Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 04 sty 2011, 11:59
to co ja wyprawiam to już jest granda.
to się musi skończyć......

po 3 tygodniach nieobecności poszłam wczoraj do pracy. źle się czułam, miałam lęki.
musiałam wieczorem pozbyć się lęków. znowu zamiksowałam. tak zamiksowałam, że ledwo stoję na nogach.
i znowu mnie nie ma w pracy. zwaliłam wszystko na kręgosłup, który faktycznie nadal mnie boli, ale dobrze wiem, że jak tak dalej będę robić, to wyląduje na pogotowiu. mało jem i codziennie miksuje. czemu ja to sobie robię? dlaczego taka silna potrzeba autodestrukcji... powolnego samobójstwa jak to mawiała moja terapeutka.
to się musi skończyć. muszę stanąć na nogi. zero miksów, zero alkoholu w tygodniu pracy. nie mogę zawalić pracy, nie mogę, nie mogę, nie mogę.
czas to zakończyć. brać prawidłowo leki. kłaść się normalnie spać. nie dobijać się. pozwolić sobie, dać sobie szansę... jeszcze jedną....

czuję się zeszmacona. zniesmaczona sobą. bo swój organizm traktuję jak śmietnik. to się musi skończyć...
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez coma 04 sty 2011, 13:04
Korba, staniemy na nogi Kasiu, zobaczysz... :? Znajdziemy dobrą drogę.
coma
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Tornado 04 sty 2011, 13:09
człowiek nerwica napisał(a):
bardzo dobrzy człowiek, pozytywny taki, służący radą i doświadczeniem, nie żyje :( to młoda kobieta była..
i nagle wylew..

Jeju ja mam schizy na punkcie wylewu......boje sie ze ktos tak o mnie napisze...:OOOOBOJE SIE;/
Chyba zwariuje zaraz....moze miala ona cos z cisnieniem,ze stale wysokie albo krwiak,bo mam nadzieje ze nie umarla ot tak bo jej sie podwyzszylo raz nagle
Boje sie.............


Kochany Ty mój. Przez tyle lat się męczysz zamiast choć trochę wrzucić na luz. Nie zapanujesz nad wszystkim i nie masz na wszystko wpływu. Trzeba się poddać dryfowi naszego życia, próbować w tym dryfie pracować nad sobą, ale przesada w żadną stronę nie jest dobra.

Ja mogłabym mieć większe schizy, bo mam tętniaka na sercu. Kardiolodzy uspokajają, że tętniak niegroźny, całkowicie zamknięty, że to taka uroda mojego serca - ale nigdy nic nie wiadomo. Ale mam go i tyle - Bóg chciał, bym go miała, to czemu mam z tego powodu cierpieć? To samo ze śmiercią. Póki my nie jesteśmy jej sprawcę - nie mamy na nią wpływu - i nie jest to powód do paniki. Jesteśmy (jak to już gdzieś pisałam) tylko i aż ludźmi.
A śmierć nie przychodzi ot tak - na zawołanie. Chcę umrzeć, więc jutro już się nie budzę, odchodzę. Nie mamy takiej władzy nad życiem i śmiercią. Owszem, możemy stać się zabójcami i siebie lub kogoś zabić, ale wymagałoby to konkretnych czynów, których w opisanym przypadku nie było.
Spokojnie człowieku nerwica. Nic złego się nie dzieje. Śmierć jest smutna i często wiąże się z bólem, ale nie jest zła. Nie wiem, czy jesteś wierzący, czy nie - w życie po życiu niebo i piekło czy cokolwiek innego co proponują różne religie, ale... wierz lub nie, procesy naturalne nie mogą być czymś złym!

Korba, maksinek, olinelka - to co tak nam w życiu codziennym przeszkadza nie będzie trwać wiecznie. Czas, praca nad sobą i wytrwałość...
...przepraszam, ale jestem tak dziś rozkojarzona, że uciekł mi wątek. Wymienione wyżej trzy elementy potrzebne są do wyleczenia się - nie wiem, jak chciałam to ująć, ale o to mi mniej więcej chodziło...
Zaczęłam mieć straszne problemy z zebraniem myśli w tej chwili. Nie wiem, jak, nie wiem co chcę napisać, więc zanim zacznę bredzić post skończę.
Chciałabym tylko powiedzieć - trzymajcie się. Jesteśmy w stanie poradzić sobie z o wiele większymi rzeczami, niż ludzie "zdrowi", bo mamy doświadczenie, więc i z aktualnymi problemami sobie poradzimy.

Zgadzam się z Comą :smile:
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez marcja 04 sty 2011, 13:17
Agnieszka_1988 napisał(a):Dostałam pracę.
Praca marzeń - 3 tygodnie się pracuje, potem 2 wolne, za godziwe pieniądze i całkiem niedaleko domu, a ja się dygam...
Boję się, że znów będzie się coś ze mną działo i będę musiała komuś obcemu powiedzieć np. szefowi, a co gorsza - zrezygnować z dnia na dzień, jak w poprzedniej, bo nie będę dawała rady.


