Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 27 maja 2010, 12:54
Korba, chodziłaś 2 lata na terapię, mi się to wydaje strasznie długo (ja chodzę na razie prawie 8 miesięcy), co dała Ci ona oprócz tego, że nauczyłaś się obserwować siebie i się trochę dowiedziałaś o psychologii? Zaszły pod jej wpływem jakieś zmiany w Twoim życiu? I dlaczego była dla Ciebie mordęgą? W jakim nurcie pracowałaś z terapeutą/-ką?
Joaśka
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 27 maja 2010, 13:18
Joaśka, nie miałam cierpliwości do gadania o sobie, do rozwalania wszystkich swoich zachowań na czynniki pierwsze, do wracania do przeszłości - jakieś inscenizacje rozmów ze zmarłymi rodzicami, mającymi dać ujście mojej złości do nich - nigdy się na to nie godziłam, bo nie umiałam tego wszystkiego robić.
zrozumiałam schematy pewnych swoich zachowań, natomiast nie nauczyłam się ich zmieniać. często podczas terapii czułam się źle, czułam się zbyt zmęczona, nie widziałam już celu w tej ciągłej męczarni i pracy nad sobą, bo efekty były drobiutkie. może zabrakło mi cierpliwości.
moja terapeutka stosowała różne nurty.
mam też problem z zaufaniem, nie potrafię zawierzyć w 100% terapeucie i to stawiało między nami sporą barierę, nie umiałam się całkiem przed nią otworzyć i jej zaufać. w końcu zrezygnowałam.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 27 maja 2010, 13:29
Korba, rozumiem, dzielna kobita z Ciebie, że dajesz sobie teraz jako tako radę bez terapii.
Szczerze mówiąc to ja też bym się nie zgodziła na takie inscenizacje. :? :pirate: Moje terapeutka też stosuje różne nurty, próbowała mnie przekonać do terapii systemowej i ustawień hellingerowskich, żebym poszła na ustawienia swojej rodziny (to też mniej więcej takie "przedstawienie"), ale ja nie chciałam o tym słyszeć, zwyczajnie mnie denerwuje taka komedia, wydaje mi się to absurdalne, sztuczne, jedna wielka psychomanipulacja. Tak więc przed Hellingerem stawiam wielki opór. :twisted:
Ty piszesz, że nie potrafiłaś zaufać swojej terapeutce do końca, a ja bardzo swojej zaufałam, w 100%, mówię jej o wszystkim. I czasem myślę, że to będzie dla mnie zgubne, bo się do niej strasznie przywiązałam, za bardzo, i zdaję sobie z tego sprawę. :(
A próbowałaś z innym terapeutą? Może komuś innemu jednak byś zaufała?
Joaśka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 27 maja 2010, 13:43
No, wrocilam od dentki. 2 kolejne zabki wyleczone, potem jade do chirurga i mam szczera nadzieje sie dostac. Fajnie, ze mam znieczulenie, ale niestety nie na dole, wiec bolu szczeki mi to nie niewluje ani totke.

Joaśka, trzymam kciuki dalej ;) Ale mysle, ze bedzie ok.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 27 maja 2010, 13:46
agaska napisał(a): Magdaa, poranek, wiec sadze, ze nieciekawie sie czujesz. Wiesz, jak wezmiesz procha, to zajmij sie czyms. Wtedy odciagniesz glupie mysli od tego faktu i zobczysz, ze nic sie nie dzieje (a nie moze sie nic dziac przy tak malej dawce) ;) Pozniej bedziesz te tabletke uwazac za tabletke szczescia, ha :mrgreen: Ja powinnam wziac moja, ale nie moge sie przemoc zeby zjesc, wiec odpuszcze sobie i wezme po obiedzie.


