Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Balbina^^ 28 sie 2010, 16:07
linka napisał(a):jacas, prawie dorosła to ona może jest w teorii....do "dorosłości" jeszcze jej daleko, bo nie w wieku 18 lat jest się "dorosłym"......... rodzice za nią odpowiadają, jak sądzę nie znają cię zbyt dobrze.........ja bym w życiu nie puściła swojej córki 150 km do kolesia którego za dobrze nie znam....a może jeszcze na noc???


A co w tym dziwnego? :shock: :roll: Jak czasem Was czytam to mam wrażenie że jesteście dziadkami. Moi rodzice też byli dość 'spięci'- jak chciałam jechać na całonocną imprezę to sporo wcześniej musiałam się o to starać. Natomiast mając 17 lat miałam chłopaka (a raczej faceta, miał 29 lat) - moi rodzice nie znali go za dobrze, ojciec raz z nim rozmawiał, mama wcale. On chciał, ale oni mieli przeciwko że on nie miał jeszcze rozwodu (przeciwko wieku i dziecku nic nie mieli). Natomiast on mieszkał ok 50 km ode mnie i zawsze na weekendy jezdziłam do niego. Tak samo mój obecny chłopak- mieszkał 109 km ode mnie i tak na jeden dzień do niego jezdziłam, a potem jak rodzice go poznali to pozwalali mi już na kilka dni jezdzić a on do nas przyjeżdżał. Zresztą prawie każdy mój chłopak na kilka dni do mnie przyjeżdżał (do jednego miałam 300km a do drugiego 600km). Także luz.
Fakt, czasem się zdarzało że mieli coś przeciwko- z moim obecnym raz nawet mi na wesołym miasteczku do 23 nie pozwolili zostać :? Ale byłam wściekła. Wszystko to kwestia zaufania. Jeśli dziecko jest normalne to nie widzę przeszkód.

p.s. Niechciana ciąża? Jak miałam pierwszego chłopaka to moja mama wzięła go 'na stronę' i rozkazała iść ze mną do ginekologa
po tabletki anty. Mądrą mam mamę po prostu!
Balbina^^
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez jacas 28 sie 2010, 16:12
no wlasnie, wyaje mi sie, ze jej mama nie ma mnie za napalonego ruchacza, ktory tylko czeka, zeby przeleciec jej corke (bo, o zgrozo, tak nie jest). wiec nie widze powodu, zeby jej nie puscila, skoro ja juz u nich kilka razy bylem. moze i nie jest jeszcze dorosla, ale nie jest tez 13 letnim dzieciakiem. jej ojciec cos mowil, ze moglby przyjechac z nia samochodem. nie wiem, zobaczymy
haha, Magda, dopiero zauwazylem, ze to Ty
jacas
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 28 sie 2010, 16:14
Balbina^^, każdy robi jak uważa - przecież to twoja sprawa czy twoje dziecko będzie nocowało nie wiadomo gdzie i z kim czy nie.........zaufanie zaufaniem....tyle, że można ufać swojemu dziecku pod warunkiem, że się je zna...a nie koniecznie reszcie świata. Ja nie widzę nic dziwnego w tym, że nie ufałabym chłopakowi którego widziałam na oczy raz czy dwa......
No ale jeśli znają cię dosyć dobrze...a czemu Ty jacas, nie pogadałeś z jej tatą ? To by mogło być bardzo pomocne :)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez jacas 28 sie 2010, 16:17
oj, nerwica na karku, a ja mam jeszcze gadac z facetem na temat przyjazdu jej corki do mnie ;) speniałem poprostu

[Dodane po edycji:]

mama nadzieje, ze jak sie teraz zgodza i zobacza, ze corka wroci cala i zdrowa (i nawet z blona dziewicza :lol: ) to na anstepny raz juz sie zgodza bez namowy
jacas
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez mikamika 28 sie 2010, 18:07
Balbina^^ napisał(a):
linka napisał(a):jacas, prawie dorosła to ona może jest w teorii....do "dorosłości" jeszcze jej daleko, bo nie w wieku 18 lat jest się "dorosłym"......... rodzice za nią odpowiadają, jak sądzę nie znają cię zbyt dobrze.........ja bym w życiu nie puściła swojej córki 150 km do kolesia którego za dobrze nie znam....a może jeszcze na noc???