Dasz rade! :) Ale super, ze 2 tyg.wolne! Marzy mi sie taka praca!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 04 sty 2011, 13:34
coma, jesteśmy chyba trochę podobne. Jak mamy dać radę, to damy radę obie. Ja dzisiaj postanowiłam, że muszę poczynić ten jeszcze jeden wysiłek. Boże, daj mi siłę i wytrwałość, aby zwalczyć słabości i złe nawyki.



Tornado, do czasu, pracy nad sobą i wytrwałości dodałabym jeszcze motywację (czyli szczerą, prawdziwą chęć postawienia się na nogi, wyjścia z tego gówna). bo część z nas jest podzielona - coś w nas chce zdrowieć, coś jednocześnie wcale nie chce. coś nienawidzi choroby, coś ją kocha...
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez MOCca 04 sty 2011, 13:38
dominika92, dziefczynko ale dlaczego mnie straszysz? :cry:

Dzień z zaćmieniem. ;)
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez coma 04 sty 2011, 13:40
Korba napisał(a):coma, jesteśmy chyba trochę podobne. Jak mamy dać radę, to damy radę obie. Ja dzisiaj postanowiłam, że muszę poczynić ten jeszcze jeden wysiłek. Boże, daj mi siłę i wytrwałość, aby zwalczyć słabości i złe nawyki.



Tornado, do czasu, pracy nad sobą i wytrwałości dodałabym jeszcze motywację (czyli szczerą, prawdziwą chęć postawienia się na nogi, wyjścia z tego gówna). bo część z nas jest podzielona - coś w nas chce zdrowieć, coś jednocześnie wcale nie chce. coś nienawidzi choroby, coś ją kocha...



To nie powinno być dodatkiem, lecz podstawą. Ja nie posiadam takich chęci, a innym razem je posiadam...To jest największym problemem ;)

Korba, ja też chcę spróbować, dlatego dzisiaj pójdę do psychiatry i porozmawiam z nim szczerze...
coma
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Tornado 04 sty 2011, 13:43
coma, Cieszę się z Twojej postawy. Będzie dobrze :D
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez coma 04 sty 2011, 13:53
Tornado, Ja dopiero się będę cieszyć po południu. Mogę jeszcze zmienić zdanie tysiąc razy... :lol:
Jak będę miała ochotę sobie dokopać to mu nie powiem, a potem będę Wam tu płakać jaka to biedna i pokrzywdzona jestem, albo o tym jak siebie nienawidzę...

Ale w tej chwili mam odwagę na rozmowę z nim i chcę tego bo wiem, że to zaszło za daleko. Po prostu nie poradzę sobie bez jego pomocy w tej chwili...
coma
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 04 sty 2011, 14:08
Dziewczyny: to świetny pomysł z tymi wspólnymi postanowieniami. Jeśli czasem nie umiemy zrobić czegoś dla siebie, może taki doping jest w stanie nas zmobilizować. Załóżcie taki temat i podejmujmy nawzajem różne zobowiązania i rozliczajmy się przed sobą. :brawo:


coma, Ani się waż zmieniać zdanie:)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 04 sty 2011, 14:17
coma napisał(a):Ale w tej chwili mam odwagę na rozmowę z nim i chcę tego bo wiem, że to zaszło za daleko. Po prostu nie poradzę sobie bez jego pomocy w tej chwili...


i tak trzymaj!
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez sunset 04 sty 2011, 14:51
coma, Karolinki, będę trzymać za Ciebie kciuki, abyś nie zmieniła zdania i wszystko powiedziała :)

Korba, praca jest ogromną motywacją do tego, aby wstać z łóżka. Nie zawalaj jej, bo to będzie pogarszać Twój stan. W pracy będziesz miała zajętą głową i brak czasu na zbędne myślenie. A w domu co? Zadręczysz się tylko niepotrzebnie.

Jak wygląda mój dzień? Musiałam jechać na małą "naprawę" samochodu. Przed wyjściem strasznie zaczęły mi się trząść ręce. Później jakoś przeszło, aczkolwiek w pewnym momencie gdy jechałam samochodem miałam mały atak, ale szybko przeszło. Teraz jestem spokojna i jakaś taka zadowolona :)
sunset
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez olinelka 04 sty 2011, 17:30
A ja postanowiłam się nie bać :D . Stwierdziłam, że strach mi w niczym nie pomoże, niczego lękiem nie zmienię. Cieżko mi dziś to wprowadzić w życie, bo jestem wylekniona akurat dzisiaj, ale w myślach powtarzam: strach mi w niczym nie pomoże.Olać to.
Mimo wszystko czuję lęk. :( . Ale spróbuję. Się nie bać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
495
Dołączył(a)
13 lis 2010, 16:51

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Agnieszka_1988 04 sty 2011, 18:29
Jak sądzicie, czy powinno mówić się pracodawcom o problemach psychicznych?
Agnieszka_1988
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Purpurowy i 7 gości

Przeskocz do