Wiesz, ja tak ogólnie nie boję się leków. I nawet lżej mi z myślą że je wzięłam niż jakbym nie wzięła ;) Rano tak nie fajnie się czuję, ale tak było też zanim zaczęłam brać leki... A to, że przy tak małej dawce nie może się dziać... ;) Może, może. Moja docelowa dawka to 10mg, teraz biorę 5mg. Może się dziać bo przecież to SSRI a nie witamina C ;) Dlatego lekarz dał mi benzo. No i działo się, ale już chyba wychodzi na prostą. Przynajmniej już coś tam jem w miarę 'normalnie', nie mdleję i mniej mi się spać chce.

Mój dzień zapowiada się trochę pracowicie, bo muszę kilka prac do szkoły zrobić :evil: A w dodatku notatki i książki leżą, i patrzą się na mnie pytająco kiedy się z nich pouczę. No i mam ogólnie masę spraw do załatwienia bo mi się uzbierało i jakoś tak weny brak... Mam chyba ze sto spraw do załatwienia...
Czuję że przydałby mi się jakiś odpoczynek nad morzem. Tak sobie planuję że w jakiś wolny weekend zamówię pobyt w jakimś spa od soboty wieczór do poniedziałku rano, i powiem o tym chłopakowi dzień przed wyjazdem- będzie mieć niespodziankę. Co o tym myślicie?

A propo niego- pogodziliśmy się. A godzenie się bywa bardzo przyjemne :105: ;) Dostał najlepszą z możliwych kar- posadziłam go przed laptopem, ja usiadłam obok, włączyłam mu 40 gorących amatorek w oliwce i kazałam każdą opisywać- co mu się podoba a co nie, a potem wybrać najgorszą i trzy najlepsze. Męczył się speszony chyba godzinę :lol: Ale miałam polewkę :lol: :mrgreen:
Powiedział mi potem że sam nie wie czemu to kliknął i bardzo go boli, że mu nie wierzę że on nie ogląda tych oblechów- kliknął ze zwykłej ciekawości ale bez podtekstów erotycznych i żałuje że to zrobił, bo wcale to nie jest fajnie. I że szkoda że nie mogę zobaczyć jak długo to oglądał bo ponoć pare sekund- tylko rzucił okiem. Powiedział że nigdy więcej tego nie zrobi, bo nie ma potrzeby, a one mi do pięt nie dorastają. Powiedział też, że jeśli mi przez to wróciły jakieś kompleksy to to jest dla niego największa kara i że go serce przez to boli, bo to jest dla niego najgorsze i niechcący tak mu wyszło. Bla bla bla :P Wybaczyłam.

Spokojnego dnia Wam życzę!
p.s. Sorki, że się rozpisałam :papa:
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Lili-ana 27 maja 2010, 14:03
Magdaa napisał(a):Powiedział mi potem że sam nie wie czemu to kliknął i bardzo go boli, że mu nie wierzę że on nie ogląda tych oblechów- kliknął ze zwykłej ciekawości ale bez podtekstów erotycznych i żałuje że to zrobił, bo wcale to nie jest fajnie. I że szkoda że nie mogę zobaczyć jak długo to oglądał bo ponoć pare sekund- tylko rzucił okiem. Powiedział że nigdy więcej tego nie zrobi, bo nie ma potrzeby, a one mi do pięt nie dorastają. Powiedział też, że jeśli mi przez to wróciły jakieś kompleksy to to jest dla niego największa kara i że go serce przez to boli, bo to jest dla niego najgorsze i niechcący tak mu wyszło. Bla bla bla :P Wybaczyłam.

Jeśli Twój facet był szczery w tym co mówił, to masz super faceta! Zazdroszczę :twisted:
Ku.wa co ja mam zrobić z tym moim małżem?? :roll: Czy on kiedyś zmądrzeje? Dorośnie? Ma 30 lat, a zachowuje się jak dzieciak, a nawet gorzej... Mam go dosyć :evil:
Lili-ana
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 27 maja 2010, 14:04
Magdaa, tos zrobila facetowi kaszanke z mozgu :mrgreen: :lol:
SSRI ale w malych dawkach dziala raczej leczniczo :) Chyba. W sumie ja nie mam SSRI tylko typowy przeciwlekowy i on na mnie dziala uspokajajaco po prostu. Nie mialam somatow, mialam po prostu problemik z pecherzem, ktory szybko zanikl.