A co w tym dziwnego? :shock: :roll: Jak czasem Was czytam to mam wrażenie że jesteście dziadkami. Moi rodzice też byli dość 'spięci'- jak chciałam jechać na całonocną imprezę to sporo wcześniej musiałam się o to starać. Natomiast mając 17 lat miałam chłopaka (a raczej faceta, miał 29 lat) - moi rodzice nie znali go za dobrze, ojciec raz z nim rozmawiał, mama wcale. On chciał, ale oni mieli przeciwko że on nie miał jeszcze rozwodu (przeciwko wieku i dziecku nic nie mieli). Natomiast on mieszkał ok 50 km ode mnie i zawsze na weekendy jezdziłam do niego. Tak samo mój obecny chłopak- mieszkał 109 km ode mnie i tak na jeden dzień do niego jezdziłam, a potem jak rodzice go poznali to pozwalali mi już na kilka dni jezdzić a on do nas przyjeżdżał. Zresztą prawie każdy mój chłopak na kilka dni do mnie przyjeżdżał (do jednego miałam 300km a do drugiego 600km). Także luz.
Fakt, czasem się zdarzało że mieli coś przeciwko- z moim obecnym raz nawet mi na wesołym miasteczku do 23 nie pozwolili zostać :? Ale byłam wściekła. Wszystko to kwestia zaufania. Jeśli dziecko jest normalne to nie widzę przeszkód.

p.s. Niechciana ciąża? Jak miałam pierwszego chłopaka to moja mama wzięła go 'na stronę' i rozkazała iść ze mną do ginekologa
po tabletki anty. Mądrą mam mamę po prostu!


Balbina, to masz odlotową mame 8) Ja sobie czegos takiego w ogole nie wyobrazam. Ja jestem juz daaawno pelnoletnia, ale nadal nie wyobrazam sobie zeby przyprowadzic jakiegos chlopaka/faceta do domu. Haha o nocowaniu nie wspomne.

a tak z ciekawosci - ile mialas lat jak mama wziela tego Twojego pierwszego kolesia na rozmowe o tabsach anty?
mikamika
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez nieidealna 28 sie 2010, 18:07
książka przeczytana.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez nika_44 28 sie 2010, 18:14
Balbina^^ napisał(a):Fakt, czasem się zdarzało że mieli coś przeciwko- z moim obecnym raz nawet mi na wesołym miasteczku do 23 nie pozwolili zostać :? Ale byłam wściekła. Wszystko to kwestia zaufania. Jeśli dziecko jest normalne to nie widzę przeszkód.

p.s. Niechciana ciąża? Jak miałam pierwszego chłopaka to moja mama wzięła go 'na stronę' i rozkazała iść ze mną do ginekologa
po tabletki anty. Mądrą mam mamę po prostu!


Balbina, widzimy tą sprawę z całkiem innych stron. Tak się składa, że ja jestem rodzicem, mam córkę i do tego jestem babcią (dosłownie to ujęłaś w swoim poście).

Moja córka 7 lat miała chłopaka. Gdy sobie pogadałysmy i dowiedziałam się, że zaczęli współżyć poszłam z córką do ginekologa (nie była jeszcze pełnoletnia) właśnie po tabletki anty. Uważałam to za mniejsze zło niż wpadka. Zawsze miałam doskonały kontakt z córką i ufałam jej. Pozwalałam, żeby nocowała u chłopaka, a chłopak nocował u nas. Razem wyjeżdżaliśmy nad jezioro.
Po 7 latach się rozstali, ona bardzo cierpiała, ale nie chciała się z nim pogodzić. Ok roku była sama, chodziła na dyskoteki, żyła pełnią życia. Miała kupę kolegów, ale nie chciała się z nikim wiązać. Potem poznała chłopaka, coś zaczęło iskrzyć. Razem pojechaliśmy na wakacje nad morze. Wówczas mała mnie łykała już tabletek anty, gdyż nie było takiej potrzeby. No i nad tym morzem powstała moja wnusia. Niestety, pomimo zaufania, tego, że byłyśmy ze sobą bardzo blisko...wystarczyła chwila nieuwagi...
To ja pierwsza zauważyłam, że spóźnia się jej okres, dałam kasę na test i okazało się, że jest w ciąży. Przez dwa tygodnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Spotkaliśmy się z rodzicami chłopaka, chcieliśmy ustalić co dalej, datę ślubu itd. To ojciec tego chłopaka uspokoił mnie. Powiedział, że nie jest to choroba i cieszmy się wszyscy, bo będziemy mieli wnuka. Córka nie chciała wychodzić za mąż, zbyt krótko się znali i powiedziała, że musi być pewna, że temu mężczyźnie może całkowicie zaufać.
W efekcie jestem babcią 3 letniej, ślicznej wnusi, którą niesamowicie kocham. Nie jestem jakąś zestarzałą babcią. A córka z chłopakiem tworzą kochającą się parę.
Rozpisałam się...ale zmierzam do tego, że mając nawet super kontakt z córką wszystko jest możliwe. Ciąża również.

