Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 14 wrz 2010, 11:47
Krwiopij, ja tutaj dostajè takà koszulè zawiàzywanà z tylu na szyi.i tak caly tylek na wierzchu i tak.tez siè bardzo wstydzè ale dziewczyny pamiètajcie trzeba siè badac.Czasem moze to byc niewielkie schorzenie a mozna je za grosze wyleczyc!!a z rakiem to juz bèdzie inaczej wyglàdalo!!mnie chlop zawsze do gina goni;z wielkimi oporami chodzè tam no ale coz zrobic?? :pirate:
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez -asia- 14 wrz 2010, 11:47
Krwiopij napisał(a):-asia-, wiesz co jest najlepsze?Jestes strasznie podobna do aktorki z avatara swojego ;)


Naprawdę? :shock: :P

[Dodane po edycji:]

Krwiopij napisał(a):Korba, pomerdalo mi się.
Nie pokonam wstydu przed ginekologiem :(
Czy to prawda,że dostaje się taką specjalną jednorazową spódniczkę?


Haniu, Ty wiesz jak ja się wstydziłam, po moich różnych doświadczeniach, prawda? Przecież wiesz, że przed nikim nie chcę się teraz pokazać nago, że jakikolwiek dotyk sprawia mi ból... A pokonałam wstyd... To nie jest takie straszne jak myślałam... Za mną już 2 wizyty. Ty też dasz radę, im szybciej tym lepiej.
Dostaje się spódniczkę, i kapciuszki. :D

[Dodane po edycji:]

moja mama nie była u ginekologa
od czasu urodzenia mnie, a ciągle ma "tam" problem. :pirate: :roll:

Kasiu, tym bardziej powinnaś regularnie się badać, kontrolować stan swojego zdrowia, nie ma co czekać, potem się żałuje a jest za późno (jak w moim przypadku - bagatelizowałam wiele objawów i teraz się męczę). Zrób wszystkie niezbędne badania.

[Dodane po edycji:]

Haniu, nawet cytologia nie jest taka straszna. W ogóle nie boli. Bardziej czułam badanie dwuręczne, ale to też nic takiego. A tak się bałam, pamiętasz? W sumie teraz żałuję, że tak długo zwlekałam z wizytą u gina i się nakręcałam. Namawiam Cię na wizytę...
Spódniczkę się zawiązuje dokładnie i nie widać wcale tyłka. :D
-asia-
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 14 wrz 2010, 13:26
Jestem po długiej rozmowie z moim szefem.
On się bardzo martwi o mój stan zdrowia.
Jest to również dla mnie dużą przeszkodą jeśli chodzi o moją karierę w firmie.
Powiedział mi, że chce abym teraz zadbała o siebie i nawet poszła na długie zwolnienie lekarskie, bo on się boi, że kiedyś coś mi się stanie.
Również nie dostanę na razie żadnej całkowicie odpowiedzialnej pracy, na razie mam przyklejonego do siebie kolegę. Bo nie mogę być samodzielnie odpowiedzialna za ważny projekt, skoro mogę nagle zniknąć z dnia na dzień, bo ciągle źle się czuje.
Wyraźnie dał mi do zrozumienia, że czas mi może dać teraz na dbanie o zdrowie, ile będę potrzebowała. Bo on mnie potrzebuje zdrowej.
Właśnie sobie zdałam sprawę, że jestem kalekim pracownikiem, że to gówno stoi mi na drodze do kariery.
Mój szef tylko nie wie, że ja tego gówna nie wyleczę w 2,3 nawet 4 tygodnie.
Mówię mu, że teraz nie chcę brać wolnego, bo chcę robić tej nowy projekt, ale on się upiera i się boi, że coś mi się stanie.
Ale gówno.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez -asia- 14 wrz 2010, 14:01
Haniu, a wiesz, że moje oczy raz są większe a raz mniejsze? :P Nie wiem od czego to zależy.
To nie są średniowieczne poglądy, ja dobrze to rozumiem, sama przez tyle lat zwlekałam... Jako nastolatka jeździłam do Centrum Zdrowia Dziecka i tam się na koniec „pożarłam” z panią ginekolog, która chciała mnie w końcu zbadać, a ja – że za nic w świecie. Chyba nieźle musiałam ją wkurzyć, bo najpierw mieli mi przy wypisie (jak ukończyłam 18 lat) przesłać wszystkie dokumenty, wyniki badań, ale nawet tego nie zrobili. :pirate: Co do oddziału to znasz mój stosunek do szpitali... Ja potrzebuję choćby namiastki normalności i chociażby złudnego poczucia, że jakoś daję sobie radę, w szpitalu bym się całkowicie poddała, przestałabym walczyć.
Kasiu, Hania ma rację, zobacz ilu ludziom na Tobie zależy... Zadbaj o siebie... jeśli w tym momencie nie dla siebie samej, to dla nich, dla nas...

[Dodane po edycji:]

A wiesz Kasiu, ostatnio terapeutka znowu mówiła mi o tej książce "Dramat udanego dziecka". Ty zdaje się ją czytałaś. Ja nadal nie przeczytałam. Jakoś odpycha mnie tytuł.

