Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 kwi 2010, 12:32
Eh, żeby się tak dało podzielić, ja Ci trochę lenistwa, Ty mi trochę energii:)
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 11 kwi 2010, 12:37
wiola173, wydaje mi siè ,ze u mnie jest to spowodowane stresem niestety.Jutro w nocy jadè na urlop,nie zamierzam go przekladac z zadnych powodow.Wtedy chyba w koncu usiàdè na tylku.
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 11 kwi 2010, 12:40
Leniwy, leniwy dzionek.....pogoda do D., cała ta sytuacja - ogólne przygnębienie, jakoś tak .... sama nie wiem, albo cały dzień by wypadało spać albo wódkę pić....butelkowo jakoś.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 11 kwi 2010, 12:48
linka, na zdrowie-ja zlopiè piwsko,wodki nie mam cholera. :roll: a napilabym siè drinka albo kielicha..
Tèsknie za corkà i rodzicami .Wahania nastrojow mam okropne-mam ochotè talerzem sobie rzucic,ale szkoda talerzy.
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 11 kwi 2010, 12:55
oj, a ja na antybiotykach jestem. a też bym chlupnęła kielicha.
dzień przygnębiający, refleksyjny.
ale na pewno gorzej się mają ci, co chcieliby pójść na zakupy........
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 11 kwi 2010, 12:58
Wovacum Wiesz nawet jeśli, to przez stres to i tak Ci zazdroszczę, bo ze mnie jak się stresuję, schodzi powietrze i czuję się jak przebity balonik:( Np wczoraj musiałam zeżreć procha i cały dzień już był do dupy:( nie miałam siły na nic.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 11 kwi 2010, 13:07
wiola173, dlugo juz "podjadasz" te prochy??ja w sumie z 9 lat z przerwami..teraz jakos siè spièlam w sobie.Wlasciwie od momentu kiedy weszlam na forum(pol roku temu)na terapiè jakàs chodzisz?tez bylo mi cièzko na poczàtku..ale rzucilam prochy-uzaleznienie-no i ta aktywnosc chyba tez siè wziela z dobrej organizacji dnia.Tez normalnie prowadzè dom,pracujè..ale to wlasnie sport (basen)potrafi mnie zrelaksowac i dale mi sily na caly dzien.Nawet jesli mam kaca,czy babskie dni to biegnè na ten basen.Jakos tak wyszlo :D teraz doszly problemy po wypadku mèza-wlasciwie duuuuuuzo problemow,ale staram siè jakos to wszstko pogodzic,bo kto to za mnie zrobi jak nie ja sama??a Twoj dzien jak wyglàda??taki zwyczajny dzien??
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 11 kwi 2010, 13:09
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez linka 11 kwi 2010, 13:13
esprit, nie, żebym nie dbała o twoje zdrowie, ale rzucanie palenia dla nerwicowca i to jeszcze w dołku samopoczuciowym to bardzo, bardzo niefajna sprawa, przygotuj się na zaostrzenie objawów.....niestety..... :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 11 kwi 2010, 13:16
esprit, ja rzucam fajki z momentem wyjazdu na urlop.Lubiè palic,do kawki porannej to podstawa,ale skoro tak mi idzie dobrze z nerwicà to czemu nie mialo by byc tak z fajkami??zobaczè czy wytrwam.w pracy nie palè,w miejscach publicznych rowniez..wièc moze siè uda??
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez fobia 11 kwi 2010, 13:28
ja jak rzucałam fajki nie miałam żadnych zaostrzonych objawów nerwicy, czułam się super ,że sobie z tym poradziłam, ale to zależy od człowieka ;)


Dzień smutny i przygnębiający, na dodatek zimno :(
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wiesha 11 kwi 2010, 15:09
I znów wróciła z pełną siłą aby mnie powalić,zniszczyć,wyssać ze mnie to co jeszcze zostało-moje nieodłączne fatum-NERWICA LĘKOWA
Przez okres 5 lat czułam się świetnie,a teraz nie wychodzę z sypialni,to mój azyl.
Ale postanowiłam nie dać się dopóki jeszcze jakoś sobie radzę.Rozpoczęłam leczenie.
Wielkim dla mnie utrudnieniem jest to że mieszkam w Anglii i za nic w świecie nie wiedziałam na jakiej zasadzie miało polegać moje leczenie.Zanim do tego doszło 3 razy wylądowałam w szpitalu.No nic.Wyniki dobre.Serce ok.Wszystkie parametry w normie.Pomyślałam sobie że w moim wieku mogą szaleć hormony,bo opcji nerwicy nie brałam pod uwagę.Zrobiłam wyniki-no dobre.To na pewno mam raka.Następne wyniki też w normie.
No to teraz nic innego mi nie pozostaje jak wylecieć do Polski.Pomyślałam sobie a może jednak spróbuję tutaj.Po raz 3 jak znalazłam się w szpitalu,powiedziałam sobie że nie ustąpię i nie wyjdę dopóki mi nie pomogą.Nie znam za dobrze języka medycznego w angielskim.Cóż do odważnych świat należy.Powiedziałam lekarzowi co mi jest z pomocą tłumacza.Reakcja była dość szybka bo po 2 godzinach miałam konsultację z psychiatrą,a po następnych 2 "grupę wsparcia"w domu.Przyjechał lekarz z fachowym tłumaczem przeprowadził wywiad i przypisał leki.Wieczorem była pielęgniarka z lekiem.Dostałam stały numer telefonu jakbym się źle czuła,bo oni mają tam dyżury całodobowe.I teraz tak codziennie przychodzi pielęgniarka przynosi leki,a co 3 dni przyjeżdża lekarz.
Nie znam jeszcze dalszej części kuracji,bo ona odbywać będzie się etapami.Ale mam już mniejsze lęki nie prześladują mnie codziennie pomimo że leczę się dopiero 2 tydzień.
I tak moje leczenie nabrało konkretnego charakteru.
Jeżeli ktoś z Was mieszka w Anglii i ma takie same problemy,niech da mi znać dam wszystkie potrzebne wskazówki i namiary.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
26 sty 2010, 11:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 11 kwi 2010, 15:48
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez puszekokruszek 11 kwi 2010, 16:16
Ja chcę do Anglii! :mrgreen:
Wovacuum ja przy stresie też mam porządnego kopa, jakbym się amfetaminy nażarła czy kroplówke kawy dostała.
Niestety od paru miesięcy<,w zasadzie od 11 lat ale teraz jest o wiele gorzej, jestem taka zaspana, zmęczona, nic mi się nie chce. Przypisuje to nerwicy, muszę na wizycie u psycha powiedzieć o tym i niech mi coś da bo ani magnez ani kawa nie pomaga :roll:

My byliśmy na długim spacerze,teraz gapimy sie w tv. Wieczorem włączę sobie discovery, obejrzę "pół tony nastolatka"coby oderwać myśli od tej tragedii
Almost dying changes nothing, dying changes everything...
"Istnieje wiele rodzajów czubków:od depresji dwubiegunowej po socjopatię"("Krew Manitou",G.Masterton :) )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
12 mar 2010, 09:18
Lokalizacja
Lublin / Łęczna

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do