Zjadlabym cos w sumie, ale teraz nie moge przez 2h. A za jakies 30min jade do chirurga. Mam nadzieje sie zarejestrowac w koncu. A jak nie, to siegne znow po nr tel i sobie z babeczka pogadam :twisted: Nie beda mnie traktowac jak zlo konieczne. Lekarz zaden bog, a rejestratorka laski mi nie robi. Jej psim obowiazkiem jest mnie zarejestrowac, a nie robic problemy, lamiac przy tym paragrafy. Juz tak mnie boli, ze po scianach zaczne chyba lazic, ale nie, mam sobie przylazic w okreslone dni, w nadziei, ze sie dostane. A figa!
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 27 maja 2010, 14:13
Lili-ana napisał(a):Jeśli Twój facet był szczery w tym co mówił, to masz super faceta! Zazdroszczę :twisted:
Ku.wa co ja mam zrobić z tym moim małżem?? :roll: Czy on kiedyś zmądrzeje? Dorośnie? Ma 30 lat, a zachowuje się jak dzieciak, a nawet gorzej... Mam go dosyć :evil:

To facet złoto. Głupio mi że żle o nim myślałam :oops: Chłopina kilknął z ciekawości, od razu wyłączył... On mi tyle w życiu wybaczył przecież. Masz rację, jest super. Mówił szczerze na pewno, był wzruszony, skruszony i widziałam żal w jego oczach.
A co Ty masz zrobić ze swoim? Wiesz, młoda jestem ale mam już jakieś doświadczenia z facetami pokroju Twojego męża (o podobnych 'hobby', że tak powiem ;) ) i tamci się nie zmienili, ale może akurat... Wiesz, ciężko jest wychować 30 latka. Może namów go na terapię rodzinną i wystąp o separację? Może to pomoże go sprowadzić na ziemię? No i terapia od uzależnień- koniecznie.

agaska napisał(a):Magdaa, tos zrobila facetowi kaszanke z mozgu :mrgreen: :lol:
SSRI ale w malych dawkach dziala raczej leczniczo :) Chyba. W sumie ja nie mam SSRI tylko typowy przeciwlekowy i on na mnie dziala uspokajajaco po prostu. Nie mialam somatow, mialam po prostu problemik z pecherzem, ktory szybko zanikl.

Kaszana to mu się należała ;) Był czerwony jak burak i speszony jak dziecko, jak mu kazałam komentować po kolei 40 par cycków :lol: No widzisz, leki SSRI mają to do siebie że na początku brania człowiek czuje się gorzej niż zanim zaczął je jeść. One już tak mają. A Ty masz tylko nerwicę lękową czy coś poza tym? Mi lekarz zalecił znowu SSRI, chociaż nie chciałam, mówi że jak to nie przejdzie to pomyślimy dalej. Jedz do tej rejestracji, nie daj się robić w jajo.
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Lili-ana 27 maja 2010, 14:22
Magdaa napisał(a):Może namów go na terapię rodzinną i wystąp o separację? Może to pomoże go sprowadzić na ziemię? No i terapia od uzależnień- koniecznie.

Terapii małżenskiej próbowałam ale terapeutka musiała nam odmówić ze względu na uzależnienie męża, stwierdziła że najpierw to on sam musi iść na terapię indywidualną, a dopiero wtedy możemy coś dalej razem... Ale jaka to długa droga! I ja mam czekać aż on mnie mentalnie "dogoni" ?? Ciężka i długa droga przed nim, ja już swoje przeżyłam, a on dopiero zaczyna.
Ja chcę żyć, a nie wegetować ! :evil:
Chciałam mieć partnera w życiu, a co mam?? Dzieciaka. Jest mi ciężko samej... Ciężko z nim... To się nazywa samotność w związku chyba.
Lili-ana
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 27 maja 2010, 14:26
Ty piszesz, że nie potrafiłaś zaufać swojej terapeutce do końca, a ja bardzo swojej zaufałam, w 100%, mówię jej o wszystkim. I czasem myślę, że to będzie dla mnie zgubne, bo się do niej strasznie przywiązałam, za bardzo, i zdaję sobie z tego sprawę


Joaśka, a mówiłaś jej o tym?