Jutro terapia, nawet nie pamiętam o czym ostatnio rozmawiałyśmy, to było w ubiegły wtorek a mnie się zdaje jakby minął miesiąc, mam dziwne poczucie czasu. :?
-asia-
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 14 wrz 2010, 14:45
Dziewczyny, dziękuję Wam moje słodkie. Muszę przemyśleć to dbanie o siebie, tzn. jak to zrobić, żeby dojść do siebie. Szef proponuje, abym poszła na zwolnienie lekarskie. Ja mam obawę podobną jak Ty Asiu i też potrzebuję trzymać się choćby namiastki normalności. Dlatego boję się szpitala. Muszę moją lekarkę zapytać o oddział dzienny. Skoro mogę wziąć wolne, a wiadomo, że pozostanie w domu odpada, bo zalegnę na amen, to może oddział dzienny? Hmmmm.

A ja "Dramat" przeczytałam do połowy i nagle odłożyłam. Bez powodu. Słomiany zapał. A podobała mi się. Asiu treść jest naprawdę ciekawa i taka nienakręcająca, a w fajny sposób tłumacząca pewne schematy.
Co mówiła terapeutka na jej temat?

Nie odwołałam terapii. Idę na 18.00.
Rajstopy się poprzyklejały do prążków :?
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Misiek_NL 14 wrz 2010, 14:47
Zdałem egzamin na prawko teoretyczny... a praktyczny oblałem :)
Misiek_NL
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez -asia- 14 wrz 2010, 15:51
Kasiu, dobrze, że nie odwołałaś sesji! Zdaje mi się, że może ona Ci dziś wiele dać.
Co do tej książki to terapeutka wspomniała o niej znowu kiedy rozmawiałyśmy o twardzielce we mnie, o dużej Joannie, która każe siedzieć małej Asi cicho, być dzielną, za wszelką cenę się trzymać, nie przyznawać, że potrzebuje wsparcia, pomocy, nie pokazywać, że kogoś w ogóle potrzebuje... Ludzie zawsze postrzegali mnie jako osobę, która wie, czego chce, dąży do tego, jest silna... Zawsze starałam się taka być. I bardzo długo w ogóle nie chciałam się nawet sama do siebie przyznać, że się czegoś np. boję. Trzęsłam portkami, ale wmawiałam sobie, że to wcale nie lęk i szłam jakoś zawsze do przodu...

[Dodane po edycji:]

Misiek_NL - gratulacje!!! Nie martw się, większość oblewa praktyczny za pierwszym razem, i nie tylko za pierwszym. ;)
-asia-
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 14 wrz 2010, 15:58
-asia-, jestem/byłam identyczna. sama siebie sterroryzowałam. bo nie wolno być słabym.

[Dodane po edycji:]

acha. idę do diagnosty za tydzień we wtorek :zonk:
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez -asia- 14 wrz 2010, 16:18
Korba, Kasiu, no dokładnie. Nie "wolno" być słabym. Echhh... I powiem Ci, że mnie strasznie wkurza jak słyszę z ust terapeutki o słabej, biednej, wystraszonej skrzywdzonej Asi. :evil: Myślę sobie "Ja taka nie jestem! To nie ja!". Nie chcę być słaba. :roll: Ja nie przyjmuję do wiadomości, że mogę taka być. A ona w kółko to samo... :roll:

A do jakiego diagnosty się wybierasz???
-asia-
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 14 wrz 2010, 16:28
do psychologa diagnosty, który robi testy, może się wreszcie dowiem, co mi jest...

tak, ja takich tekstów też nie lubię. moja poprzednia terapeutka mi mówiła, że tak naprawdę jestem małą dziewczynką, która w mężczyznach szuka tatusia. takie gadanie wzbudzało moją agresję.
dla mnie nawet myśl o tym biednym zapłakanym i pragnącym opieki dziecku wewnętrznym była wstrętna. dopiero się z nią oswajam.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Misiek_NL 14 wrz 2010, 16:34
Martwią mnie te źrenice... chyba pojade do okulisty... a może lepiej do neurologa ??
Misiek_NL
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 14 wrz 2010, 17:14
Mnie zmęczył ten dzisiejszy napad lęku i histerii, sen który miałam w nocy i to, że nie mogłam się dodzwonić do psychiatry ani psychologa, a jak już się dodzwoniłam do tego drugiego - usłyszałam, że miejsca na wizytę wcześniej nie ma, ale zawsze mogę zadzwonić po karetkę, to mnie podwiezie do psychiatrowa, przez co jeszcze bardziej wyłam.
Tra-ge-dia.
Teraz otępienie, smutek, wypalenie, amen.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7311
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez _z_ 14 wrz 2010, 18:45
Na dziś mówię pas...muszę się napić...
navigare necesse est, vivere non est necesse
Avatar użytkownika
_z_
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 00:22
Lokalizacja
4ściany

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Balbina^^ 14 wrz 2010, 19:19
Byłam w szkole. Zaliczyłam jeden przedmiot, muszę jeszcze tylko album z niego oddać. Wymęczyło mnie to psychicznie. A poza tym to jeszcze mam w przyszłym tygodniu rosyjski i niemiecki, potem turystykę morską i śródlądową oraz psychologię.
Jestem już zmęczona... Tu studia się już zaczynają, tu zaliczenia stare, tu w pracy wszystko rozkopane, co chwile ktoś do mnie dzwoni, ktoś coś chce, ktoś coś mówi... Ludzie! :hide:
Jeśli finanse pozwolą to na weekend wynajmę apartament nad morzem, z widokiem na wodę, na 6 piętrze i legnę na wielkim tarasie z drinkiem w dłoni. Bo nie ogarnę.
Balbina^^
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do