Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 lip 2010, 23:35
Korba, Juz mówiłam Tobie kiedyś,że ważne,że sobie zdajesz sprawę co może Cię niszczyc od wewnątrz. Jednak trochę czasu wymaga to,żeby przekonać się o tym w różnych sytuacjach. Dopuszczać myśli związane z tym,że jednak to słabość... Chyba Korbuś trzeba wypośrodkować......tylko jak to cholerka zrobić?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez jacas 29 lip 2010, 23:58
poklocilem sie z byla, z obecna, ciekawe z kim jeszcze dzisiaj :) teraz siedze i pije goracy kubek, zaraz pewnie wlacze tibie :lol:
jacas
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Roberrrto 30 lip 2010, 01:24
To był w miarę dobry dzień. Chwilowo nawet zaskakująco dobry. Zawsze w takie dni mam taką głupią nadzieję, że może nerwica i depresja już sobie poszły, i już nie wrócą. A potem przychodzi kolejny dzień i... Ach, pieprzyć to. To był dobry dzień :D
I idę spać. Dobrej nocy nerwuski ;)
Roberrrto
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez -asia- 30 lip 2010, 08:52
Witajcie Kochani! :smile:
Stęskniłam się za Wami. Mam nadzieję, że pamiętacie taką jedną Joaśkę. ;) Wróciłam do Was, czuję się lepiej chociaż miałam ciężki okres w życiu, ale przetrwałam i walczę o siebie. ;) Przejściowe odseparowanie się od forum pomogło mi wrócić trochę do świata w realu, do rzeczywistości, która dała mi na początku niezłego kopa w tyłek. Miałam kryzys z powodu dłuższej przerwy w terapii i zrobiłam krok do tyłu, żeby potem zrobić jednak... chyba dwa do przodu. :mrgreen: Tak więc nie załamujcie się, gdy przychodzi pogorszenie, bo kiedyś znowu będzie lepiej... Myślałam o Was często i wchodziłam czasem na stronę forum, żeby zobaczyć, co u Was słychać. :D Dobrego dnia!
-asia-
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Sorrow 30 lip 2010, 09:01
Właśnie dobiega końca. Tylko coś szybko zjem i idę spać. Udało mi się dzisiaj narysować jeden rysunek, poza tym nie mam pojęcia co robiłem. Acha, upiekłem pieczeń.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez *Monika* 30 lip 2010, 10:18
-asia-, Wreszcie jesteś. Napisz kochana z czym Ci się udalo uporać.
Ja w poniedziałek oststni raz na terapie idę. Terapeutka idzie na urlop. Nie ma tragedii u mnie, ale nie jest jeszcze dobrze. Ale chcę być dobrej myśli.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Nenaja 30 lip 2010, 10:32
właśnie wróciłam z pierwszej wizyty z psychologiem/psychoterapeutą... jestem zadowolona, ale czuję strach...czuję się wypruta.... zrobił mi pranie mózgu...czuje dziwny ból...boję się kolejnego spotkania, ale wiem że jest potrzebne :zonk:
Nenaja
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Roberrrto 30 lip 2010, 10:50
Mój dzisiejszy dzień zaczął się nieprzyzwoicie późno i z bólem głowy. Procha wziąłem i czekam aż zacznie działać. Chałupę muszę posprzątać. No i dlaczego znowu pada???
Roberrrto
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez -asia- 30 lip 2010, 11:02
Moniko, udało mi się uporać z uzależnieniem od terapeutki, z przekonaniem, że tylko ona może dać mi trochę ciepła i tylko ona jest w stanie mi pomóc, miałam klapki na oczach, zadurzyłam się w niej (tzn. w sensie obsesyjnej miłości jak do matki) i nie chciałam zobaczyć niczego i nikogo innego wokół mnie, terapia stała się jedynym sensem mojego życia. Po ostatniej sesji przed jej urlopem zawalił mi się świat, chciałam rezygnować już w ogóle z terapii, najpierw była rozsadzająca mnie złość i silne napięcie, które rozładowywałam w różne szkodliwe dla mnie sposoby, potem apatia, bezsilność, „zamrożenie”, myśli samobójcze, więc trafiłam na jedną wizytę do znajomej dawnej psycholog, bo szukałam ratunku, czułam, że jest źle, nie chciałam się zabić, ale nie potrafiłam już żyć, później zdecydowałam się wyjechać na drugi koniec Polski do dalekiej rodziny, żeby zmienić otoczenie i zdystansować się do tego wszystkiego, bo pozostawiona sama sobie w toksycznym domu rodzinnym szłam powoli na samo dno. U dalekiej rodziny zobaczyłam jak żyją kochający się ludzie, przepełnieni ciepłem, serdecznością. To były dla mnie trudne dni, bo nigdy we własnym domu tego nie doświadczyłam, było mi żal, zazdrościłam im, płakałam po kryjomu... A z drugiej strony to był piękny cudowny czas, bo sama tego ciepła doświadczyłam, otrzymałam je tam... Pozwoliłam sobie na to, a to jednak sukces. Zobaczyłam, że komuś na mnie zależy. Oddałabym wszystko, żeby być domownikiem w tej rodzinie... Dostałam też od jednego z jej członków porządnego kopa w sensie motywacji, żebym w końcu przestała czekać aż sama terapia zdziała cuda i zamiast tego rozejrzała się wokół siebie, bo świat jest pełen drobnostek, które cieszą, i są ludzie serdeczni, dobrzy, którym na mnie zależy tylko ja wszystkich odtrącam, zaszufladkowałam się w swoich problemach z przeszłości, dociekaniu ich przyczyn, odgrzebywaniu wszystkiego i odseparowałam się całkiem od normalnego życia. Skoncentrowałam się na nienawiści do siebie, na niszczeniu siebie. Życie płynie szybko, potem będę żałować, że nic z nim nie zrobiłam, ale będzie za późno... Nie chcę czekać dłużej. Bardzo dziękuję mojej dalekiej cioci za słowa wsparcia, za szczerość i ciepło, które tchnęło we mnie znowu życie. :* Wróciłam stamtąd do domu w zupełnie innym stanie, z nadzieją, i chęcią działania, jestem więcej w ruchu, pomimo chorób fizycznych nie załamuję się, w końcu ruszyłam tyłek i zaczęłam coś robić, a nie tylko myśleć jaka jestem okropna, że nic już ze mnie nie będzie i że powinnam siebie zniszczyć do końca. To, że mam borderline nie oznacza, że nie ma dla mnie szansy na szczęście. Te miłe wspomnienia związane z moim pobytem u rodziny będą mnie podnosić na duchu w trudnych chwilach. Zapamiętam je na długo.
Moniko, może przerwa w terapii będzie dla Ciebie również dobrym czasem..? Jednak przerwa w terapii faktycznie jest potrzebna...
-asia-
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Marcel79 30 lip 2010, 15:36
A ja wracam na forum po dłuuuugiej przerwie,pełen werwy i energii,zacząłem wielkie sprzątanie swojego życia,operacja jest to monumentalna i nie wiem ile to potrwa ale jestem dobrej myśli! Postaram się teraz więcej tu pisać,choć nie wiem czy czas pozwoli.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
08 gru 2007, 15:45

