) no i popsuję sobie opinię w firmie, poza tym na pewno te osoby będą się na mnie mściły, jeszcze bardziej będą zatruwać życie...
Tak się zastanawiam - CO we mnie jest takiego, że znów mnie TO spotyka...? Może to "wrodzony" syndrom ofiary?
Czego ma mnie nauczyć ta sytuacja? Co mam w sobie zmienić?
DUŻO mnie to wszystko kosztuje...

No, ale w końcu kiedyś "po nocy przychodzi dzień..."

PS. Dzięki za wsparcie "starych" znajomych ;)

Dobranoc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez inez3 19 cze 2007, 08:27
człowiek nerwica tez mialam terapie grupowa. swietna sprawa, poznalam mnostwo fajnych ludzi i spojrzalam na siebie oczami innych osob.

co do posiadania 2 połówki. ja tez nigdy nie mialam faceta az do 20 roku zycia, powaznie. byli tam jacys, ale ja jakos nie umialam zachowywac sie jak dziewczyna, nie wiem, teraz mysle, ze to wynikalo z tego, ze bylam niedojrzała i troche przestraszona. co nie znaczy, ze nie lubilm flirtowac :P potem jak juz mi sie udalo to przestawalo mnie to interesowac.

maiev, głowa do góry, bedzie lepiej!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Werty 19 cze 2007, 09:03
Zauwazylem iz wiele osob na tym forum skarzy sie na brak "drugiej polowki", rozumiem to, samemu chcialbym kogos kochac i byc kochanym. Niestety boje sie, ze moglbym zmarnowac zycie jakiejs bogu ducha winnej dziewczynie dlatego poki co nawet nie mysle o szukaniu bliskiej osoby.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Avatar użytkownika
przez inez3 19 cze 2007, 09:47
Werty wiesz co? tez tak myslalam. swojego faceta, z ktorym jestem juz prawie 3 lata poznalam (znalismy sie dlugo, ale nigdy bym nie pomyslala, ze z nim bede) wlasnie wtedy gdy mialam atak choroby. wiedzial o wszystkim, ale chcial mi pomoc. to on mnie wyciagal na sile z domu, to on wspieral kiedy plakalam jaka to ja jestem beznadziejna, czemu mnie to spotkalo, to on na mnie krzyczal jak przesadzalam. jest przy mnie mimo moich dziwnych jazd i choc w czasie najgorszych chwil mowie mu, ze moze powinien odejsc, zeby nie musiec tego wszystkiego ogladac i przezywac, on zawsze sie mnie pyta czy na prawde tak chce i czy chce zostac sama? jest ze mna bo mnie kocha taka jaka jestem i caly czas mnie wspiera. nie ukrywam, ze on ma tez pewne problemy - zupelnie inne, ale ma. jest dla mnie przykladem, ze mozna wszystko zmienic jak ma sie jakis cel. czyli WALCZYC, WALCZYC, WALCZYC o wlasne szczescie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Werty 19 cze 2007, 09:58
Inez3 tobie sie udaje, podziwiam, naprawde podziwiam i zycze Wam jak najlepiej :D

Ale ja nie wierze w to by ktokolwiek chcial ze mna wytrzymymac... Nie wierze nawet w to by ktos mogl mnie pokochac. I nie jest tak, ze ja chcialbym byc kochany i nie dac nic od siebie, wrecz przeciwnie, chce kochac i byc kochanym, lecz czy mam na to szanse?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do