A teraz do jacasa - jesli stchórzyłeś, bałeś się podyskutować z ojcem dziewczyny i pozostawiłeś to wszystko jej to jakbyś się zachował, gdyby doszło do sytuacji, że dziewczyna będzie w ciąży. Też uznasz to za jej problem i pozostawisz to jej?????

Dlatego jako matka bałabym się puścić córkę w miejsce mi nie znane, gdzie nie wiedziałabym co się z nią dzieje i co robi.

[Dodane po edycji:]

jacas napisał(a):oj, nerwica na karku, a ja mam jeszcze gadac z facetem na temat przyjazdu jej corki do mnie ;) speniałem poprostu


Ty speniałeś, a wczuj się w rolę rodzica, który się martwi gdzie jest i co robi córka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
05 maja 2010, 19:17
Lokalizacja
Białystok

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez jacas 28 sie 2010, 18:22
Dlatego jako matka bałabym się puścić córkę w miejsce mi nie znane, gdzie nie wiedziałabym co się z nią dzieje i co robi.

a skad mozesz wiedziec, gdzie corka idzie, jak wychodzi wieczorem do miasta? masz taka sama pewnosc, jak puszczajac ja do chlopaka, albo i mniejsza, bo mnie przynajmniej jej rodzice znaja
jacas
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 28 sie 2010, 18:28
jacas, hmmmmm, moi rodzice znają moich znajomych i wiedzą gdzie bywam...poza tym, gdyby coś się stało - rodzic jest w stanie zareagować zaraz...a 150 km stąd?
Do nastolatek, nastolatków należy mieć ograniczone zaufanie, nie dlatego, że zrobią coś specjalnie, za naszymi plecami....ale dlatego, że sama pamiętam że potrafiło mi coś strzelić do łba tak głupiego, ze dzisiaj się sama sobie dziwię a wtedy to był zajebisty pomysł......- prawo wieku ;)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez nika_44 28 sie 2010, 18:31
jacas napisał(a):a skad mozesz wiedziec, gdzie corka idzie, jak wychodzi wieczorem do miasta? masz taka sama pewnosc, jak puszczajac ja do chlopaka, albo i mniejsza, bo mnie przynajmniej jej rodzice znaja


Jak to skad mam pewność?? Jesli idzie ze stałym towarzystwem, które znam i wiem, że wszyscy nawzajem się pilnują to chyba mogę jej zaufać. Towarzystwo jest na tyle zżyte, że razem chodzą do wc i pilnują sobie drinków, żeby ktoś niczego nie wrzucił. Poza tym ja również znałam chłopaków, kolegów i koleżanki swojej córki. Należę do takich osób, że dziewczyny nie miały odwagi rozmawiać o niektórych sprawach ze swoimi rodzicami, a ze mną rozmawiały.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
05 maja 2010, 19:17
Lokalizacja
Białystok

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez emb220 28 sie 2010, 19:03
dawno mnie tu nie bylo...

nika- jestes fantastyczną matką i babcią!!! milo mi sie czytało Twojego posta :) sama jestem matką ale córa ma dopiero 3 lata wiec wsztstko jeszcze przede mną ale mysle ze bede bardzo wyrozumialą matką ;)
nie bede schizowac na punkcie mozliwej ciazy mojej corki tak jak robila to moja mama jak bylam malolatą.....Zawsze jak pamietam do ktoregos roku zycia poki nie poszlam na swoje dawała mi do zrozumienia ze przez wpadkę tylko zmarnuje sobie zycie.....tak sobie to wbilam do glowy ze przez kilka lat w ogole nie chciałam słyszec o posiadaniu dzieci bo uwazałam ze to tylko rodzi same problemy, nie potrafiła pojac ze mam troche oleju w glowie i wiem co to zabezpieczanie sie przed ciąża itd....poza tym moj obecny mąż jest moim pierwszym wiec to tez o czyms swiadczy :D a mamą zostałam skonczywszy 25 lat a mojej mamie sie wydawało ze jak nie bedzie mnie z domu wypuszczac po godz 22 to bedzie miała wrazenie ze panuje nad wszystkim :lol: prawda jest taka ze jak malolaty chca to zrobic to zrobią to nawet w szkolnym kiblu na przerwie wiec o czym my tu gadamy :D
nie pozostaje nic innego jak zaufac wlasnemu dziecku i tyle. Zamkniecie w domu pod kloszem i areszt domowy niczego nie załatwią.