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez BYSTRY 30 lip 2010, 16:54
U mnie dzień się zaczął od piwa i chyba się na nim skończy :mrgreen: Teraz co mam to jechać z kumplem do szpitala ws. zęba bolącego :pirate: Dodam że to nie mój ząb :D I jak na razie to luzik, prawdopodobnie tak, myślę że nic się nie wydarzy nadzwyczajnego :mhm:
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
07 sie 2006, 12:33
Lokalizacja
Łódź

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 30 lip 2010, 17:20
-asia-, jak miło Cię czytać. Witaj z powrotem, brakowało mi Cię tu.

Mój dzień dzisiaj dużo lepszy. Pracuję, w Warszawie przyjemnie się rozpogodziło, lęki minęły, osiągnęłam nawet w tym całym młynie pracowym pewien stopień spokoju.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 30 lip 2010, 17:44
padam na pysk po pracy,ale nareszcie weekend i upragniony urlopik-az 5 dni.we wtorek przylatuje corenka-no i jak tu siè nie cieszyc??mimo,ze nie mam na nic sily dzisiaj po bardzo ciezkim dniu w pracy. :D pozdrawiam wszystkich.Joasia -witaj z powrotem-fajny avatar :D
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez -asia- 30 lip 2010, 18:03
Korba, wovacuum - dzięki, ja też się za Wami stęskniłam. :smile:
-asia-
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do