A próbowałaś z innym terapeutą? Może komuś innemu jednak byś zaufała?


Obawiam się, że to nie jest kwestia osoby, tylko zaufania samego w sobie. Jutro jestem umówiona do psychologa - ale przekładałam go już 5 razy, zobaczymy, czy jutro uda mi się dotrzeć. W tej chwili jestem na takim etapie, że nie wiem, czy w ogóle mam mu coś do powiedzenia...
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 27 maja 2010, 14:29
Magdaa, tylko nerwice lekowa. No w sumie to ponoc jakis syndrom DDA... I od tego ta nerwica, ale ogolem dla mnie to mocno pokielbasione, bo agresji we mnie nie ma, sa lęki. I spamilan spisuje sie w tym idealnie. Jestem w stanie jechas sama naprawde daleko bez wiekszych stresow na chwile obecna.

A pojade, pojade :P Ja nauczona jestem walczyc o swoje i nie da sie robic w jajo wlasnie. Czasem mi mowia, ze upierdliwa jestem, ale jak cos mam zalatwic, a ktos mi utrudnia, to co? Oczywiscie, ze bede robic wszystko aby dotrzec do celu! Nie pozwole sie zbyc byle szczeknieciem, jak znam swoje prawa i wiem, ze mam racje, to bede tak dlugo chodzic przy problemie az go rozwiaze na moja korzysc.
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Ridllic 27 maja 2010, 15:07
To facet złoto. Głupio mi że żle o nim myślałam :oops: Chłopina kilknął z ciekawości, od razu wyłączył... On mi tyle w życiu wybaczył przecież. Masz rację, jest super. Mówił szczerze na pewno, był wzruszony, skruszony i widziałam żal w jego oczach.
A co Ty masz zrobić ze swoim? Wiesz, młoda jestem ale mam już jakieś doświadczenia z facetami pokroju Twojego męża (o podobnych 'hobby', że tak powiem ;) ) i tamci się nie zmienili, ale może akurat... Wiesz, ciężko jest wychować 30 latka. Może namów go na terapię rodzinną i wystąp o separację? Może to pomoże go sprowadzić na ziemię? No i terapia od uzależnień- koniecznie.



Oj Madzia Madzia kiedy Ty dorośniesz ,narobiłaś wielkiego halo z głupoty a teraz głupote chcesz wpierać nam ,tak był skruszony heheh bo zobaczył innego cycka ,ja Ci powiem tylko tyle gdybys była w glowie swojego faceta przez jeden dzięń i wiedziała o czym myśli i na co patrzy to byś już tak idiotycznej akcji nie robila :mrgreen: Pozdrawiam ;)
Ridllic
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 27 maja 2010, 15:11
Może dla Ciebie to idiotyzm Rid, ja się sporo wycierpiałam przez te trzy dni. Czułam się jak śmieć jakiś. :-|
Teraz przynajmniej wiem, że nie oglądał tego specjalnie bo np mu się znudziłam czy już mu się nie podobam. Wierzę mu, znam go przecież na wylot, widzę kiedy kłamie. A mam pewność że nigdy wcześniej nic takiego nie oglądał. Co siedzi w jego głowie? Raczej kto- ja :smile: Ślub we wrześniu.

Był skruszony, nie bo zobaczył cycka. Był skruszony bo zobaczył że mnie to zabolało, bo poczułam się brzydka, niechciana itd.
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Joaśka 27 maja 2010, 15:15
Nie wiem co się dzisiaj ze mną dzieje, prawie ciągle płaczę, i nie wiem dlaczego, łzy mi ciągle z oczu lecą, jakoś się "transuję" w tym stanie, nie wiem sama o co mi chodzi. :roll:
Joaśka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do