jak tam nerwuski u was ze zdrówkiem???

u mnie odpukac wszystko ok, dalej bez leków i to juz dobre kilka tygodni, nawet spie bez prochów i to całkiem dobrze....zastanawia mnie tylko fakt ile to potrwa?? bo nerwica ma to do siebie ze jest dobrze do czasu, potem wszystko wraca...ze zdwojoną silą....I tego sie boje. Ale staram sie o tym nie myslec, przynajmniej narazie....
emb220
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez miniSD 28 sie 2010, 19:29
Prędzej mógłbym opisać mój wczorajszy dzień, który spędziłem z moją przylepą. A dzisiejszy? Barowa pogoda, może później gdzieś wyskoczę na małe piwko. ;)
"Moje marzenia nie leżą w przyszłości, moje marzenia to przeszłość... tylko o niej śnię"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
26 mar 2010, 21:40

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Balbina^^ 28 sie 2010, 20:18
mikamika napisał(a):a tak z ciekawosci - ile mialas lat jak mama wziela tego Twojego pierwszego kolesia na rozmowe o tabsach anty?

Miałam 16 lat. On miał 24 lata.To był mój pierwszy poważny chłopak. Mieszkał 600 km ode mnie i przyjeżdżał do mnie na kilka dni, ale rodzice nigdy nie pozwolili mi się z nim nigdzie dalej zapuścić. Czułam, że mu nie ufają.

nika_44 napisał(a):
Balbina^^ napisał(a):Fakt, czasem się zdarzało że mieli coś przeciwko- z moim obecnym raz nawet mi na wesołym miasteczku do 23 nie pozwolili zostać :? Ale byłam wściekła. Wszystko to kwestia zaufania. Jeśli dziecko jest normalne to nie widzę przeszkód.

p.s. Niechciana ciąża? Jak miałam pierwszego chłopaka to moja mama wzięła go 'na stronę' i rozkazała iść ze mną do ginekologa
po tabletki anty. Mądrą mam mamę po prostu!


Balbina, widzimy tą sprawę z całkiem innych stron. Tak się składa, że ja jestem rodzicem, mam córkę i do tego jestem babcią (dosłownie to ujęłaś w swoim poście).

Gratuluję wnusi :smile: A tak już w temacie to ciąża każdemu może się przytrafić. Np ja od 3 lat nie biorę tabletek anty, nie stosuję antykoncepcji (przerywany to nie antykoncepcja) i nie zaszłam w ciążę. Dlatego nie ważne czy matka z córką jest blisko- ciąża nawet na tabletkach anty może się przytrafić. Tak samo wiesz- można dziecka pilnować ile wlezie, ale jak będzie chciało się bzykać to się będzie bzykać. Powie, że idzie do szkoły a pójdzie do chłopaka. No niestety ale wiem po sobie :? Moi rodzice puszczali mnie do chłopaków, ale np w naszym domu nie pozwalali na to, abym spała z chłopakiem w jednym łóżku. Dopiero po 2 latach jak byłam z jednym to pozwolili nam razem spać. A z innymi to nie było mowy. No i ogólnie mocno mnie pilnowali. Ale nic im to nie dało :twisted:


linka napisał(a):jacas, hmmmmm, moi rodzice znają moich znajomych i wiedzą gdzie bywam...poza tym, gdyby coś się stało - rodzic jest w stanie zareagować zaraz...a 150 km stąd?
Do nastolatek, nastolatków należy mieć ograniczone zaufanie, nie dlatego, że zrobią coś specjalnie, za naszymi plecami....ale dlatego, że sama pamiętam że potrafiło mi coś strzelić do łba tak głupiego, ze dzisiaj się sama sobie dziwię a wtedy to był zajebisty pomysł......- prawo wieku ;)


No racja, ale zwróć uwagę na to, że 17 latka to już nie jest dziecko. Ponadto dorosłości nie liczy się w latach- taka 17 może być o wiele dojrzalsza niż większość zrytych 25 latek które dają dupy po kiblach na baletach.
Balbina^^
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez TheGrengolada 28 sie 2010, 20:48
Zaraz spadnę z krzesła, moja głowa :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
28 maja 2010, 22:52
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do